Dynamiczne ceny w PS Storze osiągają kosmiczną rozpiętość. Wiosenna wyprzedaż dostarczyła dowodów na nową strategię Sony
Jeszcze w tym miesiącu pisaliśmy o kontrowersyjnym eksperymencie Sony z dynamicznymi cenami w PS Storze. Strona obserwująca ceny w tym sklepie zauważyła wtedy, że niektórzy użytkownicy widzą inne kwoty i promocje od pozostałych. Niestety dla wszystkich, którzy mieli nadzieję na niepowodzenie tej eksperymentalnej techniki marketingowej – okazuje się, że trwająca promocja wiosenna mocno się na niej opiera.
Pierwszego dowodu dostarczyło graczom konto na platformie X, które skupia się na zbieraniu promocji i różnego rodzaju okazji związanych z elektroniczną rozrywką – Cheap Ass Gamer. Użytkownik zauważył, że może kupić Astro Bota za 27 dolarów bez centa (upust o 55%). Po tym, jak wylogował się ze swojego konta, cena nagle podskoczyła do niecałych 40 dolarów (upust o 34%). Cheap Ass Gamer pochodzi z Ameryki Północnej, co potwierdza, że Sony dotknęło dynamicznym dostosowywaniem cen również ten region, wcześniej wyłączony z eksperymentu.
Kolejny dowód przynosi redakcja portalu Insider Gaming. Osoba związana z Insiderem zauważyła na swoim koncie wyjątkowo dobrą ofertę – Stellar Blade za 21 dolarów bez centa, a więc dokładnie 30% oryginalnej ceny. Po wylogowaniu się zauważyła jednak, że zwykły śmiertelnik zapłaci znacznie więcej, bo niecałe 40 dolarów. Jest to 57% pierwotnej ceny, a więc rozpiętość jest naprawdę ogromna. Obecne na zrzutach ekranu oznaczenie czasu podanego w strefie BRT sugeruje, że ich autor (lub autorka) pochodzi z Brazylii. W Ameryce Południowej testy prowadzono już wcześniej, z czego może wynikać większa zuchwałość Sony w tym obszarze.
Osobiście przejrzałam okazje w PS Storze na swoim koncie i po wylogowaniu, ale nie znalazłam żadnych różnic. Możliwe, że Sony oszczędziło Polskę pod tym względem (choć wiemy, że dynamiczne ceny testowano w Europie, np. w Niemczech). Jeśli zechcecie sprawdzić to sami, weźcie pod uwagę, że prawdopodobnie Japończycy obejmują tym algorytmem tylko produkcje wydane przez siebie (Stellar Blade) lub zrobione w całości przez studia PlayStation (Astro Bot autorstwa Team Asobi).

no ale pamiętajcie, to gupie nintendo jest be, a pan sony robi najlepsze eksy!
Sprawdziłem na przykładzie AstroBota.
Cena w moim ps store 164,45 (-45%)
Cena w ps store bez logowania 212,29 (-29%).
Tak więc, ten dziwny system cen dynamicznych u nas też działa…
Ciekawe czy to wogole legalne i co na to urzad ochrony konsumenta.
Troche jak u araba w sklepie gdzie nie ma cen, dostajesz cene na twarz, jak nie jesteś lokals to wyższą.
Jak dla mnie to szwindel i oszustwo. Wogole te skleoy cyfrowe na konsolach to monopolistyczne patologie to ukręcenia im łbów.
Na Androidzie mozesz .apk zainstalować i obejsc sklep, na guano konsolach już nie.
Niech Valve wchodzi ze swoim sprzetem i pokaze tym zlodziejskim fakasom jak powinna wygladac konsola.
Lekarstwo na raka? Nieograniczona i darmowa energia dla wszystkich? A może głód na świecie? Nie, Sztuczna Inteligencja jest po to żeby analizować całe twoje życie i próbować cię wydymać na tym co kupujesz. Czy ktoś jeszcze ma jakieś wątpliwości w tym temacie?
