12.07.2019
Często komentowane 24 Komentarze

G2A proponuje narzędzie do blokowania kluczy

G2A proponuje narzędzie do blokowania kluczy
„Rzeczywiście, w wielu kwestiach byliśmy krótkowzroczni”.

W ostatnim tygodniu opublikowaliśmy długi artykuł (dostępny w tym miejscu – przyp. red.). W jego aktualizacji wspomnieliśmy, że będziemy rozmawiać z developerami o kłopotach, które ci mają z naszą platformą, by móc zaoferować możliwe rozwiązanie. Wierzymy, że je znaleźliśmy.


– zaczyna odezwę rzeszowska giełda.

G2A przypomina ubiegłotygodniową propozycję zwrócenia developerom 10-krotności pieniędzy, które ci mieli utracić na tzw. chargebackach. Jak jednak twierdzi…

Otrzymaliśmy od tego czasu wiele wiadomości, jednak żadna z nich nie była bezpośrednio związana ze sprawą. Z drugiej strony zebraliśmy masę wartościowego feedbacku, który dał nam do zrozumienia, że rzeczywiście, w wielu kwestiach byliśmy krótkowzroczni.


Developerzy, którzy rozmawiali z przedstawicielami platformy, najczęściej narzekali nie na kupno gier z wykorzystaniem kradzionych kart kredytowych, ale na problemy z kluczami recenzenckimi (do producentów zgłasza się bardzo wielu ludzi, którzy udają dziennikarzy i influencerów, prosząc o darmowe kody. Trudno odsiać osoby, które faktycznie zajmują się grami zawodowo, od zwyczajnych wyłudzaczy) oraz tzw. giveawayami (na giełdzie pojawiają się produkcje pozyskane w wyniku rozdawnictwa na GOG-u, Steamie i w innych cyfrowych sklepach… sęk w tym, że niektórzy ze sprzedawców wykorzystują do ich zdobycia nieetyczne metody, np. boty).

W stanowisku firmy czytamy:

Oba problemy można rozwiązać używając narzędzia, które proponujemy. Oto, jak będzie ono działać:

Jako developer musisz jedynie poddać się weryfikacji. Wszystko, co musisz zrobić, to udowodnić, że działasz w imieniu studia, byśmy mogli powstrzymać potencjalnych oszustów. Kiedy tylko twoja tożsamość zostanie potwierdzona, otrzymasz dostęp do dwóch różnych sekcji. Pierwszą z nich są „klucze recenzenckie”. Kiedy wygenerujesz kody, które mają być wysłane do recenzji ludziom, wszystko, co musisz zrobić, to zaznaczyć swoją grę w naszym panelu i wkleić klucze, które nie powinny według ciebie pojawiać się na naszej platformie. Kiedy to zrobisz, za każdym razem, gdy ktoś będzie próbował sprzedać klucz do twojej gry, nasz algorytm sprawdzi kody, które nam zapewniłeś. Jeżeli okaże się, że to ta sama gra, sprzedawca otrzyma wiadomość, że klucze zostały zablokowane i nie może ich sprzedać. Drugą sekcją będą „giveawaye”. Ten panel działa tak samo, jak poprzedni – po prostu wklej klucze, które będziesz rozdawał. Jeżeli sprzedawca będzie chciał sprzedać więcej niż trzy klucze, a system rozpozna je w naszej bazie, zablokuje transakcję.

G2A twierdzi, że opracowanie takich narzędzi może się okazać czasochłonne i dość drogie, ale obiecuje wziąć koszty na siebie. Na razie firma bada potencjał rozwiązania i prosi developerów, by ci wzięli udział w krótkim badaniu (dostępnym pod tym adresem). Jeżeli w ciągu miesiąca formularz wypełni przynajmniej setka z nich (baza ma być publicznie dostępna), prace na dobre się rozpoczną. Firma przypomina również, że już teraz studia mogą się do niej zgłaszać z problemami (w ramach G2A Direct).

Temat G2A wrócił na języki dokładnie tydzień temu, gdy firma opublikowała obszerne oświadczenie, którym obiecała, że rzekomo pokrzywdzeni developerzy mogą otrzymać od niej 10-krotność utraconych wpływów. Warunek jest jeden: muszą udowodnić, że do tzw. chargebacków rzeczywiście doszło, co ma orzec niezależna firma audytowa (większość kosztów jej działania bierze na siebie G2A). Rzeszowska firma wyjaśniła też zasady swojego funkcjonowania i podzieliła się garścią ciekawych statystyk.

Aktywność G2A wciąż krytykuje Mike Rose, szef niezależnego wydawcy No More Robots, który stwierdził, że gdyby G2A wycofało się ze sprzedaży indyków „99% wydawców byłoby szczęśliwszymi”. Rose uruchomił petycję, którą domaga się zaprzestania publikowania na platformie tytułów niezależnych (do tej pory podpisało ją niemal 5,5 tys. ludzi). Twierdzi on ponadto, że jej działalność działa wpływa negatywnie na „postrzeganie wartości gry” i nawołuje, by raczej piracić jego tytuły, a nie kupować je za pośrednictwem G2A.

