10.04.2017
Często komentowane 76 Komentarze

G2A vs Gearbox: Giełda z kluczami odnosi się do zarzutów

G2A vs Gearbox: Giełda z kluczami odnosi się do zarzutów
Przedstawiciele G2A twierdzą, że zarzuty TotalBiscuita i Gearbox Publishing są w dużej części wyssane z palca, a developerzy mają problem z zaakceptowaniem tego, że ludzie odsprzedają ich gry.

Pod koniec minionego tygodnia informowaliśmy, że tzw. influencer John „TotalBiscuit” Bain skrytykował fakt podjęcia przez Gearbox współpracy z rodzimym G2A (której efektem miała być specjalna kolekcjonerska edycja gry Bulletstorm: Full Clip Edition). Jutuber odwoływał się do licznych publikacji prasowych, których autorzy zarzucali rzeszowskiemu targowisku między innymi dopuszczanie do obrotu kluczy kupionych z wykorzystaniem kradzionych kart kredytowych czy działanie na szkodę niezależnych developerów. (Pełną listę tekstów wraz z komentarzem TotalBiscuita znajdziecie pod tym adresem).

Gearbox nie pozostał głuchy i wystosował listę czterech żądań wobec G2A, których efektem miało być zwiększenie bezpieczeństwa kupujących i sprzedawców. Sęk w tym, że na ich spełnienie Polacy mieli raptem 24 godziny. Jak się można było spodziewać, dobę później Gearbox Publishing ogłosił zerwanie umowy, a Randy Pitchford wystosował komentarz, w którym niejako przy okazji oberwało się polskiemu People Can Fly.

Dzięki za pomoc, Totalbiscuit! Dowiedziałem się o całej sprawie godzinę temu. (…) Z tego, co rozumiem, to developerzy (People Can Fly) chcieli jakiejś współpracy z tymi gośćmi. To nie była inicjatywa Gearbox Publishing.

Dziś do sprawy oficjalnie odnieśli się przedstawiciele G2A. Jak czytamy w oświadczeniu przesłanym nam przez szefa działu PR firmy Macieja Kuca (dla uczciwości nadmieńmy: byłego redaktora naczelnego CD-Action):

Poprzedni tydzień przyniósł wiele zamieszania i sprawił, że w sieci pojawiły się nieprawdziwe informacje na temat G2A. Jest nam z tego powodu bardzo przykro (…) Nasz partner, Gearbox Publishing, niestety zdecydował się na opublikowanie listu z ultimatum publicznie, nie konsultując z nami tego, ile ze sformułowanych przez Johna Baina zarzutów jest prawdziwych. (…) Wszystkie z żądań wystosowanych w stronę G2A.COM od dawna są bowiem częścią marketplace’u.

W nader obszernym oświadczeniu G2A „z całą stanowczością” stwierdza, iż bezpieczeństwo kupujących i sprzedawców nie jest zagrożone (o co dbają wewnętrzne mechanizmy weryfikacji oraz ponad 100 osób zajmujących się tropieniem oszustów), a w przypadku wadliwego klucza nie ma problemu z jego reklamacją bądź otrzymaniem zwrotu pieniędzy.

PR firmy prostuje, iż G2A Shield to nie zabezpieczenie, ale program lojalnościowy, który zapewnia abonentom rozmaite profity. (Użytkownik, który nie wykupił „Tarczy”, może czekać na rozpatrzenie reklamacji dłużej, jak jednak podkreśla G2A, „to najczęściej kwestia paru godzin”). Przedstawiciele rzeszowskiej giełdy twierdzą też, iż nie stosują ukrytych opłat, a jedynie doliczają do kwoty transakcji stawkę VAT i (niekiedy) opłatę uzależnioną od metody płatności. Podkreślają nadto:

Obie nie są zależne od G2A.COM, o obu marketplace czytelnie informuje przed dokonaniem zakupu.

