07.02.2014
Często komentowane 82 Komentarze

Niemiecka federacja konsumentów przegrała sądowe starcie z Valve

Niemiecka federacja konsumentów przegrała sądowe starcie z Valve
Ponad rok musieliśmy czekać na wynik sądowego starcia pomiędzy Valve, a niemiecką federacją konsumentów. Ta ostatnia pozwała firmę Gabe’a Newella twierdząc, że blokowanie możliwości odsprzedawania elektronicznych kopii gier na Steamie jest niezgodne z prawem. Niestety – dla graczy – twórcy Half-Life’a są górą.

W styczniu ubiegłego roku niemiecka federacja konsumentów (Verbraucherzentrale Bundesverband e.V — w skrócie VZBV) pozwała Valve, domagając się umożliwienia użytkownikom Steama łatwego odsprzedawania posiadanych cyfrowych kopii gier. Kilka dni temu sąd okręgowy w Berlinie odrzucił pozew wymierzony we właściciela Steama.

W tekście udostępnionym na własnej stronie internetowej firma prawnicza Osborne Clarke wyjaśniła, że uzasadnienie podjętej przez sąd decyzji nie zostało opublikowane, ale VZBV wciąć może wnieść apelację. Warto jednak podkreślić, że to nie pierwszy raz, kiedy niemiecka federacja konsumentów próbowała walczyć z Valve na wokandzie, ale wtedy również poniosła klęskę.

Drugi wniosek został złożony po tym, jak w lipcu 2012 roku europejski Trybunał Sprawiedliwości orzekł, że użytkownik może odsprzedać kupione oprogramowanie – prawa do dystrybucji danego egzemplarza gry lub aplikacji przechodzą bowiem na nabywcę konkretnej kopii.

82 odpowiedzi do “Niemiecka federacja konsumentów przegrała sądowe starcie z Valve”

  1. @Trizer Nie chodzi o to, że masz inne zdanie, a o to, że nie potrafisz czytać ze zrozumieniem 😛 Przeczytaj co napisałem do użytkownika „J4ck4l” to może rozumiesz o co mi chodziło gdy mówiłem, że zmienił STEAM definicje gier z programów na usługi. Co się subskrybuje, a co kupuje? Subskrybujesz jakąś usługę, a kupujesz produkt. Skrót myślowy, ale miałem nadzieje, że będzie dla Ciebie prosty. Jak nie to trudno.:)I na zakończenie dodam, że dopóki można się odwołać to sprawa nie jest przesądzona. Więc spokojnie

  2. @J4ck4l To może dam Tobie jeszcze jeden wycinek abyś to Ty mógł szerzej na coś spojrzeć „Valve musiało zmienić zasady po orzeczeniu Trybunału Sprawiedliwości, iż nie można konsumentowi zakazać sprzedaży używanego oprogramowania. Gaben by tego uniknąć sprytnie wymyśłił, że gry będą przez nas “subskrybowane” przez co nie można ich odsprzedawać” Teraz rozumiesz przez jaki zabieg nie można handlować grami? Przez zmiane definicji. To dość wątpliwe moralnie, ale jak chcecie to brońcie tego. 1/2

  3. @J4ck4l Widzę, że się uniosłeś, a niepotrzebnie bo to była wstawka humorystyczna. 🙂 I sam zaniżasz poziom mówiąc o czubku mojego nosa jako gracza. Specjalnie poruszam kwestię innych dóbr materialnych i prosto wykazuje, że prawo do odsprzedaży powinien mieć każdy. Nie zgadzasz się z tego czy innego powodu Twoja sprawa, ale w mojej opini nie masz racji i zabierasz ludziom podstawowe prawo. Gorzej, bo chowasz to za szacunkiem do pracy twórców, a to bzdura! Dlaczego? O tym za chwilę napiszę 2/2

  4. @J4ck4l „A ceny gier podczas promocji są obecnie na tak niskim poziomie” cytuję ten fragment Twojej wypowiedzi aby pokazać jakim jesteś hipokrytą. Z jednej strony mówi o prawie do zarobku przez producentów, a z drugiej strony pokazujesz promocję. Chcesz aby zarobili? Postulujmy aby gry kosztowały 500 zł i ani grosza mniej! ZERO PROMOCJI! Zarobek ponad wszystko. A tak swoją drogą czytałeś ile producent dostaje realnie za grę, a ile bierze wydawca? Poczytaj i później pogadamy.

