Online Safety Bill: Kontrowersyjne przepisy wejdą w życie w Wielkiej Brytanii
Pomimo tego, że tytułowy Online Safety Bill reklamowany jest jako gwarant bezpieczeństwa w sieci, nie brak głosów, że pod jego płaszczykiem będzie naruszana prywatność internautów.
Online Safety Bill, czyli Ustawa o Bezpieczeństwie w Sieci, we wtorek została zatwierdzona przez Izby Parlamentu. Oznacza to mniej więcej tyle, że już wkrótce wejdzie ona w życie. Jakie zmiany czekają Brytyjczyków i czy rzeczywiście wspomniana ustawa zagwarantuje, że będą oni czuli się bezpiecznie podczas korzystania z Internetu?
Wielki Brat patrzy
Po pierwsze – nowe przepisy będą wymagały weryfikacji wieku, aby odciąć nieletnich od potencjalnie szkodliwych treści. Wiadomo o tym już od pewnego czasu, jako że rząd Wielkiej Brytanii nie krył się z tym, że zamierza wypowiedzieć wojnę internetowej pornografii. W tym miejscu nie sposób nie wspomnieć o tym, że również i nasi politycy snuli podobne plany, jednak na ten moment zdaje się, że poszły one w odstawkę, jako że wszyscy są zbyt zaabsorbowani zbliżającymi się wyborami, a strzał we własną stopę to ostatnia rzecz, na którą można sobie pozwolić w tym okresie.
Online Safety Bill będzie przy tym wymagał od największych platform społecznościowych większej przejrzystości i przedstawienia w doraźny sposób dzieciom, na jakie zagrożenia mogą się one natknąć w trakcie korzystania choćby z Facebooka lub Instagrama. Rodzice z kolei mają otrzymać możliwość zgłaszania wszelkich nieodpowiednich treści, na które natykają się ich pociechy w trakcie pobytu w sieci. Jak rząd Wielkiej Brytanii ma zamiar egzekwować przestrzeganie tych przepisów? Zdecydował się on na odłożenie marchewki na bok, zamiast tego sięgając po kij. I to całkiem pokaźny, bo kary za złamanie zapisów Online Safety Bill mogą sięgać nawet 10% rocznego przychodu danej firmy.
Pokaż wszystkim, o czym piszesz
To jednak nie wspomniana weryfikacja wieku budzi największe obawy odnośnie do naruszania prywatności, a zapis, na mocy którego przedsiębiorstwa stojące za komunikatorami umożliwiającymi wysyłanie szyfrowanych wiadomości zostałyby zmuszone do przetrząsania ich w poszukiwaniu, uwaga, „materiałów noszących ślady seksualnego wykorzystywania dzieci”.
Przepis ten niszczy ideę wiadomości szyfrowanych end-to-end u samej podstawy. Jak podaje serwis The Verge, jeszcze w marcu WhatsApp zagroził, że prędzej opuści brytyjski rynek, niż zgodzi się na podporządkowanie kontrowersyjnemu aktowi prawnemu. Do protestu dołączyły także i inne aplikacje, jak chociażby popularny Signal. Politycy, starając się załagodzić sytuację i poprawić swój wizerunek w oczach opinii publicznej, zapewnili, że nie każda wiadomość będzie musiała zostać sprawdzona. Niemniej, oczekują oni jednak otrzymania wszelkich środków do tego, aby stało się to możliwe, kiedy tylko uznają to za stosowne.
Brytyjski Urząd Komunikacji (Ofcom) zapewnił, że będzie stopniowo wprowadzał w życie coraz to kolejne elementy Online Safety Bill i dołoży wszelkich starań, aby pozbyć się nielegalnych treści z sieci i zapewnić bezpieczeństwo nie tylko dzieciom, ale i wszystkim Brytyjczykom. O krok dalej poszła Francja, która szpiegowanie własnych obywateli uzasadnia dbaniem nie o bezpieczeństwo dzieci, a całego narodu.
Czytaj dalej
Swoją przygodę z grami komputerowymi rozpoczął od Herkulesa oraz Jazz Jackrabbit 2, tydzień później zagrywał się już w Diablo II i Morrowinda. Pasjonat tabelek ze statystykami oraz nieliniowych wątków fabularnych. Na co dzień zajmuje się projektowaniem stron internetowych. Nie wzgardzi dobrą lekturą ani kebabem.