Xbox One: Adrian Chmielarz popiera pomysły Microsoftu. „Obecny model musi umrzeć”

Xbox One: Adrian Chmielarz popiera pomysły Microsoftu. „Obecny model musi umrzeć”
Cliff Bleszinski nie jest jedyną osobą broniącą pomysłów Microsoftu, który w Xboksie One miał zamiar wprowadzić rozwiązania służące do walki z rynkiem używanych gier. Podobną opinię, co były projektant Epic Games ma… Adrian Chmielarz, twórca Painkillera i Bulletstorma. Przyznaje jednak, że gigant z Redmond próbował wprowadzić swoje mechanizmy jak „słoń w składzie porcelany”.

W artykule opublikowanym na łamach serwisu internetowego magazynu Edge Chmielarz uważa, że obecny model biznesowy, w ramach którego wydawane są pudełkowe gry kosztujące 60 dolarów, musi umrzeć. Powodem są oczywiście problemy z rynkiem „używek” – twórca Bulletstorma podziela tutaj opinię Cliffa Bleszinskiego – w którego ramach sklepy pokroju GameStopu, sprzedające używane kopie, zgarniają cały dochód i nawet jego ułamek nie trafia do kieszeni wydawców oraz developerów. Tak właśnie narodziły się DLC i mikrotransakcje – po to, by zachęcić graczy, aby ci nie pozbywali się swoich produkcji. Chmielarz zaznacza przy tym, że twórcy nie są zadowoleni ze stosowania tego typu psychologicznych sztuczek, ale nie mają wyjścia.

Dlatego projektant uważa, że obecny model powinien „umrzeć”. Jak pisze:

Jeśli przejmujesz się grami, musisz chcieć, by ten model umarł. Problem polega na tym, że nikt nie zna odpowiedniego rozwiązania i tego, jak powstrzymać sprzedaż używanych gier. Często powtarzana mantra „róbcie lepsze gry” jest mitem, chyba że naprawdę wierzymy, iż hity z lat 2010-2013 są najlepszymi wydanymi w tym okresie produkcjami. Według mnie model oparty na cenie w wysokości 60 dolarów musi umrzeć. Prawda jest taka, że nikt nie gada bzdur o „prawie pierwszego nabywcy” czy „dzielenia się z przyjaciółmi”, jeśli cena jest niska. Dopóki film nie jest zły, nikt nie narzeka na fakt, że zapłacił 10 dolców, by go zobaczyć i że mogą go obejrzeć tylko raz. Ale nawet jeśli dokonać poświęcenia modelu bazującego na cenie 60 dolarów to… co potem? Epizodyczne gry? Krótsze produkcje? Tytuły freemium? Rozdzielenie trybów dla pojedynczego gracza i multiplayera? Duże gry przetrwają opierając się większej sprzedaży dzięki niższej cenie? Kto wie?

Jak dodaje:

To, co wiemy na pewno, to fakt, że tego typu eksperymenty mogą mieć jedynie miejsce w dystrybucji cyfrowej. Nie zostaną przeprowadzone w GameStopie. GameStop – nigdy nie było firmy o tak trafnej nazwie – przejmuje się tylko dużymi, drogimi grami i sprzedażą kopii używanych. Ale ustaliliśmy już, że żadna z tych rzeczy nie spowoduje powstania lepszych produkcji. Niektórzy mogą teraz powiedzieć: ale co powstrzymuje kogoś przed eksperymentowaniem z różnymi formami cyfrowymi już teraz? Odpowiedź jest prosta: tak długo, jak sprzedaż pudełkowa jest żywa, żaden duży wydawca nie może jej zignorować. Tak długo, jak chcesz dotknąć i powąchać pudełko, wierzyć, że musisz móc zagrać w daną produkcje za dwadzieścia lat (tyle tylko, że nie będziesz mógł – ze względu na DRM-y, każdy tworzy hybrydy kampanii dla pojedynczego gracza i multi, a żadne serwery nie będą działały za dwadzieścia lat), GameStop wciąż będzie się liczył. A jeśli GameStop się będzie liczył… cóż, wiecie już.

