12.01.2022
1 Komentarze

Jak Pokémon Go pozbawiło dwóch policjantów pracy

Jak Pokémon Go pozbawiło dwóch policjantów pracy
Krótka historia ku przestrodze!

W piątek w sieci pojawiły się dokumenty w sprawie z 2017 dotyczącej wielokrotnych uchybień w pracy dwóch policjantów z Los Angeles. Funkcjonariusze odwołali się od wyroku sądu, ale pozostał on prawomocny – nie zostaną przywróceni do służby. Zapewne nie byłby to news, o którym chcielibyśmy pisać na stronie serwisu poświęconego grom wideo, gdyby nie fakt, że… powodem zwolnienia było Pokémon Go.

Zaczęło się od tego, że w okolicy, w której przebywał radiowóz policjantów Louisa Lozano i Erica Mitchella, doszło do włamania do sklepu sieci Macy. Jednak zamiast udać się na miejsce rabunku i ścigać złodziei, samochód funkcjonariuszy oddalił się w przeciwnym kierunku. Jak się później okazało, krótko po tym, gdy pojawiło się wezwanie, w okolicy pojawił się rzadki Snorlax…

Funkcjonariusze nie przyznali się do grania w czasie służby, jednak wszystko zostało zapisane w DICVS, czyli cyfrowym samochodowym systemie wideo. Wyraźnie słychać na nim, że do Lozano i Mitchella dotarło wezwanie o interwencję, ale nie ruszyli się z miejsca – za to ich entuzjazm wzbudziła informacja o tym, że w okolicy pojawił się rzadki Pokémon. 

Zamiast zatem ścigać złodziei, policjanci zrobili w okolicy rundkę w poszukiwaniu cyfrowych zwierzaków – już pomijam fakt, że nie wolno grać w Pokémon Go podczas jazdy samochodem.

Nie wiadomo, jakie były losy rabusiów. Za to wiemy, że dwóm policjantom udało się złapać Snorlaxa i Togetica. Tyle dobrego!

Jedna odpowiedź do “Jak Pokémon Go pozbawiło dwóch policjantów pracy”

  1. Tak sie kończy łączenie pracy z rozrywkami.

Skomentuj