28.02.2014
Często komentowane 44 Komentarze

„Ekipa wiedziała, że Castlevania: Lords of Shadow 2 jest kiepska”

„Ekipa wiedziała, że Castlevania: Lords of Shadow 2 jest kiepska”
Nie tylko Brendan McNamara z Team Bondi prowadzi swoje studio w despotyczny sposób. Podobny jest ponoć przypadek Enrica Alvareza, dyrektora MercurySteam – hiszpańskiej firmy, która odpowiedzialna była za zaskakująco kiepską Castlevanię: Lords of Shadow 2.

Po świetnej pierwszej części, nikt nie spodziewał się, że Lords of Shadow 2 może okazać się złą gra. A jednak recenzenci nie pozostawili na produkcji suchej nitki – jej średnia ocen w serwisie Metacritic waha się (w zależności od platformy) pomiędzy 60% a 70%. Nie spodobała się ona – delikatnie pisząc – także Berlinowi, który w swojej recenzji zamieszczonej w piśmie wystawił jej 5+.

Dlaczego jednak gra nie utrzymała poziomu znanego z „jedynki”? Problem leży ponoć w samym studiu MercurySteam, a konkretniej w jego szefie. Tak przynajmniej twierdzi pragnący zachować anonimowość członek zespołu, który od miesiąca jest w stałym kontakcie z użytkownikiem Kingshango z fanowskiego serwsiu Castlevania Dungeon. Twierdzi on, że większość ekipy zdawała sobie sprawę z tego, że tworzona przez produkcja jest kiepska i nie dorasta do pięt pierwszej części. Nikt w firmie nie był ponoć zaskoczony niskimi ocenami.

Może oprócz Enrica Alvareza, a więc głównodowodzącego hiszpańskim studiem. To on jest ponoć w głównej mierze odpowiedzialny za ostateczny efekt pracy developerów z MercurySteam. Opierając się na własnych, bliżej niesprecyzowanych kryteriach, notorycznie miał ignorować opinie programistów, projektantów i grafików. Informator twierdzi, że po wydaniu pierwszej części Lords of Shadow jego ego znacznie wzrosło – na tyle, że jego pracownicy bali się do niego odezwać mijając go na korytarzu.

Stosunek do podwładnych to jeden z największych zarzutów kierowanych pod adresem Alvareza. Reszcie developerów ponoć nie ufał, co bardzo często przybierało kuriozalną formę. Wyobraźcie sobie sytuację, w której o nowych elementach gry dowiadujecie się z mediów, a nie od swojego szefa. Idiotyczne? To ponoć była codzienność w MercurySteam – większość ludzi pracowała po omacku, niekierowana konkretną wizją. Każdy z pomysłów developerów był monitorowany, zabierany i mocno modyfikowany (oczywiście w negatywnym znaczeniu) przez Alvareza. Kilku projektantów nie wytrzymało i zmęczeni całą tą sytuacją spakowali swoje walizki i odeszli z ekipy.

Podobnie wyglądało to w kwestii kierunku artystycznego, który był niekonsekwentny. Szef MercurySteam ciągle odrzucał kluczowe decyzje, pomysły i koncepcje głównego dyrektora artystycznego, który pracował wcześniej nad pierwszym Lords of Shadow. Ostatecznie postanowił on odejść i teraz pracuje wraz ze studiem Tequila nad RIME.

Sama organizacja hiszpańskiej firmy też pozostawiała sporo do życzenia. Mówiąc wprost – była ona ponoć archaiczna i byłaby odpowiedniejsza dekadę temu niż w 2014 roku. Przykład? Nad autorskim silnikiem zespołu pracowały tylko dwie osoby, z czego jedna była jednym z założycieli studia i zaufanym pracownikiem Alvareza. Nowi programiści nie mieli dostępu do kodu źródłowego, dzięki czemu mogliby wprowadzić potrzebne zmiany i modyfikacje.

Pragnący zachować anonimowość pracownik MercurySteam twierdzi, że założyciele ekipy nie mieli ponoć żadnych umiejętności w prowadzeniu studia. Ponoć bardzo często nowicjusze wiedzieli więcej od swoich szefów, co prowadziło do spowolnienia developingu przyjmującego absurdalną formę. Osoby dowodzące poszczególnymi działami często przesuwały kolejne deadline’y – to właśnie dlatego prace nad „dwójką” opóźniły się aż o pół roku. Za dodatkowy czas musieli z własnej kieszeni zapłacić członkowie ekipy.

