Harry Potter spotyka Stardew Valley, choć twórcy tej gry nie lubią takich porównań. Witchbrook ma wreszcie datę premiery

Harry Potter spotyka Stardew Valley, choć twórcy tej gry nie lubią takich porównań. Witchbrook ma wreszcie datę premiery
Minęło jakieś sto lat, od kiedy Chucklefish zapowiedział tę grę, i muszę przyznać, że zaczynałam tracić nadzieję.

Witchbrook, pikselowy symulator życia ucznia szkoły magii, wyprodukowany przez londyńskie studio Chucklefish (twórców Starbounda i dawnych wydawców Stardew Valley), dostał wreszcie datę premiery. Gra ukaże się 28 stycznia 2027 roku na pecetach, PlayStation 5, Xboksach Series X i S oraz Nintendo Switchach 1 i 2. W dniu premiery trafi do Game Passa i kosztować będzie 25 dolarów bez centa, czyli na nasze jakieś sto złotych.

W Witchbrook zostajemy uczniem lub uczennicą Witchbrook College w nadmorskim mieście Mossport. Uczęszczamy na przeróżne zajęcia z astrologii, rytuałów, alchemii, warzymy mikstury i spotykamy fantastyczne zwierzaki. Do tego zaprzyjaźniamy się, a czasem też rozpoczynamy płomienny romans z kolegami ze szkoły. Przy tym prowadzimy też własny magiczny interes, a także dbamy o własny leśny domek, który możemy sobie urządzić. Gra ukaże się w dziesięciu językach, ale polskiego próżno wśród nich szukać, niestety.

Pozwólcie jednak, że przysiądę i opowiem, jak to z tą szkołą magii było, bo Chucklefish zapowiedział grę dziesięć lat temu, a historia miała więcej zwrotów akcji niż korytarze w Hogwarcie. Na początku gra nazywała się Project Spellbound, żeby po dwóch latach dostała uroczą nazwę Witchbrook. Wśród inspiracji twórcy wymienili Terry’ego Pratchetta i Studio Ghibli – mam więc nadzieję, że kwestor ma nadal swoje pigułki z suszonej żaby. Potem projekt zapadł w głęboki sen, bo wszystkie siły w Chucklefishu rzuciły się na jego strategię, turowe Wargroove.

Harry Potter spotyka Stardew Valley, choć twórcy tej gry nie lubią takich porównań. Witchbrook ma wreszcie datę premiery

I tu dochodzimy do mojej ulubionej części, gdyż – wbrew tytułowi – studio nieco odcina się od inspiracji Harrym Potterem. To znaczy, tak, oczywiście, inspiruje się, ale wszyscy nazywali tę grę połączeniem Szkoły Magii i Czarodziejstwa ze Stardew Valley. Chucklefish nie skakał z radości na to porównanie i studio zaczęło robić wszystko, żeby się tak nie kojarzyć. Zmienili kurs całkiem, żeby strząsnąć z siebie właśnie to porównanie, za które inne firmy dałyby się pokroić. Oficjalnych powodów nie znamy, możemy się tylko domyślać, że ma to coś wspólnego z tym, że nie są już wydawcami Stardew Valley (więc nie mogą być z nim kojarzeni) oraz z wypowiedziami J.K. Rowling. Do tego dochodzą kwestie prawne.

Czy od tych skojarzeń udało się uciec, czy Witchbrook to inna szkoła magii niż wszystkie, przekonamy się w styczniu.

Czekasz na Witchbrook?

Dołącz do dyskusji