Towarzyszka z gry uratowała życie znajomemu z drugiego końca świata
Chyba wszyscy, którym zdarza się pograć nieco dłużej online, mają kategorię znajomych „kumple z gry”. Często są to ludzie z drugiego końca kraju czy kontynentu, z którymi możemy się nawet przez całe życie nie zobaczyć – a mimo to zdarza się, że się z nimi zaprzyjaźniamy, gadamy na TeamSpeaku godzinami etc.
O tym, że takie relacje mogą dosłownie uratować życie, przekonał się 17-letni Aidan Jackson z Widnes w hrabstwie Cheshire obok Liverpoolu. Jak donosi Liverpool Echo, na początku roku grał on przez sieć ze swoją znajomą ze Stanów, Dią Lathorą z Teksasu. W pewnym momencie Aidan przestał się odzywać, a w słuchawkach Dia usłyszała dźwięki, które „można było opisać jedynie jako atak choroby”. Ponieważ chłopak doznał czegoś podobnego już pół roku wcześniej, 20-latka miała powody do niepokoju. Po krótkiej chwili postanowiła wezwać pomoc – nie miała co prawda numeru telefonu do jego samego ani jego rodziny, ale znała adres jego zamieszkania. Szybko wezwała pomoc i po ok. 40 minutach od momentu ataku do Aidana przyjechała policja.
Obecni piętro niżej rodzice dopiero od funkcjonariuszy dowiedzieli się, że w ich domu „znajduje się mężczyzna, z którym nie ma kontaktu”. Chociaż państwo Jackson odparli, że o niczym takim nie wiedzą i nikogo nie wzywali, ale kiedy dowiedzieli się, że informacja o tym pochodzi ze Stanów, szybko udali się na górę, gdzie znaleźli chłopaka w stanie „skrajnego zdezorientowania”. Zabrano go do szpitala i ostatecznie nic mu się nie stało.

„ale znała adres jego zamieszkania”|Woah, to dopiero „kumple z gry”. Ciekawe co gościu ma na telefonie 😉
Pewnie grała healerem 😛
40 MINUT!!
W Polsce to by dostała ochrzan od dyspozytora, że „proszę sobie nie żartować, żadnej pomocy nie wyślemy, do widzenia”.
@Mamutt333P To że ty byś tak zrobił wcale nie znaczy że ktoś inny by tak postąpił. Wkurza mnie już ta głupia gadka powtarzana w koło i w koło „w polsce to by..” Żałosny i nie śmieszny tekst.
Cóż, tak się stało parę lat temu jak jeden samobójca odpowiedział pani dyspozytorce „to ja już podziękuję za karetkę” i wziął się i zabił. 😀
@giewont 40min od ataku. W tym czasie dziewczyna musiała jakoś dojść do tego że coś się koledze stało i podjąć decyzję co dalej. To na pewno nie wyglądało jak scena z filmu gdzie nagle kolega schodzi z słuchawki i ona wie co robić. |@mamut no tak, Polska zła, cały świat idealny
@Mamutt333P E tam gadasz. Jakby to było w Łodzi to na bank ktoś by zjawił i to o wiele szybciej. Łowcy skór muszą kuć żelazo póki gorące, a nie zastanawiać się czy ktoś 'robi sobie jaja bo dzwoni z Ameryki’.
Nie gadam, tylko taka prawda. Tak mówicie, że „żałosny tekst” bo was nigdy nie spotkało, że wasza babcia źle się poczuła (jak się potem okazało niewydolność nerek i układu krążenia), a dyspozytor powiedział, że nie przyjadą, proszę samemu przywieźć. Zadzwoniliśmy, drugi raz, grożono nam już policją. W końcu samą przywieźliśmy, prosząc sąsiada o pomoc. Niemniej kolejnego dnia, pomimo pobytu w szpitalu zmarła. To fajnie, że w Łodzi służba zdrowia się stara, ale Mazowsze to jakiś żart…
@XzłowiekKukurydza ł,owców skór to juz u nas od dawna nie ma, ale jakby poinformowała P9i)Sią milicję, że ma białą róże i koszulkę z napisem KONSTYTUCJA to by z drzwiami weszli
@Mamutt333P Wszędzie jest żart. Myślisz, że w zachodniopomorskim jest inaczej? 'A po co karetka?’, 'Z bólem ręki do specjalisty? Chyba Pani żartuje (i mąż tej pani umarł bo ten ból był powodowany przez raka).|@kicunio Milicji już niema. Obalił ją razem z komuną dzielny Leszek, podobno już wtedy miał pod marynarką ubraną koszulkę z napisem Konstytucja.