Według Chmielarza, Microsoft miał dobry pomysł – wraz z Xboksem One firma chciała wepchnąć branżę w objęcia cyfrowej dystrybucji. Kłopot w tym, że gigant z Redmond źle przedstawił swoją wizję. Jak pisze:

Jak dobrze wiemy, Microsoft zachowywał się jak słoń w składzie porcelany. Nigdy nie był w stanie wyjaśnić, po co dokładnie jest obowiązek logowania się na serwery raz na dobę. Nie wyjaśnił, jak działać będzie sprzedaż gier używanych. Nigdy nie przedstawił tego jasno i brutalnie szczerze. Za tym wszystkim schowana była naprawdę świetna wizja, ale wszystko, co ludzie zapamiętają, to machanie rękami lub krzyczenie, które zmieniłoby kanał w telewizorze. Każdy jest tego winny. Microsoft i jego komunikacja (i szczerze mówiąc kilka zagadkowych funkcji Xboksa One, które były nie do obrony). Gracze i ich opór przed zmianą statusu quo (nie mogą przyznać, że pudełka są skazane na śmierć). Dziennikarze i ich nieumiejętność stanięcia przeciwko masom (było wiele chwytliwych nagłówków zwiększających klikalność i liczbę użytkowników oraz wiele analiz nie patrzących w przyszłość). Developerzy i ich milczenie (było kilka wyjątków, ale niewiele). Zdecydowaliśmy, że lepiej patrzeć na bolesne umieranie zwierzęcia, jego powolną agonię, niż go zastrzelić. Zwierzę wciąż umrze, nie ma co do tego wątpliwości. Obecny ekosystem jest zepsuty do szpiku kości i nie do utrzymania na dłuższą metę. DLC, mikrotransakcje i sztuczne wypełniacze rozgrywki nie będą działać wiecznie. Będzie to po prostu droga trudniejsza niż mogła być. Tak długo, jak nie ma miejsca, na którym można byłoby się skoncentrować i eksperymentować, cyfrowa rewolucja zamieni się w cyfrową ewolucję. Marnujemy czas i nikt na tym nic nie wygrał.

Co sądzicie?

187 odpowiedzi do “Xbox One: Adrian Chmielarz popiera pomysły Microsoftu. „Obecny model musi umrzeć””

  1. EastClintwood 24 czerwca 2013 o 14:29

    @ tirtel|Dokładnie, gracze będą zapędzeni w kozi róg i wtedy nie da się już nawet walczyć z takim syfem. Obniżka cen im się nie opłaci.

  2. Rzadko tracę cierpliwość ale naprawdę ktoś tu przegina. KAŻDY, powtarzam każdy (może poza żywnością) produkt ma swój rynek wtórny, nawet cholera TRUMNY. Żeby porównanie było lepsze i nie dało się powiedzieć że to co innego, bo samochody/ubrania/elektronika się zużywają a gry nie – rynek wtórny żywo sobie funkcjonuje także w muzyce i filmach a więc z jakiej paczki gry mają być jakimś światowym wyjątkiem? Inny rachunek ekonomiczny tu obowiązuje, czy jak? Bądźmy poważni. Jakoś nie słychać twórców filmów o

  3. multimilionowych budżetach, którzy żądaliby zlikwidowania możliwości odsprzedaży.

  4. @ Houro- filmy zarabiają głównie na kinie. niestety gry mają ten problem że są medium cyfrowym i że są droższe od filmów.

  5. Polaczek co lize dupe hamerykancom.

  6. NataliaMaczko 24 czerwca 2013 o 14:50

    Przejmuję się grami, dlatego jedyne, co powinno umrzeć, to wczesne wpajanie pieniądza do głowy.|Wreszcie zaczęto by robić porządne gry, wynikające z pasji twórców, a nie wdrukowanego pociągu i spowalniacza twórczego do kabzy.|Ograniczone myślenie pana Chmielarza w niczym tu nie pomoże, a wręcz zaszkodzi, jak i ogólnie chore myślenie tej całej branży.|Niech za przykład tworzenia czegoś za darmo i z czystej pasji posłuży tutaj wszystkim przykład hobbystycznie tworzonych napisów do filmów czy seriali

