G2A vs Gearbox: Giełda z kluczami odnosi się do zarzutów
Pod koniec minionego tygodnia informowaliśmy, że tzw. influencer John „TotalBiscuit” Bain skrytykował fakt podjęcia przez Gearbox współpracy z rodzimym G2A (której efektem miała być specjalna kolekcjonerska edycja gry Bulletstorm: Full Clip Edition). Jutuber odwoływał się do licznych publikacji prasowych, których autorzy zarzucali rzeszowskiemu targowisku między innymi dopuszczanie do obrotu kluczy kupionych z wykorzystaniem kradzionych kart kredytowych czy działanie na szkodę niezależnych developerów. (Pełną listę tekstów wraz z komentarzem TotalBiscuita znajdziecie pod tym adresem).
Gearbox nie pozostał głuchy i wystosował listę czterech żądań wobec G2A, których efektem miało być zwiększenie bezpieczeństwa kupujących i sprzedawców. Sęk w tym, że na ich spełnienie Polacy mieli raptem 24 godziny. Jak się można było spodziewać, dobę później Gearbox Publishing ogłosił zerwanie umowy, a Randy Pitchford wystosował komentarz, w którym niejako przy okazji oberwało się polskiemu People Can Fly.
Dzięki za pomoc, Totalbiscuit! Dowiedziałem się o całej sprawie godzinę temu. (…) Z tego, co rozumiem, to developerzy (People Can Fly) chcieli jakiejś współpracy z tymi gośćmi. To nie była inicjatywa Gearbox Publishing.
Dziś do sprawy oficjalnie odnieśli się przedstawiciele G2A. Jak czytamy w oświadczeniu przesłanym nam przez szefa działu PR firmy Macieja Kuca (dla uczciwości nadmieńmy: byłego redaktora naczelnego CD-Action):
Poprzedni tydzień przyniósł wiele zamieszania i sprawił, że w sieci pojawiły się nieprawdziwe informacje na temat G2A. Jest nam z tego powodu bardzo przykro (…) Nasz partner, Gearbox Publishing, niestety zdecydował się na opublikowanie listu z ultimatum publicznie, nie konsultując z nami tego, ile ze sformułowanych przez Johna Baina zarzutów jest prawdziwych. (…) Wszystkie z żądań wystosowanych w stronę G2A.COM od dawna są bowiem częścią marketplace’u.
W nader obszernym oświadczeniu G2A „z całą stanowczością” stwierdza, iż bezpieczeństwo kupujących i sprzedawców nie jest zagrożone (o co dbają wewnętrzne mechanizmy weryfikacji oraz ponad 100 osób zajmujących się tropieniem oszustów), a w przypadku wadliwego klucza nie ma problemu z jego reklamacją bądź otrzymaniem zwrotu pieniędzy.
PR firmy prostuje, iż G2A Shield to nie zabezpieczenie, ale program lojalnościowy, który zapewnia abonentom rozmaite profity. (Użytkownik, który nie wykupił „Tarczy”, może czekać na rozpatrzenie reklamacji dłużej, jak jednak podkreśla G2A, „to najczęściej kwestia paru godzin”). Przedstawiciele rzeszowskiej giełdy twierdzą też, iż nie stosują ukrytych opłat, a jedynie doliczają do kwoty transakcji stawkę VAT i (niekiedy) opłatę uzależnioną od metody płatności. Podkreślają nadto:
Obie nie są zależne od G2A.COM, o obu marketplace czytelnie informuje przed dokonaniem zakupu.
Obrywa się też sprawcy zamieszania.
Niektórzy developerzy i część wpływowych youtuberów (z Johnem Bainem na czele) chcieliby roztoczyć wizję G2A.COM jako miejsca, które żyje z pośrednictwa w sprzedaży nielegalnie pozyskanych kluczy. To wizja najbardziej jak to możliwe oddalona od prawdy. Rzeczywistość jest zupełnie inna: klucze na G2A.COM pochodzą z legalnych źródeł. Marketplace jest liderem bezpieczeństwa i szczyci się jednym z najniższych współczynników oszustw.
W oświadczeniu czytamy, iż duża część kontrowersyjnych kluczy pochodzi z bundli, które są później odsprzedawane na G2A.
Problem w tym, że część developerów nie chce zaakceptować, iż ludzie odsprzedają ich gry. Chciałoby kontrolować rynek i każdy kanał sprzedaży, narzucając wyższe ceny i zakazując odsprzedaży nieużywanej gry. Na to G2A.COM nie wyraża zgody.
