Todd Howard jest dumny z Fallouta 4. To wciąż najchętniej grana odsłona serii

Todd Howard jest dumny z Fallouta 4. To wciąż najchętniej grana odsłona serii
New Vegasem nigdy nie był, ale najwyraźniej nie musiał.

Jeżeli nie czujecie się jeszcze staro, to pragnę przypomnieć, że minęło dziesięć lat od premiery Fallouta 4. W ostatnim czasie twórcy tej marki mają się z czego cieszyć, jako że serial okazał się dużym sukcesem, a oni sami pracują nad kolejną odsłoną apokaliptycznej serii. Z tej okazji Game Informer postanowił wypuścić cykl przypominający historię naszych przygód na pustkowiach (dowiedzieliśmy się dzięki niemu, że gra by nie powstała, gdyby nie pizza). Pojawiły się tam też wypowiedzi twórców, w tym Todda Howarda, który uznał, że, nie przesłyszeliście się, Fallout 4 odniósł największy sukces, ponieważ nadal gra w niego masa osób. Także dzięki modom.

Od czasu premiery Fallout 4 faktycznie miał się czym pochwalić, bo kupiono go 25 milionów razy, a to tylko dane z 2020. Obecne liczby, choć nieznane, są zapewne wyższe. Gra zyskała drugie życie po tym, jak światło dzienne ujrzał serial. W momencie, gdy piszę tego newsa, w czwartym Falloucie siedzi (jak podaje SteamDB) 38,265 osób. A było ich więcej, bo nawet ponad 60,000 w okolicach 2 lutego. To duży wzrost względem 20,000 na początku grudnia. Nieźle, jak na dziesięciolatka.

Todd Howard nie ukrywał wzruszenia i stwierdził, że czuje się niesamowicie szczęśliwy, bo to w tym momencie chyba najbardziej ogrywany tytuł z całej marki. Podkreślił przy tym, że Fallout 4 stał się punktem zwrotnym dla całej serii, przesuwając ją w stronę bardziej sandboksowych doświadczeń, przypominających The Elder Scrolls. Kluczowym wyzwaniem był system, który jedni kochali, a którego inni nienawidzili: budowanie osad. Istvan Pely, główny artysta odpowiedzialny za wygląd tytułu dodał, że chciał, aby świat był jak najgęstszy, stąd pomysły właśnie na domki i crafting. Developerzy mieli twardy orzech do zgryzienia pod względem technicznym, ale jakoś się udało.

Baner Banner CD-Action Heroes of Might and Magic, numer 2

Chociaż ani Howard, ani Pely nie ujawnili Game Informerowi konkretnych planów dotyczących Fallouta 5 (oby wyszedł przed 2030), to udzielający wywiadu developerzy twierdzą zgodnie, że marka przeżywa jeden ze swoich najlepszych okresów. No cóż, oby się nie mylili.

4 odpowiedzi do “Todd Howard jest dumny z Fallouta 4. To wciąż najchętniej grana odsłona serii”

  1. To jest człowiek mem… W jaką niby mają grać najczęściej, skoro to ostatnia część zaprojektowana dla pojedynczego gracza, a poprzedzenie są już przedpotopowe…

  2. Ledwo ukonczyłem czwórkę, Fallout 76 już nie dalem rady.
    To budowanie i zbieranie śmieci zabilo mi grywalność, a misje kurierskie idz tam, zabij, wróć też meczą.
    Tylko głowny wątek sie zgadzał i dzieki niemu udalo mi sie F4 zmęczyć.
    Dodatkow juz nie ruszałem, a F76 też okazał sie oparty na budowaniu i przepełniony nuda.

    Nie chce juz takich gier, chce fabularnie mocnego Fallouta jak trojka bez zbierania puszek jak żul i budowania, jakbym chcial budowania gralbym w minecrafta.

    • Stare Fallouty ograłem po kilkanaście razy i regularnie do nich wracam. Mimo to czwórka naprawdę mi się podobała. Jasne, główny wątek nie jest najwyższych lotów, wpływ skilli na dialogi jest znikomy a system dialogów bez modów wywołuje ból zębów. Ale grafika, towarzysze, crafting i przede wszystkim klimat naprawdę robiły robotę. Gdyby połączyć najlepsze cechy czwórki i NV i wydać to jako pełnoprawną piątkę… grałbym do upadłego 🙂

  3. To wiele mówi o naszym społeczeństwie.

Skomentuj Sttark Anuluj pisanie odpowiedzi