Nadlatuje remake Red Baron [WIDEO]
Podobnie jak oryginał, nowy Red Baron odda nam to dyspozycji maszyny latające z czasów I Wojny Światowej. Pojawią się trzy typy samolotów – myśliwce, myśliwce przechwytujące oraz stworzone z myślą o walce z celami naziemnymi – należące do Francuzów, Brytyjczyków i Niemców.
Zachowanie każdego samolotu ma zostać wiernie odwzorowanie, podobnie jak i historycznych pilotów kierowanych przez AI. Na przykład słynny Manfred von Richthofen – tytułowy Red Baron – mówił o sobie, że jest myśliwym, co oznacza, że w grze również nie będzie angażował się w bezpośrednie starcia powietrzne.
W produkcji pojawi się składająca z 30 misji kampania dla pojedynczego gracza osadzona w latach 1915-1918, ale zadania mają być generowane losowo, dzięki czemu gracz będzie mógł sam rozwijać swoją karierę, a każde podejście będzie różnić się od poprzednich. Niektóre wydarzenia mogą być konsekwencją wcześniejszych działań – jeśli na przykład w trakcie wykonywania pewnego questa zestrzelimy dwóch pilotów, całkiem możliwe, że w późniejszej fazie zabawy ich dowódca rzuci nam wyzwanie chcąc dokonać zemsty. Wraz z sukcesami pojawią się medale, awanse oraz nagłówki w gazetach. Nie zabraknie też opcji indywidualizacji maszyn.
Oprócz singla developerzy planują też multi. Specjalnie dla trybu sieciowego twórcy opracowują stałą, globalną mapę świata, zaś zabawa podzielona zostanie na dwa tryby – standardowych walk powietrznych… oraz MOBA. Ten drugi rozgrywać się będzie (przynajmniej na razie) tylko na jednej mapie.
Produkcja powstaje w Mad Otter Games – studiu założonym przez Damona Slye’a, jednego z głównych twórców oryginalnego Red Barona. Remake powinien pojawić się w listopadzie przyszłego roku.
Na realizację projektu developerzy potrzebują 250 tysięcy dolarów, a w chwili pisania newsa zgromadzili nieco ponad 6 tysięcy dolarów. Dorzucić się możecie TUTAJ, a poniżej znajdziecie filmik promujący grę:

Nigdy nie potrafiłem grać w tę grę. Zawsze przy zwrotach odpadały mi skrzydła 😉 Albo silnik krztusił jak leciałem w Śłońce. Taki ze mnie arcadeowy pilot 😉
@GolemDorfl|W takim razie zapominales, ze konstrukcja tych samolotow skladala sie glownie z drewna i plotna i robiles zbyt ostre skrety… Czuje sie staro jak sobie pomysle, ze w pierwszego Red Barona gralem 20 lat temu… Mimo uplywu tylu lat misje z atakiem na niemiecki sterowiec pamietam doskonale po dzis dzien. 😛
Red Baron to klasyka, jednak czy potrzebny jest remake gdy mamy już chociażby Rise of Flight?
@Tesu|Grałem, bo zawsze podobały mi się klimaty walk lotniczych I Wojny Światowej, tyle że ze mnie taki pilot jak z koziej d..y wachadłowiec. Nie pamiętam czy to był akurat RB czy jakaś inna gra, ale zjeżdżałem suwakiem realizmu w dół, wybierałem misję, które były już „w locie” (przy startach zwykle po kilku odbiciach kończyłem kapotażem) i waliłem do każdego samolotu w zasięgu wzroku. Ja w przeciwieństwie do Ciebie, kiedy o tym sobie przypomniałem poczułem się młodziej 😉
Nie myślałem, że się doczekam tej chwili. Oby jeszcze tylko Cinemaware zamieścił zremasterowanego Wings na Steam Green Light i będę szczęśliwy. Nawet bardzo.
Już istnieje jakaś gra opierająca się o I Wojnę Światową, lotnictwo. Nawet grałam, ale bez joy’a nie ma czego tam szukać, skomplikowana i trudna 🙂 , coś dla fanów symulacji, szkoda tylko, że nie pamiętam nazwy. Z tego filmiku, ten Red Baron wygląda jak najzwyklejszy arcade, trata-tata i samolot magicznie wybucha.
Rise of Flight