  5. @ J4ck4l – Myślę że dyskusja z użytkownikiem „furtka2” nie ma sensu. Dla niego gry to samochody a jego najlepszym argumentem jest nieumiejętność czytania innych użytkowników. |Podpowiem również że STEAM nie zmienił definicji gier a jedynie sposób w jaki są dystrybuowane. Jak mówiłem.. Jeśli się nie podoba to można nie korzystać z ich usług i zainteresować się alternatywami ( czyli grami które nie są na steam. Nie moja wina że większość już z tego korzysta ).

  6. @furtka2|W moim odczuciu wcale nie zabrzmiały tak humorystycznie. Co do odsprzedaży to chodzi w tym wszystkim o to, że przywiązujesz wagę tylko do tego jednego faktu – odsprzedaży pomijając to wszystko, co staramy Ci się powiedzieć, to wszystko, co się z tym wiąże. Tylko hasło dnia: „odsprzedaż”, „odsprzedaż”, „odsprzedaż”. Mam do niej prawo i koniec. O zmianie w regulaminie Steama wiem. Zdaję sobie z niej sprawę, bo gdyby taki był od samego początku, żadnej sprawy w sądzie by nie było i nie mogłoby być.

  7. @Trizer Oj dawno się tak nie uśmiałem. 🙂 Samochód podałem jako przykład. Wiesz takie dobro które kupujesz i możesz odsprzedać. Odsprzedąć innej osobie, wiesz. Aż boję się dać inne przykłady, bo się okaże, że gry porównuje do masła, majtek i młotka. 😛 hehehehehe Co zrobił STEAM dokładnie napisałem w cytatach poniżej. Więc nie wiem jak zmienił sposób dystrybucji? Przecież ten jest taki sam. Zmienił się zapis, który stwierdza, że nie kupiłeś, a zasubskrybowałeś grę.

  8. @J4ck4l No to przepraszam Cię, ale nie chciałem brzmieć inaczej niż humorystycznie w tamtym momencie. Ja rozumiem Twoje argumenty i argumenty kolegi niżej. Tylko chodzi mi o to, że są pewne prawa, które powinny być podstawowe i pod nie powinno się wytwarzać dobra. Czyli nie powinno być tak, że zaczynam handlować jakimś nowym gadżetem i załatwiam sobie zapis w regulaminie, że to nie handel tylko po to aby coś zablokować. W realnym życiu takie praktyki są wątpliwe i często ścigane przez prawo 1/2

  9. @J4ck4l W świecie wirtualnym próbuje się tworzyć nowe inne zasady, ale moim zdaniem są szkodliwe. Sprzedawanie używanych gier było od zawsze. Tak naprawdę to nie jest kwestia tego, że producenci bankrutują przez używki. Oni chcą je zablokować by zmaksymalizować zyski. Zachowują się trochę jak politycy, którzy zarąbią ludzi podatkami aby kasa się zgadzała. Robię grę za drogą i kiepsko się sprzedaje? Następnym razem robie tańszą. Skoro wszystko się kręci a handel używkami był to w czym rzecz? 2/2

  10. @furtka2|W takim razie na pewno weźmie więcej za grę, jeśli sprzeda się w mniejszej liczbie egzemplarzy, bo to mam tutaj na myśli. Za grę kupioną w promocji procent pieniędzy idzie do „złego” wydawcy, za grę odkupioną już nie. Nie rozumiem, gdzie w mojej wypowiedzi dostrzegłeś tę hipokryzję i chętnie przeczytam te dokładne analizy zysków, jeśli wrzucisz mi do nich linki. Swoją drogą to działa trochę inaczej niż „procent od sprzedanej gry dla studia”. Czy jak to ująłeś – producenta.

  11. Moim zdaniem firmy celowo demonizują handel używkami aby wzbudzić w klientach niesmak i poczucie złego uczynku, a to jest bzdura. Dodatkowo uważam, że mijają się z prawdą co do „strat”. Bo straty potencjalne nie są realne. Więc tego się nie liczy w sposób Jaś kupił grę używaną to nie kupił w sklepie. Gdyż Jaś mógłby wcale w sklepie jej nie kupić. Nie dziwi was fakt, że mimo tego jak bardzo branża płacze robi się gry pokroju GTA 5 na konsole (gdzie każdy może odsprzedac swoją kopie) i to się opłaca?