Jak jednak podkreśla Kuc, w przypadku, w którym developer zgłosi, iż na giełdzie pojawiły się klucze szemranego pochodzenia, firma współpracuje z nim (oraz z policją) celem wykrycia, czy przestępstwo faktycznie miało miejsce. Zaufane studia (czyli np. takie, które nie walczą z redystrybucją kodów z bundli) mogą również skorzystać z programu Direct, który daje im nieograniczony dostęp do bazy kluczy.
Większość stawianych nam zarzutów bierze się z niewiedzy i braku chęci poznania racji drugiej strony.
Przypomnijmy, iż nie jest to pierwsza kontrowersja wokół G2A. W lutym tego roku redditowa AMA firmy zakończyła się oskarżeniami o dziury w systemie bezpieczeństwa.
Z pełną wersją oświadczenia G2A możecie się zapoznac na kolejnych stronach.
Poprzedni tydzień przyniósł wiele zamieszania i sprawił, że w sieci pojawiły się nieprawdziwe informacje na temat G2A. Jest nam z tego powodu bardzo przykro, jednocześnie cieszymy się, że możemy skorzystać z okazji i wytłumaczyć dokładnie wiele nieścisłości i nieporozumień związanych z naszą działalnością. Wszystko rozpoczęło się od negatywnej reakcji części youtuberów na ogłoszenie współpracy G2A z Gearbox Publishing, zwłaszcza Johna „TotalBiscuita” Baina. Nasz partner, Gearbox Publishing, niestety zdecydował się na opublikowanie listu z ultimatum publicznie, nie konsultując z nami tego, ile ze sformułowanych przez Johna Baina zarzutów jest prawdziwych. To doskonały przykład na to, że pośpieszne działanie bez pełnej znajomości faktów może być szkodliwe i dla developera, i dla marketplace. Wszystkie z żądań wystosowanych w stronę G2A.COM od dawna są bowiem częścią marketplace’u. 1. G2A Shield Zgadzamy się z tezą, że każdy kupujący na marketplace powinien być chroniony – i dokładnie tak to wygląda na G2A.COM. Z całą stanowczością twierdzimy, że G2A.COM dba o bezpieczeństwo sprzedających i kupujących zdecydowanie lepiej niż większość marketplace’ów funkcjonujących na rynku. W bardzo rzadkich przypadkach, w których zakupiony klucz nie działa prawidłowo, każdemu użytkownikowi przysługuje prawo do reklamacji, otrzymania innego klucza lub zwrotu pieniędzy. G2A Shield przede wszystkim zapewnia kupującym ogromną wygodę oraz dodatkowe funkcje, np. 10-procentowy cashback (notabene sprawiający, że koszt subskrypcji zwraca się z nawiązką każdemu, kto kupuje gry częściej niż raz na parę miesięcy). Aby to zobrazować najbardziej precyzyjnie, przedstawmy, jak w praktyce wygląda ochrona kupujących na G2A.COM. W bardzo rzadkich przypadkach, jak na każdym marketplace, może zdarzyć się, że kupiony przedmiot nie spełnia oczekiwań. Załóżmy więc, że klucz nabyty na G2A.COM od dowolnego sprzedawcy nie działa. W przypadku gdy użytkownik nie ma abonamentu Shield: 1. Użytkownik zgłasza problem sprzedającemu. Jeśli sprzedający widzi, że błąd wyniknął z jego winy, oddaje kupującemu pieniądze lub dostarcza nowy klucz – i sprawa jest zakończona błyskawicznie. 2. Jeśli sprzedający nie zgadza się na uwzględnienie reklamacji kupującego, pisze wiadomość do G2A Resolution Center. Jego zgłoszenie uzyskuje numer, a nasi pracownicy (support G2A działa w 9 językach, z czego w 6 całodobowo, a średni czas na oczekiwanie to ledwie minuty) zapoznają się z tematem. Przekazują sprawę do sprzedającego, aby dać mu możliwość wyjaśnienia wątpliwych kwestii, i robią wszystko, by doprowadzić do satysfakcjonującego obie strony zakończenia. W przeciwieństwie do wielu marketplace’ów, w których na rozwiązanie sporu czasem czeka się tygodniami (lub też użytkownik nigdy nie dostaje odpowiedzi), na G2A.COM to kwestia najczęściej paru godzin. W przypadku, gdy użytkownik ma abonament Shield: 1. Użytkownik łączy się z live chatem działającym non stop. Nie musi kontaktować się ze sprzedającym – wystarczy, że opisze problem pracownikowi G2A. Najczęściej