Twórcy Wiedźmina zdradzają, na jakim etapie jest projekt Hadar. Jeszcze sobie na niego poczekamy
CD Projekt zakończył etap budowania wizji świata dla Hadara, swojej pierwszej, w pełni autorskiej marki. W rozmowie z PAP Biznes współprezes studia, Michał Nowakowski, powiedział, że praca nad spójną wizją uniwersum zajęła masę czasu i stanowiła nie lada wyzwanie dla całego zespołu. Developerzy zakasali rękawy i robią teraz prototypy oraz testują elementy rozgrywki. Nie rozpędzajmy się jednak zanadto: nie jest to jeszcze preprodukcja.
Hadar został zapowiedziany cztery lata temu, w październiku, a prace koncepcyjne ruszyły rok wcześniej. W marcu 2025 zaczęło się snucie opowieści dla inwestorów, w czerwcu 2026 jedno z ogłoszeń o pracę nazwało projekt emocjonującą grą z otwartym światem, którego historia miałaby z nami zostać na długo. W tym samym miesiącu internet entuzjastycznie przerzucał się plotką, że na pewno oznacza to preprodukcję. Teraz przyszedł Michał Nowakowski i trochę nam powiedział, że sami jesteśmy preprodukcja. Hadar jest w zalążku, co najwyżej w stanie embrionalnym. Jeszcze nie ma nawet zapowiedzi dla zapowiedzi.
Jednocześnie samego Hadara buduje delegacja, która zmieściłaby się w szkolnej klasie: 24 osoby. I jak na razie o samej grze wiemy co najwyżej tyle, że jest erpegiem w otwartym świecie, zbudowanym na Unreal Engine i że schwyci nas na serce. Nowakowski odpowiedział kiedyś zresztą żartobliwie jednemu blogerowi, że ze wszystkich rzeczy, którymi Hadar nie jest, to na pewno kosmicznym horrorem w feudalnej Japonii. Sama nazwa robocza też nic nam nie mówi, bo to gwiazda, bardzo odległa.

Bycie oryginalnym nie jest proste: kiedy Obsidian Entertainment pokazał „coś swojego”, czyli Pillars of Eternity, ludzie podźgali to danie widelcem, pokręcili nosem i gdzieś pomiędzy drugą częścią a Avowed byli jak ten człowiek co mówi „smaczne, ale więcej nie rób”. CD Projekt Red musi zrozumieć tę lekcję, jeżeli chce robić własny produkt. Pośpiech na pewno jest niewskazany – jeżeli ma być dobre, niech robią, ile potrzebują. Po drodze mają masę innych premier!
CD Projekt nie rozumie żadnych lekcji i tej też nie zrozumie. Projekt Hadar to praktycznie ta sama historia co była z Cyberpunkiem. Zapowiedziany jeszcze w 2012 roku jak mieli jeden concept art i logo, nad „grą” pracowało bodaj 16 osób i co z tego wyszło? Dosłownie każdy element tej „gry” poszedł do kosza jak zaczęła się „prawdziwa” produkcja. A potem tę również skasowano i zaczęto od nowa. I tak się to będzie kręcić również z Hadarem, który albo w ogóle nigdy nie wyjdzie albo wyjdzie taki Avowed. O zakład idę że ta „wizja świata” też przejdzie niezliczone reformy, tym bardziej kiedy oryginalni twórcy tej wizji odejdą z CD Projektu i wodze przejmie nowy wizjoner.
Ale co to za różnica? Jeśli gra będzie dobra, to kogo obchodzi ile razy ją przeprojektowywano?
Chyba Ty nie rozumiesz na czym polega robienie takiej dużej produkcji, rozpisanej na lata, setki osób, wiążącej się z pozyskaniem i utrzymaniem finansowania, muszącej uwzględniać zmiany w technologii i ostateczne zapotrzebowanie rynku. Nie rozumiesz reszty na czym polega praca twórcza, gdzie podstawą jest to iż wstępne założenia są tylko punktem wyjścia, inspiracją, nie czymś co się realizuje. A produkcja dużej gry musi jeszcze te kwestie ze soba pogodzić. To wieczna improwizacja, a doświadczenia pozwalają łatwiej unikać wpadania na mielizny, nic więcej.
To raczej ty czegoś nie rozumiesz, a mianowicie okoliczności w jakich ten tajemniczy „projekt hadar” był wyjawiony. Kiedy CD Projektowi paliło się pod dupskiem i trzeba było „obiecać” inwestorom gruszki na wierzbie. Przecież to wtedy jednym tchem CD Projekt wypaplał remake Wiedźmina 1, Cyberpunk 2 oraz Wiedźmin 4. A że „obietnice” nic nie kosztują to dorzucił jeszcze „Projekt Hadar” żeby podniecić tych nieprzekonanych. „Łał, robimy grę która będzie jak nic co do tej pory zobaczyliście, nasze oryginalne, unikalne, super-duper IP”.
Gra która nie istniała zanim ktoś jej nagle nie zmyślił na poczekaniu bo inwestorzy okazali się nie być pod wrażeniem.
Ale serio?? Ja właśnie o tym pisałem, że masz zupełnie nierealistyczne wyobrażenia, a Ty to potwierdzasz. To czysty marketing, jak myślisz pozyskuje się inwestorów, jak nie „sprzedawaniem” im napompowanej do granic wizji? Mamy piątą dekadę kapitalizmu, a jeszcze nie rozumiesz, że reklama to bajka, a nie rzeczywistość? Mają pójść do inwestorów i wywalić szczerze, „hej, nie wiemy jeszcze co zrobimy, ale liczymy że ostatecznie wyjdzie coś dobrego, dużo rzeczy może pójść nie tak, będziemy latami pracowali nad koncepcją, pewnie wiele razy zmienimy założenia zanim nabierze to ostatecznego kształtu, nie mamy pewności czy jak za te kilka lat będziemy kończyć, to się wstrzelimy w zapotrzebowanie rynku”??! Takiej postawy oczekujesz? Jak myślisz ilu inwestorów przekonasz takim podejściem? A tak niestety wygląda praktyka twórcza.