Obrywa się też sprawcy zamieszania.

Niektórzy developerzy i część wpływowych youtuberów (z Johnem Bainem na czele) chcieliby roztoczyć wizję G2A.COM jako miejsca, które żyje z pośrednictwa w sprzedaży nielegalnie pozyskanych kluczy. To wizja najbardziej jak to możliwe oddalona od prawdy. Rzeczywistość jest zupełnie inna: klucze na G2A.COM pochodzą z legalnych źródeł. Marketplace jest liderem bezpieczeństwa i szczyci się jednym z najniższych współczynników oszustw.

W oświadczeniu czytamy, iż duża część kontrowersyjnych kluczy pochodzi z bundli, które są później odsprzedawane na G2A.

Problem w tym, że część developerów nie chce zaakceptować, iż ludzie odsprzedają ich gry. Chciałoby kontrolować rynek i każdy kanał sprzedaży, narzucając wyższe ceny i zakazując odsprzedaży nieużywanej gry. Na to G2A.COM nie wyraża zgody.

Jak jednak podkreśla Kuc, w przypadku, w którym developer zgłosi, iż na giełdzie pojawiły się klucze szemranego pochodzenia, firma współpracuje z nim (oraz z policją) celem wykrycia, czy przestępstwo faktycznie miało miejsce. Zaufane studia (czyli np. takie, które nie walczą z redystrybucją kodów z bundli) mogą również skorzystać z programu Direct, który daje im nieograniczony dostęp do bazy kluczy.

Większość stawianych nam zarzutów bierze się z niewiedzy i braku chęci poznania racji drugiej strony.

Przypomnijmy, iż nie jest to pierwsza kontrowersja wokół G2A. W lutym tego roku redditowa AMA firmy zakończyła się oskarżeniami o dziury w systemie bezpieczeństwa.

Z pełną wersją oświadczenia G2A możecie się zapoznac na kolejnych stronach.

