To koniec gier średniobudżetowych? Jeden z twórców The Last of Us ostrzega przed śmiercią segmentu AA
Obecnie w branży gier najgłośniej mówi się o wielkich superprodukcjach AAA oraz małych grach niezależnych, które próbują rzucić wyzwanie wysokobudżetowym tytułom. I trzeba przyznać, że coraz częściej gry indie notują lepsze wyniki sprzedażowe od gigantycznych Assassin’s Creedów, Final Fantasy czy innych Concordów. A wypada też dodać, że niewielkie produkcje zbierają obecnie ogromny poklask na największych branżowych galach, jak chociażby na The Game Awards.
Problemem jest tu jednak to, że w tym wszystkim gubią się gdzieś gry średniobudżetowe stojące pomiędzy segmentem indie i AAA. Produkcje z jednej strony nie kosztujące setek milionów dolarów, z drugiej wymagające jednak pewnych nakładów finansowych. I właśnie a propos tych gier wypowiedział się teraz Del Walker, który tworzył grafiki chociażby do The Last of Us Part 2 czy Star Wars Jedi: Survivor. Według niego możemy być świadkami końca gier AA.
Problem braku inwestycji w gry wideo już zniknął, ale jednocześnie kwoty potrzebne na taką inwestycję eksplodowały. GTA 3 kosztowało 5 milionów dolarów. Dziś wszystko poniżej 100 milionów to mało jak na grę AAA (…) wydawcy nie mogą usprawiedliwić wydania stu milionów na cokolwiek, co nie ma matematycznych szans na stanie się grą-usługą-potworem.
Z tego powodu Walker uważa, że developerom coraz trudniej będzie znaleźć pieniądze na zrealizowanie projektów AA. Dla nas graczy oznacza to, że coraz rzadziej będziemy się spotykać z tytułami o średnim budżecie.
Zobaczycie o wiele mniej gier wyścigowych, o sportach ekstremalnych lub nietypowych produkcji średniej wielkości (…). Będzie mniej dziwacznych gier o średnim budżecie. Mniej ryzykownych i kreatywnych nowych IP. Znacznie mniej dwuletnich projektów z pasją. Zamiast tego dostaniecie sequele, maszyny do utrzymywania graczy ze skinami i rozdęte, 80-godzinne gry.
Nie ma wątpliwości co do tego, że już od wielu lat obserwujemy sequelozę i to nie tylko w branży gier, ale i chociażby w świecie filmów i seriali. Walker twierdzi więc, że ten proces będzie postępował dalej, coraz bardziej uniemożliwiając średnim zespołom tworzenie ciekawych, oryginalnych projektów.
Góra robi się coraz większa i bardziej rozdęta, dół staje się chaotyczny i głośny, a środek po prostu umiera.
I faktycznie to, o czym mówi Walker, można zauważyć nawet wśród streamerów i youtuberów nagrywających let’s playe. Bardzo często największe zainteresowanie wzbudzają na Twitchu czy YouTubie olbrzymie produkcje AAA, na które czeka masa graczy oraz małe niepozorne tytuły, które nagle wybiły się ponad szum gier wysokobudżetowych.
Wciąż jednak należy podkreślić, że mamy takie produkcje jak Clair Obscur: Expedition 33 czy nawet nadchodzący remake Gothica, których budżet raczej mieści się w ramach tego, co nazywamy segmentem AA. Pytanie tylko, jak długo takie produkcje będą jeszcze istnieć i pojawiać się na rynku. Osobiście nie byłbym tak pesymistycznie nastawiony jak Walker, choć, jak wspomniałem, rzeczywiście obserwuję spadek zainteresowania grami średniobudżetowymi.

Sam raczej miałem wrażenie że powoli ten segment odżywa, bo w końcu gry kosztujące mniej niż sto baniek zaczęły odnosić sukcesy i bronią się jakością. Wiadomo, parę jaskółek wiosny nie czyni ale nie można w nieskończoność zwiększać budżetów gier, coś w końcu walnie o glebę.
Śmierć to ma segment „AAA” bo za ile bezpiecznych klonów pokroju TLOU, Horizon czy Ghost of Yotei ludzie według nich beda chcieli dalej płacić po 70 a niedlugo pewnie i 90 dolców.
Nazywanie The Last of Us „bezpiecznym” (!) klonem (!) świadczy o skrajnej ignorancji, względnie o upojeniu alkoholowym przekraczającym normy przyzwoitości. Inna sprawa, że każdy z przywołanych przez ciebie tytułów sprzedał się w lekko licząc milionach kopii, tak to sobie te AAA „umierają”. Odnoszę również wrażenie graniczące z pewnością, że gdyby Take-Two zażyczyło sobie 90 baksów za GTA VI, to księgowi firmy nadal nie nadążaliby z podliczaniem przychodu. Ponownie: tak to sobie te AAA „umierają”.
Fiksacja na punkcie indyków (tudzież gier indyki udających) zaczyna powoli zyskiwać znamiona irytującej hipsteriady i nie jestem przekonany, czy na dłużą metę aby na pewno przysłuży się samym twórcom. Trudno nie śmiać się z sytuacji, gdy ktoś bierze na sztandar aktualnie trendującą produkcją od małego studia i zaczyna obwieszczać zmierzch korporacji, podczas gdy w samym tylko 2025 roku na Steam trafiło ponad 19 tysięcy tytułów, z czego 99.9% przeszło kompletnie bez echa. To jest ta rzekoma siła niezależnego gamedevu? Gdyby branża AAA ponosiła porażki w tak abstrakcyjnie wręcz wielkiej skali, to przestałaby istnieć w ciągu tygodnia. Komediowego obrazu dopełnia zaś fakt, że w tym samym czasie noszonym przez wszystkich na rękach „klejnotem segmentu indie” okazało się Clair Obscur, gra „niezależna” w jeszcze mniejszym stopniu, niż Cyberpunk 2077. 🙂
A w jakim aspekcie the Last of Us podejmuje jakiekolwiek ryzyko?
Jakie 70 dolcow? Po ile jest dolar i teraz zobacz ile dolarow kupisz za 360 zl.
Dla Polakow gry sa od dawna po ok 100 dolarów, a pozniej zdziwienie, ze bronią sie uzywajac VPN lub wogole składaja broń i ida na PC zassac pirata.
Takie gadanie, co nie ma pokrycia w tym co jest za oknem/drzwkami to pitolenie.
Gry sa po 100 dolarow od dawna, u Siny juz ponad piec lat.
W dobie rozwijajacego sie AI to wlasnie gry AA powinny dostac boosta, bo beda mogly w niskim budzecie robic to co bylo zarezerwowane dla AAA.
Indyki zas wyjda z pikselozy i beda mialy jakosc dzisiejszych AA.
Inna rzecz to wycena. Gra AA za 250-350 zl nie sprzeda sie.
Taki The Precint na premiere na plycie na PS5 kupilem za 140 zl. Da sie wycenic gre znosnie i jeszcze na nosniku? Da! Wiec Panowie, nie stekać a działać!