Scenarzysta Half-Life’a 2 absolutnie nie chciałby pisać „trójki”. Według niego to wcale nie takie łatwe, jak uważają fani
Half-Life 3 to temat, który pojawia się cyklicznie, gdy tylko zbliża się jakikolwiek większy pokaz związany z grami. Wszyscy pamiętamy rozczarowanie, gdy na zeszłorocznym The Game Awards plotki o powrocie legendarnej serii okazały się tylko plotkami i wszyscy zastanawialiśmy się kiedyś pewnie, dlaczego właściwie Valve wydaje się niezainteresowane urzeczywistnieniem tego mitycznego już sequela. To oczywiście pozostaje tajemnicą, ale Chet Faliszek, były scenarzysta Valve, wtrącił do tematu swoje 3 grosze.
Faliszek zaczyna od postawienia sprawy jasno: nie próbuje swoimi słowami niczego zapowiadać, choćby w formie droczenia się z fanami. Odnosi się jedynie do przeszłości – dosyć odległej jak na tę branżę. Zapalnikiem był komentarz, w którym gracz oznajmił, że napisanie fabuły do Half-Life’a 3 byłoby czymś banalnym. Historia według komentującego mogłaby pójść właściwie w dowolnym kierunku. Faliszek odpowiada, mówiąc, że osobiście byłoby to dla niego bardzo trudne.
Kiedy mnie ktoś pyta: »Stary, nie chciałbyś?« Mówię: nie! Nie, prawie nigdy nie chcę choćby dotykać czegokolwiek, co ma już jakiś lore lub tło fabularne, nawet czegoś w stylu Left 4 Dead. Nie chcę dotykać niczego starego. Nie chcę, żeby ludzie, którzy pamiętają to wszystko lepiej ode mnie, na mnie krzyczeli, bo zmieniłem jakiś fragment lore’u sprzed 50 lat.
Chet Faliszek
Faliszek opowiada, że kiedyś rozmawiał z Bungie o potencjalnej współpracy, ale szybko wycofał się z tego pomysłu.
Wszystkie ich gry mają mnóstwo lore’u, ale ile! On mnie przeraża. Ja nie wiem tyle nawet o własnym świecie, nie mówiąc o świecie twojej gry. Nie chcę pisać wewnątrz tego. Dla mnie sequele to przepis na koszmarną katastrofę i nigdy nie chcę nad nimi pracować. Więc nie będę.
Chet Faliszek
Na koniec Faliszek wzmacnia dodatkowo swoje słowa, mówiąc, że „nie tknąłby Half-Life’a 3 kijem”. Z jednej strony można uznać to za lenistwo, z drugiej należy wziąć pod uwagę zaangażowanie fanów takich gier jak Half-Life. Wygłodzeni i spragnieni nowej zawartości, od lat przyswajają najmniejsze szczegóły ich świata i postaci. Gdyby Faliszek albo któryś z jego kolegów po fachu pozwolił sobie na najmniejsze odstępstwo, celowe lub przypadkowe, gracze nie daliby mu spokoju.
Niektórzy fani oczywiście próbują doszukiwać się w załączonym filmie wskazówek co do rzekomo nadchodzącej premiery „trójki”. Być może Faliszek otrzymał od Valve propozycję powrotu do zespołu, by nad nią pracować, a teraz wylewa frustracje na ten temat. Wydaje się to jednak mocno naciągana teoria, jeśli weźmiemy pod uwagę ostrzeżenie, jakim opatrzył swój film.

Przepraszam, czy ten WIELKI LORE jest teraz z nami w pokoju? Jest większy niż Dark Souls? Jest większy niż Warhammer? Żałosne
Tak… Fabuła HL2 była akurat najsłabszym elementem całości i najmniej istotnym. W wielu sytuacjach miała wyłącznie pretekstowy charakter, mając rzucić nas w jakieś realia zupełnie inne niż chwile wcześniej i nic więcej. To co uczyniło grę tak ważną, to były mechaniki, oprawa graficzna, fizyka, spora dynamika rozgrywki (choć nie zawsze równa). Głównie brak możliwości zastosowania nowych i przełomowych rozwiązań, jest powodem dlaczego nie powstała część trzecia (i o ile ktoś sensowny będzie w tej kwestii decydował, nie powstanie). Jeśli nowy HL nie wniósł by rewolucji, byłby hejt, gdyby jakiś cudem wniósł, byłby hejt, że nie to już nie HL… Starzy gracze byliby oburzeni, młodzi mogliby w ogóle nie być zainteresowani. Zresztą powstał Alyx, który był zrobiony właśnie w duchu innowacji, liczono pewnie, że VR bardziej się rozpowszechni. Nie bez powodu jednak wybrano ucieczkę od głównej linii fabuły i uniknięcie „3” w nazwie…
Ale wracając do meritum, to facet troszkę gieprzy płupoty z tym jakie to trudne. Po prostu woli spokojne, bezstresowe życie, niż podjęcie wyzwanie i przyjęcie krytyki.
Wszystko prawda, ale Chet Faliszek i bezstresowe życie – trochę się uśmiechnąłem 😀
Nie śledzę jego śladu internetowego, mogłem więc przestrzelić 😉
Niemniej tezy, które próbuje sprzedać, brzmią mocno asekuracyjnie.
Lore? Nie. Ale lore to nie fabuła a to co się dzieje. I nawet jeśli i to i to nie było mocne, to raczej chodzi tu o sam fakt że gejmerzy to tacy wspaniali krytycy że nawet jakby było ok to by srali na to uszami, bo „to nie to”. Sam fakt że porownujesz świat zrobiony do prostej gry byleby był do uniwersów robionych pod to żeby je zgłębiać pokazuje dlaczego ma rację: bo uj robić jak i tak będzie źle? Przecież to chyba najpopularniejsza opinia o wszystkim, od filmów po gry.
Fabuła to to co się dzieje*.
Zobaczymy w przeciągu miesiąca.
Tak, czytam coś takiego conajmniej raz w miesiącu 😉
Dlatego TR Ramake był tak udany bo zajmowali się nim ludzie którzy kochali absolutnie wszystko z OG TR lore.
Jezu, 100%