Szalona sprzedaż Dispatch nie zwalnia. Twórcy znów chwalą się sukcesem gry i ujawniają ciekawe statystyki

Szalona sprzedaż Dispatch nie zwalnia. Twórcy znów chwalą się sukcesem gry i ujawniają ciekawe statystyki
Dispatch naprawdę podbił serca graczy w 2025 roku.

Dispatch, czyli czarny koń 2025 roku, wciąż nie zatrzymuje się i podbija serca kolejnych tłumów graczy. Gra studia AdHoc złożonego w części ze starej ekipy Telltale zrobiła wokół siebie ogromny szum, a nawet pobiła na Steamie Clair Obscur: Expedition 33. Do tego tytuł zebrał fenomenalne opinie od graczy i na platformie Valve może się pochwalić „przytłaczająco pozytywnymi” recenzjami. Świetną ocenę wystawił grze także Patryk Wypchło, który pochwalił dzieło AdHoc m.in. za fabułę, interesujące postacie czy naprawdę dobry humor.

Pisałem już na początku listopada, że Dispatch rozszedł się w ponad milionie kopii i do tego zrobił to w zaledwie 10 dni po swojej premierze. Jakiś czas temu twórcy informowali też o dwóch milionach, natomiast teraz czas zaktualizować liczniki i ustawić je na trójkę. Oto bowiem developerzy ze studia AdHoc wyjawili, że Dispatch sprzedał się w ponad 3 milionach egzemplarzy. Zrobili to zresztą w dość kreatywny sposób, bo za pomocą filmiku, który podsumował wszystko to, co działo się wokół gry w ubiegłym już roku.

Oprócz sprzedaży dowiedzieliśmy się także o tym, jak wyglądają najróżniejsze statystyki, które odnotowali twórcy. Ujawniono nam na przykład, że w sumie wszyscy gracze odebrali 727 milionów zgłoszeń i wysłali na nie ponad miliard bohaterów. W trzecim epizodzie natomiast (teraz uwaga na spoilery – jeśli jeszcze nie graliście, to ostatni moment, by nie czytać dalej) większość graczy zdecydowało się wyrzucić z ekipy Coupe – w sumie zrobiono to ponad 2,8 miliona razy, z kolei Sonar został usunięty z zespołu w 1,6 milionów przypadków (pokuszę się tu o stwierdzenie, że pewnie jakąś rolę w tych statystykach odgrywa fakt, iż głos Sonarowi podkłada MoistCr1TiKaL).

No dobrze, wiem, że czekacie na statystyki z tej jednej najważniejszej decyzji w grze – Blonde Blazer czy Invisigal. Otóż większość serc zdecydowanie podbiła znikająca bohaterka, bo wybrało ją aż 1,9 miliona osób, natomiast w Blonde Blazer przepadł milion graczy. 266 tysięcy osób wpadło w pułapkę pod tytułem „to skomplikowane” (o wy niegrzeczni!), z kolei 164 tysiące graczy nie wybrało żadnej z dziewczyn.

Statystyki romansowania poniekąd potwierdzają się także w jeszcze innej decyzji. 2,4 miliony razy gracze wybierali bowiem opcję, by pozostawić Invisigal w drużynie. Niewidzialna dziewczyna opuszczała team w 1,1 milionów przypadków. Dla ciekawostki można też jeszcze wspomnieć, że dość trudna była dla graczy decyzja o przyłączeniu do ekipy Waterboya lub Phenomamana. 2,3 miliona razy wybór padał na tego pierwszego, natomiast ex Blonde Blazer został wybrany w 2 milionach przypadków.

Jednak niezależnie od tego, jakie podjęliście decyzje, ze statystyk przedstawionych przez twórców wynika jedna konkretna rzecz: wszyscy chcemy drugiego sezonu. I widać to już właściwie wszędzie, bo gracze są z tym bardzo głośni, a patrząc na reakcje developerów, możemy raczej liczyć na to, że faktycznie dostaniemy kolejną odsłonę przygód bohaterów z Dispatch.

18 odpowiedzi do “Szalona sprzedaż Dispatch nie zwalnia. Twórcy znów chwalą się sukcesem gry i ujawniają ciekawe statystyki”

  1. Kaznodzieja Steama 2 stycznia 2026 o 12:29

    Niech pochwalą się polskim językiem

    • Fakt, mogli by, nie tylko zresztą polskim. To, że stosunkowo mała i niezależna produkcja ma na starcie tylko podstawowe języki jest trochę koniecznością, ale skoro już zarobili, to jednak powinni się zabrać za uzupełnienie braków. PC doczekało się już spolszczenia fanowskiego.

  2. Super gra, świetni aktorzy, polecam każdemu spróbować, bardzo fajny tytuł

  3. „pokuszę się tu o stwierdzenie, że pewnie jakąś rolę w tych statystykach odgrywa fakt, iż głos Sonarowi podkłada MoistCr1TiKaL”
    A co? to ktoś, kogo powinno się znać? Bo mnie ta ksywka nie mówi nic, poza tym, że chyba powoli przestaję nadążać za tym, kto jest znany i dlaczego.

    • Ruka Sarashina 3 stycznia 2026 o 12:10

      Ehh, nowy rok, stare nawyki ludzkie. Kilka sekund szukania w Google i już wiem, że to streamer, który ma 5 745 817 obserwujących na Twitchu (streamuje jak gra, a przynajmniej tak wynika z pobieżnego sprawdzenia jego konta na Twitchu) – innymi słowy, facet jest popularny wśród fanów gier wideo, więc wiele osób chociażby z tego powodu mogło sprawdzić Dispatch.
      Mordo, na przyszłość polecam rozbudzić w sobie ciekawość.