  7. NataliaMaczko 24 czerwca 2013 o 14:50

    i ich wysoki poziom.|Właśnie na takim tworzeniu gier powinno nam zależeć, gdzie sam proces tworzenia byłby nagrodą i powodem do satysfakcji, że stworzyło się coś z pożytkiem dla drugiej osoby.|Zagranie MS było bardzo przewidywalne. Zapowiadając durne rozwiązania w swojej konsoli i potem z nich rezygnując, stworzyli dla owieczek iluzję tego, iż mogą decydować w jakiejkolwiek kwestii. Niestety chodziło tylko o to, żeby te owieczki same do nich przyleciały na strzyżenie (kolejne). Ot takie łapanki umysłowe.

  8. „Tak długo, jak chcesz dotknąć i powąchać pudełko”- no tak, edycje pudełkowe be bo przecie można je odsprzedać nawet z kluczem Steam… a samego klucza Steam już nie 😛 Bo nie można założyć nowego konta i na nim zakupić grę a potem odsprzedać je komuś innemu. A edycja pudełkowa jest zła bo twórcy muszą więcej zapłacić za to a po co skoro można dać graczom by darli przez net wiele GB.ja tam nigdy za Chmielarzem nie przepadałem, zawsze wydawał mi się po prostu chamski, gadał dobrze w filmiku PK ale to tyle.

  9. jasne kolejny idzie po najłatwiejszej Lini oporu brak kasy doimy głupich graczy którzy zapłacą każde pieniądze za gniota może przestańcie robić jedną grę przez 20 lat i stwórzcie coś nowego a nie piractwo błe używki błe jak dalej tak będzie to każą nam kupować gry jak nie to do pudła nas będą wsadzać to nie winna graczy że chcą pozbywać się gier tylko producentów koniec dyskusji jakoś małe studia umieją robić gry tanie i dobra oparte na samym pomyśle ale nie korporacje bo za dużo kasy mają 🙂

  10. Co do filmiku to oczywiście chodziło mi o bonusowy filmik w edycji Black Painkillera gdzie Chmielarz gadał o broniach.A co do dystrybucji to uważam, że powinny istnieć 2 możliwości, cyfrowa i pudełkowa. Jak ktoś ma dobry net i nie lubi pudełek to może sobie pozwolić na ściaganie tyle GB ale ja z moimi 2MB (a kiedyś miałem 521 KB, to była męczarnia) po prostu się katuję i grać mi się odechciewa zanim to kur** ściągnę (a jak mi parę razy błąd wyskoczył podczas ściagania na 100% to totalnie prze*rane już).

  11. Jeżeli zaś ktoś ceni kolekcjonerstwo i ma słaby net to wiadomo, że dla niego edycja pudełkowa jest o wiele wiele wiele wygodniejsza i lepsza.

  12. Zarówno Bleszinski, jak i Chmielarz mieli do czynienia z Epic. Czyżby firma prowadziła jakiś program indoktrynacji, który doprowadza do tego, że każda osoba chociażby przechadzająca się obok siedziby zaczyna raczyć internet korporacyjnym bełkotem? Graczy często usadza się argumentem: „nie chcesz, nie musisz grać”. Tylko to działa w dwie strony. Nie podoba się wygląd branży i konsumenci? Nie musicie robić gier. Możecie wziąć się za handel gaciami sprowadzonymi z Chin, oparty na miesięcznej licencji.

  13. Jakoś wytwórnie filmowe nie mają problemu z odsprzedawaniem DVD z obejrzanym filmem. Budżety filmów są wyliczone tak, że wpływy a projekcji kinowych + sprzedanych kopii pozwoliły usatysfakcjonować całą ekipę.|W branży growej problem polega na wyścigu w doskonaleniu jakości gier (np. mocap twarzy), który pochłania miliony dolarów. Do tego hiper napompowany marketing stanowiący do 2/3 budżetu… A potem trzeba sprzedać trylion kopii gry, by to wszystko się zwróciło.

