16.05.2013
Często komentowane 112 Komentarze

Naukowcy zbadali piractwo. Efekt? Dane mniejsze niż oficjalne

Naukowcy zbadali piractwo. Efekt? Dane mniejsze niż oficjalne
Producenci gier twierdzą, że piractwo jest zjawiskiem powszechnym, a tezę tę udowadniają publikując przygotowane przez siebie dane statystyczne. Rzeczywiście wynika z nich, że gry nielegalnie pobierane są nawet kilkanaście razy rocznie. Okazuje się jednak, że liczby podawane przez developerów mogą być przesadzone – tak przynajmniej wynika z badania przeprowadzonego przez dwóch naukowców.

Anders Drachen z wydziału komunikacji i psychologii na Uniwersytecie Aalborg oraz Robert Veitch z wydziału zarządzania IT ze szkoły biznesu w Kopenhadze postanowili zbadać ruch panujący w sieciach BitTorrent. Swoją pracę uzasadniają tym, że w toczącej się dyskusji o piractwie gier brakuje nadal obiektywnych danych o stopniu tego procederu czy rozłożeniu go na poszczególne kraje.

Na przełomie 2010 i 2011 roku przez trzy miesiące panowie śledzili sieć BitTorrent koncentrując się na produkcjach wydawanych na czternastu platformach sprzętowych, w tym PC, X360, PS3, Wii, NDS, iOS/Mac oraz PSP. Naukowcy opracowali mechanizm, który co jakiś czas wysyłał zapytania do wyszukiwarki torrentów i gdy znaleziono konkretny plik, przejmował adres jego trackera. Na tej podstawie sporządzono listę 173 gier rozpowszechnianych nielegalnie przez sieć P2P.

Odkryto, że w omawianym okresie 12,6 miliona peerów (użytkowników podłączonych do danego torrenta) z 250 obszarów dzieliło się pirackimi kopiami produkcji, w tym Falloutem: New Vegas, Darksiders, Tron Evolution, Call of Duty: Black Ops, StarCraftem IIThe Sims 3: Late Night. Dziesięć najpopularniejszych gier wygenerowało aż 42,7% ruchu (stanowi to 5,37 milionów peerów), a aż 76,7% aktywności pochodzi tylko z 20 państw. Największy ruch (biorąc pod uwagę populację) pochodził z Rumunii, Chorwacji, Grecji, Portugalii i Węgier.

Wyszczególniono też najpopularniejsze we wspomnianym okresie gatunki. Co ciekawe, nie są nim shootery – najchętniej piraci ściągali RPG-i (18,9%), gry akcji (15,9%), a trzecioosobowe strzelanki (nie FPS-y) znalazły się dopiero na trzecim miejscu (12,7%). Za nimi pojawiły się jeszcze produkcje wyścigowe (9,3%). Wykryto też zależność pomiędzy ocenami na Metacriticu, a popularnością danych tytułów.

Naukowcy zaznaczają jednak, że popularność konkretnych gier w czasie trzymiesięcznego badania gwałtownie wzrastała w kilka dni po ich sklepowej premierze, a potem równie szybko spadała. Dlatego jak zaznaczają krótkotrwałe analizy sieci BitTorrent, gdzie dane zbierane są w niewielkim przedziale czasowym, mogą w znacznym stopniu wprowadzać w błąd.

Powyższe dane różnią się w dość dużym stopniu od opracowań przygotowywanych przez stowarzyszenie producentów i wydawców ESA (organizatorów E3) – wynikało z nich, że w samym tylko grudniu 2009 roku 200 gier pobrano aż 10 milionów razy. Rezultaty badań naukowców odbiegają też od liczb dostarczonych przez serwis TorrentFreak, który twierdził, że w 2010 roku 18,14 miliona razy ściągnięto nielegalnie pięć najpopularniejszych produkcji PC5,34 miliona razy najlepszą piątkę tytułów konsolowych.

Anders Drachen tak podsumowuje swoje badania:

Przede wszystkim piractwo gier jest niezwykle powszechne i rozproszone geograficznie. Dane z naszych badań wskazują jednak, że wcześniejsze informacje na temat stopnia tego procederu są przesadzone. Wydaje się również, że błędne są pewne popularne, powtarzane powszechnie mity, np. twierdzenie, że tylko shootery są piracone – w omawianym okresie zaobserwowaliśmy w sieci BitTorrent także gry dla dzieci i familijne.