Wielu pracowników nie wytrzymało i postanowiło odejść do innych studiów – każdego miesiąca z firmą żegnali się kolejni ludzie, którzy zdecydowali się przenieść za granicę, by tam spróbować szczęścia w zespołach, które znacznie lepiej traktują swoich członków. W MercurySteam nie tylko nie mogli liczyć na premie finansowe, ale nawet na dobre słowo. Testerzy traktowani byli jak „bydło” z płacami na haniebnym poziomie i codziennym nękaniem.

I jeszcze jedno – Hideo Kojima nie miał ponoć wiele wspólnego z obiema częściami Lords of Shadow. W trakcie prac nad pierwszą odsłoną podobno tylko raz odwiedził studio, „podpisał kilka papierów” i tyle.

Zarysowany przez informatora obraz jest przerażający. Z jego słów wyłania się studio zarządzane przez despotę, traktującego zespół niczym swoją własność, a jego członków jak swoje sługi. Dodatkowo wygląda na to, że mamy do czynienia z człowiekiem, który sukces pierwszego Lords of Shadow przypisuje tylko jednej osobie – sobie. Zapominając, że gry są twórczym owocem pracy grupy ludzi.

Po wydaniu Lords of Shadow 2 MercurySteam zwolniło (i może dobrze…) 35 pracowników. Perspektywy studia na przyszłość nie są zbyt dobre – Konami nie jest bowiem (niespodzianka) zadowolone z jakości gry.

44 odpowiedzi do “„Ekipa wiedziała, że Castlevania: Lords of Shadow 2 jest kiepska””

  1. Brendan McNamara z Team Bondi nie jest osamotniony. Okazuje się, że w naszej branży są jeszcze ludzie, którzy podobnie jak on prowadzą swoje studia w despotyczny sposób. Jedną z nich jest ponoć Enric Alvarez, dyrektor MercurySteam – hiszpańskiej firmy, która odpowiedzialna była za zaskakująco kiepską Castlevanię: Lords of Shadow 2.

  2. „Po świetnej pierwszej części, nikt nie spodziewał się, że Lords of Shadow 2 może okazać się złą gra” Po kiepskiej pierwszej części i z tego co słyszałem jeszcze gorszej drugiej (bo podobno Mirrors of Fate to druga część) czemu trzecia miałaby być dobra? ONI DODALI SEKCJE SKRADANKOWE!

  3. Ostatni preorder jaki zlozylem w zyciu. Coraz gorsze te gry. Ahhh a jedynka sie mi tak podobala:/

  4. @ zoldator – nie, pierwsza część była świetna. I teraz bijmy się kto ma rację. Bo to panie subiektywna rzecz jest.

  5. Mirrors of Fate nie należy do serii Lords of Shadow. A Lords of Shadow 1 była świetnym slasherem przygodowym. Obecnie gram w 2 i chociaż po części zgadzam się z zarzutami, to nadal się dobrze bawię. Niestety gra ucierpiała przez sukces 1. (no i rozp* w studiu).

  6. @Otton Od tego są fora.|@homer88 Catlevania: Lords of Shadow – Mirros of Fate, fabuła osadzona między LoS i LoS2. Totalnie nie jest częścią serii.

  7. Nie jest to ani nic nowego – choćby postawa Broussarda przez lata tworzenia Duke Nukem Forever – ani niczym odosobnionym, jak wspomniany w tekście McNamara, czy totalitaryzm panujący w studiu Irrational Games, gdzie Levine jest panem i władcą, może wrzucić do gry co tylko chce, w jakiej chce formie i tylko chyba wysoka jakość jego całych dwóch gier na generację konsol sprawia, że nie ma na niego nagonki. Szkoda tylko, że zmniejszając studio wywalił chyba z połowę ekipy, zamiast zastanowić się nad sobą

  8. @zoldator|Bo nie jest. Saga Lords of Shadow obejmuje tylko LoS 1 i 2, a nie Mirror of Fate. A co do samej gry, faktycznie, trochę się zawiodłem. Co nie znaczy, że gra jest tak okropna jak wszyscy ją malują, ciągle się dobrze bawię i nie żałuję wydanych 100zł. Jeśli całe to info to prawda, to jedyne co mogę powiedzieć, to że przykro mi z powodu pracowników.