dostaje zwrot pieniędzy w ciągu trwającej kilka minut jednej rozmowy, a całą kwestię wyjaśniania problemu ze sprzedającym bierze na siebie już G2A. Pamiętajmy też, że każdy użytkownik marketplace’u jest chroniony przez wiele mechanizmów weryfikacji sprzedających, jakie stosuje G2A.COM. Subskrypcja Shielda jest bardzo atrakcyjnie wyceniona jak na korzyści, które oferuje. Nie znaczy to oczywiście, że nie zdajemy sobie sprawy z tego, że wiele jeszcze wymaga poprawienia. Cały czas nad Shieldem pracujemy i w ciągu najbliższych miesięcy pokażemy wiele nowych rozwiązań. 2. Przejrzystość i brak ukrytych opłat Marketplace G2A.COM ma ponad 13 milionów klientów właśnie dlatego, że oferuje niezwykle atrakcyjne warunki zarówno dla kupujących, jak i sprzedających. Takiego sukcesu nie zbudowalibyśmy na wprowadzaniu jakichkolwiek ukrytych opłat. Stawki są jawne, starannie opisane w tabelach. Kupujący do ceny dodatkowo doliczają VAT zależny od kraju i ew. opłatę uzależnioną od wybranej metody płatności. Obie nie są zależne od G2A.COM, o obu marketplace czytelnie informuje przed dokonaniem zakupu. Nie oznacza to jednak, że uznaliśmy, że możemy spocząć na laurach i już nie pracować nad rozwojem marketplace’u. Przeciwnie: cały czas myślimy nad tym, jak uczynić go jeszcze wygodniejszym i lepszym. Regularnie wprowadzamy udoskonalenia, a kolejne są na etapie końcowych testów.
Ciąg dalszy na następnej stronie.
3. Developerzy i ich dostęp do bazy kluczy G2A.COM jest najbardziej zainteresowane tym, żeby na marketplace pojawiały się wyłącznie legalnie nabyte klucze. Marketplace na jakichkolwiek oszustwach wyłącznie traci, gdyż gdy klucze przestają działać, G2A.COM zwraca użytkownikom pieniądze z własnej kieszeni, choć nie ma takiego prawnego obowiązku. I to niezależnie od tego, że np. jakiś klucz przestał działać po pół roku, a kupujący go nie miał aktywnego Shielda. Powtórzmy: dbamy o zadowolenie każdego klienta. Niektórzy developerzy i część wpływowych youtuberów (z Johnem Bainem na czele) chcieliby roztoczyć wizję G2A.COM jako miejsca, które żyje z pośrednictwa w sprzedaży nielegalnie pozyskanych kluczy. To wizja najbardziej jak to możliwe oddalona od prawdy. Rzeczywistość jest zupełnie inna: klucze na G2A.COM pochodzą z legalnych źródeł. Marketplace jest liderem bezpieczeństwa i szczyci się jednym z najniższych współczynników oszustw. G2A.COM zatrudnia ponad sto osób, których celem jest dbanie o legalność kluczy, bezpieczeństwo transakcji i przestrzeganie najbardziej surowych zasad przeciwdziałających oszustwom. Dla niektórych developerów problemem jednak jest to, że ich gry są sprzedawane na G2A.COM – dlatego rzucają bezpodstawne i niepoparte żadnymi dowodami oskarżenia. Zanim to wytłumaczymy dokładniej, chcielibyśmy przekazać dwa podstawowe założenia: 1. Szanujemy wolny rynek działający w oparciu o przepisy prawa jako niepodważalną wartość. 2. Prawo nie zakazuje sprzedaży dóbr cyfrowych osobom, które pozyskały je w sposób legalny. Jeśli ktoś nie zgadza się z powyższymi punktami: niestety, nie dojdziemy do porozumienia. Jeśli tak: prosimy o dalszą lekturę. Wyobraźmy sobie sytuację, w której developer sprzedaje dużą liczbę kluczy serwisowi robiącemu bundle. Jego gra razem z czterema innymi tytułami trafia do pakietu za 2 euro. Użytkownik kupuje ten bundle i zamiast przypisać sobie wszystkie pięć gier do konta, odsprzedaje je na G2A.COM – za każdą grę biorąc po jednym euro. Developer nie traci na tym nic, ponieważ już raz klucz sprzedał i dostał za niego pieniądze. Użytkownik zyskuje 3 euro (prosta matematyka: wydał 2, sprzedał za 5). Problem w tym, że część developerów nie chce zaakceptować, iż ludzie odsprzedają ich gry. Chciałoby kontrolować rynek i każdy kanał sprzedaży, narzucając wyższe ceny i zakazując odsprzedaży nieużywanej