Life Is Strange: Reunion oficjalnie zapowiedziane. Fani sceptyczni wobec wielkiego finału

Life Is Strange: Reunion oficjalnie zapowiedziane. Fani sceptyczni wobec wielkiego finału
Już niedługo położymy ręce na ostatniej części historii Max i Chloe.

Zapowiedź Life Is Strange: Reunion nie była dla nikogo niespodzianką. Nie tylko ze względu na to, że twórcy nas o nim uprzedzili, ale także przeciek ze strony internetowej europejskiego systemu klasyfikacji wiekowej PEGI, który zdradzał istotne szczegóły. No i stało się – na oficjalnym kanale marki na YouTubie ukazało się pierwsze spojrzenie na grę, a wraz z nią oczywiście na powrót kultowej postaci, jaką jest Chloe Price.

Właśnie, Chloe – tym razem gracze wcielą się nie tylko we władającą czasem Max, ale także w jej słynącą z ciętego języka towarzyszkę właśnie. Umiejętności obu pań okażą się niezbędne do odkrycia prawdy i zapobiegnięcia tragedii. Za zadanie będziemy mieli bowiem nie dopuścić do wielkiego pożaru na uniwersytecie Caledon, na co gra da nam 3 dni. Znając serię, nie zabraknie wzruszeń i ciężkich decyzji, więc szykujcie chusteczki.

Gra jest dostępna do preorderowania – na Steamie chociażby – co kosztować was będzie 159 złotych (199 za edycję deluxe, 249 za zestaw z Life Is Strange: Double Exposure). Jeśli zaś chodzi o faktyczną premierę, odbędzie się 26 marca 2026 roku na pecetach, PlayStation 5 oraz Xboksach Series X|S. Obserwując dyskusje w internecie, można jednak dojść do wniosku, że gracze podchodzą do wielkiego finału z pewną rezerwą, nawet jeśli cieszą się z powrotu Chloe.

Najczęstszy zarzut ma formę prośby do Square Enix: dajcie tej serii umrzeć. Nie byłoby tak pewnie, gdyby nie finansowa i, według dużej części fanów, artystyczna porażka Life Is Strange: Double Exposure. Decyzja o tym, by wyjąć z szafy przykurzoną Chloe Price, wydaje się graczom ruchem cynicznym. Mimo to oczywiście nie można wykluczyć, że Reunion będzie pozycją udaną – oby tak było.

6 odpowiedzi do “Life Is Strange: Reunion oficjalnie zapowiedziane. Fani sceptyczni wobec wielkiego finału”

  1. Deck Nine nie lubi Ashly Burch.
    Bez niej, to już nie Chloe.

  2. Trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść.

  3. Chciałbym mieć jeszcze wiarę w ten cykl, ale wychodzi na to, że po świetnym Before the Storm, Deck Nine stracili impet. True Colors było… tylko OK, a Double Exposure, cóż… swojego zdania nie mam, bo nie grałem, ale oceny na Steam nie zachęcają by kupować bez naprawdę sporej przeceny, a i z recenzji m.in. Ranafe wynika, że jest to gra średnia.
    Aczkolwiek może to będzie ten „redemption arc”. Teoretycznie klocki są na miejscu, w trailerze słychać Hannah Telle i Rhianne DeVries (tak, wiem, Ashley Burch to bardziej kanoniczna Chloe, ale cóż…) więc aktorsko powinno być dobrze. Może tym razem będzie to takie Life is Strange na jakie ta marka zasługuje? Mimo że instynkt trochę podpowiada, że to jednak Square próbujące wycisnąc jeszcze odrobinę dolarów nim poślę tą franczyzę w zaświaty.

    • Double exposure nie jest taka zła a recenzjami lepiej się nie przejmować. Warto zagrać oczywiście to inny klimat niż to co DONTNOD robi. Ja jestem na tak i nie rozumiem hejtu.

      • Hejt głównie wynikał z potraktowania „przeszłości i Chloe” dość po macoszemu – przynajmniej według krytykujących. Bardziej jednak martwi, że ponoć strasznie kiepsko wypada zakończenie, które jest ponoć galimatiasem.
        Aczkolwiek nie mówię grze całkowitego nie – ot, nie nastawiam się na nic lepszego od True Colors (i na pewno nie bez mocnej przeceny).

  4. Przeżyjmy to jeszcze raz. 😉 Ciekawe czy to Deck Nine chwyta się brzytwy, czy Square Enix zażądało „powrotu do korzeni”.

    No i wow, będzie można zmieniać kolory włosów – alternatywki już piszczą z radości.

Skomentuj Wokulski Anuluj pisanie odpowiedzi