17.08.2012
Często komentowane 60 Komentarze

Ubisoft: „Dziennikarze są delikatnymi rasistami”

Ubisoft: „Dziennikarze są delikatnymi rasistami”
Ubisoft może zrobić sobie wrogów z dziennikarzy. Jeden z twórców Assassin’s Creeda III stwierdził, że przedstawiciele mediów są „delikatnymi rasistami”. Dlaczego? Ponieważ w recenzjach często faworyzują ponoć Japończyków.

W trakcie wywiadu dla serwisu CVG Alex Hutchinson, dyrektor kreatywny Assassin’s Creeda III został zapytany o to, w jaki sposób – według niego – Nintendo udaje się ciągle odświeżać swoje znane marki. Jego odpowiedź była zaskakująca. Jak mówi:

Chcecie mojej szczerej odpowiedzi? Myślę, że w tym biznesie panuje delikatny rasizm, zwłaszcza wśród dziennikarzy, którzy wybaczają japońskim developerom popełniane błędy. […] Pomyślcie tylko, jak wiele jest japońskich gier, których fabuła jest dosłownie bełkotem. Nie ma szans, by pisać o nich z kamienną twarzą, a dziennikarze mówią, że takie historie są genialne. A potem pojawia się Gears of War, który według krytyków ma ponoć najgorszy scenariusz w historii. Ale ja w każdej chwili wybiorę Gearsy niż Bayonettę.

Hutchinson zaznaczył też, że zadowolony jest z reakcji graczy na fabułę Assassin’s Creeda III, a zwłaszcza z tego, że przedstawiony na razie zarys historii spodobał się fanom na tyle, że ciągle o niej rozmawiają.

Mimo to jestem ciekawy reakcji dziennikarzy na słowa Hutchinsona. Ciekawe, czy odbiją się na ocenach najnowszego „asasyna”.

60 odpowiedzi do “Ubisoft: „Dziennikarze są delikatnymi rasistami””

  1. Ubisoft może zrobić sobie wrogów z dziennikarzy. Jeden z twórców Assassin’s Creeda III stwierdził, że przedstawiciele mediów są „delikatnymi rasistami”. Dlaczego? Ponieważ w recenzjach często faworyzują ponoć Japończyków.

  2. Delikatni rasiści haha to jak by powiedzieć że ktoś jest delikatnym złodziejem bo ukradł tylko 2 miliony, a mógł więcej.

  3. ciasteczkowyp 17 sierpnia 2012 o 13:42

    A produkcje „wydawane” przez ubi$hit to niby nie bełkot ? Ile musieli czekać klienci na town screen’y w Heroes 6 ?… głupia firma wyraża nieistotną opinię.

  4. trudno jednak nie przyznać temu panu racji. W świetle globalnych standardów fabularnych, większość azjatyckich gier (a japońskich przede wszystkim) to straszny bełkot.

  5. Ja tam wolę dużo bardziej japońskie fabuły. Może dlatego, że wolę „bełkot z estetyką japońską”, która zawsze na mnie działa od „bełkotu z kamienną twarzą” reprezentowanego przez takie Ubi. Tak panie Hutchinson, fabuła AC to bełkot w najczystszej postaci.

  6. nie ma czegos takiego jak „globalny standard”. My mamy swoje a oni swoje.

  7. Hmm.. Od kiedy Blizzard, Bioware czy THQ to Japończycy. Jakoś w ostatnich miesiącach nie widziałem faworyzowania Max Anarchy, The Last Story, Kingdom Hearts 3D czy Pandora’s Tower. Powiedziałbym nawet, że Japończycy są raczej przez dziennikarzy traktowani dosyć ostro. Na zachodzie wystarczy wsadzić kilka kolorów zakończenia i jest GOTY.

  8. LOLD, BAYONETTĘ OBRAZIŁ, ZABIĆ GO.

  9. Ubi +1 😀 .

  10. Zgadzam się z Hutchinsonem ja nic nie rozumiem ich gier zbytnio

  11. Nie żebym coś mówił, ale bełkotliwe fabuły w japońskich tytułach wychodzą nie od ninny a od SEnix wychodzą nabardziel bełkotliwe fabuły, które potem są puszczane przez sony na ich konsole (vide FFX).