Poprzedni tydzień przyniósł wiele zamieszania i sprawił, że w sieci pojawiły się nieprawdziwe informacje na temat G2A. Jest nam z tego powodu bardzo przykro, jednocześnie cieszymy się, że możemy skorzystać z okazji i wytłumaczyć dokładnie wiele nieścisłości i nieporozumień związanych z naszą działalnością. Wszystko rozpoczęło się od negatywnej reakcji części youtuberów na ogłoszenie współpracy G2A z Gearbox Publishing, zwłaszcza Johna „TotalBiscuita” Baina. Nasz partner, Gearbox Publishing, niestety zdecydował się na opublikowanie listu z ultimatum publicznie, nie konsultując z nami tego, ile ze sformułowanych przez Johna Baina zarzutów jest prawdziwych. To doskonały przykład na to, że pośpieszne działanie bez pełnej znajomości faktów może być szkodliwe i dla developera, i dla marketplace. Wszystkie z żądań wystosowanych w stronę G2A.COM od dawna są bowiem częścią marketplace’u. 1. G2A Shield Zgadzamy się z tezą, że każdy kupujący na marketplace powinien być chroniony – i dokładnie tak to wygląda na G2A.COM. Z całą stanowczością twierdzimy, że G2A.COM dba o bezpieczeństwo sprzedających i kupujących zdecydowanie lepiej niż większość marketplace’ów funkcjonujących na rynku. W bardzo rzadkich przypadkach, w których zakupiony klucz nie działa prawidłowo, każdemu użytkownikowi przysługuje prawo do reklamacji, otrzymania innego klucza lub zwrotu pieniędzy. G2A Shield przede wszystkim zapewnia kupującym ogromną wygodę oraz dodatkowe funkcje, np. 10-procentowy cashback (notabene sprawiający, że koszt subskrypcji zwraca się z nawiązką każdemu, kto kupuje gry częściej niż raz na parę miesięcy). Aby to zobrazować najbardziej precyzyjnie, przedstawmy, jak w praktyce wygląda ochrona kupujących na G2A.COM. W bardzo rzadkich przypadkach, jak na każdym marketplace, może zdarzyć się, że kupiony przedmiot nie spełnia oczekiwań. Załóżmy więc, że klucz nabyty na G2A.COM od dowolnego sprzedawcy nie działa. W przypadku gdy użytkownik nie ma abonamentu Shield: 1. Użytkownik zgłasza problem sprzedającemu. Jeśli sprzedający widzi, że błąd wyniknął z jego winy, oddaje kupującemu pieniądze lub dostarcza nowy klucz – i sprawa jest zakończona błyskawicznie. 2. Jeśli sprzedający nie zgadza się na uwzględnienie reklamacji kupującego, pisze wiadomość do G2A Resolution Center. Jego zgłoszenie uzyskuje numer, a nasi pracownicy (support G2A działa w 9 językach, z czego w 6 całodobowo, a średni czas na oczekiwanie to ledwie minuty) zapoznają się z tematem. Przekazują sprawę do sprzedającego, aby dać mu możliwość wyjaśnienia wątpliwych kwestii, i robią wszystko, by doprowadzić do satysfakcjonującego obie strony zakończenia. W przeciwieństwie do wielu marketplace’ów, w których na rozwiązanie sporu czasem czeka się tygodniami (lub też użytkownik nigdy nie dostaje odpowiedzi), na G2A.COM to kwestia najczęściej paru godzin. W przypadku, gdy użytkownik ma abonament Shield: 1. Użytkownik łączy się z live chatem działającym non stop. Nie musi kontaktować się ze sprzedającym – wystarczy, że opisze problem pracownikowi G2A. Najczęściej dostaje zwrot pieniędzy w ciągu trwającej kilka minut jednej rozmowy, a całą kwestię wyjaśniania problemu ze sprzedającym bierze na siebie już G2A. Pamiętajmy też, że każdy użytkownik marketplace’u jest chroniony przez wiele mechanizmów weryfikacji sprzedających, jakie stosuje G2A.COM. Subskrypcja Shielda jest bardzo atrakcyjnie wyceniona jak na korzyści, które oferuje. Nie znaczy to oczywiście, że nie zdajemy sobie sprawy z tego, że wiele jeszcze wymaga poprawienia. Cały czas nad Shieldem pracujemy i w ciągu najbliższych miesięcy pokażemy wiele nowych rozwiązań. 2. Przejrzystość i brak ukrytych opłat Marketplace G2A.COM ma ponad 13 milionów klientów właśnie dlatego, że oferuje niezwykle atrakcyjne warunki zarówno dla kupujących, jak i sprzedających. Takiego sukcesu nie zbudowalibyśmy na wprowadzaniu jakichkolwiek ukrytych opłat. Stawki są jawne, starannie opisane w tabelach. Kupujący do ceny dodatkowo doliczają VAT zależny od kraju i ew. opłatę uzależnioną od wybranej metody płatności. Obie nie są zależne od G2A.COM, o obu marketplace czytelnie informuje przed dokonaniem zakupu. Nie oznacza to jednak, że uznaliśmy, że możemy spocząć na laurach i już nie pracować nad rozwojem marketplace’u. Przeciwnie: cały czas myślimy nad tym, jak uczynić go jeszcze wygodniejszym i lepszym. Regularnie wprowadzamy udoskonalenia, a kolejne są na etapie końcowych testów.

Ciąg dalszy na następnej stronie.