112 odpowiedzi do “Naukowcy zbadali piractwo. Efekt? Dane mniejsze niż oficjalne”

  1. Producenci gier twierdzą, że piractwo jest zjawiskiem powszechnym, na co mają wskazywać publikowane przez nich dane. Rzeczywiście wynika z nich, że liczba pobieranych nielegalnie produkcji idzie w kilkanaście milionów. Okazuje się jednak, że liczby podawane przez developerów mogą być przesadzone – tak przynajmniej wynika z badania przeprowadzonego przez dwóch naukowców.

  2. kumpel33333 16 maja 2013 o 09:40

    „gry nielegalnie pobierane są nawet kilkanaście razy rocznie” według mnie to bardzo mało 😛

  3. wg mnie o wiele za dużo… ale winne ponoszą producenci…nie są oni chyba wstanie odpowiednio zachęcić to kupna…|cóż ja nie popieram gier z sieci, chyba że z steama, ale wielu znajomych tak robi i robiło.

  4. „Naukowcy zbadali piractwo. Efekt? Dane mniejsze niż oficjalne”. Buahahahaha, ciekawe dlaczego? 😀 (przypomina sobie Ubi i ich stwierdzenie „klienci są gotowi na obowiązek stałego połączenia z internetem”).

  5. Nie ma jak propaganda producentów 😉

  6. „Rzeczywiście wynika z nich, że gry nielegalnie pobierane są nawet kilkanaście razy rocznie”.Zatrważająca skala piractwa…

  7. Bzdurny temat. Piractwo bedzie zawsze, ponieważ nie każdy uważa gry za swoje hobby – chce się czasem po prostu chwilowo odstresować, i wtedy taki ktoś uznaje że nie ma sensu wydać 100zł na oryginał.|Piractwo tyczy się głównie wydawców którzy mają słabe relacje z graczami, chcąc wziąć od nich jak najwięcej kasy – to rodzaj zemsty.

  8. Ja osobiście nie twierdzę że jestem piratem- mam na Steamie koło 60 legalnie kupionych gier ale… część z nich przed zakupem pobrałem z torrenta w celu testu- jeśli nie było z nią problemów, na mojej konfiguracji śmigała i miała iskrę to kupowałem. Jak nie miała potencjału to szła do kosza bo i po co w nią grać. Czy można nazwać to piractwem? Podobnie z muzyką- dziś używam Spotify z kontem premium choć czasem ściągnę jakąś piracką MP3 jeśli nie znajdę na servisie piosenki. Doceniam twórcę- kupuję:)

  9. Piractwo istnieje prawie tak dlugo jak najstarszy zawod swiata. Ani Rzymianie go nie wyplenili do konca na morzu srodziemnym ani amerykanie go nie wyplenia ani nikt inny. Prawda jest taka ze wydawcy niejednokrotnie probuja sciagnac z nas kase wydajac co rok takie same gry. bardzo czesto piraty sa pod wzgledem technicznym lepiej przygotowane niz oryginaly. Popierwsze piraci wydaja latki do swoich relesow po drugie ich relesy chodza gdy oryginaly nie chca.

  10. Najlepszym przykladem na to ze tworcy gier nas okradaja przez wymuszanie placenia wiecej niz im sie nalezy jest np Hydrophobia. Wersja piracka chodzi na jednordzeniowym procu i niema z nia zadnych problemow podczas gdy pirat bez dwoch rdzeni nawet sie nie uruchomi. Ghotic 3 Zmierzch Bogow jak zostal wydany to w dniu premiery trzeba bylo sciagac latke zeby w ogole chcial sie odpalic nie wspominajac o bledach w samej grze. Mount & Blade Ogniem i Mieczem ma tylko 3 uruchomienia poczym idzie do kosza etc.

