Jak Pokémon Go pozbawiło dwóch policjantów pracy
W piątek w sieci pojawiły się dokumenty w sprawie z 2017 dotyczącej wielokrotnych uchybień w pracy dwóch policjantów z Los Angeles. Funkcjonariusze odwołali się od wyroku sądu, ale pozostał on prawomocny – nie zostaną przywróceni do służby. Zapewne nie byłby to news, o którym chcielibyśmy pisać na stronie serwisu poświęconego grom wideo, gdyby nie fakt, że… powodem zwolnienia było Pokémon Go.
Zaczęło się od tego, że w okolicy, w której przebywał radiowóz policjantów Louisa Lozano i Erica Mitchella, doszło do włamania do sklepu sieci Macy. Jednak zamiast udać się na miejsce rabunku i ścigać złodziei, samochód funkcjonariuszy oddalił się w przeciwnym kierunku. Jak się później okazało, krótko po tym, gdy pojawiło się wezwanie, w okolicy pojawił się rzadki Snorlax…

Funkcjonariusze nie przyznali się do grania w czasie służby, jednak wszystko zostało zapisane w DICVS, czyli cyfrowym samochodowym systemie wideo. Wyraźnie słychać na nim, że do Lozano i Mitchella dotarło wezwanie o interwencję, ale nie ruszyli się z miejsca – za to ich entuzjazm wzbudziła informacja o tym, że w okolicy pojawił się rzadki Pokémon.
Zamiast zatem ścigać złodziei, policjanci zrobili w okolicy rundkę w poszukiwaniu cyfrowych zwierzaków – już pomijam fakt, że nie wolno grać w Pokémon Go podczas jazdy samochodem.
Nie wiadomo, jakie były losy rabusiów. Za to wiemy, że dwóm policjantom udało się złapać Snorlaxa i Togetica. Tyle dobrego!
Czytaj dalej
-
New World jednak nie umrze? Twórca Rusta składa konkretną propozycję odkupienia MMO od Amazonu
-
Systemic War dostanie nowe demo, ale nie wszyscy w nie zagrają. Strategia Jacka Bartosiaka zostanie wzbogacona o uwagi graczy
-
ARC Raiders otrzyma w tym roku wiele nowych map. Twórcy chcą nieustannie odświeżać formułę rozgrywki
-
Szpile: Przepadł Anthem i przepadły nasze pieniądze

Tak sie kończy łączenie pracy z rozrywkami.