Ponad milion dolarów odszkodowania. Tyle żąda od Ubisoftu dawny szef marki Assassin’s Creed
Marc-Alexis Cote, wieloletni szef marki Assassin’s Creed, pozwał Ubisoft, twierdząc, że padł ofiarą „ukrytego zwolnienia”. Jak donosi Radio Canada, mężczyzna żąda 1,3 miliona dolarów kanadyjskich odszkodowania i ujawnia kulisy afery, która zakończyła jego ponad dwudziestoletnią przygodę z francuskim gigantem.
W pozwie złożonym do Sądu Najwyższego w Quebecu Cote twierdzi, że jego pozycja w firmie zaczęła się chwiać w marcu 2025, kiedy Ubisoft zapowiedział utworzenie Vantage Studios. Była to nowa filia kierowana przez dwie osoby: kuzyna szefa i syna szefa Ubisoftu, Yvesa Guillemota. A myślałam, że to w Polsce jest problem z nepotyzmem. Tym niemniej, takie przesunięcie sił sprawiło, iż Cote przestał odpowiadać już tylko przed samym dyrektorem, a do tego pojawili się pretendenci do wewnętrznej walki o głos w firmie.
Cios przyszedł latem 2025. Podczas spotkania zarządu Cote dowiedział się, że Vantage Studios rozpoczyna rekrutację na stanowisko „Head of Franchise” do jego własnej marki. Posada była jednakże dostępna dla osób chcących przenieść się do Francji, a sam Guillemot zabronił Cote’owi kandydować. Zamiast tego zarząd zaoferował twórcy inne stanowisko, „Head of Production” pod zwierzchnictwem przyszłego szefa tej marki albo prowadzenie „Creative House” z grami drugiej kategorii. Cote uznał to za nie do przyjęcia: stracił prestiż, bezpośredni kontakt z takimi dużymi partnerami jak Netflix i władzę nad uniwersum, które trochę uważał za swoją własność.

We wrześniu mężczyzna dostał dwa tygodnie na podjęcie decyzji. Uznając to za „ukryte zwolnienie”, zażądał odprawy. W zamian usłyszał, że ma nie przychodzić do pracy, a następnego dnia firma ogłosiła, że odszedł „dobrowolnie”.
Cote żąda teraz dwuletniego wynagrodzenia oraz 75 tysięcy dolarów zadośćuczynienia za „nadużycie władzy i szkodę na reputacji”. Ubisoft na razie milczy i pewnie nie ma co się spodziewać, że skomentują tę sytuację – jeszcze by sobie zaszkodzili w sądzie.

Jakis chory czlowiek. Pozywa, bo w pryawtnej firmie chciano zmienic mu stanowisko?
W prywatnej firmie szef moze kazdego zdegradowac nawet do robili praktykanta czy zwolnic kogo chce, kiedy chce z zachowaniem okresu wypowiedzenia.
Facet sklada pozew… w Polsce sad by nawet takiej sprawy nie przyjal, bo nikt go nie wyrzucil bez okresu wypowiedzenia.
Wysokie ego, to problem tego goscia, mysli, ze pracujac u prywaciarza cokolwiek jest jego. Nie, tylko wyplacona mu wypłata za juz wykonana prace jest jego.
Nawet w Polsce musisz mieć powód, żeby kogoś zwolnić. I ten ktoś może się z nim zgodzić lub nie i pójść do sądu.
Nie zwolnic, zmienic stanowisko.
Przeciez mu zaproponowane inne szefoskie stanowisko, wiec nawet nie ma degradacji.
Po prostu zapomnial gosc, ze pracuje u kogos, a nie u siebie i mysli, ze jest pokrzywdzony.
W chinach taki gosc by sie cieszyl, ze dalej ma prace i dziekowal za to, dlatego oni sie rozwijaja, a zachod europy zwija.
Biorąc pod uwagę jaki downgrade przeszła ta marka od ostatnich 20 lat, to może i dobrze, że chcieli typa przenieść na inne stanowisko. Assassins to był swego czasu taki samograj, że naprawdę trzeba było się postarać, żeby to ubić nijactwem i pulpą.
Dosłownie pod względem gameplayu Shadows to pik tej serii xd.
To wlasnie dlatego go nie zwolnili, bo nie mogli (nie było realnego powodu). Za to zaproponowali mu niższe stanowisko, bo liczyli, że uniesie się honorem i sam odejdzie i tak się właśnie stało. Zagrywka bardzo typowa – jak zmusić pracownika żeby sam się zwolnił. A ty jak myślisz że prywaciarz może co zechce i że żadne prawo go nie obowiązuje, to się mylisz.