  11. jak twórcy gier mogą okradać gracza? owszem, czasami dostajemy tak zwany bubel ale od tego jest np CDA by takie buble wyłapać i gracza o tym poinformować, tak samo jak głośna sprawa z ostatnim AVP- gracze którzy byli niezadowoleni pozwali twórców i sam czekam jak się ta sprawa rozwinie. Twórcy wiedzą że nie tworzą gier dla siebie lecz dla nas, graczy i walka o nasze serca jak i portfele ciągle trwa. A że chcą zarobić, to co się im dziwić, wszak z tego żyją:)

  12. Czasem warto poczekać na patcha lub przecenę. Ja sam nie kupuję gier w dniu premiery lecz wolę poczekać 2-3 miesiące gdy będę miał pewność że w necie pojawi się trochę opinii o grze, wyjdą patche oraz cena będzie niższa. A jeśli gra jest niedopracowana to znaczy że trzeba ją kraść? Nie sądzę, warto twórców mobilizować do pracy finansując ich i nie mam tu na myśli kupowania setek DLC:D

  13. Wydawcy gier coraz to bardziej nieczystymi sposobami wyciągają kasę od graczy (masa DLC, specjalne edycje gier, mikropłatności w singlu) jednocześnie wydając gry zabugowane, z zabezpieczeniami które uniemożliwiają komfortową grę lub blokują możliwość odsprzedaży gry. Ponadto nie wydają oni dem, aby gracz nie miał możliwość przetestowania gry przed kupnem i musiał nabyć przysłowiowego kota w worku.|Potem jest płacz, że piractwo – sami są sobie winni – nie szanują klienta, więc klient nie szanuje ich !

  14. @Sylfa, @Zequ Nie działa – zgłoś reklamację! Chcesz zagrać – kup! Gra może się nie spodobać? – przeczytaj recenzję. Złodziejstwo nie ma żadnego usprawiedliwienia. Ludzie nauczyli się że do wszystkiego mają prawo tylko samemu coś zrobić i sprzedać to za bardzo się nie chce bo… trzeba się uczyć, pracować… myśleć.

  15. @Sylfa|”Najlepszym przykladem na to ze tworcy gier nas okradaja przez wymuszanie placenia wiecej niz im sie nalezy jest np Hydrophobia.” To teraz powiedz, czy ktokolwiek zmusza graczy do kupowania gier juz w dniu premiery, w ciemno? Od czego sa recenzje w pismach in a stronach, gameplaye i recki na YT, opinie na metacritic, fora? Zreszta zawsze mozna poczekac az gra trafi do taniej serii albo na pelniaka…

  16. No ale jesli ktos uwaza, ze koniecznie MUSI zagrac juz w dniu premiery (albo przed nia), to zaslaniac sie bedzie „testowaniem” gry. Zreszta czy ludzie piracac kolejnego CODa, grajac na pirackich serwerach WoWa albo dopuszczajac sie szczytu chamstwa, czyli piracac gry tworcow indykow, naprawde robia to, bo nie wiedza, czy gra jest dobra?

  17. @mateo91g|Nie wiem o jakich zabezpieczeniach uniemozliwiajacych komfortowa gre mowisz, bo ja kupuje oryginaly (wczesniej zapoznajac sie dokladnie z kilkoma reckami i opiniami na temat interesujacego mnie tytulu – takze tymi robionymi przez zwyklych graczy, ktore bez problemu mozna znalezc w sieci) i jakos jeszcze nigdy zadno zabezpieczenie niczego mi nie utrudnilo. Moze to tylko ja mam takie szczescie…

  18. a czy ktoś zapomniał że nie ma już dem i kupowanie gry bez testowania to wywalanie kasy jak kogoś stać to proszę bardzo ale nie wielu na to stać wiec albo dema powrócą albo niech zrobią tak jak na PSN gdzie posiadacze konta plus mają możliwość testowania pełnej wersji przez 24 h 😛

  19. Kradnę samochody bo producenci specjalnie montują w nich szybko psujące się części (dzięki temu zarabiają na serwisie). Kradnę bo lobby i koncerny paliwowe blokują rozwój paliw alternatywnych. Kradnę bo samochody nie są przystosowane do jazdy po Polskich drogach. Kradnę bo… itp. itd.

  20. @Sylfa Proszę, nie porównuj „piractwa” komputerowego z piratami, bo to co najwyżej kradzież a nie napad rabunkowy połączony z morderstwem.

  21. I kolejny „flejmogenny” news… |A do siebie powiem tylko tyle: Brzydzę się piractwem. Dziękuję, do widzenia.

  22. @Arturus31|A czy ktoś zapomniał że mamy już w miarę wolny rynek i to sprzedawca może ustalać zasady, a jeśli się one konsumentowi nie podobają to może on po prostu zaniechać zakupu i iść do konkrecji(np. tam gdzie są dema, motywując tym samym pozostałych do ich produkcji)?