  14. Edycje cyfrowe miały być tańsze, bo odpadły koszty pośredników, NIE SĄ. Rynek musi rządzić się swoimi prawami, nie można sztucznie ograniczać praw konsumentów byle branża miała się dobrze. Nie będzie miała się lepiej. Jeśli nie ma używek, to nie znaczy że więcej nówek się sprzeda. Na rynku jest ograniczona ilość pieniędzy do zgarnięcia, do tego teraz mamy tzw. kryzys. Ewidentnie mamy bańkę, która się powiększa, bo konkurencja, bo gry mobilne itp. THQ pierwszą jaskółką? Kto wie. Potrzeba czystki? Być może.

  15. NataliaMaczko@ Zgadzam się w 100% sam jestem Artystą i Tworzę Gry (planszowe , karcianki, RPG i komputerowe sam dla siebie i innych i za free lol bo to kocham) To o czym mówisz istnieje ale na Nowej Ziemi tam gdzie łajdaków nie ma takze tych $$$ lol I jakos mamy tam TV telefony, komputery , Gry i co tam się nam wymarzy a w Strefie Przejściowej jest jak jest i żaden z tych „twórców” nawet nie chrzaknie że mozna inaczej -> a mozna wystarczy zobaczyć co robią MODERZY jak i SCENA -> Tu jest wsio za Free 100%

  16. Do crysisa 2 kolesie przeniesli całą Jedynkę lol myslę że to duzo pracy !!!! To jest SCENA i ona jest Przyszłością -> A Bogi są z Nami i jest na Wielu lol

  17. W sumie dobrze, że „wielcy” branży narzekają. Robią gry, w które coraz mniej ludzi chce grać. Jeśli przestanie się to opłacać, to niech zmniejszą koszta tworzenia gier. A jak dalej nic z tego nie będzie, to znikać z rynku, panowie. Widocznie ludziom zbrzydł smak „odgrzewanych kotletów”.

  18. Ależ on pier… takich samych argumentów używano podczas wprowadzania cyfrowych dystrybucji na PC. Gry będą tańsze, bo odchodzą koszta związane z fizycznymi nośnikami, masz pewność, że nie stracisz produkcji przez zarysowanie/zgubienie/zniszczenie/etc. płyty. Jednakże jak zwykle okazało się, że teoria swoją drogą, a praktyka swoją. Nieraz można napotkać się na produkcje, które rozprowadzane drogą cyfrową są nieznacznie (ale jednak) droższe od fizycznych nośników (nie wspominam tu celowo o okolicznościowych)

  19. przecenach, których śledzić nie mam ani czasu, ani ochoty). Więc słowa wypowiedziane przez Pana Chmielarza można włożyć między bajki.

  20. DLC jako mechanizm blokujący używki? A nie jest to przypadkiem wynik pazerności wydawców, wycinających ze swoich dzieł całe fragmenty lub dorzucających pozornie nic nie wnoszący content (Końska Zbroja all the way), by potem sprzedawać je za 10-15$ każdy? Bo jakoś nie wydaje mi się, żeby np. „Ending”, konsolowe DLC do PoPa z 2008 (które i tak nic nie wniosło do gry), służyło jako takowe zabezpieczenie w grze teoretycznie pozbawionej DRMów (i tzw. replayability value, czyli „powtarzalności” prezechodzenia)…

  21. myślę że twórcy patrzą tylko na swoje poletko i nie widzą albo nie chcą przyjąć do wiadomość że gracze nie są bandą idiotów i nie łykną wszystkiego co im się da skończyły się dobre czasy gdzie każdy gniot szedł jak świeże bułeczki po prostu gracze dorośli i nie wystarcza już ładna grafa i głupia fabuła to jest 1 problem 2 że marketing zżera połowę zysków albo nawet więcej nie wiem po co w ogóle reklamy jakoś w Polsce gier mało się reklamuje w tv radio i gazetach normalnych a gry i tak się sprzedają

  22. Jakoś Adrian Chmielarz potrafi przedstawić swój punkt widzenia lepiej, niż Bleszinski. Amerykanin wypowiada się jak zarozumiały d*.*pek, a Chmielarz swoimi argumentami mnie nie złości. A tak na marginesie – bez problemu mogę się pogodzić z brakiem możliwości odsprzedania gdy, ale niech te gry kosztują w momencie premiery połowę tego, co teraz.

