To już koniec rozwoju Vampire: The Masquerade – Bloodlines 2. Twórcy porzucają grę i zachęcają do tworzenia modów
Wszyscy doskonale wiemy (choć wolelibyśmy pewnie zapomnieć) jak ogromnym rozczarowaniem okazało się Vampire: The Masquerade – Bloodlines 2. Produkcja The Chinese Room nie spełniła oczekiwań graczy nawet w małym ułamku i została zasypana bardzo kiepskimi opiniami na Steamie. Mocno mieszane uczucia mieli też recenzenci, natomiast sama gra – jak przyznał Paradox – mówiąc delikatnie, nie sprzedała się najlepiej.
I choć tytuł mojego ostatniego newsa o VTMB 2 zaczyna się od słów „to nie koniec”… to jednak możemy powiedzieć, że to jest już koniec. Paradox oznajmił bowiem w komunikacie omawiającym najnowszą aktualizację, że kończy rozwijać grę i… zachęca do tworzenia modów. Jak więc widać, nam przypadło naprawić tę produkcję, bo na twórców nie ma już co liczyć.
Wiem, że jestem tu dość brutalny, ale to, co Paradox zrobił z tą produkcją, jest naprawdę przykre. Tytuł znajdował się właściwie w piekle developerskim, a powiedzmy sobie szczerze, że The Chinese Room oddelegowane do stworzenia VTMB 2, nie było odpowiednim studiem do zrealizowania tego zadania. A przypomnijmy jeszcze, że gdyby nie interwencja graczy i streamerów, to część występujących w grze klanów byłaby dostępna jedynie w ramach płatnego DLC.
Przechodząc do samej aktualizacji, która jest swego rodzaju pożegnaniem z VTMB 2, należy wspomnieć, że gra dostała jednak parę usprawnień. Przede wszystkim doczekały się ich bronie palne. Dodano bowiem liczniki amunicji, a przechodnie i policja wreszcie reagują jakkolwiek na wymierzoną w nich broń. Do tego z produkcji wyeliminowano też nieco błędów – chociażby problemy związane z crashami i zawieszaniem się gry. Oprócz tego developerzy poprawili też trochę wydajność, wprowadzili tryb fotograficzny, a także możliwość całkowitego wyłączenia interfejsu.
Niestety nie zmienia to faktu, że VTMB 2 to po prostu nie jest prawdziwe RPG. Do tego grę wciąż nawiedza wiele innych problemów. Puste miasto, powtarzalny i nudny gameplay, kiepski system walki czy fatalne side questy i sztampowa główna fabuła. Jak ujął to Rajmund w swojej recenzji, ten tytuł to po prostu obraza dla kultowej pierwszej części.
„VTMB 2 to po prostu nie jest prawdziwe RPG”. No popatrzcie, czyli zupełnie tak, jak „Najlepsza RPG Roku 2025”.
Poprawili grę względem tego co było parę miesięcy temu i co obiecywano, ale to nadal SŁABA GRA.
Jedyne naprawdę fajne co mieli to szybkie poruszanie się po dachach (nadprzyrodzona szybkość wampirza), to im świetnie wyszło. Ale byle ghul musiał oberwać wielokrotnie by zginąć (jak to było kiedyś w komiksie Lenc’a „uwaga Mega Danger”) to trochę nietak, no niby jestem super wampirem czy nie?
Albo te misje typu „znajdź 40 ukrytych znajdziek w mieście” (były 3 takie questy) to już mocna przesada.
A wybory w grze to też kpina. By dostać inne zakończenie musiałbyś zacząć grę od nowa i zaraz po przejściu samouczka inaczej odpowiedzieć na pytania odn swojej motywacji…
Przeszedłem ale się zmusiłem. Nie ma sensu kiedykolwiek ponownie tej gry instalować.
Ale VTMB 1 to przeszedłem wielokrotnie, nawet Malkavianinem.