  23. A samo usprawiedliwianie piractwa testowaniem to tylko głupia wymówka piratów, bo zawsze można stwierdzić „Pobrałem pirata, przeszedłem grę, nie kupię bo mi się nie podobała” tudzież „Pobrałem, gra mi się podobała, kupię jak stanieje do 25zł” mimo że grało się zaraz po premierze, więc powinno się zapłacić 125zł – sprzedawca wyj…oszukany na 100zł ale co tam 😉 |Przypominam też że zwykłych produktów zwykle nie można „przetestować” w sklepie i jakoś nikt z tego powodu nie narzeka…|CDN.

  24. CD.|I najważniejsze, żyjemy w takich czasach że w internecie mamy multum recenzji, a jeśli nam to nie wystarczy to przy wielu grach możemy skorzystać z onlive gdzie możemy w daną produkcję bez opłat pograć przez pół godziny(usługa wbrew pozorom w Polsce działa bardzo dobrze, a jak masz słabego neta to po prostu weź 5zł i idź do kafejki 😉 ). Zaś jeśli o wymagania chodzi, to ludzie podejrzanie często zapominają że niedziałającą grę możemy po prostu zwrócić…

  25. Przypominam, że WIELCY wydawcy nie wydają już dem swoich WIELKICH produkcji. |10 lat temu można było się pośmiać z gościa, który uzasadniał piractwo testowaniem gry. A dziś?

  26. @Zwanek|Czy jak kupujesz samochód to kupujesz w ciemno czy najpierw robisz rundkę aby sprawdzić jak się jeździ, jak pole widzenia od środka, czy jak duzy jest bagażnik? |Nie licząc wieśka 2, to od pau lat najpierw pirat a później dopiero kupuję. 90% gier nie grałem dłużej niż godzinę, co dało oszczędność ponad 1000 PLN. |I mylisz się, zwykłe atykuły możesz przetestować w sklepie. Wiecej sklep jest zobowiązany posiadać miejsce do testów zgodnie z art3 par ustawy o szcz. warunkach sprzedaży konsumenckiej.

  27. @noniewiem, @leon.33|W ostatnim poście napisałem że zwykle, mimo wszystko mamy możliwość przetestowania gry, i piractwo wcale nie jest konieczne 😉 |A to że nasze chore prawo zobowiązuje sklep do posiadania miejsca testów, nie oznacza że takie miejsce posiada, wiadomo że takich najbardziej podstawowych produktów żywnościowych czasami można sobie „skosztować” ale już z możliwością np. spróbowania konserwy nigdy się nie spotkałem i musiałem kupować w ciemno ;d

  28. EastClintwood 16 maja 2013 o 12:00

    Te oklepywane porównania piractwa do kradzenia samochodów czy tam lodówek są jak dla mnie bardziej żałosne niż goście którzy tłumaczą się że ściągają żeby przetestować.

  29. PS. „Nie porównuj samochodów do piractwa” xdxdxdxd

  30. do leona oczywiście to było…

  31. A ja kieruje sie takimi motywami – wychodzi gra to sciagam pirata. Jesli bede sie dobrze przy niej bawil to leci zamowienie na oryginalna wersje poniewaz zasluguje na moje pieniadze. Jesli nie to przynajmniej wiem ze nie wrzucilbym hajsu w bloto. A jako ze dzisiejsze dema to super exclusive beta acces przy kupnie preorderu, nie ma innej opcji przetestowania produktu.

  32. @zwanek|przeczytaj najpierw ustawę a później dopiero komentuj.|Testować spożywkę możesz za zgodą sprzedawcy, bo testowanej rzeczy ubywa. W przypadku gier, ich na półce nie ubędzie. |Za to doskonale pamiętam artykuł gdzie pokazano wyniki badań firm doradczych, że dema oznaczają większe prawdopodobieństwo porażki finansowej. Bo ludzie widzą, że gra to g@$no a nie produkt za który warto zapłacić. Dlatego też teraz stosuje się blokady recenzenckie aż do wydania gry.