  23. People are running their mouths because they are unable to stop their hearts.Jezus: „Dobry człowiek z dobrego skarbca swego serca wydobywa dobro, a zły człowiek ze złego skarbca wydobywa zło. Bo z obfitości serca mówią jego usta.”

  24. Dobrej gry nikt nie odsprzeda – to jest odpowiedź na problem używek, robić gry dobre.|A ograniczanie praw konsumenta? Tymi praktykami powinna zająć się prokuratura.

  25. nie panie Chmielarz to takie firmy jak M$ i Epic game wypadną z rynku bo żadne powtarzam żaden człowiek nie zgodzi się żeby nie być właścicielem zakupionego towaru to nie przejdzie to te korporacje muszą zrozumieć że nie da się zmienić natury ludzkiej choćby nie wiem ile się na to wydało kasy ale to nie mój problem |tak ten rynek się zmieni ale nie wierze że na zasadach przestawionych prze M$ 🙂 już sama cyfrowa dystrybucja ma jedną wadę nie da się oddać gry która nie spełniła o oczekiwani gracza 🙂

  26. Zgadzam się tym, że MS zepsuł swoją wizję dlatego, że nie wyjaśnił o co w tym wszystkim chodizło (drmy, logowanie do sieci).

  27. Celdur @ Jednak takie systemy przez Steam są kochane przez dużą cześć graczy. Dlaczego? Ekhmm… Promocje… Ekhmm… Fakt, Valve mocno ogranicza handel używkami na PC, ale przynajmniej w zamian mogę kupić Metro 2033 za 2,5 euro! Elastyczność i częste akcje promocyjne pozwalają przymknąć oko na niedogodności. Czy XBone wraz z systemem anty-używkowym miałby tańsze gry w zamian? LOL NOPE. Wątpię

  28. @NBlastMax|Przedrzymskim do Valve łamie prawo. Przegrali jeden proces, zmienili niby licencje. Ale to dalej jest nielegalne co robią. Przydało by się żeby kolejny proces doprowadził sk*** do bankructwa.

  29. pudełko mogę oddać do sklepu mogę powiedzieć że nie czego oczekiwałem od gry przez internet nie:)|powtórzę to po prostu twórcom brakuje kasy i tylko i zrobią wszystko żeby podnieś swoje zarobki nie ważne ile graczy będzie głodować ale to oni mają być syci a gracze mają kupować jakieś marne produkcje za grubą kasę ale to nie przejdzie już raz mówiłem przestańcie robić wysoko budżetowe gry to kasy przybędzie a dobrych gier nie musicie reklamować bo same się za reklamują kumpel kumpla i tak dalej 🙂

  30. Głupoty pieprzycie, panowie. Chmielarz dobrze rozumuje. Dystrybucja cyfrowa jest przyszłością i może ułatwić nam na prawdę wiele rzeczy. Najważniejszym i flagowym plusem tejże dystrybucji jest to, że gry siłą rzeczy powinny być tańsze. Lub przynajmniej częściej podlegać lepszym promocjom. A argument z tym, że „jeśli gra jest dobra to jej nie sprzedam dalej” jest głupi. Gry stricte singleplayerowe nieczęsto mają mały potencjał przechodzenia ich wielokrotnie i sprzedaje się je po to żeby mieć na inne tytuły.

  31. @Zdzisiu Jaki proces? Podaj źródło.

  32. No i w ogóle najbardziej to mnie śmieszy argument, że firmom zależy tylko na kasie.|NO. SHIT. SHERLOCK. Firmy istnieją po to żeby zarabiać. Deal with it. Biznes się rozwija, coraz więcej ludzi kupuje i inwestuje w gaming, co za tym idzie budżety tytułów będą wzrastać, a gry jak i platformy będą się rozwijać. To jest naturalna kolej rzeczy, nie ma w tym nic dziwnego. Chcecie tanie gry niskobudżetowe? Ależ proszę, PC i gry indie.