3. Developerzy i ich dostęp do bazy kluczy G2A.COM jest najbardziej zainteresowane tym, żeby na marketplace pojawiały się wyłącznie legalnie nabyte klucze. Marketplace na jakichkolwiek oszustwach wyłącznie traci, gdyż gdy klucze przestają działać, G2A.COM zwraca użytkownikom pieniądze z własnej kieszeni, choć nie ma takiego prawnego obowiązku. I to niezależnie od tego, że np. jakiś klucz przestał działać po pół roku, a kupujący go nie miał aktywnego Shielda. Powtórzmy: dbamy o zadowolenie każdego klienta. Niektórzy developerzy i część wpływowych youtuberów (z Johnem Bainem na czele) chcieliby roztoczyć wizję G2A.COM jako miejsca, które żyje z pośrednictwa w sprzedaży nielegalnie pozyskanych kluczy. To wizja najbardziej jak to możliwe oddalona od prawdy. Rzeczywistość jest zupełnie inna: klucze na G2A.COM pochodzą z legalnych źródeł. Marketplace jest liderem bezpieczeństwa i szczyci się jednym z najniższych współczynników oszustw. G2A.COM zatrudnia ponad sto osób, których celem jest dbanie o legalność kluczy, bezpieczeństwo transakcji i przestrzeganie najbardziej surowych zasad przeciwdziałających oszustwom. Dla niektórych developerów problemem jednak jest to, że ich gry są sprzedawane na G2A.COM – dlatego rzucają bezpodstawne i niepoparte żadnymi dowodami oskarżenia. Zanim to wytłumaczymy dokładniej, chcielibyśmy przekazać dwa podstawowe założenia: 1. Szanujemy wolny rynek działający w oparciu o przepisy prawa jako niepodważalną wartość. 2. Prawo nie zakazuje sprzedaży dóbr cyfrowych osobom, które pozyskały je w sposób legalny. Jeśli ktoś nie zgadza się z powyższymi punktami: niestety, nie dojdziemy do porozumienia. Jeśli tak: prosimy o dalszą lekturę. Wyobraźmy sobie sytuację, w której developer sprzedaje dużą liczbę kluczy serwisowi robiącemu bundle. Jego gra razem z czterema innymi tytułami trafia do pakietu za 2 euro. Użytkownik kupuje ten bundle i zamiast przypisać sobie wszystkie pięć gier do konta, odsprzedaje je na G2A.COM – za każdą grę biorąc po jednym euro. Developer nie traci na tym nic, ponieważ już raz klucz sprzedał i dostał za niego pieniądze. Użytkownik zyskuje 3 euro (prosta matematyka: wydał 2, sprzedał za 5). Problem w tym, że część developerów nie chce zaakceptować, iż ludzie odsprzedają ich gry. Chciałoby kontrolować rynek i każdy kanał sprzedaży, narzucając wyższe ceny i zakazując odsprzedaży nieużywanej gry. Na to G2A.COM nie wyraża zgody – wymagamy poszanowania reguł prawa dla użytkowników, którzy często niestety uważają, że reguły narzucane przez niektórych developerów są normą prawną. Dlatego G2A.COM nie da developerom, z którymi nie ma podpisanych umów, nieograniczonego niczym dostępu do bazy danych i możliwości jej modyfikowania. G2A.COM musi chronić każdego uczciwego sprzedawcę, a dając taki dostęp wszystkim developerom, umożliwilibyśmy sytuację, w której kasowaliby oni z marketplace’u każdy klucz, niezależnie od jego pochodzenia. Byłoby to działanie szkodzące branży, graczom – a także bezprawne. Jakie jest rozwiązanie tej sytuacji? G2A.COM współpracuje w zakresie ochrony legalności kluczy z każdym zainteresowanym developerem bez jakichkolwiek umów czy tym bardziej opłat. Developer musi jedynie przedstawić dowody na to, że klucze, które chce zablokować, zostały nabyte nielegalnie (może to być np. raport od instytucji finansowych). Współpraca z naszej strony nie ogranicza się tylko do natychmiastowego kasowania czy blokowania kluczy: bez problemu przekażemy wszystkie informacje o nieuczciwych sprzedawcach właściwym organom ścigania. Robimy to bardzo szybko i oczywiście za darmo. Ta sytuacja może być inna tylko w przypadku developerów będących w programie Direct – z nimi bowiem mamy podpisane umowy, więc mamy też zaufanie, że nie zrobią niczego, co sprzeciwiłoby się dwóm wyżej wymienionym założeniom. Oni więc jako jedyni mogą samodzielnie i bez ograniczeń sprawdzać naszą bazę. To właśnie program Direct (w którym jest już ponad 100 developerów) jest odpowiedzią na wszystkie związane z marketplace’ami (nie tylko naszym) bolączki developerów. Nie chodzi tylko o argument powyżej, ale także o to, że G2A.COM jako jedyny marketplace na świecie pozwala pobierać prowizję od sprzedaży swoich gier przez inne osoby (gdyby zastosować analogię do „fizycznych” marketplace’ów: to tak, jakby np. Samsung mógł dostawać pieniądze za to, że ktoś sprzedaje na Allegro wyprodukowany przez niego telewizor, który wcześniej został kupiony w innym sklepie). Dodatkowo uczestnictwo w G2A Direct nie wiąże się z żadnymi opłatami. Jest to program tak dobry i otwarty na developerów, że nie widzimy ani jednego powodu, dla którego dowolny developer mógłby być w jakiejkolwiek mierze stratny przez uczestnictwo w nim. 4. Podsumowanie Celem marketplace’u G2A.COM jest zapewnienie jak najlepszych warunków dla kupujących i sprzedających, a wraz z nimi najlepszych cen dla legalnych gier. Robimy wszystko co w naszej mocy, by utrzymywać jak najlepsze stosunki z developerami i dbamy o to, by stosować najwyższe standardy w walce z nieuczciwymi sprzedawcami. Szanujemy też naszych krytyków i wierzymy, że powoduje nimi przede wszystkim dobro branży. Niestety czasami nie rozumieją oni tego, jak działa G2A.COM i często mówiąc o nas, wprowadzają opinię publiczną w błąd. Najlepszym tego dowodem są sformułowane przez Johna Baina cztery punkty ultimatum. Okazuje się, że było ono całkowicie zbędne, bo wszystkie poruszone kwestie od dawna są częścią marketplace’u. Większość stawianych nam zarzutów bierze się z niewiedzy i braku chęci poznania racji drugiej strony. Najlepszym przykładem na to jest przytaczanie nieprawdziwych i szkalujących wpisów, podczas gdy fakty są zupełnie inne. Dlatego stale podkreślamy, że jesteśmy otwarci na spotkania i dyskusje z każdym, kto ma wątpliwości dotyczące tego, jak działa nasz marketplace. Serdecznie pozdrawiamy Maciej Kuc i ekipa G2A.COM