      • A po co mam Google pytać, skoro odwaliłeś za mnie całą robotę?😛

        Nie interesują mnie wystarczająco internetowe „sławy”, żeby się wysilać. Zwracam uwagę, że jak autor uznał występ tego kogoś o ksywce brzmiącej jak imię gwiazdki porno, „wilgotna jakaś tam” (co by zapewne rzeczywiście pozytywnie wpłynęło na popularność gry wśród pewnej grupy odbiorców) za na tyle istotny, by o nim wspomnieć, to powinien też wspomnieć, dlaczego jego występ ma znaczenie. Tym bardziej, że 5 milionów obserwujących na Twitchu nie oznacza rozpoznawalności Schwarzeneggera, żeby każdy go kojarzył.

      • Ciekawość wobec typa, który mnie nie obchodzi? Tak jak pisał DirkPitt1 – to autor artykułu powinien napisać kto to jest. Co do liczby obserwujących znam całą masę genialnych rzeczy, które są oglądane przez garstkę ludzi. Tego gościa mogą oglądać ludzie dlatego, że prowadzi on ciekawe streamingi albo wzbudza kontrowersje, dlatego te 5,7 mln obserwujących nic nam nie mówi. Wszedłem na wiki o nim i nie przeczytałem tam nic takiego co miałoby wyjaśniać dlaczego fakt podkładania głosu postaci z gry miałby spowodować chęć usunięcia tej postaci z drużyny. Ktoś powinien powiedzieć panu autorowi artykułu, że jeśli umieszcza w tekście jakąś uwagę, która tak właściwie jest kontrowersyjna, to powinien ją jakoś uzasadnić. Dlatego sorry, ale to autor powinien pisać rzetelnie, a nie palnąć jakąś uwagę, która mogłaby przejść podczas rozmowy przy piwie, a nie w artykule. Tak więc mordo, wiesz, że to streamer mający 5,7 mln obserwujących, czyli w kontekście uwagi autora nie wiesz kompletnie nic. To tak samo wartościowa uwaga jak ta, że u mnie znowu spadł śnieg.

      • @ DirkPitt1 Obrażasz się, że czegoś nie wiesz, potem, że ktoś miał czelność zasugerować sprawdzenie, a jeszcze gdzieś w trakcie, że informacje których brak tak Cię bolał, są niegodne Twojego wysiłku… Mistrzostwo.

      • A kto ci, chłopcze, powiedział, że się obrażam? Tekst ma pełnić funkcję informacyjną, więc niechaj autor udziela informacji. Bo chyba nie pisze sobie a muzom.

        A mistrzostwo owszem, jest. Twojego czytania z niezrozumieniem.

      • @DirkPitt1
        Obawiam się, że to waszmość ma tu problem ze zrozumieniem samego siebie…

      • A nie no, przepraszam. Zapomniałem, że mości Mansparko trwale rezyduje w mojej głowie i lepiej ode mnie wie, co myślę i robię!
        Żebyś jeszcze za czynsz zaczął płacić!

    • To akurat nie jest problem, bo trudno znać wszystkich, natomiast problemem jest sama rzucona przez autora uwaga, która nic nie mówi. Wszedłem na wikipedię o nim i niczego się nie dowiedziałem w kontekście uwagi autora. Czyli teraz co? Powinienem rzucić wszystko i szukać informacji w sieci, żeby dowiedzieć się co autor miał na myśli? A może to reklama tego streamera? Bo nagle dzięki artykułowi dowiedziałem się o jego istnieniu. Toż to reklama jak nic.

      • To może jeszcze powinien wyjaśnić pokrótce czym są gry komputerowe? Wszak może tu wejść osoba, która nie wie… Bez żartów, ma zrobisz streszczenie jego największych osiągnięć? Jak to sobie wyobrażasz, skoro jak sam słusznie zauważyłeś, nawet cała notka z Wikipedii nie wnosi zbyt wiele, bo musiałbyś usiąść przed YT i obejrzeć trochę jego kontentu.

      • Twoja analogia jest do bani, żeby nie powiedzieć, do odbytu. Nawet jak ktoś nie gra,to mniej więcej orientuje się, czym są gry komputerowe. A jakiś streamer mający 6 mln obserwujących, to może się wydawać dużo, ale w skali globalnej to tylko pyłek na wietrze, o którym 99% ludzi nie słyszało.

        To tak jakbyś napisał tekst o mitologii, kierowany do ogółu i oburzał się, że ktoś dopytuje, co to właściwie jest, pisząc o „leannan sìth”, „bean-nighe”, „cat sí” albo „gean cánach”, bo uznałeś, że wszyscy to wiedzą i wołał „To może jeszcze powinienem wyjaśnić pokrótce kto to jest Zeus?” I podobnie jak z grami,

        Zeusa nie musisz, bo o mitach greckich uczą się dzieci na polskim i historii przy okazji omawiania starożytnej Grecji, a w dodatku popkultura tak ją przemieliła, że musiałbyś żyć pod kamieniem, żeby ci się chociaż o uszy nie obiło. A jak ktoś nie siedzi w konkretnej mitologii albo nie trafił na konkretną książkę fantasy, w której takie istoty występują, to nie ma bladego pojęcia, kim i czym są Aos Sí/daoine sidhe

      • @DirkPitt1
        Inteligentny człowiek po prostu sprawdzi, widocznie autor założył, że pisze dla inteligentnych ludzi. Poza tym, przecież nie interesuje Cię kim on jest, wiec brniesz w coraz większe absurdy.

  4. No to mają kasę na polskie tłumaczenie. Chętnie kupię pudełko na PS5 🙂

  5. Czyli singlowe fabularne gry dalej się dobrze sprzedają, o ile są dobre.
    Wniosek? Robić dobre gry, a sprzedaż sama przyjdzie.

Skomentuj