gry. Na to G2A.COM nie wyraża zgody – wymagamy poszanowania reguł prawa dla użytkowników, którzy często niestety uważają, że reguły narzucane przez niektórych developerów są normą prawną. Dlatego G2A.COM nie da developerom, z którymi nie ma podpisanych umów, nieograniczonego niczym dostępu do bazy danych i możliwości jej modyfikowania. G2A.COM musi chronić każdego uczciwego sprzedawcę, a dając taki dostęp wszystkim developerom, umożliwilibyśmy sytuację, w której kasowaliby oni z marketplace’u każdy klucz, niezależnie od jego pochodzenia. Byłoby to działanie szkodzące branży, graczom – a także bezprawne. Jakie jest rozwiązanie tej sytuacji? G2A.COM współpracuje w zakresie ochrony legalności kluczy z każdym zainteresowanym developerem bez jakichkolwiek umów czy tym bardziej opłat. Developer musi jedynie przedstawić dowody na to, że klucze, które chce zablokować, zostały nabyte nielegalnie (może to być np. raport od instytucji finansowych). Współpraca z naszej strony nie ogranicza się tylko do natychmiastowego kasowania czy blokowania kluczy: bez problemu przekażemy wszystkie informacje o nieuczciwych sprzedawcach właściwym organom ścigania. Robimy to bardzo szybko i oczywiście za darmo. Ta sytuacja może być inna tylko w przypadku developerów będących w programie Direct – z nimi bowiem mamy podpisane umowy, więc mamy też zaufanie, że nie zrobią niczego, co sprzeciwiłoby się dwóm wyżej wymienionym założeniom. Oni więc jako jedyni mogą samodzielnie i bez ograniczeń sprawdzać naszą bazę. To właśnie program Direct (w którym jest już ponad 100 developerów) jest odpowiedzią na wszystkie związane z marketplace’ami (nie tylko naszym) bolączki developerów. Nie chodzi tylko o argument powyżej, ale także o to, że G2A.COM jako jedyny marketplace na świecie pozwala pobierać prowizję od sprzedaży swoich gier przez inne osoby (gdyby zastosować analogię do „fizycznych” marketplace’ów: to tak, jakby np. Samsung mógł dostawać pieniądze za to, że ktoś sprzedaje na Allegro wyprodukowany przez niego telewizor, który wcześniej został kupiony w innym sklepie). Dodatkowo uczestnictwo w G2A Direct nie wiąże się z żadnymi opłatami. Jest to program tak dobry i otwarty na developerów, że nie widzimy ani jednego powodu, dla którego dowolny developer mógłby być w jakiejkolwiek mierze stratny przez uczestnictwo w nim. 4. Podsumowanie Celem marketplace’u G2A.COM jest zapewnienie jak najlepszych warunków dla kupujących i sprzedających, a wraz z nimi najlepszych cen dla legalnych gier. Robimy wszystko co w naszej mocy, by utrzymywać jak najlepsze stosunki z developerami i dbamy o to, by stosować najwyższe standardy w walce z nieuczciwymi sprzedawcami. Szanujemy też naszych krytyków i wierzymy, że powoduje nimi przede wszystkim dobro branży. Niestety czasami nie rozumieją oni tego, jak działa G2A.COM i często mówiąc o nas, wprowadzają opinię publiczną w błąd. Najlepszym tego dowodem są sformułowane przez Johna Baina cztery punkty ultimatum. Okazuje się, że było ono całkowicie zbędne, bo wszystkie poruszone kwestie od dawna są częścią marketplace’u. Większość stawianych nam zarzutów bierze się z niewiedzy i braku chęci poznania racji drugiej strony. Najlepszym przykładem na to jest przytaczanie nieprawdziwych i szkalujących wpisów, podczas gdy fakty są zupełnie inne. Dlatego stale podkreślamy, że jesteśmy otwarci na spotkania i dyskusje z każdym, kto ma wątpliwości dotyczące tego, jak działa nasz marketplace. Serdecznie pozdrawiamy Maciej Kuc i ekipa G2A.COM

gównoburza
Kto tam kupuje tego ja nie szanuję. Wolę dopłacić te prę złoty i kupić z oficjalnego źródła. Od kiedy kupiłem tam jakiegoś indyka bo spóźniłem się na bundla i zobaczyłem te wszystkie opłaty za opłaty i podatki, głowa mała, jak ktokolwiek po pierwszym zakupie mógłby w ogóle tam wrócić ?