  9. no proszę 30 lat gier a tu kryzys już się zaczął ?? bo gry są co raz gorsze może nie gorsze ale producenci i wydawcy się już teraz nie przykładają a zaczęło to od 2013 bo wychodzą z założenia że gracz i tak kupi tą chałę bo przecież jest nowa gry i ma dobrą kampanie reklamową ale to już powoli nie wystarcza przynajmniej na naszym rynku

  10. @homer88|Ma w tytule Lords of Shadow. Fabularnie jest sequelem Lords of Shadow. Jest w Lords of Shadow Collection. How even?

  11. Meh, to jak tak, to ja się chyba wstrzymam z zakupem trochę dłużej, bo nie chcę dawać kasy za coś robione w takich warunkach. :/

  12. Jakby grę wydało EA albo Activision to by było 9+/10 i GOTY, a że to tylko Konami, to można dawać 6/10 i narzekać na elementy platformowe i zagadki (w platformówce…). Ciekawe że ocena graczy wynosi na metacritic nieco ponad 8.

  13. 60-70% na metacritic, ostry pojazd recenzentów no faktycznie, jakie crapiszcze worst game of the year!!

  14. @b3rt przeczytałeś to na nonsensopedi?|Kierujesz się głupim stereotypem. Cała masa gier niezależnych jest wysoko oceniana więc nie wal takich bzdur

  15. Czyli Enric Alvarez odwalił kawał dobrej roboty przy prowadzeniu, Sevarnace: Blade of Darkness, później przy Lords of shadow oraz Mirror of Fate i nagle stał się despotą przy Lords of Shadow 2. Znów dlaczego ten członek ekipy nie wywalił tego tydzień lub dwa przed premierą tylko zaraz po. Największy minus tej gry to akcja rozgrywająca się we współczesności(niby) reszta jest dobra. Oczekiwałem tego samego na nawet więcej gra wypadła gorzej i nikt się tego nie spodziewał. Dla mnie 7/10

  16. Nie było „łapówek” to gra ma niskie noty. A ja gre będe bronił, jest inna niż jedynka to prawda. Ale mnie sie podoba i ja jej daje 9/10 jestem bardzo wybredną osobą w tego typu grach i wiem kiedy coś śmierdzi kupą, a coś jest warte i nie nudne. Grałem W Devil May Cry i tamta gra mnie troche nudziła…za to Castlevania 2 daje rade, ma ciekawą fabułę, fajnych bosów, zagadki nie zbyt trudne na pewno dużo łatwiejsze niż w jedynce, i generalnie czekam na kontynuacje tej gry…oby w średniowieczu.

  17. @LordofLight Nie, czytalem piesni pochwalne na temat skrajnie zabugowanego Rome 2, widzialem nagrody i wysokie noty dla BF4, ktore 5 miesiecy po premierze jest niegrywalne na dwoch z trzech moich komputerow i teraz czytam o srednich ocenach LoS2, bo gra ma duzo elementow platformowych i zagadek, nie patrząc na to ze jest platformowka. Do tego glupie porownania np. do GoW i DMC zamiast innych gier ze zblizonego gatunku. I obok tego opinie ludzi ktorych ocena na metacritic to pomad 8.

  18. „Tak przynajmniej twierdzi pragnący zachować anonimowość członek zespołu”|No bez jaj piotrek, to chyba kpina jakas.|Kolejny news kolejny anonimowy informator wyciagajacy info z tylka ktorego nikt nie jest w stanie potwierdzic. Gorzej niz na onecie.

  19. OOOkapitanspecuOOO 28 lutego 2014 o 19:09

    szkoda a chcialem ja kupic i tak kupie

  20. @Secundus – „nie bylo lapowek to byly niskie noty”. Jest kolejny trollowaty post, jest ostrzezenie i moderacja postow.

  21. Oczywiste, iż gra została przyjęta chłodniej niż pierwsza część bo wyobraźnia niektórych wykracza poza sferę normalności… Co do oceny gry to permanentnie ktoś chce zaszkodzić grze bo rozumiem jest parę zgrzytów ale w dobie dzisiejszych gniotów plasuje się wysoko… Mam sentyment do serii (całej) i dla mnie to mocna 9 🙂 Porównania z Darksiders II, DMC… są nie na miejscu. Co do God of War oczywiście sam byłem wniebowzięty grą na PS2, dla części trzeciej kupiłem PS3…ale zdetronizowała ją Castlevania LoS

  22. „A jednak recenzenci nie pozostawili na produkcji suchej nitki – jej średnia ocen w serwisie Metacritic waha się (w zależności od platformy) pomiędzy 60% a 70%”. Ręce opadają.

