Speedruner Fallouta 4 zdeklasował konkurencję. Pobił 9 rekordów świata w 2 miesiące
Gdy przychodzi forma mutant, to nic nie staje na przeszkodzie. Dotyczy to nie tylko sportu, ale, jak widać, również sceny speedrunerskiej. Chodzi oczywiście o gracza znanego pod pseudonimem pekkanen. Nie dość, że w ostatnim czasie zdeklasował konkurencję w Falloucie 4, to chwilę później zaczął jeszcze poprawiać własne rekordy.
Mowa o kategoriach Any% oraz Any% (bez intra). W skrócie oznacza to, że speedrunner może korzystać z glitchy i wszelkich udogodnień, jakie oferuje gra. Dotychczasowy rekord ukończenia czwartej odsłony postapokaliptycznej serii wynosił 33 minuty i 51 sekund. Jego autorem był tomatoanus (swoją drogą, trudno przejść obojętnie obok takiego pseudonimu).
Pekkanen uznał jednak, że to jego moment. W ciągu zaledwie dwóch miesięcy aż dziewięć razy poprawiał rekord świata. Najpierw, 4 marca, pokonał tomatoanusa, kończąc całego Fallouta 4 w 33 minuty i 44 sekundy (z intrem). Następnie, 19 marca, wskoczył na pierwsze miejsce również w kategorii nieuwzględniającej prologu, osiągając wynik 25 minut i 36 sekund. Poprzedni rekord tutaj także należał do tomatoanusa i wynosił 26 minut oraz 33 sekundy.
Jak wspominałem, pekkanen na tym nie poprzestał. Poniżej rozpisałem wam, jak wyglądało śrubowanie rekordu w następnych dniach.
- 26 marca – 33 minuty i 28 sekund (z intrem);
- 31 marca – 24 minuty i 19 sekund (bez intra);
- 31 marca – 32 minuty i 54 sekundy (z intrem);
- 11 kwietnia – 32 minuty i 15 sekund (z intrem);
- 25 kwietnia – 23 minuty i 17 sekund (bez intra);
- 27 kwietnia – 31 minut i 32 sekundy (z intrem);
- 6 maja – 31 minut i 18 sekund (z intrem).
Wszystkie speedruny możecie obejrzeć na jego kanale na YouTubie.
Robi wrażenie, co?
„Robi wrażenie, co?”ale co? Przejście tej gry”na pół godziny” w 25min?nawet brwi mi to nie uniosło!0
Co to za żenująca gra którą można ukończyć w pół godziny
Pierwszego Fallouta da się w niecałe 5 😎
Bo ta gra poszła mocno w kierunku sandboxa i w zasadzie kończenie jej nie ma większego sensu. Jej główny wątek fabularny jest bardzo pretekstowa, na dobrą sprawę zabrakło twórcom już tylko odrobinę odwagi, żeby całkowicie go wywalić. W tym kontekście spieedrun na niej jest największym osiągnięciem jeśli chodzi o rozminięcie się z istotą gry 😉
Przy okazji, wiele złego o tej grze w swoim czasie powiedziałem, część słusznie, bo,np,sytuacja z brakiem poszanowania dla pracy koderów jest skandaliczna. Jednak po głębszym przyjrzeniu się, uważam że Fallout 4 jest dobrą grą, a twórcy naprawdę się postarali. Problem w tym, że mocno zredefiniowali grę, a gracze którzy przecież zawsze marudzą, że chcą czegoś nowego, kiedy dostają to się okazuje, że tak naprawdę chcieli starego ale w nowej grafice i z nowymi broniami…
Mechanicznie propsuję F4, gra się bardzo przyjemnie, ale lore i historia to naprawdę ciężki temat.
Tak, ale,w sumie takie było założenie, oni zmienili formułę. Fabuły prawie nie ma, ale ona jest tutaj pełni rolę, jak fabuła na w niemieckim porno. Przychodzi hydraulik i mówi, „będę musiał udrożnić rurę” , na co gospodyni domowa odpowiada „skoro potrafi pan udrożnić rurę, może udrożni pan jeszcze jedną” i na tym potrzeba fabuły się kończy, a zaczyna prawdziwą gra. Więc oczywiście jak ktoś oczekiwał dramatu psychologicznego, będzie zawiedziony, natomiast jeśli jest otwarty na nowe doznania, może mieć trochę radości.
