„EA obrywa bardziej, niż na to zasługuje”. Reżyser Split Fiction broni Electronic Arts i chwali współpracę z firmą

„EA obrywa bardziej, niż na to zasługuje”. Reżyser Split Fiction broni Electronic Arts i chwali współpracę z firmą
Avatar photo
Adam "Adamus" Kołodziejczyk
Polemizowałbym.

Powiedzieć dziś, że Electronic Arts nie jest zbyt lubiane wśród graczy, to totalny banał. Jasne jest, że EA nie cieszy się dobrą opinią i często trafia chociażby do memów, złośliwie wyśmiewających firmę. Nie ma się zresztą co dziwić. „Elektronicy” zdecydowanie zapracowali sobie na taki los i w zasadzie z roku na rok spotykają się z coraz większą krytyką graczy. Osobiście dodam natomiast, że jako fan Dragon Age’a mam spore pretensje do EA za fatalne zarządzanie tą marką i absolutne zaprzepaszczanie potencjału BioWare.

Tymczasem zupełnie inne zdanie o Electronic Arts ma nasz kochany Josef Fares. Reżyser Split Fiction czy It Takes Two udzielił niedawno wywiadu dla The Game Business, w którym wziął firmę w obronę.

Jest masa wspaniałych ludzi w EA. Wiedzą, jak pracujemy. Szanują to i zostawiają nas w spokoju (…). Dla nas to super dobra współpraca. Jestem bardzo otwarty w tej sprawie. Gdyby była zła, powiedziałbym o tym teraz w wywiadzie. Ale mamy świetną relację.

Fakt faktem rzeczywiście nie mam żadnych wątpliwości co do tego, że Fares absolutnie nie gryzłby się w język i po prostu powiedziałby szczerze, co myśli o EA, gdyby miał inne zdanie o firmie. Ale dobra współpraca, o jakiej tu powiedział, to jeszcze nie wszystko. Reżyser Split Fiction posunął się nawet do jeszcze śmielszych stwierdzeń i zaczął naprawdę mocno bronić Electronic Arts.

EA obrywa bardziej, niż na to zasługuje. Każdemu zdarzyło się zrobić coś, co nie było dobre. Ale z jakiegoś powodu to EA stało się tym złym (…). Wszyscy ludzie, którymi się otaczam w EA, to gracze. Uwielbiają gry. To nie wygląda tak, że siedzę z ludźmi z korporacji w garniturach. Nie, to nie tak.

Tak jak powiedziałem, całkowicie wierzę tu Faresowi i nie wątpię, że Hazelight ma akurat dobrą relację z „Elektronikami”. Trzeba tu jednak zaznaczyć, że szwedzkie studio utrzymuje niezależność, a EA jest tylko wydawcą gier ekipy Faresa, które wchodzą w skład programu EA Originals. W zupełnie innej sytuacji jest na przykład wspomniane BioWare, gdzie – jak wiemy – nie jest już tak kolorowo. Electronic Arts może sobie na przykład zażądać od kanadyjskiego studia, żeby przerobiło Dragon Age’a na grę-usługę albo w ogóle każe developerom stworzyć typową produkcję z gatunku „kura znosząca złote jaja”. Oczywiście nic nie będzie też wtedy stało na przeszkodzie EA, by później zamknąć taki tytuł i odebrać graczom dostęp do niego.

2 odpowiedzi do “„EA obrywa bardziej, niż na to zasługuje”. Reżyser Split Fiction broni Electronic Arts i chwali współpracę z firmą”

  1. EA zniszczyło takie serie jak Need for Speed, Dead Space, Dragon’s Age, Mass Effect, Command and Conquer. W dodatku EA wprowadziło to ścierwo Origin, które potem przemianowali na bodaj EA app, nie wiem bo nie używam. W dodatku EA zmusza graczy do instalowania tego ich ścierwa nawet jeśli sprzedają gry na Steamie. Musisz instalować dwa osobne launchery jeśli chcesz grać w grę od EA.
    I żeby tego było mało, EA zrobiło fenomentalny remake Dead Space 1, ale stwierdziło że im się dobrych gier robić nie opłaca, i zabiło serię po raz drugi. Normalnie żart pisze się sam.

    • co do Zmuszania i tak posiadania ich klienta po mimo że grę ma się na steamie to tak robią wszyscy czyli Ubiszrot czy Rockstar więc tutaj akurat EA nie jest wyjątkiem.

Skomentuj sceptyczny99 Anuluj pisanie odpowiedzi