  23. wielki0fan0gier 28 lutego 2014 o 21:12

    A więc wychodzi na to, że ci ludzie odwalili kawał dobrej roboty, jak na warunki, w jakich przyszło im pracować. Pozbyć się szefa i zająć się 3 częścią…

  24. @ wielki0fan0gier – Czy jeden z pracowników Mercury Steam nie stwierdził przypadkiem, iż Lords of Shadow 2 miało być ostatnią odsłoną cyklu, za którą hiszpańskie studio jest odpowiedzialne, podkreślając przy tym, iż nie chcą być postrzegani jako tudio od Castlevanii. Jeżeli zaś chodzi o samą sytuację. Jest ona stosunkowo smutna zwłaszcza w odniesieniu do wcześniejszych wypowiedzi pracowników, którzy wierzyli, że niegdyś Mercury Steam będzie się cieszyło taką samą renomą jak Naughty Dog.

  25. Grałem w 1 i powiem ze była bardzo dobra ale wypowiedz onizuka 81 ze castlevania zdetronizowała god of war 3 to jakaś jawna polewka.Nie porównujmy kury do jajka.Wracając do tematu-zaczełęm grać w castlevanie 2 na pc i odrazu napisze dla tych co zamierzają grać na tej platformie-TRAUMA!!!!|Lepiej jak już coś to kupić tą gre na konsole,wszystkie przyciskie sekwencyjne to port z xboxa360.Wiem że to gra KONAMI więc jak ktoś gra w Pro Evolution soccer od Konami to wie jak menusy wyglądają.Tu jest to samo.

  26. „A jednak recenzenci nie pozostawili na produkcji suchej nitki – jej średnia ocen w serwisie Metacritic waha się (w zależności od platformy) pomiędzy 60% a 70%.” – lol. Może niech autor tego newsa najpierw sprawdzi co oznacza 60-70% tak jak i 5+ i bodaj 7 (druga recenzja z cda). Oddźwięk taki jakby to kaszanka była. To już bardziej wczoraj na Thiefie nie zostawiliście suchej nitki niż nad Cast. 😉

  27. 60%/70% to dużo 😉 mnie osobiście się podoba. |Walka z pierwszym gigantem miodna, na ekranie dużo się dzieje. A to że akcja rozgrywać się będzie w czasach obecnych wiadome było z końcówki pierwszej części.

  28. Po kilku godzinach zabawy zdecydowanie bardziej zgadzam się z kontrrecenzją – gorsza od poprzedniczki, ale bardzo solidna gra na 7-7,5/10. Poza tym jedynka wzięła nas z zaskoczenia, na dwójkę już sporo osób czekało z wielkim napięciem. Przy recenzji Berlina miałem wrażenie, że autor nawet nie wie, jaki gatunek reprezentuje omawiana produkcja. Lubię czytać teksty Berlina, ale przy okazji tego mam wrażenie, że minirecenzja została napisana lepiej i szkoda, że to nie CormaC pisał „duży” tekst.

  29. LoS 2 okazało się kaszanką, ponieważ po premierze pierwszej części bardzo wzrosły oczekiwania.

  30. Poważnie kogoś obchodzi opinia tego debila Berlina?

  31. To dobra gra tylko gorsza od poprzedniczki a jej najwiekszym minusem jest to ze ogol oczekiwal Castlevanii w klimatyach sredniowiecznego fantasy a nie przyszlosci…

  32. Czyli że jestem jedyną osobą, której nie przeszkadza (a wręcz przeciwnie) to, że akcja została osadzona w naszych czasach? Poza tym na siłe demonizowane etapy skradankowe wcale nie są takie złe. Sądziłem, że będzie znacznie gorzej. Po 5 godzinach mogę powiedzieć tylko tyle, że rozgrywka póki co przebija poziom jedynki (która średnio przypadła mi do gustu).

  33. Mi też osadzenie akcji we współczesności nie przeszkadza, z tymi etapami jest inny problem. Gram już jakieś 5-6 godzin i na razie wszystkie współczesne fragmenty są zrobione na jedno kopyto – te same korytarze, palety i ogólna ciasnota. Zamek Draculi to co innego – dość urozmaicone, ciekawie zaprojektowane etapy. Myślę, że to większy kłopot, niż sama współczesność. Tak poza tym to głupio się czuję biegając szczurem.