  33. Gdyby dem było więcej to i pobrań byłoby mniej. Wiele osób zasysa pirata tylko po to by przetestować produkt, nie by grać na lewo, a uniknąć wyrzucenia kasy w błoto. Jasne, są pisma i portale. Co z tego, skoro ich oceny często nie pokrywają się z moją? Chyba najbardziej jaskrawy przykłady to ME2/3 w CDA. Dwa razy 10/10, a dla mnie odpowiednio 6 dla dwójki i maks 4/10 dla trójki. W przypadku ME2 spory zawód i stracona kasa. trójka przynajmniej dostała demo, które okazało się mizerne, więc profilaktycznie…

  34. …anulowałem preorder. Później, mając okazję pograć w pełną wersję (ziewając przy tym z nudów i krzywiąc z niesmaku) u znajomego, który zamówienia nie anulował, gratulowałem sobie decyzji, kumpel natomiast pluł sobie w brodę. Oczywiście są marki, które biorę w ciemno jak np. Total War, Civilization, czy bezkonkurencyjny Football Manager. Co ciekawe, każde z wymienionych zawsze oferuje wersje demo. Niemniej „demówki” to niezbywalne prawo nas jako klientów i zakichany obowiązek wydawców, ot co!

  35. Masa ludzi też ściąga piraty aby tylko sprawdzić czy gra będzie chociaż sensownie działać… Jak kupujesz grę a ona ci potem co 5 minut wywala no to jest trochę lipa.

  36. @leon.33 co nie zmienia faktu że niektóre produkty nadal trzeba kupować w ciemno i problemu z tym nie ma 😉 Zastanawia mnie też, jakim cudem osoba która nic nie robi sobie z prawa i piraci gry(bez względu na to jaki ma w tym cel) tak ochoczo powołuje się na różne ustawy… I nadal będę obstawał przy swoim, gry nie są mi niezbędne do życia, a jak mi się polityka wydawcy nie podoba to po prostu idę do konkurencji.

  37. @McGrave|Ta, trzeba jeszcze raz iść do sklepu i zwrócić grę, lub co gorsza pisać maila do (np.) Valve, no po prostu tragedia D:

  38. Paladyn_Rage 16 maja 2013 o 12:35

    Bez trzęsienia ziemi. Bezdyskusyjna pozostaje bezprawność pobierania z sieci pirackich kopii gier, jedyne nowe pole do dyskusji otwiera się tutaj w polu zagrań, stosowanych przez producentów i wydawców. Chociaż i tutaj nic nowego nie wymyślimy. Już dawno zderzyliśmy się z ścianą, na której wyryte stoi: producenci gier lubiejom piniondze, a nie graczy.@gulasz|Kolega wie, że zaraz go jakiś szmalcownik za plus jeden na liczniku postów podpierdzieli z takimi wyznaniami, w odpowiednim temacie na forum

  39. @MCGrave Dokładnie ja tak robię, mam laptopa i sporadycznie zdarzają mi się problemy z tym że gra się nie odpali lub nie umożliwi komfortowej rozgrywki. Jako że gry kosztują niemałe pieniądze wolę najpierw grę przetestować piratem, jak działa i gra mnie zafascynowała po paru minutach to kupuję. Przykładem jest tu dla mnie GTA4- nie miałem pewności czy działa a żal było 120zł w błoto puścić- prztetwałem i działała więc kupiłem. Samego piractwa bez wsparcia twórców zdecydowanie nie popieram.

  40. Ja zauważyłem jedną rzecz- nałogowo piraci gimbaza, jak człowiek zaczyna zarabiać sam pieniądze bardziej docenia ciężką pracę innych i chętniej płaci za gry. Dwa że ktoś kto ma 30 piratów posiedzi przy grze pół godziny i się znudzi. Jak zaś kupi 1-2 gry miesięcznie to jest raz że mniejszy wybór to dwa że i trochę motywacja- zapłaciłem to żal by gra się kurzyła:D

  41. Wiele z was mowi ze nie sciaga nie testuje nie piraci ani nic. Polowa z was na pewno klamie taka prawda. Nie zyjemy w USA czy Niemczech ze zarabiamy 3 tys dolarow czy 4 tys euro… Tutaj zarabiamy po 2 tysiace zlotych. Tam gry kosztuja 20/30 dolarow/euro a u nas po 100 zl a w przypadku bizzardu juz po 200… co innego wydac na gre kieszonkowe a co innego kilka dni charowy. Gdybym nie mial za co jesc to oczywistym jest ze bym kradl i wydaje mi sie ze oceniamy piratow zbyt pochopnie zamiast zastanowic sie.