  12. @J4ck4l Wydawca nie taki zły, ale rogi ma xD Chodziło mi o to, że gdy kupuje 5 osób grę w promocji, a nie za cenę premierową to firma niewątpliwie traci. A nawołujesz niejako do tego, że pieniądz się twórcy gier należy. Więc skoro tak to dość logiczne mi się wydaje, że należy mu się kwota premierowa, a nie jakaś tam pomniejszona w promocji z której to ochłap mu zostanie. Co do „analizy” w jednym z numerów CDA była rozpiska kto ile dostaje za grę (twórca, wydawca, sklep). Więc poszukaj z 10 numerów wstecz.

  13. @furtka2|Przyjmuję przeprosiny i również przepraszam jeśli moje wypowiedzi wydały Ci się nieco „ofensywne”. Po prostu mamy trochę inne podejście do zagadnienia. Według mnie gry nijak się mają do tych praw, które rządzą światem realnych produktów. Głównie przez popularność i bezkarność takiego zjawiska jak piractwo w porównaniu do kradzieży czy charakterystykę produktów wirtualnych. Mam tu na myśli brak różnic pomiędzy nowym produktem kupionym w sklepie, a odkupionym od osoby trzeciej w przeciwieństwie do np

  14. @furtka2|owych wspominanych przez Was samochodów. (Czemu te samochody swoją drogą? 🙂 ) Samochód używany zazwyczaj jest jednak w jakimś stopniu produktem gorszym od nowego, zakupionego w salonie. 🙂

  15. @J4ck4l Więc nazwałem Cię hipokrytą, bo skoro chcesz zapłacic mniej, a nie więcej to znaczy, że chcesz gorzej, a nie lepiej dla studia. 😛 Do tego stopnia, że jak znajdziesz promocje w której kupisz grę za 5 zł to już prawie jakbyś nic nie zapłacił 😛 Co za oszustwo. 😛

  16. @J4ck4l Szanowny kolego wybacz, ale ja nie kupuje używanych gier i one dla mnie są o wiele gorsze niż te nowe chociażby przez otwarte pudełko. Owszem granica się zaciera w świecie cyfrowym. I po namyśle muszę Tobie przyznać rację. Towar cyfrowy jest tak samo nowy jak był poza jednym faktem. Gra kupiona po roku jest stara przez postęp technologiczny. No ale widzę na to pewną metodę. Grę cyfrową powinno się móc odsprzedać, ale z procentem dla twórców. Z uwagi na to, że nie zniszczyła się jak w życiu 1/2

  17. @J4ck4l uważasz, że taka opcja dalej byłaby krzywdząca? Przyznaje, że z początku pominąłem kwestię „starzenia się” gier w świecie cyfrowym i sypię głowę popiołem. Dlatego też zminiłem swoje podejście, ale dalej sądze, że ludzie powinni móc grę odsprzedać (tylko z procentem dla twórców). Oczywiście taką zasadę przjmuję tylko dla dystrybucji cyfrowej. W życiu nie zakazywałbym handlu krążkami. 2/2

  18. @furtka2|No mimo wszystko nie do końca, bo to oficjalna oferta i pieniądze wciąż idą do producenta, liczba sprzedanych egzemplarzy rośnie, a to są ważne liczby w tym biznesie. 🙂 Swoją drogą to była raczej alternatywna propozycja dla biedniejszych graczy. Skąd wiesz, że ja też tak robię? Nigdzie tego nie potwierdziłem. 😛 A promocje również mają na celu zwiększenie zysku. Scenariusz: po roku-dwóch wszyscy, którzy planowali zakupić daną grę już ją zakupili. Większość osób, która doczekała okresu promocji

  19. @J4ck4l Fakt absolutnie tego nie wiem 😛 Chociaż nie możesz być pewien kim jestem. A jak jestem wróżbitą Maciejem? I wiem dokładnie co robiłeś przed odpisaniem? Spokojnie Twoje tajemnice są u mnie bezpieczne! xD Powiem Tobie szczerze, gdyby był procent od sprzedaży gier raz kupionych i odsprzedawanych myslę, że byłoby to uczciwe, a ilość chętnych byłaby stosunkowo mała. Jednak byłby to opcja uczciwsza niż ta obecna.

