Dlaczego Blizzard robi Diablo 5 zamiast dodatku do Diablo 4? „Jeśli Pan Grozy ma być postacią, to musi być w centrum uwagi”
Diablo 4 jest pomimo posiadania najbardziej krnąbrnego demona Płonących Piekieł w tytule, tak naprawdę go nie ma. To znaczy już ma, ale jeszcze niezupełnie. Główny złol całej serii miał się pojawić w 15. sezonie Diablo 4, ale z powodu problemów technicznych zostało to nieco opóźnione.
Na tegorocznym BlizzConie dostaliśmy zapowiedź Diablo 5. Zagramy dopiero za kilka lat i tym samym firma myśli z jednej strony przyszłościowo, ale z drugiej wyznacza bardzo krótki termin przydatności „czwórce” – zaledwie 3 lata po premierze zaczyna się jej powolne zwijanie, a z czasem braki w treści będą, jak to w takich przypadkach bywa, tłumaczone koniecznością pracy nad sequelem. Wiemy też, że Diablo 4 nie otrzyma już żadnych dodatków fabularnych, chociaż Rod Fergusson obiecywał przecież coroczne rozszerzenia, więc znaleźliśmy się w trochę kuriozalnej sytuacji: w Diablo nie ma samego Diablo. Jeśli pamiętacie szumne zapowiedzi powrotu do korzeni w najnowszej odsłonie i to, że Blizzard ciągle na niej zarabia, to bardziej logiczne wydaje się rozciągnięcie wsparcia „czwórki” i wydanie kolejnego, fabularnego dodatku zamiast restartowania wszystkiego oraz ryzykowania z wprowadzaniem na rynek kolejnej części. Dlaczego firma podąża tym tropem? John Mueller, dyrektor artystyczny w Blizzardzie, tłumaczy to tak:
Mamy taki luksus, że studio wspiera nas w tworzeniu tego, co chcemy i nie nakłada na nas żadnych ograniczeń w kwestii naszej własnej wizji. Było mniej więcej tak, że powiedzieli nam wprost: »Stwórzcie najlepszą grę z serii Diablo, jaką tylko potraficie sobie wyobrazić. Może to być dodatek, może być pełnoprawna, nowa odsłona – cokolwiek zechcecie«. Sądzę, że jeśli sam Pan Grozy ma być postacią, to musi być w centrum uwagi. Nie da się opowiedzieć o nim błahej historii. Decydując się na stworzenie kontynuacji, musisz wykazać się ambicją, śmiałością i wprowadzaniem innowacji. Sądzę, że mamy grupę wiernych fanów, którzy właśnie tego od nas oczekują.
John Mueller, dyrektor artystyczny w Blizzardzie

No nie wiem, bo np. ja po tylu latach rozczarowań nie oczekuję zbyt wiele, chociaż chętnie sięgam po pierwsze dwie gry z serii, a swojego czasu nawet po „trójkę”. Diablo 4 idzie w nieco inną stronę, ale jednocześnie już wykorzystało kartę obietnicy powrotu do korzeni, więc „piątka” będzie musiała wymyślić coś innego. Na początek mamy obietnicę, która wydaje się rozsądna:
Powinniście czuć, że te wszystkie historie mają znaczenie, że postacie się liczą podobnie jak obsada waszego ulubionego serialu i to właśnie próbujemy osiągnąć. Te możliwości otwierają się wraz z tworzeniem sequela. Dysponujemy technologią, talentami i umiejętnościami, tylko ramy całego projektu muszą ulec zmianie.
John Mueller, dyrektor artystyczny w Blizzardzie
Jako osoba grająca w Diablo dla tzw. „klimatu” i fabuły jestem zaintrygowany, tylko z małym zastrzeżeniem: po tym, jak ostatecznie kilka dobrych pomysłów zezłomowała „czwórka” (że o retconach i zmianie gatunkowej pomiędzy Diablo 2 a 3 nie wspomnę), Blizzard będzie musiał naprawdę się postarać, żeby ściągnąć uwagę takich osób jak ja. Diablo 5 ma ukazać się dopiero w 2029 roku i poniższy krótki trailer jest wszystkim, co wiemy na temat produkcji.

Ok, również widzę problem w tym, że po blizzclnie wrzucane są osobne artykuły z jednym skrakwiem informacji na jakiś temat…
„Stwórzcie najlepszą grę z serii Diablo, jaką tylko potraficie sobie wyobrazić” – strach się bać jaką oni mają wyobraźnię. Niech stworzą normalną grę z multiplayerem jako opcją, a nie obowiązkiem, to fani sporo im wybaczą. Przewiduję jednak kolejne odklejenie od rzeczywistości.
Ile razy można zabić tę samą postać? Jaki jest sens zabijać go czwarty raz skoro i tak zawsze znów się odradza po kilku latach – zawsze zabili go i uciekł… Nuda!
Marzy mi się Diablo w którym to fabuła jest na pierwszym miejscu. Jeszcze przed 4 pisałem, że żeby Diablo było rozwijane jestem w stanie płacić za dodatkową zawartość w postaci jakichś fabularnych misji z dodatkową lokacją za np 20 zł. Klimat nie naku…ianie statystyk, siedzenie z kalkulatorem, kopiowanie buildów i coraz dziwniejsze dziwactwa biegające po tym świecie w postaci skinów, mieszania światów. Jakieś ręcznie rysowane lokalizacje z wizją a nie generowane gówno które ginie w natłoku kolorów, wybuchów, gonitwy. Może dzisiejszy odboliorca też jest już przebodźcowany taką wizją skoro nie możecie jemu dogodzić? Może spróbujcie wrócić do prawdziwych korzeni? Przecież moda, architektura, trendy w np motoryzacji też zataczają koło. Pokażcie jak bawili się prawdziwi fani Diablo 1,2. Myslę, że jak pójdziecie w stronę więcej, szybciej nic z tego nie będzie bo przy tym natłoku treści które proponuje 4 i proponowało 3 nic się nie da zrobić. Tego jest poprostu za dużo żeby zobaczyć różnicę. Klimat to słowo klucz. Rozwijajcie 4 dla ludzi uzależnionych od bodźców a 5 niech się stanie prawdziwym Diablo a nie sieciową nawalanką. Wierzę, że ambitny projekt fabularny z wsparciem dla fabuły też może trzepać kasę.
Myślę, że akurat dla serii Diablo automatycznie generowane lokacje to akurat korzenie bo są one jej nieodłączną częścią już od pierwszej części 😉
Jaki ma sens robienie dodatku do gry ktorej nie da sie juz uratowac bo zostala zle zaprojektowana. Dobrze zrobili, ze porzucaja Diablo 4, ale czy dobrze zostanie zaprojektowane Diablo 5 to sie jeszcze okaze.