76 odpowiedzi do “G2A vs Gearbox: Giełda z kluczami odnosi się do zarzutów”

  1. Dobra, to teraz niech wytłumaczą, czemu nie mogli dać Tinybuild wglądu do ich kluczy bez wejścia do programu partnerskiego G2A ? Dlaczego zmusza(ło) do subskrybcji G2A Shield „ot tak przy okazji zakupu bo na pewno chcesz płacić za to co miesiąc” ? Zresztą, wystarczy spojrzeć na tego tweeta i zjechać na dół do linków, tam jest opisana ich kilkuletnia historia współpracy z developerami i użytkownikami, bez PRowej gadki: http:www.twitlonger.com/show/n_1spp1mm

  2. Przeczytałem oświadczenie i przyznam, że jestem pod wrażeniem moralności wyznawanej przez G2A ustami Qnika – skoro deweloper sprzedał w dobrej wierze klucze HB, które w swoim ToS mówi wyraźnie, że nie wolno kluczy odsprzedawać (wiecie, w końcu część zysku idzie na cele dobroczynne, poza tym to „płać ile chcesz”, więc biznes oparty w dużej mierze na zaufaniu i dobrej woli), a jeden czy drugi Seba je kupili, to developer dupa, bo chce „kontrolować ceny”. Co za bełkot.