Na marketingowej ofensywie cieniem położyła się również niemoralna propozycja, którą rozsyłał mediom jeden z pracowników G2A. Niejaki Adrian nakłaniał branżowe portale, by te publikowały nieoznaczone materiały sponsorowane, które pomogłyby zrozumieć ludziom, co G2A robi, by wesprzeć społeczność graczy oraz wytłumaczyłyby, że rzeszowiacy stosują wszelkie możliwe metody, by zapewnić wszystkim stronom satysfakcję (podczas zakupów – dop. red.). G2A twierdzi, że maile zostały wysłane omyłkowo, bez zgody przełożonych, a osobę, która je wysłała, spotkają surowe konsekwencje. W naszym materiale przypominaliśmy, że taka publikacja byłaby nielegalna na gruncie polskiego prawa.

24 odpowiedzi do “G2A proponuje narzędzie do blokowania kluczy”

  1. „Rzeczywiście, w wielu kwestiach byliśmy krótkowzroczni”.

  2. „G2A twierdzi, że opracowanie takich narzędzi może się okazać czasochłonne i dość drogie, ale obiecuje wziąć koszty na siebie” – przecież to banalna baza danych. Szok, że wpadli na to dopiero teraz.

  3. Było już wcześniej ale teraz mają zrobić to tak, by działało o wiele sprawniej. Deweloper może nawet stwierdzić za jaką najniższą kwotę może być sprzedawana gra.

  4. @Piterk95|No tak, za to rzekomo „poszkodowani” deweloperzy wpadli na znacznie bardziej wysublimowany pomysł: tweety z hasłami „Je***ć G2A!”. Ciekawi mnie, czy po uruchomieniu proponowanego narzędzia do sprawy wrócą ci wszyscy krzykacze pokroju Jima Sterlinga, którzy wycierali sobie rzeszowiakami gęby przez ostatnie tygodnie.

  5. „Niejaki Adrian nakłaniał branżowe portale…”, wątpię że rzekomy Adriam w ogóle istnieje. Grunt pali się pod stopami G2A, więc nagle pojawiają się propozycje „rewolucyjnych” rozwiązań, które powinny być wprowadzone tam od dawna. Gdyby nie ta afera godząca w ich wizerunek, nadal mieli by gdzieś skąd pochodzą sprzedawane u nich klucze.

  6. Czyli jednak wyjaśnia się dalej, że to nie G2A jest winne, tylko developerzy, którzy rozdają klucze „recenzenckie” na lewo i prawo jak leci. |A wszystko można łatwo rozwiązać, przykład to co zaproponowało G2A.|Lub developer po prostu mógł zrobić batch kluczy recenzenckich i rozdając je powiadomić, że np. po miesiącu zostaną wyłączone. |Wtedy wystarczy jak gracz kupi taki klucz na G2A, wyłączoną mu go – skontaktuje się z developerem to od razu będą wiedzieć, któremu recenzentowi taki klucz przekazali.

  7. @taz159357 ale to wina developerów, że rzucają kluczami na lewo i prawo oraz osób, które takie klucze sprzedają dalej (zamiast wykorzystać tylko do recenzji).G2A to tylko tutaj jako pośrednik działa udostępniając platformę sprzedaży. Sam widzisz, że jak G2A prosiło o konkrety to nikt nic nie dał. Jak Cię ktoś na allegro oszuka, to obwiniasz allegro czy nieuczciwego sprzedawcę?

  8. @taz159357 Widzę, że ciągle nie rozumiesz pomimo tłumaczenia. Wszystkie klucze sprzedawane na G2A pochodzą od deweloperów, bo tylko deweloperzy mogą generować te klucze. To deweloperzy powinni odpowiadać za to, gdzie udostępniają klucze, a nie G2A. Ale deweloperzy wolą zwalić winę na innych niż przyznać się do niedopatrzenia.

  9. Takie chamy zamiast sprawdzić „influencera’-cwaniaka wolą drzeć japy „Jebać G2A!”. Podziwiam G2A, że w ogóle z bucem polemizowali. Zaczyna mnie wkurwiać podejście pożal się boże „developerów”: Steam ich okrada, bo bierze marżę i za darmo promuje ich gówno-gierki na serwerach; G2A ich okrada, bo pośredniczy w sprzedaży kluczy, które sami rozdali chuj wie komu; gracze ich okradają, bo chcą kupić gry jak najtaniej. Weź kuźwa chłopie zmień branżę, bo wrzodów dostaniesz!

  10. Ja bardzo przepraszam za język, ale już nie „wyczymie”

  11. podoba mi się fragment: „opracowanie takich narzędzi może się okazać czasochłonne i dość drogie” rzeczywicie to bedzie „algorytm” warty miliony xd

  12. Pytanie, które mi się teraz nasuwa. Po co kupować gry na G2A, skoro można udać recenzenta i uzyskać klucz prosto od producenta.

