03.09.2020
Często komentowane 16 Komentarze

Twórcy No Man’s Sky pracują nad „ogromną i ambitną grą”

Twórcy No Man’s Sky pracują nad „ogromną i ambitną grą”
Tak określa ją przynajmniej Sean Murray.

W dniu swojej premiery No Man’s Sky było jednym z większych rozczarowań w historii naszej branży, co tylko udowodniło, jak naiwni potrafią być gracze. Uwierzyliśmy bowiem (bez bicia przyznam, że również zaliczałem się do tego grona) w obietnicę stworzenia całego wszechświata pełnego tajemnic, żyjących ekosystemów i nieskończenie wielu aktywności przez studio mające na swoim koncie jedynie skromną serię platformówek. Po świetnym zwiastunie z E3 chcieliśmy wierzyć, iż Hello Games podoła temu wyzwaniu, ale pewnych rzeczy po prostu nie da się przeskoczyć.

Gdy na rynek trafiła przyzwoita, ale zdecydowanie niedorastająca do obietnic gra, na głowy twórców posypały się słuszne gromy. Ci jednak zaskoczyli przynajmniej część krytyków i rozpoczęli długi proces mający na celu doprowadzenia tytułu do stanu, jakiego oczekiwaliśmy od początku. Ostatecznie osiągnięto to przy okazji aktualizacji Next, a na tym przecież się nie skończyło – produkcja dopiero co zamieniła się w horror science-fiction.

Uwolnione od presji związanej ze swoim sztandarowym tytułem studio mogło zacząć pracę nad kolejnymi projektami. Pierwszy z nich, The Last Campfire, wydano z zaskoczenia w zeszłym tygodniu, o kolejnym możemy przeczytać w wywiadzie dla portalu Polygon z Murrayem… choć właściwie to za duże słowo. Developer określił w nim swoją nową grę jako „ogromną i ambitną jak No Man’s Sky”. Wiemy jedynie, że nie będzie to żaden sequel, jednak nie usłyszymy o niej jeszcze przez jakiś czas. Studio wyciągnęło bowiem lekcję z całej sytuacji wokół No Man’s Sky i tym razem nie zamierza popełnić tych samych błędów.

16 odpowiedzi do “Twórcy No Man’s Sky pracują nad „ogromną i ambitną grą””

  1. Tak określa ją przynajmniej Sean Murray.

  2. Sean Murray może sobie gadać i wymyślać co chce, tego ściemniacza i jego gier nie rusze już nawet patykiem za to, jak dałem się oszukać.

  3. Znany kłamca, oszust, ściemniacz, cwaniak, informuje świat o swoich ogromnych i ambitnych planach… Ode mnie już nie dostaną ani złotówki, ale wiem że chętnych pewnie nie będzie brakować. Ludzie nigdy się nie nauczą.

  4. Wiele można powiedzieć o tym, jak Sean Murray zapowiadał grę, ale ostatecznie po wielu patchach No Man’s Sky jest na prawdę dobre. Nie tylko większość z rzeczy, które były zapowiedziane przed premierą, zostały ostatecznie zaimplementowane w grze, ale jeszcze dodatkowo doszły nowe elementy rozgrywki. Polecam obejrzeć film na yt „The Engoodening of No Man’s Sky” zrobiony przez Internet Historian, bo w historii tworzenia gry jest dużo więcej niż „kłamstwa i oszustwa”.

  5. No to chyba w końcu nadszedł czas, żeby zakupić No Man’s Sky skoro połatali. Niech tylko spadnie gdzieś do 5 dyszek.

  6. Gdyby nie Sony No Man’s Sky byłoby zupełnie inaczej rozwijanym tytułem. I jestem zdania, że winę nie ponosi Hello Games, czy Sean Murray a właśnie Sony. Rozkręcili kosmiczną machinę marketingową, przez które te malutkie studio praktycznie nie miało szans dostarczyć obiecanej zawartości. A Murray jako twarz firmy raczej nie mógł wyłożyć kawy na ławę. Gdyby zaczynali od jednej platformy i wczesnego dostępu – odbiór byłby zupełnie inny.

