Project A: Nowe informacje o sieciowym FPS-ie Riot Games – brzmi jak nowy CS
Kojarzące się do tej pory jedynie z League of Legends studio z okazji dziesiątych urodzin swojej Moby postanowiło zrobić fanom niespodziankę. Podczas imprezy ogłoszono oficjalnie kilka nowych produkcji Riotu, z których większość miała być umieszczona w znanym już LoL-owym uniwersum (jak chociażby karcianka Legends of Runeterra). Do tego towarzystwa nie pasował nieco Project A, sieciowy shooter, przywołujący skojarzenia z Overwatchem i CS-em (wiem, zaskakujące połączenie).
Dowiedzieliśmy się wtedy, że w grze wcielimy się w postaci różniące się od siebie umiejętnościami… i właściwie tyle. Firma obiecywała taktyczną rozgrywkę ze świetnym tzw. gunplayem, a także przełomową infrastrukturę sieciową i skuteczną walkę z cheaterami. W końcu mieliśmy okazję poznać opinię ludzi spoza studia: dzień z Project A spędzić mogli paszaBiceps i Neo z dawnego Virtus Pro oraz znany CS-owy streamer Izak, Miss Rage, nookyyy, a także HenryG.
To właśnie ten ostatni, swego czasu aktywny e-sportowiec, dzisiaj zaś sławny komentator, podzielił się na Twitterze z wrażeniami z gry oraz garścią szczegółów na jej temat. Jak mówi, Project A to u podstaw taktyczny shooter 5 na 5, w którym mecz podzielony jest na rundy (przyrównał to do systemu znanego z CS:GO). Do tego dochodzą „lepsze i delikatnie rozcieńczone elementy FPS-ów opartych na klasach/bohaterach” – tu za przykład posłużyły Overwatch i Apex Legends.
Grupka grała w trybie podkładania bomby (znanym doskonale fanom CS-a), w którym połowa trwała 12 rund. Tak jak w produkcji Valve, na mapie znajdywały się dwa bombsite’y – celem jednej drużyny było coś wysadzić, drugiej do tego nie dopuścić. W przerwie oba zespoły zamieniały się rolami.
Zdaniem Henry’egoG, umiejętności poszczególnych klas traktować należy raczej jako rzeczy użyteczne taktycznie (jak granaty w CS-ie), a nie potężne zdolności w stylu Overwatcha. Dodatkowo „przeważnie” kupujemy je razem z bronią na początku rundy (chociaż niektóre posiadać będziemy zawsze). Przy tym korzystanie z nich nie będzie podstawą zabawy, chociaż, jak mówi komentator, potrafią sprawić masę frajdy przy udanym zagraniu.
Tak jak w przywoływanym już tytule zdarzy nam się zagrać „eco”, oszczędzając pieniądze w jednym momencie na droższe zakupy w późniejszej części meczu. Komentator zachwalał samą rozgrywkę i mechanikę strzelania – hitscanowych broni z „unikatowymi wzorcami rozrzutu” trudno raz jeszcze nie skojarzyć z shooterem Valve. Plus, co cieszy mnie niezmiernie, headshot z większości karabinów pozwoli zabić przeciwnika na miejscu. Ważne jest też to, że wszystkie klasy będą miały dostęp do każdej z broni. HenryG zachwalał również projekt map, kojarzący się z – nie zgadniecie – CS-em.
W niedalekiej przyszłości mamy doczekać się bardziej szczegółowych informacji. Jak na razie musimy zadowolić się krótkim podsumowaniem gracza:
I will leave you with this bombshell: #ProjectA is the best game I have played since CS:GO.
— HenryG (@HenryGcsgo) February 11, 2020
Wcale bym się nie obraził, gdyby faktycznie była to prawda. Data premiery Project A (który zapewne do jej czasu zmieni nazwę) jest jeszcze nieznana.
A na do widzenia: paszaBiceps.
a few weeks ago I was playing project a. I got an invitation to their company @riotgames in Dublin. Playing in one team with @izaklive @missrage @neo_fkubski @nookyyy
— paszaBiceps (@paszaBiceps) February 11, 2020
I have favorite character and I’m BEAST like @HenryGcsgo

Słynni PaszaBiceps, Neo czy Izak mieli już okazję w niego zagrać.
Mówienie że jest to najlepsza gra w którą grał po cs:go idealnie potwierdza że Henry ma niskie standardy.
Ciekawe czy Riotowi wypali. Mam nadzieję, że Valve weźmie się wtedy jeszcze bardziej za GO, i że będziemy dostawali nową zawartość regularniej
@ToRRent1812 Akurat CS:GO za wysokiego poziomu to nie reprezentuje (zarówno pod względem technicznym jak i rozgrywki), więc się nie dziwię.
Chryste, ta gra wygląda brzydziej niż Team Fortress 2 a ta produkcja ma TRZYNAŚCIE lat. Serio nie wstyd im jest coś takiego pokazać?
Widać pan Henry nie grał w R6: Siege ;p
@ja0lek – Pan Henry chyba w żadnego innego shootera nie grał, przeciez mechanicznie i gameplayowo CS”GO jest w erze kamienia łupanego, wystarczy porównać odrzut, animacje i dźwięki broni z CS’a, do bylejakiego COD’a czy Battlefielda wydanego w przeciągu 15 lat. Nie ma nawet słów by tą przepaść opisać.
@LordPoland przypomnę tylko że to właśnie CSGO jest przez literalnie wszystkie liczace się źródła uznawane za najlepszy FPS na rynku, a tym bardziej przez scenę esportową. Uderzasz w złe punkty – można się rozdrabniać nad grafiką czy community – ale gameplay i mechaniki CSa stoją na pierwszym miejscu podium, którego nic do tej pory nie było w stanie pobić. No i chyba ciężko się dziwić że komentator i ex-progracz CSGO przyrównuje coś podobnego do CSGO do… CSGO? Niesłychane, nie do pomyślenia.
„ale gameplay i mechaniki CSa stoją na pierwszym miejscu podium, którego nic do tej pory nie było w stanie pobić.” Brednia, brednia i jeszcze raz brednia. JEDYNYM powodem, dla którego chodzi taka fałszywa opinia jest dlatego, bo CS był po prostu poerwszym shooterem, który poważnie podchodził do rankingów, i esportu. Jak by rankingi tak niedominowały, to nawet by nikt nigdy w życiu nie pomyślał, by rzucić smołka w jakis absurdalny spot by gdzies spadł, i nazwał to mechaniką.
Jak dla mnie CS;GO, tak samo z resztą jak LoL ma taką popularność, ponieważ jest fast food z budki-tani, łatwo dostępny i da się zjeść.Założę się, że gdyby nie istniało takie pojęcie jak e-sport, to by była gierka na raz lub dla frajdy raz na jakiś czas.Ale jak na razie to gry, które miały być frajdą lub rywalizacją, stały się po prostu źródłem zarobku i jakimś trendy, żeby grać na siłę, aby mieć jakiś emblemat na profilowym.Jakby wbijanie rangi było jeszcze przyjemne po pierwszej rozgrywce…
@down fenomenem CSGO jest po prostu jego kompetetywnosc i że jest gra potrafi być bardzo satysfakcjonująca. Gadanie że ludzie grają tylko po range można uogólnić do prawie każdej gry online. Łatwo dostępny? Jak każda inna gra, w tym że CS był prawo cały czas płatny.