Sprawa jest banalnie prosta. Lobbysta imieniem John Bain (co to jest influencer ????) oskarżył firmę G2A, że jest pralnią brudnych pieniędzy „G2A is a company that profits directly from stolen goods”. Jeżeli G2A nie wytoczy temu lobbyście procesu (a za coś takiego trzeba wyroczyć proces) to znaczy, że zarząd wyszedł z założenia, że takiego procesu nie są w stanie wygrać wobec czego lepiej będzie na te oskarżenia nie odpowiadać. Dziękuję za uwagę.
„Problem w tym, że część developerów nie chce zaakceptować, iż ludzie odsprzedają ich gry. Chciałoby kontrolować rynek i każdy kanał sprzedaży, narzucając wyższe ceny i zakazując odsprzedaży nieużywanej gry. Na to G2A.COM nie wyraża zgody.” Popieram w 100%.
Patrze na to z innej strony… Jesli to nasza firma (nie znam ich bo nigdy tam nie kupowalem) to nalezy ich wspierac i tyle. A „totalny biszkopcik” czy inny sucharek albo herbatniczek niech zajmie sie czyms pozyteczniejszym niz podkopywaniem dobrze prosperujacej firmy ide odsubskrybowac angolka…
Aha, czyli jak to polska firma to mamy przymknąć oko na ich wszystkie chachmenty? Czy wyście poszaleli?
Niby wydawcy walcza z odsprzedawaniem kluczy otrzymanych w bundlach. A co z ta aktualna oferta ME Andromeda z cena obnizona o 30%? Z tego co sie orientuje, to taka promocja byla przez pewien czas dostepna na Originie, ale wylacznie przy skladaniu zamowien przedpremierowych w niektorych krajach. Teraz jest juz jednak po premierze i oferta z G2A ma negatywny wplyw na popremierowa sprzedaz gry, bo wychodzi taniej niz u autoryzowanego sprzedawcy czy na Origin. Dzis to jest Andromeda, jutro moze byc inny tytul.
ja osobiscie wole doplacic i kupic na humblebundle czy steam sale ALE mialem juz z G2A do czynienia a mianowicie klucz do shadow of mordor, totalne grosze i bylem pogodzony gdyby to byla lipa i faktycznie tak sie stalo klucz był trefny ale napisalem do customer service i pomimo braku tego dodatku jakim jest shield dostalem po kilku wiadomosciach nowy klucz. nie widze problemu czemu tam nie kupowac
@Wygar|Radziłbym sprawdzić definicję Lobbysty przed nazywaniem tym określeniem kogokolwiek. Totalbiscuit to taki lobbysta jak ze mnie król Hiszpanii.Określenie Influencer, istnieje czy nie, pasuje jak najbardziej to tego Youtubera. Ma swoją publikę, która słucha jego opinii. Czasem zbyt aktywnie reagująca na jego słowa.Co do G2A, to nie kupowałem od nich i kupować nie będę. Wolę kupić w takim Empiku czy Mediamarkt które mam po drodze z pracy do domu. Albo bezpośrednio od twórców w przypadku indyków.
@Sylfa|Jak Kali ukrasc komus krowa to byc dobrze, a jesli Kalemu ktos ukrasc krowa to byc zle?
Widać na oświadczenie G2A starczyło Wam miejsca w newsie?
Ja tam zawsze kupuję gry na G2A i nie mam żadnych problemów ani też nigdy nie miałem. Ludzie często rozsiewają fałszywe plotki.
G2A.COM Limited |36/F, Tower Two, Times Square, 1 Matheson Street, Causeway Bay, Hong Kong Numer firmowy: 2088957 Numer rejestru firmy: 63264201
W czasie zakupów na g2a, tylko raz spotkałem się z problem gdy gra którą kupił mój przyjaciel nie działała, JEDEN JEDYNY RAZ, TO k*rwa 1 RAZ MNIEJ NIŻ MEDIA MARKT i 3 RAZY MNIEJ NIŻ EMPIK.|G2A jest dobre w mojej opinii
Rozumiem, że Totalbiscuit eBay’a też bojkotuje? W końcu tam też może się zdarzyć, że kupimy przedmiot pochodzący z kradzieży.
@rad586 no właśnie, sprawdź najpierw definicje słów, które już istnieją i przestać powtarzać bzdurne słowotwórstwo po ludziach kompletnie się do tego nie nadających. John Bain to lobbysta dużych firm zajmujących się pisaniem gier. Każda duża firma (Bioware, EA) poklepie tego człowieka po plecach za to co robi w tej konkretnej sprawie bo zwyczajnie ci ludzie tracą pieniądze przez platformy typu G2A. Lobbowanie to również działalność przeciwko konkurencyjnym firmom, nie tylko na szczeblach władzy.
