Sword Coast Legends zalicza poślizg
Ku wielkiemu rozczarowaniu Monków i Papkinów - najnowszy rolplej oparty na D&D potrzebuje jeszcze trzech tygodni szlifów. No, przynajmniej jego pecetowa wersja, konsolowcy są w o tyle gorszej sytuacji, że wyruszą na Wybrzeże Mieczy dopiero podczas enigmatycznej "wiosny 2016".
Ostateczna, nieodwołalna i nieprzekraczalna data premiery wersji pecetowej to 20.10.2015. W ramach zadośćuczynienia za konieczność uzbrojenia się w cierpliwość dostaniemy za friko DLC Rage of Demons.
Może i przesunięcie premiery wyjdzie grze na dobre, bo – będąc szczerym – beta dostarczona nam przez n-Space raczej nie ujmuje dopracowaniem (nie wspominając o tym, że edytor wcale nie ma tak wielkich możliwości, jak czarowano w informacjach prasowych).

3 tygodnie to nic, wbrew pozorom mnie grało się bardzo fajnie, wkurzała tylko jedna rzecz: mianowicie, żeby zmienić rozdzielczość w grze trzeba było zmieniać rozdzielczość całego komputera…
Odnoszę wrażenie, że od pewnego czasu ze Sword Coast Legends dzieje się coś złego – obawiam się, że ostatecznie gra może trafić na listę największych niewypałów tego roku – obym się mylił. Dużo mówi się o trybie multi i tworzeniu gry w grze, a mało o trybie dla jednego gracza, który został chyba zepchnięty na drugi plan. Czy to dobra strategia? Dowiemy się niedługo.