Polskie gry rządzą! Manor Lords z kolejnym sprzedanym milionem i jeszcze dostało nową aktualizację
Hooded Horse dało znać, że Manor Lords polskiego studia Slavic Magic rozeszło się w ponad czterech milionach egzemplarzy na wszystkich platformach. Tego samego dnia trafiła w nasze ręce również ósma, duża aktualizacja. Swoją drogą, taka sprzedaż dla nowego (i relatywnie jednoosobowego) studia jest dużym osiągnięciem.
Najważniejszą nowością jest bydło. Jałówki sprowadza się od Handlarza Żywym Towarem (jak w Banished), trzyma na pastwiskach i doi. Można je też zarżnąć na wołowinę i skóry. Rozmnażanie zwierząt jest od teraz sezonowe: krowy parzą się latem, owieczki jesienią, jagnięta i cielęta widzimy na wiosnę.
To oznacza jednak, że hodowla przestała być darmowa. Wszystkie te zwierzęta głodują zimą i giną, jeżeli nie dostaną paszy, którą z kolei wytwarza się z nowego zboża: owsa. Owies jest wytrzymały i w razie czego można z niego zrobić jedzenie dla ludzi. Owsianka dla wszystkich!
Rozbudowany został też łańcuch produkcji żywności: odblokujemy teraz serowara (mleko plus sól), natomiast nasze browary będą od teraz pędzić cydr z jabłek i miód pitny z… no, miodu. Pasieki też są sezonowe.
Poza jedzeniem aktualizacja wprowadza nową mapę, czyli Wide Valley, przebudowuje interfejs i dodaje zadania sezonowe, które pozwalają na zarządzanie pracownikami i przypisywanie im różnych prac w zależności od pory roku. Pojawił się także nowy budynek, czyli plac budowy, na którym będziemy gromadzić materiały budowlane potrzebne „na teraz”, które nasi pracownicy następnie zawiozą do miejsc przeznaczenia.

Manor Lords zadebiutowało we wczesnym dostępie 26 kwietnia 2024 roku i od razu okazało się fenomenem sprzedażowym – pierwszy milion kopii rozszedł się w ciągu doby, drugi w niecałe 3 tygodnie, trzeci pękł w lutym zeszłego roku. Za projektem stoi Grzegorz Styczeń, który zaczynał jako twórca (relatywnie) jednoosobowy i dopiero pod naporem zainteresowania rozbudował zespół.
Jak na razie warstwa militarna nadal cierpi – ale co się odwlecze, to nie uciecze. Czekamy, Slavic Magic!