Następca Remember Me jednak powstanie. Dontnod Entertainment wcale nie zbankrutowało
Czarne chmury zebrały się dzisiaj nad internetem, kiedy rozniosła się wieść o bankructwie Dontnod, twórców Remember Me. Jednak w wywiadzie dla serwisu GamesIndustry prezes studia, Oskar Guilbert, zdementował pogłoski, które najprawdopodobniej wyniknęły z błędów w przekładzie z języka francuskiego.
Krążą jakieś plotki na temat bankructwa Dontnod. Nie ma żadnego bankructwa, Dontnod nie zbankrutowało. Znajdujemy się w tej chwili w fazie, którą we Francji nazywa się sądową reorganizacją, co pozwala nam przystosować naszą linię produkcyjną do nowej sytuacji.
Guilbert ujawnił też dość ogólnikowe informacje dotyczące przyszłości firmy:
Zaczęliśmy pracę nad nowymi projektami, a te projekty potrzebują trochę inwestycji. Dlatego zdecydowaliśmy się zmienić rozmiar firmy, by dostosować się do potrzeb. To wymagało sądowej reorganizacji. Negocjujemy również blisko z pewnym dużym partnerem; oczywiście nie mogę ogłosić teraz nazwy, ale rozmawiamy na temat naszego następnego projektu z jednym z czołowych wydawców.
Miejmy więc nadzieję, że wszystko ułoży się po myśli studia i wkrótce ujrzymy kolejną jego produkcję.

Jeśli przeczytaliście gdzieś dzisiaj informacje na temat bankructwa Dontnod Entertainment, studia odpowiedzialnego za Remember Me, z przyjemnością was pocieszamy: to stek bzdur. Prezes Oskar Guilbert wyjaśnił, że o żadnym bankructwie nie ma mowy.
Za każdym razem kiedy słyszę o tej grze pierwsze co mi przychodzi do głowy to „Zapomniałem o Remember Me…”.
Zapowiedziano już w ogóle RM2, że wspominacie o zagrożeniu tego projektu? Bo Guilbert o żadnej konkretnej grze nie wspomina.
Giera była całkiem fajna, i na pewno miała bardzo ciekawą fabułę. Z chęcią zagrałbym i w dwójkę:)
@Angrenbor: „Następca Remember Me” oczywiście nie musi być sequelem, ale po prostu grą tego samego studia.
I bardzo dobrze. Remember Me miało w sobie sporo potencjału i wcale taką znowu złą grą nie było. Dontnod jak najbardziej należy się kolejna szansa.
@spikai|O nie, następca jest ściśle powiązany ze swoim prekursorem i dziedziczy wiele jego cech, ale w przypadku gier jest to jeszcze bardziej szczegółowe. Nie nazwiesz chyba Skyrima następcą (następcą w czym? byciu topowym tytułem?) Fallouta, choć to ten sam wydawca, bodajże ten sam engine i wiele mechanizmów, czy GTA V następcą Maksa Payne’a 3 – sytuacja analogiczna. Prędzej można tu powiedzieć o spadkobiercy pewnych rozwiązań i mechanik, ale, choć to wyrazy o podobnym znaczeniu, nie są one tożsame.
@Angrenbor: „Następca” to nie jest słowo wymyślone przez ludzi związanych z branżą grową. Mighty No. 9 jest następcą Mega Mana bo został stworzony przez jego autora. To nie jest aż tak hermetyczne określenie, żeby musiało koniecznie oznaczać sequel.
Paradoksalnie ta gra wyparowała mi z pamięci i dopiero teraz sobie o niej przypomniałem.