„PR firmy prostuje, iż G2A Shield to nie zabezpieczenie, ale program lojalnościowy, który zapewnia abonentom rozmaite profity” no to chyba to zmienili jakoś niedawno bo z tego co pamiętam kupowanie bez owego Shield’a równało się temu że jak sprzedający cię wydymał i opylił zużyty klucz to G2A cię zlewało bo to nie ich sprawa i jak chcesz to się kłóć ze sprzedawcą. Dopiero z Shieldem brali sprawę w swoje ręce i zwracali kasę za zakup
@Wygar|Skąd masz taką definicję lobbingu ? Według twojej definicji każdy jest Lobbystą, bo dzieli się swoją opinią z innymi, co może wpływać na ich decyzje.|I skąd pomysł, że G2A jest konkurencją dla firm typu Bioware ? G2A jest konkurencją dla Steama, Origin, GoG i innych sklepów online.
@rad586 A gdzie u mnie wyczytałeś, że każdy człowiek wypowiadający się w internecie na temat gier ma tak duży posłuch jak John Bain ? Fakt, że ja skrytykuję jakąś firmę oznacza, że wyrażam tylko swoje zdanie. Wypowiedzi Johna Baina, człowieka opłacanego przez Steam, to już działanie lobbystyczne bo facet ma duży posłuch i jakoś tak się składa, że te wypowiedzi są kierowane przeciwko wybranym firmom. To jest lobbing, a nie żaden „influensing”. Tak słowo też jest użyte choćby tutaj https:tinyurl.com/mney2b
Ja na G2A kupilem z 20 kluczy, nigdy zadnego problemu nie mialem, nigdy nie korzystalem z G2A Shield. Ten Totalbiscuit to jakis marny typ 40 letniego prawiczka mieszkajacego z mama, o co on sie oburza, ze gdzies mozna kupic gry taniej? Nic dziwnego ze taka inicjatywa wyszla z Polski wlasnie, bo dla niego w GB wydac te 20 funtow na gre to tak jak kupic paczke fajek, widac nie rozumie, ze gdzie indziej sprawy sie maja inaczej. Nawet nie chce mi sie mieszac jego osoby z blotem, ale generalnie to SZANUJE G2A.
@Wygar|Po pierwsze, ten link nie działa.|Po drugie, moją definicję lobbingu brałem z wikipedii, której strona zawiera żródła z literatury naukowej.|Po trzecie, skoro twierdzisz, że TB jest opłacany przez Steam, to rozumiem że masz na to dowody ? Mam nadzieję, że nie z eksperymentów parówkowych jak tezy o pewnym „zamachu”.|I wreszcie po czwarte – masz problem ze słowem Influencer. Takie słowo istnieje. (http:www.dictionary.com/browse/influencer?s=t)
@rad586 Ja nie neguję istnienia angielskiego słowa, a twierdzę, że taki przekład na polski jest intelektualnie leniwy i bzdurny. Baine pracuje dla Steama. Jeżeli uważasz, że ten facet robi to za darmo to nie mamy o czym rozmawiać. |https:books.google.pl/books?id=_WlzlY9dv74C&pg=PA323&lpg=PA323&dq=lobbying+against+other+businesses&source=bl&ots=nxyBRg_rNJ&sig=I6EhzaiezT7kuOCjCfFzEF7fXbI&hl=pl&sa=X&ved=0ahUKEwjA54Ga9JnTAhVHWBQKHZw-BJoQ6AEINjAEv=onepage&q=lobbying%20against%20other%20businesses&f=false
@Wygar|Czyli nie masz żadnych dowodów. Rzucasz błotem i masz nadzieję, że coś się przyklei.|Dodatkowo, radziłbym przeczytać ze zrozumieniem to co linkujesz.|Ta książka (The Challenge of Democracy: Government in America) opisuje działania lobbystów na obszarze USA, oraz ich oddziaływanie na rząd USA. Nawet sam mówi o tym, że jest to związane z rządem USA.
Ludzie, tu nie chodzi o to czy kupisz klucz taniej czy drozej, ale o to, ze na g2a ludzie piora brudne pieniadze. Kupuja klucze korzystajac z kradzionych kart, a potem sprzedaja je np na g2a. A potem tworca obrywa gdy bank zrobi charge back i nagle okazuje sie, ze nie tylko nic nie zarobil ale sporo stracil.