  3. „influencer” – dostałem gorszego raka niż Totalbiscuit.

  4. Nie może zakazać odsprzedawać kodów. Nie pozwala na to prawo UE. Sprawa odsprzedaży licencji zajmował się trybunał UE 3 lipca 2012 r. http:curia.europa.eu/juris/liste.jsf?language=pl&num=C-128/11|Klucze do gier są licencją, dlatego wydawca zakazem odsprzedaży może łamać prawo. Jedyne o czym można dyskutować to o „moralności”, jeżeli takowa istnieje a nie jest tylko przykrywką do walki z konkurencją.

  5. @Quetz – z jednej strony Kuca rozumiem, bo płacą mu za to, żeby ich w takich sytuacjach wybielał, ale z drugiej czytałem już dzisiaj całe to oświadczenie i aż nasuwa się pytanie: czy w okresie pracy w CDA napisałby w całej sprawie dokładnie to samo czy jednak nie.

  6. @Matejbudz – nie twierdzę, że to bezprawne, ale twierdzę, że nie w porządku, i usprawiedliwianie tego „chęcią niektórych developerów do kontrolowania cen”, itp., uważam za cyniczne akrobacje umysłowe i próby stworzenia zasłony dymnej.

  7. Kupowałem już kilka razy na G2A. Większość akcji była pomyślna, gry działają do dzisiaj, z dwa czy trzy razy się nie udało, ale i tak, albo kasa wróciła do mnie, albo dostałem prawidłowo działające klucze więc wyszło na jedno. Nawet pomimo tych akcji jestem zadowolony.

  8. „Influencer”? Litości…

  9. @Quetz To rozumiem, że jak kupisz telewizor czy mikser na aukcji dobroczynnej to już tego odsprzedać nie możesz, a jedynie wyrzucić na śmietnik? Gdzie tu logika? Raczej jest nie w porządku, że z jednej strony programy komputerowe uznaje się za towar (mówiąc np. o kradzieży), a z drugiej za coś innego (gdzie kupujemy licencję na używanie, a nie sam towar) gdy np. chodzi o prawa własności kupującego, zależnie co jest wygodniejsze w danej chwili dla dystrybutora.

  10. @mapokl – ależ nie twierdzę, że nie można- jak najbardziej. Ale czyni to z kogoś takiego hienę żerującą dla własnego zysku na dobroczynności innych. G2A cały swój biznes oparło na tego rodzaju chciwości i korzysta z luk prawnych, bo rzeczywiście nie jest to nielegalne (symptomatyczne, że na wszelki wypadek wynieśli się do HK, z dala od jurysdykcji UE, to tylko dodaje ich wiarygodności). Bycie związanym z taką firmą zmuszą potem do takich mentalnych akrobacji jak w wykonaniu Kuca.

  11. O prosze znalazlem https:www.cdaction.pl/news-19306/lionhead-na-piractwo-nie-ma-sposobu-ale-gorszy-jest-rynek-uzywanych-gier.html|http:www.gram.pl/news/2010/05/12/sprzedawanie-uzywanych-gier-jest-gorsze-niz-piractwo.shtml|2 roznych tworcow

  12. Ehh się porobiło…|TB nie jest lobbysta na rzecz dużych wydawców (bo gdzie tu sens banu całkowitego na Sege, czy bojkotu ME 3). Jego „neutralność” jest bardzo opłacalna ( połączona z jego popularnością) bo przy umowach sponsorowanych może dużo więcej zawolac.|Branie kluczy z takiego HB jest o tyle złe że wydawcy po prostu przestaną dawac tam klucze, a nie raz udało mi sie tam wyłapać gry za małe pieniądze, co w przypadku tego jak kreują się ceny (200 zl za nową gre??!) To zysk.