  33. każdy twórca gier chwali steam-a ale nikt nie mówi że łamią prawo, to wynika z tego że wszyscy na rynku widzą jedną stronę medalu twórcy tak bardzo narzekają że używki i piractwo niszczy rynek gier tylko nikt nie mówi że ci sami ludzie łamią prawa lokalne zakazując handlu używkami bo nie tylko steam ale na pudełkach z grami do PS3 jest zakaz odsprzedaży gry choć to taki zakaz jest nie legalny w naszym kraju ale jakoś sony się nie odezwało w tej sprawie 🙂

  34. marcusfenix345 24 czerwca 2013 o 16:30

    By ludzie naprawdę chcieli tak jak on mówi, to muszą nastąpić 3 podstawowe rzeczy:|1)Ceny gier w edycjach cyfrowych MUSZĄ być mniejsze, niż te na płytach. Dlaczego mam płacić tyle samo za pobranie plików z ich serwera, jak za pudełko, płytę, opłatę dla takiego empiku(jak często już sprzedają na swych stornach więc odpadają profity dla innych) itp. itd.?

  35. Kricz ale wszystko ma swoje granice także gaming wiec nie mów mi o rozwoju konsole dają graczowi to co na PC jest od dawna 🙂 od co i mówią że to jest nowe 🙂 a co do kasy to trzeba szanować nabywcę produktu a nie nim pomiatać od co a ja mam wrażenie może nie słuszne że gracze ciągle są tą stroną słabszą niż producent chociaż to od nas zależy czy produkt się sprzeda ale może my się wydaje 🙂

  36. marcusfenix345 24 czerwca 2013 o 16:31

    2)Ludzie muszą mieć łatwy i tani dostęp do szybkiego internetu. Obecnie często ceny internetu są z kosmosu, a pobieranie kilkunastu giga przy prędkośći jak wielu posiada od 2 do 6 Mb/s to jednak nie jest zbyt wesołe.|3)Brak bzdurnych zabezpieczeń regionalnych, oraz zabezpieczeń ogólnych. I co z tego, że posiadam np. takiego Batmana na steamie, jak musze jeszcze instalować windows live i coś tam jeszcze co mi ogranicza ilość dostepnych instalacji (co za debil wogóle to wymyslił?).

  37. marcusfenix345 24 czerwca 2013 o 16:31

    Jest też pare innych rzeczy, ale to są największe piorytety jakimi powinni się zając wszyscy twórcy i wydawcy, zanim nastapi całkowita era cyfrowa. |PS.Ale ja i tak wole pudełka. Jak zapewne wielu innych.

  38. @Wcogram|Pierwsza sprawa: http:www.computerworld.com/s/article/9228762/EU_court_rules_resale_of_used_software_licenses_is_legal_even_online|Druga w toku: http:www.pcadvisor.co.uk/news/game/3423715/valve-sued-in-germany-over-game-ownership/

  39. Cóż, jeśli po 20 latach moje PS3 nadal będzie działać (w co przy obecnym podejściu do produkcji sprzętu elektronicznego wątpię, ale załóżmy, że się uda), to nie będę potrzebować żadnych serwerów, żeby zagrać sobie w FFXIII czy Tekkena z kimś na fotelu obok. Argument wybitnie nietrafiony. Poza tym wolę zapłacić 15zł więcej i mieć pudełko i fizyczny nośnik niż wydać mniej, ale zamiast gry mieć „licencję na granie” albo inne dziadostwo.

  40. @Kricz – a wiesz, niektórzy nie kupują gier na chybił-trafił tylko starannie wybierają tytuły. A w ogóle, to – matko boska, jak to możliwe – niektórzy kolekcjonują gry i nawet jeśli nie ma zamiaru jej przechodzić ponownie, to jej nie odsprzedaje. A że firmom zależy na kasie? Jasne, to normalne. Nienormalnie zaczyna się robić, kiedy zależy im TYLKO na kasie, nie dbając w ogóle o klienta i traktując go jak dojną krowę.

  41. Dystrybucja cyfrowa, czy nie, powinniśmy mieć takie samo prawo do odsprzedaży, jak w przypadku krążków.|DLC wywołują u mnie odwrotną reakcję od zamierzonej. Gdy wychodzą czuję się oszukany, bo myślę, że kupiłem produkt wybrakowany i producent chce na mnie dodatkowo zarobić. Gdzie tu logika?|W czym cyfrowa ewolucja jest lepsza, gdy za kod dalej muszę zapłacić niemal tyle co za pudełko?