@rad586 Sam Baine się chwali, że doradza platformie Steam. Nie tylko jest tam promotorem gier, ale jego opinia co do przyszłości pewnych założeń tej platformy jest uważne słuchana. Choćby ostatnio zrobił vbloga o tym co doradził. Tak jak pisałem, nie chce mi się dalej rozmawiać z naiwniakiem, który uważa, że Baine robi to za darmo bo lubi Steam i działa dla świata, a G2A uznał za złoooo. Dzieciak jeszcze jesteś. A za angielski się nie bierz bo robisz sobie krzywdę … ale w sumie to też twoja sprawa.
@wygar a Ty praujesz dla g2a, a jak mi ludzie nie wierza to nie mamy o czym gadac. Pomijaja juz fakt, ze jak juz to dla Valve nie Steama
@Wygar: jest kuratorem (nie promotorem!!!) podobnie jak wiekszosc youtuberow zajmujacych sie grami. Po prostu jest najwiekszym z nich, i zosta zaproszony do Valve.
@Wygar|”naiwniak”, „dzieciak”, „za angielski sie nie bierz bo robisz sobie krzywde”… Zostalo mi jeszcze troche popkornu i jestem pewien, ze jestes w stanie byc jeszcze bardziej protekcjonalny w swoich wypowiedziach. A tak przy okazji, to Tobie udalo sie strzelic byka w pisowni angielskiego slowa kilka wypowiedzi wczesniej… 😉
Kupiłem na portalu G2A klucz tylko raz. I tylko raz udało mi się w grę zagrać ponieważ Steam po jednym dniu ją usunął za powód podając nielegalne pochodzenie klucza… Nie wiem, może miałem pecha ale więcej tam nic nie kupię.
@Tesu Każdy kto twierdzi, że dorosły facet, mąż oraz ojciec, leci kilkanaście godzin samolotem i oferuje firmie komercyjnej swoją wiedzę za darmo oraz funkcjonuje na tej samej platformie jako promotor, również za darmo, jest jeszcze dzieckiem. To nie jest żaden protekcjonalizm. Mężczyzna w pewnym wieku zaczyna patrzeć na świat trochę inaczej choćby dlatego, że ma kogoś za kogo czuje się odpowiedzialny. Opowiadanie bajek o dobrych rycerzach (John Bain) i złych smokach (G2A) jest dobre dla dzieci.
Odraz u mi sie nasuwa skojarzenie, z afera ktora wybuchla w polsce wiele lat temu, jak to niby chinczycy jedza psy i podaja w swoich barach i fastfoodach psie i kocie mieso. Dym opadl okazalo sie ze to wierutna bzdura i pomowienie na rzecz lobby. Smrod pozostal i wiele takich lokali sie zawinelo bo zbankrutowalo. Tutaj dostrzegam identyczna analogie.
@Wygar a widzisz ja jako dorosly facet, maz oraz ojciec poswiecam godziny i dni swojego czasu na przygotowanie konwentu. Potem biore urlop na tydzien by wszystko ogarnac, a na samej imprezie zachrzaniam od rana do wieczora. I robie to za darmo. Bo jest to dla mnie wazne i cos co uwayam za stosowne. On zajmuje sie grami i chce dobrego srodowiska dla nich, by studia nie padaly przez oszustow. By paserstwo nie bylo dopuszczone do normalnego obrotu.
Jeszcze jedno do obroncow Steama i innych cyfrowych zlodziei, przypomnijcie sobie jaka byla gadka gdy wprowadzano cyfrowa dystrybucje gier, ze maja byc tansze itp. Jakos nie widze tego bo gra w premiere kosztuje 50E dziekuje to ponad 200zl za gre na PC. Nie wspomne jak pieknie i za wasza zgoda wyeliminowali rynek uzywek. A wy dalej dalej temu kibicujecie. Do konca zycia bede pamietal slowa jednego z waznych osob nie pamietam EA, Acti czy Ubi „Rynek gier uzywanych generuje najwieksze straty, nie piractwo”…
@DuncunIdahho ale to jakbys mial pretensje do Pani w Zabce bo papierosy sa drogie. Steam, Origin, GOG to sklepy, platformy dystrybucji, nie ustataja cen.
Oglądaliście może zeszłoroczny sezon South Parka? Świetny, poczytny wątek, założę się że generuje masę klików. 😉
Problem z twórcami gier a może bardziej z wydawcami jest taki że traktują swój produkt nie jak książkę (do której zdaje się że najbliżej oprogramowaniu) a jako bilet do kina. Uważają że sprzedają czystą usługę i że tej usługi odsprzedawać nie można (formalnie oprogramowanie przez część prawa jest traktowane jako usługa). Jest z tym niewielki problem a mianowicie aby miało to moc prawną powinni oni jasno zaznaczyć to przed sprzedażą a na dodatek nie łamać takim zakazem żadnych przepisów.