  42. @karabinier Chyba też jesteś z gimnazjum tylko jesteś trochę bardziej rozgarnięty niż twoi rówieśnicy jednak to co piszesz nie ma sensu. Mówisz że zbyt pochopnie oceniamy piratów i że gdybyś nie miał co jeść to byś kradł. Może ja też bym kradł w takim przypadku tylko że jest jedna różnica – GRY NIE ŚĄ POTRZEBNE DO ŻYCIA W PRZECIWIEŃSTWIE DO JEDZENIA KONIEC KROPKA

  43. RPG-i górą!!!

  44. @McGrave i tu masz racje bo to tez jest problemem w piractwie ze ludzie mimo ze nie chcą piratować ale chcą kupić grę i nie są pewni czy zadziała to są zmuszeni ściągasz piraty. I skoro wydawcy gier nie chcą puszczasz DEMO gier to niech przynajmniej zamiast dem puszczają benchmarki bo weźmy resident evil 6 nie ma z tej gry dema ale jest benchmark którego można pobrać za free i żeby sprawdzić czy gra wejdzie na kompa nie trzeba piracisz .

  45. @Zwanek. A co powiesz o prawnikach, którzy nic nie robią sobie z prawa i… przechodzą na czerwonym? To też łamanie prawa jest. Co do reszty – wydasz 150zł bo ktoś Ci mówi że fajne? Tak jest z grami, nie możesz sobie wyrobić opinii -> kiedyś robili dema teraz boją się wypuścić bo ludzie się dowiedzą co kupują

  46. „Hej, wejdźmy na Metacritic i ściągnijmy dziesięć gier z góry, bo są fajne”. To dowodzi też temu, że ludzie ślepo słuchają zawartych tam nieprofesjonalnych opinii i recenzji. Aż się niedobrze robi. |I powiedzcie – dlaczego ludzie mieliby przestać piracić, jeżeli dobrze wiedzą, że żadna kara ich za to nie spotka? Taka jest prawda, skoro to jest przestępstwo jak każde inne, to dlaczego nie traktują ich jak innych i nie egzekwują należnego prawa twórców?

  47. @karabinier|Co za bzdury. Jak cię nie stać to graj w darmowe tytuły albo nie graj wcale. Ja też chciałbym mieć 50 calowy telewizor, ale jakoś nie wynoszę go nocą ze sklepu, a jedyna różnica między piratem a tradycyjnym złodziejem jest taka, że ten pierwszy czuje się bezkarny (słusznie poniekąd).

  48. @down Z tego co się orientuję to „piractwo” (nazwijmy tak dla uproszczenia ten proceder) nie jest ścigane z urzędu. Dlatego, aby coś zdziałać wydawca musiałby skierować imiennie pozew przeciwko użytkownikowi i dopiero po PODEJRZENIU popełnienia przestępstwa wszczęte zostałoby postępowanie. Nawet w skali kraju niewykonalne.

  49. @karabinier|Nikt nie buduje sobie wielkiego domu, jesli wie, ze pozniej nie bedzie w stanie go utrzymac. Nikt nie kupuje sobie sportowego auta albo terenowego wozu jesli wie, ze nie bedzie go pozniej stac na jego ciagle tankowanie. I nikt nie kupi sobie najlepszej profesjonalnej lustrzanki jesli zdaje sobie sprawe, ze nie bedzie miec pieniedzy na reszte osprzetu do niej. Ktos, kto najpierw wywala gruba kase na kompa do gier, a pozniej biadoli, ze go nie stac na ich kupowanie, jest zalosny…

  50. Pamiętajmy też, że w polskim prawie dalej istnieje pojęcie „dozwolony użytek osobisty”. Z tego co się orientuję nie dotyczy to aplikacji komputerowych, ale np. utworów muzycznych i filmów jak najbardziej. Dlatego w Polsce istnieje poniekąd taka mentalność – piractwo (bo należy też rozróżnić kradzież fizyczną i wykorzystanie aplikacji bez licencji – to nie to samo!) nie jest rzeczą moralnie złą.

Skomentuj leon.33 Anuluj pisanie odpowiedzi