Polscy naukowcy stworzyli pierwsze narzędzie do mierzenia depresji gracza po ukończeniu gry. Kac opowieściowy jest faktem
Chyba każdy z nas kiedyś przeżył „kaca opowieściowego” – poznał to uczucie, kiedy kończymy coś naprawdę dobrego, a potem jeszcze trochę trwamy w tym świecie i nic innego nas przez chwilę (dłuższą czy krótszą) nie interesuje. Polscy naukowcy z uniwersytetu SWPS zbadali to zjawisko w kontekście gier i stworzyli pierwsze na świecie narzędzie, które umożliwia jego pomiar.
Kamil Janowicz i Piotr Klimczyk opublikowali w styczniu tego roku, w czasopiśmie Current Psychology, artykuł opisujący Post-Game Depression Scale (P-GDS) – skalę zawierającą 17 pytań składających się z czterech podskal: ruminacji (powtarzających się, intensywnych myśli) związanych z grą, trudnego zakończenia doświadczenia, konieczności powtórzenia gry oraz anhedonii medialnej.
Badanie objęło 373 graczy. Wyniki wykazują pozytywne korelacje między intensywnością „dołka po graniu” a silniejszymi objawami depresji, skłonnościami do ruminacji i zaburzeniami w procesowaniu emocji, a także z niższym samopoczuciem. Krótko mówiąc, to nie tylko smutek, ale mierzalne zjawisko psychologiczne. Ciekawostką jest to, że fani erpegów są najbardziej narażeni: doświadczają przecież immersji.
Temat nie jest niczym nowym, zainteresowanym polecam filmik Youtubera Daryla, który opisuje go w rzetelny sposób.
Piotr Klimczyk, jeden z autorów badania, przeprowadził jakościową analizę narracyjną na 35 graczach, z czego 22 opisało doświadczenie „dołka po graniu”: mówili o pustce w środku, niemożności pożegnania się z postaciami czy obawie o to, że żadna gra nie da im już takiego doświadczenia. W jednym ze swoich wcześniejszych badań zauważył, że prawie wszyscy badani czuli potrzebę podzielenia się tą informacją z przyjaciółmi albo społecznością online.

Jakby się przyjrzeć, na to zjawisko uskarża się niemało graczy: chyba w każdym zakątku internetu można znaleźć wpisy ludzi, którzy próbują poradzić sobie ze smutkiem po „odejściu” opowieści. Coś o tym wiem, kiedyś z obawy przed tym… nie kończyłam gier. Psychologiem nie jestem i nie aspiruję, natomiast potrafię sobie wyobrazić, że nagły spadek dużej ilości dopaminy wywołanej dobrą historią potrafi być przytłaczający. Na szczęście grę można przejść drugi raz.