  12. Owszem jest, choć chyba nie do końca się zrozumieliśmy. Nie mówię tu o estetyce, która nawet mi czasami pasuje – bywa przesadzona, ale to kwestia gustu więc nie podlega dyskusji. Są jednak takie bzdurki, które spać nie dają. Ale to nie tylko w fabułach azjatyckich. Wystarczy sięgnąć choćby do Ameryki i np. współczesnych seriali młodzieżowych, gdzie motywacje bohaterów chociażby są często podszyte powietrzem (tudzież nieudolnością scenarzysty).

  13. No niestety, ale poziom fabuły w grach Ubi to też bełkot. A poziom tekstów wypowiadanych przez panów z Ubi na temat piractwa, rynku gier, czy DRM to już kosmiczny bełkot jakiego żaden Japończyk by nigdy w życiu nie wymyślił.

  14. Może wybierze, może nie. Powiem tak- Bayonetta była robiona przez Japończyków, a wiadomo, jakie ci mają gusta. Wiadomo, że będą woleli sexowną wiedźmę w kostiumie z włosów, które mogą odsłonić to i owo przez combosy do super-spójnej i realistycznej fabuły. A Gearsy? Już dość pomyśleć o takim czymś w wykonaniu ekipy Fenixa…|Poza tym- w GOW fabuła też ssała. Podobnie jak w Bayonecie i reszcie shasherów. W GOW grałem, przeszedłem raz i drugi już nie podejdę, mimo tego, że miała „wciągać”, jak zapowiadali…

  15. Multi? Powtarzalne do bólu i są znacznie lepsze rozwiązania jak np w COD4. Możecie mnie nazywać rasistą, ale mnie od takich GOW podobał się nawet DMC4. Mimo durnej fabuły. I mimo, że był to slasher. Ale nie zastanawiałeś się nad tym, co miało udawać fabułę, tylko parłeś do przodu i wycinałeś w pień kolejne fale potworów. I się relaksowałeś. Ile tylko chciałeś. Pewnie podobno byłoby w wypadku Baonetty. A Gearsy? Przesadzone, napakowane sterydami, walczące z potworkami na „serowej planecie”. Serio? Next pls

  16. @Thorongil83|Zgodzę się, fabuła japońskich gier potrafi być bzdurna jak cholera, ale ich siła leży w narracji, sposobie nakreślenia świata i postaci. A jeśli to działa to nawet największe idiotyzmy potrafi człowiek łyknąć. Zresztą, Japończycy w swoich grach nie próbują udowadniać jakie to one są dojrzałe, poważne i dla dojrzałego gracza, więc łatwiej przymknąć oko.

  17. Nie wiem o co temu panu chodzi, przecież nie raz w CDA pisano że japończycy są w tyle jeśli chodzi o gry, pod względem mechaniki i grywalności, osobiście się z tym nie zgadzam, ale co tam. Ubi z kolei niech się nie wychyla, wypuszczają gry niedopracowane ( jak From Dust, pamiętacie jak Steam zwracał za nią pieniądzę), ponadto wyposażone w jakieś chore DRM-y i programy szpiegowskie. DZięki, ale ja z oferty „gry za 4 złote” nie skorzystam. Po prostu nie warto.

  18. @Klekotsan zgodzę się, że np. Japończycy potrafią zawrzeć ten rodzaj czaru i magii w sposobie narracji, którego nikt inny nie potrafi wydobyć. Spirited Away np. oglądam z zapartym tchem, wiele ich gier to ma (magii silent hilla nic nie pobije). Z drugiej jednak strony coraz częściej cała ta ich zdolność niknie w błyskach i fruwających po monitorze cyckach na przemian z cyferkami wyskakującymi z głów kolejnych ubitych wrogów 🙂

  19. @rumbur|Nie przesadzaj że nie warto skorzystać z takiej oferty, 4zł za taką grę to tak jakby dawali ją za darmo!|Jesteś uprzedzony do ubi albo do samej gry więc nie pisz że nie warto 🙂 |Pozdrawiam!