  13. Ze stopki z maila od G2A „© 2017 G2A.COM Limited, 36/F, Tower Two, Times Square, 1 Matheson Street, Causeway Bay, Hong Kong.”

  14. Inna sprawa jak po sklepach cena gry to powiedzmy 80zł (średnia) a na g2a okolo 30 (a każdy chce zarobić) to chyba coś nie tak. Wydawc nie straci na odsprzedawaniu kluczy (spokojnie oni wliczaja to w koszta) ale juz studio ktore gre robi tak (wydawca powie mala sprzedaż sorry moi mili zamykamy was)

  15. @Wygar Protip. Nie wiem jak teraz ale wczesniej jego team w sc2 był sponsorowany przez GOG. Jak ocenił Wiedzmina 3? w swojej serii wtf is? oh wait. nie zrobił tego. dlaczego? sam przyznał ze byłoby to cholernie nieprofesjonalne a jego ocena byłaby obciążona tym, ze jest powiązany z producentem.

  16. EastClintwood 11 kwietnia 2017 o 11:42

    Hheh jak to już ktoś tu napisał. Gry traktuje się jako przedmiot który piraci kradną lub jako coś specyficznego czego nie powinno się dać odsprzedać w zależności do tego kiedy która opcja jest wygodniejsza dla wydawców 😀

  17. EastClintwood 11 kwietnia 2017 o 11:46

    I w ogóle śmieszy mnie że za takie white knightowanie bierze się studio Gearbox xD akurat oni powinni siedzieć cicho pod miotłą.

  18. jedyny powód dla którego g2a działa jes to, ze nie mozna im wytoczyc procesu.

  19. Ciekawe, czy QŃ by pisał to samo o sprzedawaniu kluczy do gier zamieszczonych w CDA w okresie pracy w tym piśmie.Żenada

  20. @gumisiwo – tqak, ale czy zdajesz sobie sprawę z tego, że jeżeli developer sprzedał klucz do gry, a potem wyszło, że zakupu dokonano kradzioną kartą kredytową, to transakcja zostaje cofnięta i developer traci pieniadze? A teraz sobie wyobraź, ze zlodziej nei kupił tak jednego klucza, tylko 100.

  21. @keeveek oj nie czepiaj sie kogos kto wykonuję swoją pracę. Zachowujesz się jakbyś nigdy w dużej firmie nie pracował

  22. No jak na razie jeszcze nigdy nie musiałem pisać publicznie czegoś, z czym się nie zgadzam tylko dlatego, że firma tego wymaga.Może po prostu nie pracuję w szemranym towarzystwie.

  23. Raczej nie pracujesz w korpo. Bo nie da sie pracowac w korpo i zgadzac w 100% ze stanowiskiem firmy to awykonalne

  24. Powiem tak, miałem przy nowym DOOMIE problem z kluczem, napisałem na FB i odpisali mi w ciągu godziny, kupuję na G2A bez „Shield” i jakoś rozwiązali mój problem w sposób dla mnie dogodny więc jak dla mnie jest OK, może ktoś inny się wypowie na temat tej „Giełdy”

  25. @Tesu Sorry za spoznienie ale nie moglem wczesniej 🙂 Oczywiscie masz racje! ^^

  26. „Poprzedni tydzień przyniósł wiele zamieszania i sprawił, że w sieci pojawiły się nieprawdziwe informacje na temat G2A.” „Większość stawianych nam zarzutów bierze się z niewiedzy i braku chęci poznania racji drugiej strony.” typowa corpo odpowiedź – niestety sam miałem problemy z G2A, gdzie ktoś wycofał mój klucz po miesiącu i musiałem czekać MIESIĄC na zwrot pieniędzy. Wiem że mogłem być jednym z kilku, ale to prawda że strony jak g2a i podobne przyciągają scamerów …

Skomentuj DuncunIdahho Anuluj pisanie odpowiedzi