Nie znam się więc się wypowiem, ale myślę, że sztuczna inteligencja ma tak szeroki zakres zastosowań, że może w jednych rękach opracowywać lekarstwo na raka, a równolegle w drugich dymać userów PlayStation na hajs :v
Dalej szukam i szukam wad tego rozwiązania i nie może znaleźć. Giereczkowo jak zwykle szuka dziury w całym byle tylko ponarzekać
To żarty? Ja kupię coś za np. 25 $ a ty za 40$, ten sam produkt w tym samym sklepie. I to ma być OK?
W dalszym ciągu mówimy o przecenie. Cena bazowa gry pozostaje dla każdego taka sama. Tak więc dla mnie żaden problem jak raz dostanę lepszą promocję, a raz słabszą
Czyli zalogowani widzą niższe ceny niż niezalogowani – o to jest ta cała afera? W czym problem?
Na razie w niczym. Ale gdy ludzie się przyzwyczają to Sony może trochę podkręcić strategię. Wypuszczać gry bez ogólnej ceny, tylko każdemu proponować inna cenę z osobna. I wtedy ci, co kupują na premierę mogą zapłacić więcej niż standardowa cena premierowa (oni w końcu łykają wszystko. Im więcej kupujesz, tym drożej płacisz. Wtedy ci, którzy lubią dużo grać zostają pokrzywdzeni. No, ale najważniejsze, że lika razy udało się wcześniej kupić taniej gierkę sony. Tu może zadziałać mechanizm podobny do mikrotransakcji. Na początku były niewinne. Teraz to często jest już przesada.
I druga sprawa to zwyczajne manipulowanie cenami tak, żebyś wydał więcej niż kiedykolwiek zamierzałeś, myśląc, że oszczędzasz.
Z analizy będzie np. wynikało, że namiętnie grasz w gatunek A i prawie nie ruszasz gatunku B. I teraz algorytm będzie ci dawać bardzo niewielkie zniżki na gry z gatunku A, bo wie, że i tak kupisz, a więc będziesz płacić drożej niż ktoś inny, kto dostał większą zniżkę. Natomiast na gry z gatunku B będziesz dostawać ogromne zniżki, bo jest duże prawdopodobieństwo, że wtedy kupisz taką grę, której normalnie byś nie kupił i jeszcze będziesz cieszyć się, jaki to doskonały interes zrobiłeś.
Pole manewru do robienia ludzi w balona dzięki analizie jego nawyków grania i zakupów oraz zupełnie nietransparentnym algorytmom jest gigantyczne. To trzeba nie mieć wyobraźni, żeby nie dostrzegać potencjalnych problemów.
No w końcu ktoś to powiedział na głos. Mądrego to i warto poczytać. Kolejeczka dla pana
Nie oszczędzili Polski. Tego właśnie AstroBota mogę kupić za jedyne 212,29 zł, lub deluxe za 254,25 zł. Inny użytkownik ma cenę 164,45 zł, a deluxe za 169 zł.
To zwyczajne squ
Czy jest gdzieś do wglądu papier patentowy takiego konceptu? Czy znany jest wzór, przy pomocy którego wylicza się cenę dla każdego gracza? Nie wiem jak z obniżkami, ale zasady regulowania cen powinny chyba być transparentne?
No chyba niestety tobie, bo jak klienci są niezadowoleni to nie kupują. I kto jest na tym bardziej stratny, konsument czy branża rozrywkowa która żyje z pieniędzy konsumenta?
Obecnie Nvidia ma 95% rynku kart graficznych. I co, mamy lepsze ceny dla konsumentów?
Nie wiem co ma w głowie człowiek który używa chitów żeby wbijać „osiągnięcia”, jeszcze bardziej nie ogarniam co ma w głowie człowiek, który czuje się tym skrzywdzony…
Reszta to już konsumencki syndrom sztokholmski .