  20. @Thorongil83 Inną sprawą jest to, że większość tych gier z „cyckami i cyferkami z ubitych wrogów” nie wychodzi na zachodzie, a jak już wychodzą to pozostają w niszy dla „koneserów” 😛 Więc konkurencji dla pana Hutchinsona nie stanowią. A japońskie szaleństwo stylistyczne też potrafi być fajne. Kto co lubi 😉

  21. Japońskie gry są po prostu lepsze. Tyle w temacie.

  22. Porównywanie do siebie 2 gier różnego gatunku jest idiotyczne.

  23. vide hamerykańskie trailery AC3

  24. nie prawda slyszalem nie raz i nie dwa jak ktos nazwal Bayonette groteskowa, bo taka jest. Gry z kraju kwitnacej wisni ni jak nie maja sie do Amerykaanskich i europejskich. Nic do japonczykow nie mam ale ich popkultury nie lubie

  25. Jeśli ktoś uważa, że fabuła AC jest przegięta i bezsensowna, to nigdy nie grał w Metal Geara żadnego

  26. True Story, choć może bardziej chodzi o to, że często recenzenci sa niekompetentni. Ile jest sytuacji w których jedna redakcja jedzie po jakiejs grze a inna go chwali? Skoro recenzja to ma być obiektywna ocena, a nie to jak sie recenzentowi ona podoba (co nas btw gó… nic nie obchodzi) to tłumaczyc to mozna tylko niekompetencją jakiejś ze stron. Jak sie dorwie do recenzowania jakiś oszołom anime to o obiektywizmie zapomnijmy, i w drugą stronę.

  27. Ale kto ci powiedział, że recenzja ma być obiektywna? Od kiedy?

  28. @OskiOski Nawet mi się nie chce tego komentować.

  29. @OskiOski|Cytuję za Wikipedią czym jest recenzja: „Krytyczne lub pozytywne omówienie utworu artystycznego lub naukowego, którego celem jest poddanie ocenie wartości tego dzieła w oparciu o powszechnie przyjęte kryteria lub w sposób czysto subiektywny”. Coś Ci się pomyliło z tym, że recenzja ma być obiektywna.

  30. Jeżeli odbije się to na ocenach tej gry, to dziennikarze tylko potwierdzą te słowa…

  31. japonia tak jak rosja to swego rodzaju stan umysłu.|inaczej patrzy się na produkty japońskie. to inny styl, inna bajka. płacz jakiegoś cheesburgera nic nie wnosi.

  32. Że niby wybacza się błędy Japończykom? Chyba nie. Weźmy taką Arme czy Falouta zabugowane jak cholera ale często wybaczano im wady bo „przecież te gry takie są”.

  33. Tutaj chodzi nie o wpadki techniczne, tylko fabularne. I muszę przyznać, że również uważam niektóre historie w japońskich grach za co najmniej naciągane.

  34. Dobrze gada, polać Mu.

  35. Coś w tym jest. Super Mario XXVII SPECIAL, który będzie 94 odgrzewanym kotletem… Ale i tak dostanie 10/10 bo to japońska koopa (żart dla wtajemniczonych).

  36. W Japonii gra nie potrzebuje dobrej fabuły żeby się sprzedała. Wystarczy żeby była odpowiednio popier*.

  37. @Beamhit A wiesz czemu Mario się sprzedaje i dostaje wysokie oceny? Bo zwyczajnie jest najlepszą grą w swojej kategorii i nie ma żadnej sensownej konkurencji. Prawie jak CoD xD

  38. To racja. Mam Guiness World Recors 2011 Edycja Dla Graczy, i zgadnijcie, co jest najlepszą grą 2010 roku (według nich).Super Mario Galaxy. RDR i ME2 na dalszych miejscach.

  39. Ma trochę racji ale trzeba zauważyć, że większość japońskich gier nie opuszcza kraju kwitnącej wiśni przez co recenzenci nie są w stanie doświadczyć tych największych bzdur u Japończyków a u np. Amerykanów już tak. Sam przykład jest całkowicie nietrafiony. Po pierwsze to są całkiem inne gatunki o różnej popularności i o różnych wymaganiach. Dodatkowo Bayonetta to nowa marka i więcej jej ujdzie na sucho niż jednej z najpopularniejszych seri na xboxa.