  34. Nowa Castlevania to niewypał? User score 8.3 na metacritic sugeruje coś innego.

  35. Kolega banon99 ukończył GoW 3 i Castlevnię: LoS? Ukończenie LoS daje dużo większą satysfakcję potwierdza to rzesza graczy… poza tym historia opowiedziana w Castlevanii a i sama gra była miłą niespodzianką a Kratos niestety odrobinę się przejadł… ukończyłem 4 części GoW i jednak drugą część uważam za najlepszą (GoW 3 to taki zlepek wszystkich aspektów mitologii, poza tym jest bardzo uproszczona względem porzednich częśći kto grał ten wie) Graczem jestem już 24 lata a banon99 zapewne urodził się w 1999r.

  36. Deathdealer 2 marca 2014 o 08:37

    hehhe, tak się dzisiaj marketing robi 😀 banda frajerów jeżeli ktoś uwierzy w te brednie, ciekawe dlaczego takie informacje nie wypłynęły przed premierą gry, huh?

  37. @onizuka81|”Ukończenie LoS daje dużo większą satysfakcję potwierdza to rzesza graczy…” Nope, tam nie było żadnej satysfakcji. Ostatni boss podstawowej gry to jeden z najprostszych, najbardziej żałosnych przeciwników, z jakimi miałem do czynienia. Ostatni boss DLC (które notabene jest istotne „fabularnie” – nie to, że fabuła tej gry nie jest kompletnym ścierwem) to sztucznie utrudniony, frustrujący gnojek, którego pokonanie dało mi tylko „Nigdy więcej nie chcę widzieć tej gry na oczy.”.

  38. @zoldator – proszę czytać ze zrozumieniem ukończenie gry to nie tylko walka z ostatnim bossem ale cały przekrój historii jaką opowiada począwszy od prologu do zakończenia. Może nie było epickie ale ZeusowE epilogi GoW są bardziej naciągane. Przypominam, że Forgotten One to już DLC wiele osób kończyło bez dodatków i walka z Szatanem jest godna uwagi. Zgadzam się, że Forgotten One to to bułka z masłem ale kolega zapewne grał na poziomie „Squire” czyli Giermek a wtedy cała gra jest łatwa 🙂

  39. Zresztą każdy ma po części rację a oddalamy się od tematu LoS 2… wg mnie gra ma swoje mankamenty ale broni się ja jestem zadowolony pomimo, iż współczesne czasy nie do końca mi pasują

  40. @onizuka81|1) Fabuła tej gry to nieistniejąca kupa wypocin o zabijaniu tych złych, bo kobieta nie żyje.|2) DLC, które jest fabularnie ważne i przez to zasadniczo Forgotten One jest ostatnim bossem gry.|3) Walka z Szatanem jest gorsza, niż ta z Dante’s Inferno (co jest swego rodzaju osiągnięciem) i jedną z najgorszych walk z bossem, jaką pamiętam.|4) Przegrałeś, grałem na hardzie. Szatan był żałosny, Forgotten One sztucznie trudny.

  41. Onizuka 81 rozwaliles mnie tym tekstem z 1999.Tak sie składa ze jesli to 81 przy twoim niku- to twój wiek ,to akurat jestem od ciebie starszy i mam wiekszy staż niż ty w grach.Jestem graczem multiplatformowym i castlevanie 1 i wszystkie god of war’y przeszedłem i nie wmówisz mi ze castlevania jest lepsza od god of war 3,już nawet dante’s inferno jest od castlevanii ciut lepszy,co nie znaczy ze CLOS jest zła grą-wrecz przeciwnie to jeden z najlepszych slasherów.

  42. Kończę te dywagacja bo to kwadratura koła wy wiecie swoje a swoje… @zoldator – poziom hard nie istnieje w LoS warto używać oryginalnego nazewnictwa bo i Knight może być dla kogoś Hard a argumenty (4) są kiepskie … (zresztą a pan banon99 (1982) czyli ponad rok młodszy ode mnie. Doliczając Commodere 64 to graczem jestem 26 lat 😀 Sam lubię Dante’s Inferno ale na pewno w żaden sposób nie jest lepsza od LoS…

  43. To już nie ma się czym sugerować, jak beznadziejnym metacritic?

  44. Tutaj całą prawdę piszą, jak nic:http:gamefake.wordpress.com/2014/03/03/mercurysteam-wypiera-sie-dobrych-ocen-lords-of-shadow-2/

Skomentuj slocik Anuluj pisanie odpowiedzi