Nie rozumiem również dlaczego Ci tak zwani poszkodowani nie wnoszą spraw na policje, która to jest odpowiedzialna za przestrzeganie prawa. Nie wiem czy wiecie ale np. żeby bank potraktował poważnie jakiekolwiek roszczenie w związku kradzieżą pieniędzy/karty to należy przedstawić zaświadczenie złożenia zawiadomienia o przestępstwie z policji. Czemu G2A nie miałoby postępować podobnie?
Przy czym G2A samo święte nie jest, z pełną świadomością umożliwia kupującym popełnienie przestępstwa, a mówię tu o nie płaceniu VAT-u. Więc to raczej większość przekrętów na G2A robią kupujący niż sprzedający. Do tego dochodzi system w którym zaraz przed samą płatnością należy się liczyć z dodatkowymi kosztami i rozumiem że są to koszty transakcji. Inna sprawa że chciałbym wiedzieć jakie te koszty są przed złożeniem zamówienia a nie w jego trakcie. A na obecną chwile również nie można uniknąć tych kosztów.
@Wygar TotalBiscuit jest ustawiony do końca życia, podobnie jak jego żona i dziecko. On własnie może sobie pozwolić by jechać za free na konsultację. I owszem – G2A to szwindel.
@Wygar|Ale z ciebie dorosły ! Znasz angielski na tyle, żeby wpisać w wyszukiwarce hasło po skorzystaniu z google translate i uważasz, że wynik udowodni twoje racje.|Nie wiem czy wiesz, ale youtuberzy zarabiają na swoich filmikach na podstawie liczby wyświetleń oraz paru innych czynników. |TB oraz Jim Sterling zostali zaproszeni do siedziby Valve, ponieważ byli osobami krytykującymi Steam w sposób konstruktywny – podawali, jakie opcje są złe i DLACZEGO. Dlatego Valve wzięło ich na poważnie. 1/2
Nie oznacza to, że Valve im za to płaciło. Mieli okazję zdobyć informacje, na podstawie których stworzyliby materiał video generujący im wyświetlenia, więc polecieli do siedziby.|A że przy okazji ich sugestie mogą ulepszyć platformę Steam, to już inna „bajka”.|2/2
@ aliven, hahaha ironia twojego „jest ustawiony do końca życia” wygrała moją nagrodę „tekst dnia” 😀
@paintball_x Możliwe, że źle sformułowałem – nie było tam ironii. Zapewnił przyszłośc materialną swojej rodzinie. Na chwilę obecną. Więc stać go by sobie coś za free robić.
Za co właściwie ludzie idealizują tak G2A? Serio pytam, bo nagle Steam i reszta to złodzieje a G2A to jakiś raj dla graczy. Ciekawi mnie, czy jakbyśmy mówili o firmie zagranicznej to czy też mielibyśmy tu takich zagorzałych obrońców.
Eh… w skrócie o co chodzi? Bo nie chce mi się czytać kolejnego newsa o tej akcji. O co się pokłóciły te dwie firmy?
@haunter – G2A to polska firma, z którą wiele polskich portali, streamerów i youtuberów ma umowy podpisane, dlatego u nas jest ten portal tak wielbiony, i właściwie tyle.
@rad586 po przekroczeniu pewnej kompetencji językowej nie korzysta się z google translate bo krzywdę można sobie zrobić. Poważne szukanie znaczenia słów to monolingwistyczne słowniki, etymologia, tudzież różne leksykony, thesaurus. Google translate i wszelkie inne dwujęzyczne pomoce są dobre dla domorosłych tłumaczy dla których „curator”=”kurator”, „sympathy”=”sympatia”, „recollection”=”rekolekcje”, „devotion”=”dewocja” to i później wychodzą im jakieś „influencery” i inna korpomowa.
@Wygar mam wrażenie, że Ci się dres pod pachą rozpruł.
Kupowalem na G2A dwa razy. Raz (tes:online) stracilem gre po 4 dniach. Kasę odzyskałem, bo zapłaciłem za g2a shield. Trwalo to około dwóch tygodni. Ale więcej już tam nie kupię.
@Wygar akurat kurator (sztuki) to odpowiedni polski odpowiednik słowa curator ( uwazam, że lepsza niż Twoja: promotor). A studia filologiczne ( choć już ładnych parę lat za mną) pozwalają mi wychwycić większość faux amis. Natomiast kończąc offtop: Niech by TB nie był święty ( choć na razie widzę tylko insynuacje) i niech mu Valve płaci. To nie zmienia faktu, ze g2a umozliwia paserstwo, i sa firmy ktore to zabilo.