  40. @Sermaciej, czyli w tegorocznej edycji pierwsze byłoby lollipop chainsaw? ;]

  41. Ludzie od Ubisoftu jak zwykle pierniczą od rzeczy, przy okazji mając jakąś agendę. Po pierwsze, pierwsze słysze by japońskie gry miały fory (Mario, to inna sprawa – wyjątek potwierdzający regułę). Japońskie gry są po prostu inne, ciekawsze, co niestety o AC nie można powiedzieć. Wtórna, niewymagająca, nierozwijająca się (a wrogowie nadal czekają w kolejce), a zmianę czasową to np. Total War ma w każdej kolejnej części. A już bronienie fabuł AC i GoW to jak walka z wiatrakami.

  42. Fabuły gier zachodnich są równie denne, co japońskie opowieści dziwne.

  43. @NBlastMax Taa? Taki Torment nie przypomina bajuchny, w przeciwieństwie do pierwszych, dwuwymiarowych Final Fantasów 😛

  44. Torment był wieki temu. Nieco za mało jest miejsca na rozpiski. Miałem na myśli bardziej medialne tytuły. Gears of War, Assasin’s, CoD, Battlefield. Nawet w nowych erpegach fabuła jest conajwyżej przyzwoita. Wiekszość najgłośniejszych tytułów ma kretyńskie fabuły. Jak szukasz fabuły, to tylko zostają starocie, indyki lub wypadki przy pracy typu Heavy Rain.

  45. Cóż, asasyna zdającego się faworyzować jedną nację, jeśli chodzi o wybór celów do zaszlachtowania też można by uznać za „delikatny rasizm”… |Też nie jestem wielkim fanem japońszczyzny, ale Bayonetta utrzymana jest chyba w trochę innej konwencji(słowo klucz) niż God of War, czyż nie? Trochę tak jakby się czepiać np. Pulp Fiction, że nie jest tak poważnym dramatem gangsterskim jak Ojciec Chrzestny.

  46. @Dabrus – wiesz co znaczy 'lub’? Chodzi mi o to, że od recenzji powinno oczekiwac sie oceny gry jako takiej, nie zaś oceny tego czy dana gra podoba się osobie recenzującej. Jaki miałbym pożytek z recenzji jeśli dajmy na to jakas japońska grę recenzowałaby osoba nienawidząca anime i wogóle Japonii? Z marszu napisanoby, że to szajs, a może patrząc obiektywnie byłaby to dobra gra, którą bym polubił. Przecież czytamy recenzję aby dowiedzieć sie jaka jest dana gra. Czy w nią zagrać czy nie, a mając do…

  47. @Drangir |Sorry, ale Torment odstaje też od większości zachodnich produkcji(na +). A panu Hutchinsonowi chodziło o „generalny” poziom, chyba.

  48. …czynienie z recenzją skrajnie subiektywna wypaczamy w pewnym sensie mozliwość tego stwierdzenia. Rozumiem, że można różnie postrzegac daną grę ze względu na własny sposób postrzegania swiata, ale musi to miec jakies granice zwazywszy na cel. Jesli krytyk muzyczny uznawałby każdą odmianę muzyki poważnej za rzępolenie a wychwalał pod niebiosa każdy rap uliczny to moznaby nazwac go niekompetentnym, gdyż nie rozumie istoty muzyki a bierze kase.

  49. Poza tym wasza wikipedia mówi też, że : „Nadawca recenzji, czyli recenzent, to z założenia osoba kompetentna […] jej wiedza, doświadczenie, zmysł estetyczny są punktem odniesienia dla obrazu opisywanej rzeczywistości” Nikt z was geniusze nie wmówi mi, że powyższy postulat spełniają za razem dwie osoby z których jedna uznaje jedynie muzyke Moniki Wrotki a druga Ludwika Van. Dopuszczalna jest własna opinia, ale analfabety usprawiedliwiajacego swe recenzje subiektywizmem kompetentnym nazwać nie można.

  50. Mocny post Oski. Parę trafnych tez się napewno znajdzie 🙂

Skomentuj RonJon Anuluj pisanie odpowiedzi