Lenovo stworzyło przenośny dysk SSD w formie granatu i coś mi mówi, że lepiej nie zabierać go w podróż
Przenośny dysk SSD w formie granatu z pewnością zajmie wysokie miejsce na listach przedstawiających najdziwniejsze gadżety inspirowane filmami. Co ciekawe, projekt został ufundowany przez społeczność, a w momencie pisania tekstu zebrał on 190 000 juanów (ok. 106 086 zł) od 313 osób. Mimo wszystko niewiele wiadomo na temat zewnętrznego dysku wzorowanego na sprzęt z chińskiego filmu „Operation Leviathan” (lub „Operation Dragon”, a nawet „Operation Hadal”, jako że rzeczony wytwór kinematografii nosi różne nazwy w zależności od regionu, w jakim jest wyświetlany).

Urządzenie o dość kontrowersyjnym wyglądzie (osobiście nie chciałbym zostać zmuszony do tłumaczenia jego zastosowania w trakcie odprawy na lotnisku) ma łączyć się z komputerem za pośrednictwem USB 3.2 i, jak widać na załączonej powyżej grafice promocyjnej, sygnowane jest logiem Legionu, czyli gamingowej serii Lenovo.
Strona zbiórki sugeruje, że sprzęt można obecnie zakupić za promocyjną kwotę 599 juanów (ok. 334 złote), aczkolwiek cena dysku przed rzekomą obniżką była identyczna.

Pomimo braku oficjalnych informacji na temat szczegółowej specyfikacji nowego tworu Chińczyków, redakcja Tom’s Hardware przewiduje, że może on posiadać 1 TB pamięci i pozwalać na transfer danych z prędkością sięgającą 1050 MB/s, jako że jest to standardem w przenośnych dyskach SSD Lenovo przeznaczonych na rodzimy rynek przedsiębiorstwa.
Czytaj dalej
-
Steam zdradził plan wyprzedaży na 2. połowę 2026 roku. Będzie w czym wybierać i na czym oszczędzać
-
Poznaliśmy ostateczną datę zamknięcia New World. Agonia MMO Amazonu jeszcze chwilę potrwa
-
Acer gra z WOŚP: dwie aukcje na 34. Finał – unikatowy Predator Orion 7000 z customizacją CzugA oraz trening MMA z mistrzem KSW Adrianem Bartosińskim i wspólny mecz w CS2
-
2Kathleen Kennedy oficjalnie rezygnuje ze stanowiska prezes Lucasfilmu. Zdążyła jeszcze opowiedzieć o przyszłości „Gwiezdnych wojen”

Zdecydowanie nie brać do samolotu.
Już znacznie mniej „niebezpieczny” obiekt, jakim jest „gruszka” do zdmuchiwania z obiektywu i matrycy kurzu sprawił kiedyś problemy fotografowi, bo według pracownika „to wyglądała jak granat lub rakieta”. Taki o przedmuchiwacz: http://www.ebay.com/itm/Rocket-Air-Dust-Blower-Camera-Video-Lens-Sensor-Clean-Cleaning-Cleaner/262799278461