Ale już na poważnie, to Bethesda zmieniła całą ideę gry i to jest w sumie powód do dużego szacunku. Dziś już chyba nikt by się nie odważył na takie przeformułowanie rozgrywki w czwartej części…
Zaczęło się od tego, że nie jesteśmy muz wybrańcem, czy innym pomazańcem, który ma ratować jakąś społeczność. Przeciwnie, jesteśmy jakimś randomem, któremu coś się przytrafia. Jak dla mnie mogło być pomprostu tak, że budzimy się w tym świecie i tyle, jakoś musimy sobie radziec. To by zresztą najbardziej pasowało do gry, ale odrobinę zachowawczo dano jakiś tam ochłap fabularny, żeby ci którzy koniecznie muszą coś „przejść”, mieli coś do „przechodzenia”. Jest niestety w tym ochlapie coś obrzydliwego i moje pierwsze spotkanie z grą skocznylo się zaraz na samym początku. Grałem wtedy jako mężczyzna i najpierw obserwowałam jak żona targa dziecko na rękach biegnąc do bunkra, kiedy ja sobie radośnie biegłem nieobciążony, a potem kiedy ją zabili, nic mnie to nie obeszło, tylko całą uwagę poświęciłem zaginionemu dziecku (a właściwie niemowlakowi…). Cóż tak mnie obrzydził bohater, że jedyną opcją stało się już grać jako kobieta. Wtedy też to mężczyzna biegnie z dzieckiem na rękach, a kiedy dla odmiany jego zabijali, miałem poczucie, że dobrze mu tak, i całość wyszła jakoś naturalnie 😉
No ale wracając do samej gry… Dostajemy sandboxa z krwi i kości, dostajemy mnóstwo zabawek, ale co najważniejsze, to od nas zależy jak będziemy się nimi bawić i czy w ogóle.
Stajemy się nie tylko uczestnikiem wydarzeń, ale możemy przekształcić cały zastany świat. Przy odpowiednim nakładzie czasu możemy np całkowicie wyrugować z niego przemoc. Rozprawić się ze wszystkimimbandytami, zbudować kwitnące życiem osady itd. Ale co najważniejsze, ni musimy tego robić i np,poświęcić się tylko eksploracji.
W samą grę możemy grać jak w EPG, albo jeśli wolimy zrobić sobie z niego FPS. Nie potrzebne są nawet do tego mody, wystarczy odpowiedni buildy i dobranie odpowiedniego poziomu trudności. No właśnie, bo poziom trudności wpływa tylko na dwie statystyki – otrzymywanych i zadawanych obrażeń. Możemy więc ustawić sobie niski poziom trudności, przeciwnicy będą wtedy dość immersyjnie padać od kilku trafień, lub jednegomw głowę, a żeby nie było za łatwo, sami możemy uczynić siebie równie kruchymi p, zakładając jakiś zwyczajny strój zamiast pancerza.
Z drugiej strony możemy ustawić wysoki poziom, nosić ciezkie zbroje, używać VATS i grać w nawalankę między połykaczami kul. Pełna dowolność.
Główną fabułę można kompletnie olać i nie tracić na nią czasu i jedyne co mogłoby być lepsze, to więcej dobrych epizodów, bo są świetne lokacje z dobrymi historiami, ale jest ich za mało.
Mimo to, ja naprawdę cenię to co tu zrobiono, nawet jeśli większość zabawek jest nie dla mnie. Nie znoszę budowania i jeśli cokolwiek budowałem, to tylko żeby trochę poznać mechaniki.
Wiele gier można w tyle ukończyć.
Taki speedrun klasycznego diablo 2 (bez dodatka) np czarodziejką da się w 40 minut chlapnąć. I co nagle gówno-gra? xd
Morrowinda da się w 3 minuty 40 sekund.
No i tak samo jak Quetz pisał.
Speedrunujac F4, tak naprawdę pomija się tą grę, bo całe jej sedno jest obok głównej fabuły.
Ale szczerze mówiąc kogo to obchodzi xD nikt się nie jara speedrunami i osobiście nie znam nikogo komu by to imponowalo, takie rzeczy robi się dla siebie. To jak myślenie, że innych interesują twoje achievementy w grach (spoiler: nikogo)
Szkoda że świat gier kręci się wokół jednego jądra, czyli ciebie, i jeśli ciebie coś nie interesuje, to to nie istnieje. Bo wtedy wyniki oglądalności takiego AGDQ w tym roku robiłyby wrażenie – https://streamscharts.com/news/awesome-games-done-quick-2026-recap
Ale niestety, cysorz zarządził, że nikogo, to nikogo.
Przynajmniej ten news zahacza o temat growy bardziej niż te randomowe „newsy” o tym jak elon musk powiedział/zrobił coś tam, co tu się pojawiały miesiące temu xd