PS5 wyświetlało reklamy zamiast grafik gier w wyniku błędu
Poniedziałkowa aktualizacja oprogramowania PlayStation 5 przyniosła nie tyle ciekawą, co wręcz kontrowersyjną zmianę. Po wybraniu gry z menu zamiast przypisanej jej grafiki wyświetlał się jeden z materiałów promocyjnych, nierzadko przeterminowany o bitych kilka/kilkanaście miesięcy (jak np. „Spider Man: Poprzez multiwersum – już wkrótce w kinach” wyświetlane po najechaniu na Spider-Man: Miles Morales). Jak się jednak okazało, nie było to zamierzonym celem, a wynikiem błędu. Błędu, który, całe szczęście, został już wyeliminowany.
Informacja ta, zdaje się, umknęła jednym z największych serwisów growych, które wciąż promują narrację, jakoby Sony wbudowało system wyświetlania reklam w menu konsoli.
Podsumowując – nie ma się czego obawiać, jako że treści promocyjne wyświetlane zamiast grafik poszczególnych tytułów nie były wprowadzoną przez Sony nowością, a przejściową niedogodnością, która została wyeliminowana w ciągu kilku godzin od wystąpienia. Nie zmienia to jednak faktu, że niesmak pozostał, a awaria sieci PlayStation Network jedynie dolała oliwy do ognia.
Czytaj dalej
-
2Wiemy, kiedy Avowed trafi na PS5. Premierze portu będzie towarzyszyła bardzo duża aktualizacja
-
19
Sony patentuje „Ghost Playera”. AI przejdzie za ciebie najtrudniejsze fragmenty gier
-
1Masz tę grę ze świata Star Wars? Jej wartość właśnie drastycznie wzrosła
-
Sony już świętuje nowy rok. Niezła platformówka i najnowszy Need for Speed w PS Plusie Essential w styczniu 2026

Pewnie, to że funkcja ujrzała światło dzienne to błąd, ale istnienie funkcji już nie.
W końcu z jakiegoś powodu OS konsoli wiedział, że ma się odwołać do filmiku na YT, wiedział, że ma wziąć miniaturkę i ustawić ją jako tło, wiedział gdzie wstawić tytuł i opis filmu. To nie jest jakiś przypadkowy błąd, gdzie zamiast faktycznego tekstu wyświetlają nam się krzaczki albo że ksenomorfy nie są zbyt inteligentne, bo dev zrobił literówkę w kodzie. To jest zamierzone działanie konsoli, tylko po prostu przedwczesne.
Brak konkurencji niestety się jednak na Japończykach odbija, bo zaczynają oni naśladować Ubisoft w swoich działaniach. Nigdy nie byłem fanem Xboxa, ale naprawdę nie sądziłem, że to od nich zależne będzie uratowanie branży konsolowej (i pecetowej trochę też, z tymi ciągłymi wymogami konta PSN).