3 godzin temu

„Smuggler. Nie podoba się, to nie kupuj” – przeczytaj fragment książki poświęcony czeskiej edycji CD-Action

„Smuggler. Nie podoba się, to nie kupuj” – przeczytaj fragment książki poświęcony czeskiej edycji CD-Action
W książce Smugglera znajdziecie rozmaite ciekawostki o kolejnych wydawcach CDA: od Silver Shark, po GTEM, a międzyczasie ze szczególnym naciskiem na Bauera. To właśnie to ostatnie wydawnictwo próbowało wystartować z czeską wersją CD-Action.

Poniższe fragmenty pochodzą z roboczej wersji książki i nie odzwierciedlają jej ostatecznej jakości.

W relacjach Zibiego ze mną (jak i z resztą redakcji) obowiązywała wojskowa zasada „masz wiedzieć dokładnie tyle, ile potrzebujesz do wykonania zadania, i dowiesz się tego, gdy to będzie konieczne, ani chwili wcześniej”. Dlatego o tym, że „robimy czeskie CDA”, usłyszałem w 2005 – w momencie, gdy prace nad nim były już mocno zaawansowane. I od razu ścierpła mi skóra, gdyż wiedziałem, że dla nas, wrocławskiej redakcji, oznacza to tylko i wyłącznie kłopoty oraz dodatkową robotę — a żadnych korzyści. 

Dlaczego? Ponieważ wymyślono sobie, że czeskie CDA będzie — przynajmniej początkowo — zasilane naszymi tekstami. No bo po co płacić komuś za napisanie nowego, jak już jest do wzięcia gotowy (choć nie wiem, czy tłumacz nie brał więcej za przekład, niż czeski autor dostałby za stworzenie artykułu od podstaw). A ponieważ tamto CDA miało być „na bieżąco” z premierami gier, to było jasne, że stale i wciąż będą nas koledzy zza Karkonoszy cisnąć, abyśmy im jak najszybciej dostarczali recenzje. Szczerze mówiąc, byłem tym mocno przerażony.

A potem zobaczyłem to czeskie CDA… Byłem pod takim „wrażeniem”, że nawet nie wziąłem sobie egzemplarza autorskiego, czego teraz żałuję, bo to fajna pamiątka i nieźle na Allegro chodzi. No cóż… Wymienię może to, co mi się w nim spodobało: niezły papier/karton na okładkę, podmieniono to nasze archaiczne logo z 1996 na coś w sumie nieporywającego, ale i tak dużo lepszego. (Tak, nie byłem fanem naszego logosa mniej więcej od 2005, gdy męczyłem Zibiego, żeby je zmodyfikować, bo nienowoczesne i źle się komponuje z okładką. Ale bez efektu, bo Bauer wychodził z założenia, że „nie zmienia się tego, co się dobrze sprzedaje”, a potem przeszedł na „nie zmieniajcie tego, bo ludzie już przywykli”). 

Okładka jedynego wydania czeskiej edycji CD-Action.

Cała reszta… cóż, ewidentnie zrobiono ją na zasadzie „jak najmniej się wysilić, a jak najwięcej zarobić”. To był… chaos. Mieszanka naszych recenzji (bez ksywek autorów!) z kilkoma czeskimi. Wprawdzie aż cztery pełniaki, ale ten najlepszy był co najwyżej, jak na tamte czasy, średni (Gorky Zero). Z jednej strony brak kluczowych dla CDA rubryk (AR, Na Luzie), z drugiej wręcz z dupy wsadzony Gamewalker, gdzie po prostu słowo w słowo przetłumaczono nasze pogaduszki (tu ksywki autorów były…), często nawiązujące przecież do polskich memów, popkultury, wydarzeń itp., co dla zagranicznego czytelnika musiało być czeskim filmem. O jakości tłumaczenia się nie wypowiem, bo nie znam języka naszych sąsiadów, ale słyszałem, że było dość kiepskie (bo po taniości robione zapewne). Oprawa graficzna — taka sobie. Papier też.

Cóż, wejść na mocny rynek czeski, gdzie królował wypasiony Level, z czymś takim, to był naprawdę kiepski pomysł. Nie wiem, jak to się tam sprzedało, ale pewną wskazówką może być fakt, że nie było już drugiego numeru. Wiem, powinno mi być przykro, że nie wyszła „nam” ta ekspansja, że CDA nie stało się bytem ponadpaństwowym. Pewnie tak. Ale z redakcyjnego punktu widzenia istnienie czeskiej wersji magazynu to byłyby tylko dodatkowe problemy i zero profitów. W sumie więc mocno mi ulżyło na wieść o klapie tego przedsięwzięcia; (czeska) baba z wozu, koniom lżej.

5 odpowiedzi do “„Smuggler. Nie podoba się, to nie kupuj” – przeczytaj fragment książki poświęcony czeskiej edycji CD-Action”

  1. Jako że WYBITNIE nie po drodze mi z 'nowoczesną’ wersją Smg, między innymi za takie teksty jak tytuł książki :D, ale jako wieloletni fan Starej Redakcji <3 książkę sobie daruję. Natomiast przeczytam wszystkie fragmenty na łamach serwisu. Z włączonym adblockiem, rzecz jasna.
    Jedyna opcja, żebym przeczytał wersję papierową jest taka, iż muszę ją znaleźć w śmieciach, tak jak za dawnych lat numery znajdowały ancymony z Panopticum i Ludzie i Ludziska. Nie mogę się doczekać!

  2. O tym tekscie tez bedzie fragmencik, obiecuje 🙂 Poza tym to akurat nie jest „nowoczesna” wersja Smugglera tylko ta stara wlasnie, jakby nie patrzec.

  3. Nie podobała mi się czeska edycja CDA, to jej nie kupiłem. 🙂

Skomentuj 007 Anuluj pisanie odpowiedzi