Popularny aktor głosowy sprzeciwia się demonizowaniu AI w branży gier. „AI może tworzyć treści, ale nie wykreuje sztuki”
Temat wpływu AI na rozwój gier już od dłuższego czasu dość regularnie gości w wypowiedziach niemal wszystkich osób związanych z branżą. Końcówka minionego roku upłynęła nam pod znakiem kontrowersji związanych z wykorzystaniem rzeczonych narzędzi przez Larian Studios w procesie powstawania najnowszej odsłony Divinity. Swen Vincke, czyli szef belgijskiego studia, zapowiedział, że na początku 2026 roku odbędzie się Q&A poświecone właśnie tajnikom tworzenia gier.
Wizerunkowy kryzys twórców Baldur’s Gate’a 3 odbił się w sieci szerokim echem, a swoje 3 grosze dołożył też Daniel Vavra. Założyciel czeskiego Warhorse widzi w sztucznej inteligencji potencjał pozwalający mu na znaczne przyspieszenie procesu produkcji gier. W niedawnym wywiadzie dla portalu The Game Business Troy Baker również dodał kilka słów komentarza na temat rozwoju AI oraz jego potencjalnego wpływu na branżę rozrywkową.
Troy Baker to chyba jeden z najbardziej rozpoznawalnych amerykańskich aktorów głosowych. Joel z The Last of Us, Nathan Drake w Uncharted 4 czy Indiana Jones w niedawno wydanym The Great Circle to zaledwie kilka przykładów. Artysta porozmawiał niedawno z dziennikarzami The Game Business na temat swojej kariery, planów na przyszłość oraz najgorętszych tematów w branży, wśród których znalazło się oczywiście AI.
Wydaje mi się, że ci, którzy czuję się najbardziej zagrożeni z powodu rozwoju AI, to osoby zajmujące się tworzeniem treści. Nie ma wątpliwości, że sztuczna inteligencja potrafi tworzyć go lepiej niż ludzie. […] AI może tworzyć zawartość, ale nie jest w stanie wykreować sztuki, a to dlatego, że takie działanie wymaga ludzkiego doświadczenia.
Troy Baker uważa, że nie powinniśmy aż tak demonizować rozwoju sztucznej inteligencji, ponieważ zawsze będziemy mogli wybrać „prawdziwą” sztukę stworzoną przez ludzi.
Ludzie zachwycają się tym, czego może dokonać AI. Jasne, ja też to widzę, ale nie ma to znaczenia. Nie musimy umniejszać jej roli, oczerniać jej czy demonizować. Powinniśmy po prostu zaakceptować, że istnieje, a ja jako aktor czy producent wciąż mogę wybrać, żeby działać tak, jak chcę. […] Narodziny AI i rozwój tej branży sprawi, że odbiorców będzie pociągała autentyczność. Uważam, że niedługo coraz częstsze stanie się podejście na zasadzie: „Chcę zobaczyć, jak ta osoba śpiewa na żywo”, „Chcę czytać książki”, „Chcę doświadczyć czegoś na własnej skórze, a nie oglądać papkę wydestylowaną przez czarne lustro.” Uważam, że to naprawdę świetna rzecz i prawdziwa rewolucja.
Baker wydaje się całkiem optymistycznie nastawiony do rozwoju AI, pomija jednak przy tym potencjalnie bardzo negatywne skutki, jak choćby masowe zwolnienia pracowników i zastępowanie ich sztuczną inteligencją.
Czytaj dalej
-
5Weteran BioWare’u o tym, co może przekonać graczy do AI. „Wiele mediów już jest bezdusznych”
-
17
Twórca Blue Prince oskarżany o użycie AI do produkcji gry. Wydawca temu zaprzecza: „To rezultat 8 lat pracy napędzanej wyobraźnią i kreatywnością”
-
10Twórcy Battlefielda 6 oskarżani o korzystanie z AI do tworzenia przedmiotów kosmetycznych. Gracze znaleźli karabin z… dwiema lufami
-
14
Twórca Kingdom Come: Deliverance krytycznie odniósł się do afery z Larian Studios i AI. „To jest to samo, co niszczenie maszyn parowych w XIX wieku”

A co on tam wie.
Tia Troy też promował NFT….. Jego nie ma co słuchać.
Gdy widzę, jak z zwykłej pocztówki lub zdjęcia AI robi zaawansowaną animację, to stwierdzam, że każdy kto nie widzi zagrożenia ze strony AI jest po prostu zwykłym idiotą. Toż AI jest tak wielkim wsparciem, że nawet widoczne gołym okiem błędy nie powstrzymają ludzi od korzystania z niej. A chciałbym zwrócić uwagę, że choć ciągle można pokazywać różnego rodzaju kretynizmy, to AI też będzie się stawać coraz lepsze. A wg mnie ostateczny wniosek jest właściwie taki – nie należy demonizować AI. Należy demonizować głupich ludzi, którzy wywalają tysiące ludzi z pracy, żeby zachwycać się AI. AI jest jak każde narzędzie – można je wykorzystywać dobrze, można robić to źle. Już tysiące ludzi zostało zwolnionych, kolejni będą zwolnieni przez tak właściwie zwykłą podłość korporacji. Gdy czytam bzdety, którymi prezesi tłumaczą swoje działania, choć ich korporacje zyskują miliony dolarów czy euro, to mam ochotę kogoś winnego zatłuc. Pazerność potężnych firm zaczyna rosnąć coraz bardziej, a to dopiero początek. Każdy optymista to zwykły frajer.