Ubisoft zmieni w Assassin’s Creed: Black Flag Resynced więcej, niż myśleliśmy. Zmiany dotkną m.in. walki, Animusa i DLC
W nowym Assassin’s Creed: Black Flag Resynced szykuje się mnóstwo zmian. Już jutro odbędzie się oficjalny pokaz Ubisoftu, ale na razie najgorzej skrywany sekret branży gier przecieka właściwie z każdej burty i dzięki portalowi Insider Gaming dowiedzieliśmy się, co nas, mniej więcej, czeka.
Największa zmiana ma dotyczyć walki: oryginalny system działał, ale był – uczciwie mówiąc – dość sztywny, został więc zastąpiony czymś szybszym i może nawet bardziej widowiskowym. Edward walczy dwoma mieczami, pistoletami i ukrytym ostrzem, wykonuje dłuższe kombinacje, a dobre parowanie otwiera zabójczy potencjał. Otoczenie też zaczyna grać tutaj większą rolę.
Druga wielka zmiana dotyczy każdego, kto pamięta złość na oryginalną mechanikę śledzenia i podsłuchiwania. Kiedyś wykrycie oznaczało natychmiastową desynchronizację i start od początku, teraz zaś znalezienie Edwarda nie oznacza jeszcze porażki. Reaguje na niego cel, ale wszystko pozostaje aktywne. Można kontynuować pościg, przejść do otwartej walki albo wymyślić coś nowego.
Kolejna dobra wiadomość (już nie zmiana) to Matt Ryan: oryginalny aktor głosowy Edwarda powraca w remake’u, nagrał nowe dialogi i wziął aktywny udział w tworzeniu gry. Edward Kenway jest dla wielu graczy głównym bohaterem i tak powinno pozostać.
Zmiany dotykają również sekcji Animusa – współczesna warstwa ma teraz mocniej skupiać się na wewnętrznej walce Edwarda, lepiej łącząc wspomnienia pirata w ramę narracyjną, zamiast być oderwanym od fabuły przerywnikiem.

Kilka rzeczy warto odnotować osobno. Resynced nie zawiera oryginalnego DLC ani trybu wieloosobowego, ma być spójną, czysto fabularną przygodą i Ubisoft nie planuje tego zmieniać nawet przy komercyjnym sukcesie (jakoś im nie wierzę, ale dobrze). Zamiast starych dodatków mają pojawić się nowe elementy fabularne i systemy. Kolekcjonerzy mają dostać edycję specjalną z czarnym pudełkiem, figurką Edwarda, notatkami, broszką i mapami. Ceny jeszcze nie podano, ale szacunkowo można myśleć gdzieś o 100 do 200 dolarów.
Zjadania własnego ogona ciąg dalszy. Ale cóż… taki jest rynek, a gracze i tak kupią.
No i świetnie. Bardzo się ucieszyłem na wieść o tym, że ma powstać „remake” 4 części bo szczerze powiedziawszy mimo małej zawartości contentu „Assassyńskiego” to jest to bardzo ciekawa i poruszająca opowieść ale też świetna gra o pirackim
życiu (polecam również przeczytać książkę, można się więcej dowiedzieć na temat młodości Edwarda Kenway i o tym co sprawiło, że znalazł się właśnie w tym miejscu i w tym czasie. Bardzo rozszerza to pogląd na determinację oraz jej powód głównego bohatera).
Nie mogę się doczekać premiery, aż na samą myśl o tej grze wspominam czasy kiedy od razu po szkole rzucałem wszystko, włączałem PS3 i oddawałem się dziesiątkom godzin „piracenia” nucąc przy tym szanty razem z załogą „Kawki”/„Jackdaw” i wszystkie troski znikały jak Kenway w bombie dymnej XD (Myśle, że angielska nazwa brzmi poważniej. To jest ten sam problem który miałem w „Syndicate” kiedy usłyszałem nazwę gangu „Skokierzy”… po angielsku „Rooks”).
Mam nadzieję że premiera odbędzie się na czas i że faktycznie nie będzie trybu Multiplayer – bo lepszy niż w Unity na bank nie będzie a poza tym nawet gdyby był podobny to by tylko zaszkodził całej grze.
Oby tylko zmiany w fabule nie dotknęły wątku rodziny Edwarda – bo był świetny, szczególnie jedna scena gdzie podczas sztormu Edward uparcie płynie w sam jego środek gdyż tam jest jego cel i „pojawia się przy nim” jego żona. I właśnie ten jeden moment był pięknym zwieńczeniem tego jak bardzo Edward się zmienił podczas swojej podróży – z młodego awanturnika na człowieka czynu, który w końcu oddał się większej idei.
Sorki za napisanie powieści ale na prawdę powrót tej gry wzbudza we mnie tyle zachwytu i wielu innych pozytywnych emocji, że aż miałem ochotę to skomentować w taki sposób.
Ahoj i do zobaczenia w Nassau!