  13. Bez cienia żenady powiem, że stworzenie bazy danych kluczy będzie kosztować G2A MILIARD.

  14. Aha, a kłamstwo, jak zwykle, ma krótkie nogi.Developerzy Factorio przesłali do G2A pisma o zwrot 10x tego co zostało sprzedane na G2A za kradzione karty kredytowe (developerzy obliczyli, że stracili na chargebackach z powodu kradzieży 6 600 dolarów).https:www.factorio.com/blog/post/fff-303I co? I jajco, G2A nabrało wody w usta. To było oczywiste, że nikomu nie zapłacą ani grosza.

  15. @keevek – a nie pomyślałeś, że G2A potrzebuje nieco czasu na zbadanie sprawy?|”G2A offered to check the keys. Currently this is where the story ends, they haven’t replied to my last email (2 days ago)”Najbardziej bawi mnie ich narzekanie na |”Regional fraud – Buying the game in 1 country and gifting it to someone in another. This is likely, as we can see that the Europe gift is cheaper than the US/Worldwide. „|Sami oferują grę w różnych cenach i nazywają to fraudem – OSZUSTWEM. Kpina.

  16. @keeveek Było wiadomo, że to zagrywka marketingowa. Właśnie przeczytałem o tym na PC Gamerze i wcale się nie zdziwiłem. Nie rozumiem dlaczego pomimo tych maili „adriana” (wolne żarty), sytuacji z tym 10x krotnym zwrotem i tym że nagle g2a uswiadomiło sobie, że we własnym sklepie powinno odsiewać nielegalne kody, ludzie wciąż ich ślepo bronią. Chociaż patrząc na wypowiedź @sadpanda w stylu „jeśli nie chcecie by okradali was z kodów nie generujcie żadnych kodów” wątpliwości te zaczynają znikać.

  17. @taz159357 młody wiek i brak umiejętności spojrzenia poza koniec własnego nosa. Im wystarczy, że gry są tanie. Nie obchodzi ich, czy twórca na tym zarobi.

  18. @Piterk95: chodzi o to, że G2A w tym artykule twierdzi, że nie dostali ani jednego zgłoszenia o refund. Co jest nieprawdą.

  19. „Im wystarczy, że gry są tanie. Nie obchodzi ich, czy twórca na tym zarobi” – myślę, że to 99% społeczeństwa. Ludzi których nie stać na luksus nie obchodzi czyim kosztem żyją. Jak idziesz do sklepu to też kupujesz to co jest tanie i nie zastanawiasz się czy sklep/producent zarobi podczas tej promocji. Taki jest rynek i próba powstrzymania tego jest z góry skazana na porażkę. Trzeba nauczyć się z tym żyć – czyli pilnować swoich kodów albo przestać narzekać. Dobre gry jakoś nie mają takich problemów.

  20. Przypominam też, że:|”Badaniem zgłoszonych nieprawidłowości ma się zająć zewnętrzna firma audytowa (koszty trzech pierwszych audytów pokryje G2A). Platforma zapowiada, że – w trosce o tranparentność – będzie publicznie informować o postępach takich „śledztw”. „A o sprawie z Factorio nie informują dopóki nie udowodnią, że faktycznie były chargebacki.

  21. O braku umiejętności spojrzenia poza koniec własnego nosa dowodzi także głosowanie na pis i branie 500+. Nieważne, że zadłuża się kraj bardziej niż za Gierka 😉

  22. Nie rozumiem – to krytykujesz ludzi głosujących na PiS, czy cieszysz się z tego, że jesteś taki sam?

  23. @keevee|Pieprzenie. Deweloperzy rozdają na lewo i prawo klucze „recenzenckie” zazwyczaj nie zadając sobie nawet trudu sprawdzenia, do kogo właściwie je rozsyłają, a ty oczekujesz od konsumentów, że będą bawić się w detektywów i „prześwietlać” handlarzy prowadzących legalną działalność? Wolne żarty. Może porozmawiamy o tym, ilu wydawców od lat wykorzystuje „słupy” do obrotu generowanymi przez siebie kluczami na G2A i reszcie podobnych portali? Co ty na to?

  24. @keeveek|A gdzie ja powiedziałem, że kupuję klucze na g2a? Albo głosuję na pis? Ja jedynie wypowiadam się o innych. Gry nie kupuję jak mnie na nią nie stać. Ale jak już mam kupić to czekam na promocję w sklepie lub kupuję na cdkeys zamiast od prywaciarza. Inna sprawa, że g mnie obchodzi ile steam czy inny epic da devom. A kupując od prywaciarza – on też ten klucz gdzieś kiedyś kupił więc developer na nim zarobił. Jedynym wyjątkiem są klucze recenzenckie, ale dzięki bazie danych być może będą one blokowane.

Skomentuj sadpanda Anuluj pisanie odpowiedzi