Marathon prędko nie da nam o sobie zapomnieć. Bungie ma mieć wieloletni plan fabularny zakładający współudział graczy

Marathon prędko nie da nam o sobie zapomnieć. Bungie ma mieć wieloletni plan fabularny zakładający współudział graczy
Rozsądny pomysł na prowadzenie fabuły.

Bungie pozwoliło nam na rzadki „zaszczyt”, a konkretnie to wgląd w plany dotyczące Marathonu. W obszernym wywiadzie dla GamesRadar+ jedna z reżyserek gry, Julia Nardin, potwierdziła, że studio ma już przygotowany zarys fabularny rozciągający się na kilka najbliższych lat, ale jednocześnie zastrzegła, że plan ten nie jest wykuty w kamieniu. Gracze mają mieć realny wpływ na to, jak historia się rozwinie. To, jak twierdzi twórczyni, część magii gier-usług. Już od dłuższej chwili wiemy, że developerzy nie porzucą gry nawet mimo początkowych problemów, ale i tak – taka zapowiedź cieszy.

Marathon zabiera graczy na planetę Tau Ceti IV – niemal sto lat po wydarzeniach oryginalnej trylogii z lat 90. Kolonia licząca 30 tysięcy mieszkańców i statek UESC Marathon zamilkły po serii ataków oraz tajemniczych wydarzeń, których szczegóły mają być stopniowo odkrywane w nadchodzących sezonach. Gracze wcielają się w Runnerów – elitarnych agentów odzyskujących dane i artefakty w opuszczonej kolonii, New Cascadii.

Bungie wyraźnie uczy się na błędach Destiny 2, gdzie nowi gracze mieli czasem na pewnym etapie poczucie chaosu fabularnego. W Marathonie każdy nowy sezon ma być również nowym punktem wejścia: niezależnie od tego, kiedy gracz dołączy, ma być w stanie zrozumieć aktualny stan świata i tajemnice przeszłości. Sezony mają pojawiać się co trzy miesiące, a studio stawia na dużo częstych, małych funkcjonalności zamiast ogromnych aktualizacji od wielkiego dzwonu.

Pierwszy sezon skupia się na zimnej wojnie frakcji i odkrywaniu losów kolonii, a także eksploracji wraku statku. Następne sezony mają wprowadzać nowe mapy, bronie i kolejne warstwy fabularne. Fani już teraz aktywnie analizują wskazówki rozsiane po grze, tworząc własne linie czasowe i doskonale bawiąc się w układanie puzzli.

Liczby są na razie przyzwoite, chociaż nie spektakularne. Marathon sprzedał się przyzwoicie, ale nie na tyle, by Sony było zadowolone. Później odnotował spadek aktywności, co było problematyczne, bo budżet był duży. Pozostaje mieć nadzieję, że utrzyma się na powierzchni i skórka będzie warta wyprawki.

Skomentuj