  20. @furtka2|prawdopodobnie nie kupiłaby jej w wyższej cenie, więc zysk jest maksymalizowany. Usprawiedliwienie dla graczy – płacą mniej, bo kupują produkt dużo później. Co do ostatniej Twojej wypowiedzi to taka wersja moim zdaniem jest w porządku – odsprzedawanie gier z procentem dla twórców. I myślę, że w przyszłości może się pojawić. W każdym razie osobiście życzę dobrze tej idei. 🙂

  21. @furtka2|Cieszę się, że udało nam się dojść do jakiegoś kompromisu, bo w sumie zajęło to sporą część tego piątkowego wieczoru. 😛

  22. @J4ck4l Zostaje mi serdecznie podziękować za dłuższą rozmowę. Dzięki Tobie miałem okazję przemyśleć swoje poglądy. Złapałem się na błędzie w założeniu (cyfrowe gry się nie rysują) i dzięki temu dopracowałem swoją myśl. Dziękuję serdecznie i liczę, że kiedyś spotkamy się na liście graczy, którzy chcą szerszych praw. Chociażby z tego względu, że doceniają gry i kupują je zamiast kraść.

  23. @J4ck4l Mam wrażenie, że czas który poświęciliśmy wynika z braku nastawienia, że druga osoba zrozumie. Moim zdaniem okazałeś się bardzo rozsądnym rozmówcą, który myśli o drugiej stronie. Miałem obawy, że będziesz skostniały, ale rozumiem, że sam takie wrażenie sprawiałem po swoich wypowiedziach. I stąd ten czas. 🙂 Następnym razem będzie lepiej. 😛 A może z naszej rozmowy i inni wyciągną wnioski. Jeszcze świat może okazać się cudowny xD Pozdrawiam!

  24. @furtka2|Również dziękuję za rozmowę i też mam takie wrażenie. Cieszę się, że jednak byłem w błędzie i wysłuchaliśmy się nawzajem. Jak widać, jeśli trzyma się zasad prowadzenia rozmowy oraz przede wszystkim próbuje się wysłuchać i zrozumieć osobę po przeciwnej stronie barykady to można dojść do bardzo twórczego porozumienia. Nie tylko w idealnym świecie. 🙂 Szkoda tylko, że tak rzadko ludzie się do tego stosują. 🙁 Również pozdrawiam! 🙂

  25. od początku liczyłem na taki werdykt i raczej uważam go za sprawiedliwy – gdyby od tak można byłoby odsprzedawać swoje gry to nie liczyłbym na tak duże obniżki (promocje), a więc i tak jeśli nam by się nie spieszyło to byśmy zapłacili tyle samo (bo odsprzedana gra chyba musiałaby być tańsza…) 🙂 Jak ktoś bardzo chce to niech sobie sprzedaje konta. Ja wole tak – bo dzięki temu co chwila jesteśmy zasypywani darmowymi kluczami steam 🙂

  26. Spodziewałem się innego werdyktu, ale ten wcale mnie nie martwi. Nie chciałem nigdy odsprzedawać gier ze Steam’a, bo te nabywałem zawsze tanio. Nawet gdyby była taka możliwość „zarobek” z tego byłby niewielki. Podejrzewam, że to jednak nie koniec procesu i VZBV wniesie apelację.

  27. SkywalkerPL 8 lutego 2014 o 20:47

    Miejmy nadzieję, że apelacja zakończy się powodzeniem!

  28. Ja z Valve jestem od 7 lat i jestem ogromnioe zadowolony, kupuje gry tylko i wyłacznie na steam, gry nieobsługiwane przez tą platforme wogole nie gram i mnie one nie interesują.Gry na Origin są skreślone na starcie. Popieram Valve i jak dla mnie jest to pozytywna wiadomosc.

  29. A co jeśli jakiś Kowalski kupi sobie X grę, i tutaj pojawia błąd bo gra nie odpala się na jego laptopie…..który też nie może być zmodernizowany.Po prostu pieniądze wyrzucone błoto, bo chyba ten Kowalski nie będzie kupował taki laptop czy nowy komputer aby pograć w tą jedną grę co ?

  30. @Altek1600 po to są tzw. minimalne wymagania sprzętowe, często celowo zawyżane.

  31. Debosy – Zapomniałeś chyba zażyć dzisiaj swojej pastylki :>

Skomentuj sonio Anuluj pisanie odpowiedzi