Saros sprzedaje się powoli i może być dla Sony nierentowny. Firma zmieni zdanie w kwestii premiery na PC?

Saros sprzedaje się powoli i może być dla Sony nierentowny. Firma zmieni zdanie w kwestii premiery na PC?
Prawie na pewno nie, ale...

W ostatnich kilku latach Sony wypuściło z rąk swoje największe asy w rękawie, pozwalając zapoznać się z nimi także graczom pecetowym. Mowa oczywiście o Days Gone, Marvel’s Spider-Man, dodatku do niego i sequelu, dylogiach God of War, Death Stranding i Horizona. Większość z tych produkcji została przyjęta bardzo dobrze, ale Sony i tak zdecydowało, że porzuca ten kierunek i przestaje wydawać porty pecetowe.

Dopiero kolejne lata pokażą, czy ten ruch im się opłaci. Na pierwszy rzut oka to dobrowolne pozbywanie się potencjalnych zysków, ale z drugiej strony też zbrojenie przed premierą PlayStation 6. Gry wydawane w tym okresie przejściowym mogą być potencjalnie najbardziej poszkodowane, bo zamknięcie na jednej platformie będzie im szkodzić. Tak może być w przypadku wydanego pod koniec kwietnia Sarosa, będącego w zasadzie Returnalem 2.

Alinea Analytics szacuje, że w pierwszych 2 tygodniach po premierze Saros rozszedł się w liczbie ponad 300 tysięcy egzemplarzy, co przełożyło się na ponad 22 miliony dolarów zysku dla Sony. 40% graczy bawiło się dłużej niż 15 godzin, a już 30% spędziło z grą ponad 20 godzin. Rhys Elliott, szef analiz rynkowych z Alinei zauważa, że mamy do czynienia ze spory zaangażowaniem jak na niełatwego roguelike’a.

Published some of our SAROS estimates!open.substack.com/pub/alineaan…

Rhys Elliott (@superhys.bsky.social) 2026-05-12T21:12:30.808Z

Przy czym Saros sprzedaje się wolniej od Returnala w analogicznym okresie, co też jest w pewnym sensie zrozumiałe – tamta produkcja była pierwszą, większą grą na PlayStation 5, co automatycznie zwiększało zainteresowanie nią. Saros kosztował podobno około 76 milionów dolarów i jeśli gra nie stanie się wkrótce hitem list bestsellerów, to może mieć problemy ze zwróceniem kosztów produkcji.

Bilety CD-Action Expo 2026 banner

W tej sytuacji Sony teoretycznie powinno zwrócić się ponownie w stronę rynku pecetowego, ale o ile w przypadku innych produkcji Sony gracze byli zainteresowani, tak indyk z budżetem AAA może sobie nie poradzić. Dowiodła tego premiera portu Returnala, przechodząca na blaszakach bez większego echa.

Co to oznacza dla studia Housemarque? Trudno powiedzieć, ale mało prawdopodobne, by Japończycy weszli do tej samej rzeki po raz trzeci i zaufali developerom. Sony ma w ostatnich latach ogromne problemy z realistyczną wyceną swoich firm oraz inwestycji – doskonałym przykładem jest strata ponad 760 milionów dolarów przez Bungie. Tylko o ile twórcy Marathona i Destiny mogą liczyć na jakiś kredyt zaufania, tak w przypadku Housemarque nie ma za bardzo podstaw, by go udzielać.

10 odpowiedzi do “Saros sprzedaje się powoli i może być dla Sony nierentowny. Firma zmieni zdanie w kwestii premiery na PC?”

  1. Troche zaskoczenie, myslalem ze po sukcesie Returnal sequel (duchowy) sprzeda sie bardzo dobrze. Czyzby rynek sie nasycil rogalami? Ja sam ich nie trawie i staram sie omijac te gry z daleka, ale akurat Returnal i teraz Saros to wyjatki potwierdzajace regule. Moze przez to ze wygladaja bardzo dobrze. A moze cena troche zaporowa, bo jednak 300zl za rogala to troche przegina.

  2. To sony wydaje gry?

  3. Odklejone Sony w formie czyli grę dla totalnej niszy chce sprzedać plebsowi i to za około 300 zł.

  4. To ta Alinea która pomyliła się z liczbą sprzedanych egzemplarzy Ghost of Yotei o prawie 1mln kopii? To ci którzy biorą swoję liczby z dupy, jak np ilość recenzji które nie mają nic wspólnego z faktyczną sprzedażą? Ja bym poczakał na oficjalne liczy żeby wypisywać takie clickbaitowe „news” i to jeszcze z taką głupim podsumowaniem

    • Zgadzam się, że te wszystkie analizy są zazwyczaj mocno przestrzelone w jedną lub drugą stronę ale w tym wypadku Saros to raczej okazał się porażką, gra nie miała marketingu przed premierą i coś przeszła bez echa, a liczba ocen w sklepie Sony jest wyjątkowa mała.

      • 6 tyś recenzji po 2 tygodniach to mało, pozatym około 30% gier First Party sprzedaje się w pudełku więc liczba recenzji kompletnie nie ma nic wspólnego z popularnością gry

  5. Sony już dawno nie zrobiło gry która bym sie jaral. Cała generacja PS5 to jakieś odgrzewane kotlety.

  6. Jak „zysk” 22 mln, jak gra nawet się nie zwróciła? Raczej uzyskała „przychód” w tej wysokości.

  7. Do danych podawanych przez Alinea Analytics należy podchodzić z bardzo dużą rezerwą, natomiast słaba sprzedaż Sarosa w żadnym razie nie byłaby zaskoczeniem. Raz, że bardzo wielu graczy odbiło się od poziomu trudności Returnala i zwyczajnie nie miało ochoty na powtórkę męczarni, dwa, że bullet hell generalnie jest gatunkiem niszowym, a trzy, że cena jaką zażyczyło sobie Sony za bądź co bądź mniejszy jak na standardy wydawcy tytuł jest zwyczajnie zaporowa. Będę też twierdzić, że wydawca wciąż rozmija się z oczekiwaniami core’owych użytkowników PlayStation, którym ten ekosystem kojarzy się z głośnymi, bardzo wysokobudżetowymi produkcjami. Saros to nie ta półka, Ghost of Yotei zresztą też nie. Zakładam, że dopiero Marvel’s Wolverine okaże się komercyjnym sukcesem na miarę oczekiwań Japończyków.
    Co do słabej sprzedaży na konsoli jako argumentu za nieporzucaniem rynku PC, to śmiem twierdzić, że te kilkadziesiąt tysięcy kopii zauważalnej różnicy by nie zrobiło. Jeśli już, to Sony musi w końcu przestać eksperymentować i wrócić do tego, co sprawdzało się w poprzedniej dekadzie i czemu zawdzięcza swą aktualną pozycję.

  8. Ja tez sie odbilem w pewnym momencie (po 2 czy 3 biomach) od Returnala bo znudzilo mnie ciagle giniecie i powtarzanie tych samych sekwencji, w Sarosa nie gralem poki co za dlugo (jakies 3h) ale wydaje mi sie ze jest prostszy. Do tego waluty ktore przenosimy miedzy runami i ktorych uzywamy do ulepszen w znaczacy sposob nas rozwija i ulatwia gre, wiec mysle ze moze nawet te czesc ukoncze.
    Jak ktos nie chce kupic to go nie przekonam, ale mysle ze jesli argumentem byl wysoki poziom trudnosci to tu jest lepiej.
    Duza cena to niestety fakt.

Skomentuj