Ładowarka? A po co? Tak Apple oszczędził fortunę
Jeśli obstawialiście, że koncern zostawił sobie w kieszeni jakieś drobniaki, to… Cóż, pomyliliście się, i to okrutnie. 6,5 miliarda dolarów – na tyle szacowana jest wysokość oszczędności poczynionych przez firmę od 2020 roku, kiedy to Apple zrezygnował ze sprzedaży akcesoriów wraz z telefonami. Na kwotę tę składają się oczywiste koszty produkcji słuchawek czy ładowarki, ale i transport gotowych zestawów. Pozbawione dodatków opakowania z samym telefonem są lżejsze i mniejsze – a więc na jednej palecie zmieści się większa liczba urządzeń, co również przekłada się na spadek całościowych kosztów.

A co dostajemy w zamian? Świadomość, że troszczymy się o środowisko: Apple pochwalił się, że dzięki temu ruchowi zredukował roczną emisję dwutlenku węgla o 2 mln ton. Aha, no i oczywiście chudszy portfel. Bo od 2020 roku firma kasuje ekstra za wspomniane dodatki. W polskim sklepie tej marki ładowarka o mocy 20 W kosztuje 99 zł.
Czytaj dalej
-
Systemic War dostanie nowe demo, ale nie wszyscy w nie zagrają. Strategia Jacka Bartosiaka zostanie wzbogacona o uwagi graczy
-
ARC Raiders otrzyma w tym roku wiele nowych map. Twórcy chcą nieustannie odświeżać formułę rozgrywki
-
Szpile: Przepadł Anthem i przepadły nasze pieniądze
-
Najstarsza gra w uniwersum Wiedźmina zbliża się do okrągłej rocznicy. Sieciowa Arkadia MUD stworzona przez Polaków ma już niemal 30 lat

Ciekawe ile jeszcze, dodatkowo zarobiono na zwiększonej sprzedaży ładowarek
Ok, nie jestem specjalistą od s-fonów ale z tego co pamiętam:
1) s-fony mają super hiper mega ładowarki lighting, które są licencją apple więc nawet kupując zamiennik mają z tego zysk. Producenci którzy używają usb w telefonach tego stałego zysku nie mają zagwarantowanego
2) s-fony wymagają specjalnej ładowarki nie używanej do niczego poza s-fonami więc o ile ładowerkę usb można mieć jedną do wielu urządzeń to do s-fona i tak trzeba kupić ładowarkę specjalną dla niego, albo chociaż drogą przejściówkę, a tu patrz punkt 1 i tyle jeśli chodzi o troskę o środowisko
3) W artykule z jakiegoś powodu podawana jest cena ładowarki USB-C o mocy 20W i nawet jej zdjęcie. Nie wiem co robią s-fony, że tam ładowarka 20watowa jest potrzebna. Chyba, że do i-padów też ładowarek nie dołączają.
Gdzieś wyczytałem, że Komisja Europejska jakiś czas temu wprowadziła dyrektywę według której producenci urządzeń mobilnych mają wprowadzić ustandaryzowane USB-C jako port ładowania w swoich produktach.
Nie wiem kiedy ten wymóg ma być zrealizowany, ale wiem, że tyczy się to również produktów Apple.
Taka to ekologia, że prezes Apple’a i członkowie zarządu za dodatkową kasę częściej będą latać prywatnymi odrzutowcami. A ładowarki i tak są produkowane w tej samej ilości i transportowane do sklepow, tylko dodatkowo trzeba z nie płacić.
Nawet mi nie żal fanów jabłka chwalących tak słabe praktyki. Szkoda tylko, że niektóre firmy, tworzące telefony z androidem, też zaczynają podłapywać te durne pomysły z pozbyciem się ładowarek.
Coraz więcej takich myków. Ja kupiłem nowy monitor Lenovo a w nim brak kabla HDMI tylko zwykły prehistoryczny kabel, technologia pamiętająca jeszcze monitory kineskopowe, który wylądował w koszu (oczywiście na małą elektronikę- dostępne są takie w sklepach elektronicznych). Kabel HDMI trzeba było dokupić.
Nie rozumiem, przecież te ładowarki nie biorą się w sklepach z powietrza – nadal są produkowane (tak jak przed zmianą) i nadal są transportowane do sklepów/centrów dystrybucyjnych. To wszystko nadal pochłania zasoby przy produkcji (prąd, którym zasilane są maszyny) i przy przemieszczaniu (paliwo). Ładowarki nadal muszą być w coś opakowane i na coś ładowane (palety/zbiorniki/etc). Różnica taka, że teraz najwidoczniej są one transportowane osobno. To z kolei może powodować dodatkowe zanieczyszczenia bo de facto to 2 osobne operacje na każdą sztukę telefonu. Nie wiem, może się nie znam, ale jakoś to mi dziwnie wygląda.