Twórcy gradaptacji Lema przypominają o swojej nowej produkcji. W Into the Fire ratujemy ludzi przed wybuchem wulkanu
Polskie Starward Industries wpierw próbowało swoich sił z gradaptacją Stanisława Lema, która choć była nieźle oceniana przez graczy i krytyków, to nie sprzedała się wystarczająco dobrze, by studio mogło uniknąć cięć. Twórcy jednak nie poddali się i już od pewnego czasu pracują nad Into the Fire, gdzie główny bohater ratuje ludzi i zwierzęta przed zagrożeniem ze strony wybuchającego wulkanu. Mieliśmy już okazję zobaczyć tytuł w akcji, a teraz studio przypomniało o sobie w trakcie Day of the Devs, czyli imprezy poświęconej niezależnym grom, która stanowi część Summer Game Festu.
Jeżeli chcielibyście sami pograć w Into the Fire, to wciąż możecie załapać się na otwarte testy gry, które rozpoczęto w ubiegłym tygodniu (dołączycie do nich poprzez kartę produkcji na Steamie). Musicie się jednak spieszyć, ponieważ zostaną zamknięte już 10 czerwca. Data pełnoprawnej premiery produkcji nadal nie jest znana, lecz wiemy, że gra zadebiutuje jeszcze w tym roku.
Na pewno warto mieć na uwadze, zważywszy na poprzednie dokonanie. The Invincible to dzieło, które ociera się o wybitność i to mimo pewnej technicznej siermiężności. Niestety jak to bywa z wielkimi dziełami, okazało się zbyt dobre jak na grupę docelową… To naprawdę skandal, że można stworzyć coś takiego i nie znaleść dostatecznie dużo odbiorców…
Czytalem komiks Niezwyciezony i byl bardzo fajny, gry natomiast nie kupilem bo nie jestem fanem przygodowek ani gier w chodzenie.
Dla mnie podstawa to gameplay i jak on jest malo ciekawy to nawet nie patrze na fabule.
Gameplay jest adekwatny, a gra nie jest właściwie adaptacją tylko spin-offem. Z komiksem jest natomiast ten problem, że nie jest adaptacją, tylko kalką. Niby ok, jak ktoś nie zna tekstu źródłowego, ale przeniesienie tego 1 do 1 bez uwspółcześnienia pewnych rzeczy, w wizualnej formie bardzo rzucało się w oczy. Tutaj udało się obejść problem, a hołdem dla powieści Lema był bardzo świadomie użyty retrofuturyzm.
No nie powiem The invincibile było świetne po mimo że było tylko symulatorem Chodzenia ale miało mega klimat i to była jedna z nielicznych gier dobrze działające na UE 5 ale też Grafika nie była uber piękna …. Krajobrazy prze piękne ale bliskie obiekty miały marne takstury .
To prawda, jednak twórcom przed drobne niuanse udało się zrobić więcej niż niewiadomo jaką grafiką. Te delikatne zabrudzenia na hełmie, albo pojawiające się czasem refleksy świetlne. Detale, ale sprawialiby, że nawet takie sobie tekstury dawały poczucie, że się naprawdę jest na obcej planecie i działały lepiej niż najbardziej wypasione wysokobudżetowe kosmiczne produkcje.
Pełna zgoda. Zresztą Ja sam uważam tą grę za peręke która jeszcze trzyma we mnie Resztki miłości do gier. Dzięki takim właśnie grom jeszcze ostatecznie nie straciłem Wiary że w morzu tego korporacyjnego syfu pojawiają się takie perełki.