  7. Wszystkim, którzy jeżdżą po Murray’u jak po burej kobyle polecam obejrzeć na YT filmik Internet Historiana pt. „The Engoodening of No Man’s Sky”.

  8. Ej, ludziska, ale co z tego, że lata po premierze deweloperzy naprawili swoją grę i dodali w niej rzeczy, które obiecali? Co, nagle to sprawia, że Murray nie jest kłamcą? No chyba tak to nie działa. To, co wyszło na oficjalną premierę gry, było czymś zupełnie innym, niż Murray obiecywał. Fajnie, że poczuli się odpowiedzialni za wyprowadzenie gry na prostą, ale to nie zmazuje ich win. @ermo3: Nie wybielaj, bo Murray przodował w obiecankach-cacankach.

  9. Za co zresztą deweloper jako firma i Murray jako osoba oficjalnie przepraszali. Niech no tylko wspomnę o tym rzekomym multiplayerze w grze, gdzie Murray twierdził, że tak, będzie się dało spotkać innych graczy, ale ze wzgledu na rozmiar wszechświata będzie to bardzo mało prawdopodobne. A potem się okazało na premierę, że to jest absolutnie niemożliwe. Sony mu kazało tak mówić?

  10. Dokładnie Naars, nikt nie przystawił facetowi pistoletu do głowy i nie kazał co chwilę zmyślać nowych oszustw. Przecież tu nie chodzi o jedną czy dwie rzeczy, tylko ogrom w pełni świadomych i bezczelnych kłamstw. Ale widzisz, zdecydowanej większości graczy to nie przeszkadza, więc jaki jest morał? Nie przejmować się, kłamać dalej. Później jeszcze cie będą po rękach całować ha ha ha…

  11. Lekcje z komunikacji reklamowej i PRowej odrobione, mam nadzieję ;).

  12. „ah shit, here we go again”

  13. @Witold nie, No Man’s Sky jak trafił na rynek to nie była „przyzwoita” gra.

  14. @Fandir widziałem film i nadal jestem zdania że człowiek powinien brać odpowiedzialność za swoje czyny. Nawet jeśli istniały naciski ze strony Sony to nikt inny jak tylko Murray odpowiadał za to aby się im przeciwstawić. Jak to powiedział jeden gość którego śmierć wielokrotnie ekranizowano „z wielką mocą wiąże się wielka odpowiedzialność”. Jeśli sam nie potrafił oprzeć się presji to powinien mieć kogoś kto by „prostował” jego wypowiedzi.

  15. @Naars Gość kłamał, fakt (i ma za to gigantycznego minusa) ale nie zaprzeczysz, że wpadł w trybiki wielkich maszyn, z których nie znalazł dobrego wyjścia. Praktycznie każde wyjście było negatywne – kary finansowe ze strony wydawcy lub publiczny lincz. Presja i naciski wydawcy mogą złamać każdego, a już tym bardziej osobę odpowiedzialną za indyka i niewielkie studio. I nie mówię tego jako gracz, a ktoś z branży, który z takimi molochami niestety ma do czynienia.

  16. @logman: Co do odpowiedzialności – pełna zgoda. Oczywiście że powinien być ktoś kto by Murray’a przystopował w obiecankach, no ale niestety tak nie było. Ja też nie próbuję go całkowicie usprawiedliwiać, ale wg. mnie strasznie krzywdzące są opinie, w których jeździ się po nim jak po jakimś bezdusznym i cynicznym kłamcy, podczas gdy prawda jest dużo bardziej skomplikowana. Absolutnie zrozumiały jest brak zaufania do jego nowych zapowiedzi, ale takie walenie w jedną osobę jak w bęben to już przesada.

Skomentuj Naars Anuluj pisanie odpowiedzi