  42. Nie trzeba fizycznym nośnikom dać takich ograniczeń jak cyfrowym grom żeby móc eksperymentować „w sferze cyfrowej”. Proszę bardzo – niech sprzedają gry AAA za 30 dolarów cyfrowo a za 60$ w pudełkach. Będę pierwszym, który powie, że pudełka mają umrzeć. Niech gry cyfrowe mają dzielenie swojej biblioteki z rodziną tak jak to opisał MS – na bank będzie to mnie przekonywało do kupna wersji cyfrowej zamiast pudełkowej. I tak MS obiecał, że każda gra będzie cyfrowo wydana tego samego dnia co pudełkowo.

  43. Wizja MS była „zabrać teraz i obiecywać świetlaną przyszłość… może, kiedyś tam”. Kto ufa MS? Kto ufa Sony? Jakby Sony przedstawiło taką wizję to byłaby taka sama reakcja. Nie ufa się korporacją. Nie zabierają nam uprawnień po to by było nam lepiej – robią to dla siebie. Niech najpierw nam pokażą świetlaną przyszłość, a sami porzucimy zamierzchłą przeszłość. Poza tym kto wierzy, że naprawdę ograniczenia MS by wpłynęły na rozwój rozrywki cyfrowej, niższe ceny, koniec wrednych DLC i mikropłatności?

  44. Zabawny jest sposób w jaki branża w Polsce traktuje pana Chmielarza (albo tylko on sam?) – jak guru, którego zdanie trzeba poznać, zapamiętać – i byłoby wspaniale, gdyby można było się z nim zgodzić. Już dawno stwierdziłem, że Chmielarz brnie w stronę przeciwną niż oczekiwania bądź co bądź odbiorców rozrywki, która stoi za jego plecami… Ja go rozumiem, ale nie da się ukryć, że to jest jednak pie***nie o niczym.

  45. @Kricz ale pierniczysz. Większość tytułów zwraca się kilka tygodni po premierze. Skoro się zwróciły, to znaczy, że w twórcach jest potencjał i to jest bodźcem do inwestowania w kolejny tytuł. Dodatkowy hajs generowany przez taki tytuł wcale nie pójdzie na produkcję nowego, lecz do prywatnej kieszeni wydawcy, twórców itd. A zwiększony budżet tylko zaszkodzi grom, bo albo ich ceny będą musiały wzrosnąć, albo będzie się musiało sprzedać tryliard kopii.

  46. No i o to chodzi Jak czytale m Clifffffa to mi sie rzygac chcialo a Chmielarz to wszystko dobrze wytlumaczyl teraz rozumiem no uzywki sa problemem chociaz dystrybucji cyfrowej nie popieram z racji salbego neta ale w ciagu kilku lat na cyfrowa sie wszystko nie zmieni ale moj internet tak 😀 |Adrian szacun 🙂

  47. @jorjor454|To sawiadczy tylko o twojej niskiej inteligencji a nie Cliffa, raczej bym nie pisal dumnie takich komentarzy na twoim miejscu o_O |A uzywki tak czy siak czeka wymarcie.

  48. @BAMsE Niewątpliwie większe zyski oznaczają większe premie dla pracowników i pieniądze dla developerów/wydawców. Ale czy twoim zdaniem oznacza to, że nic z tych pieniędzy nie zostanie zainwestowane? Myślisz, że firma nie będzie się rozwijać tylko dlatego, bo jakiś Bobby Kotick będzie potrzebował pięciu nowych samochodów i premii? Więcej kasy oznacza ekspansję firmy, ekspansja firmy – zatrudnianie większej ilości pracowników, lepszej technologii, zwiększania budżetu na tytuły. Takie jest moje rozumowanie,

  49. bo nie sądzę, że szefowie wielkich firm są tymi „WIELKIMI ZŁYMI” zgarniającymi całą kasę dla siebie i ograniczającymi postęp bubkami. Trochę optymizmu.

  50. @Kricz: To nie Kottick decyduje, ale wlasciciele akcji. Jak chca dywidend, dostaja dywidendy. Jak chca rozwoju, to jest rozwoj. Kotticki nie maja tu wiele do gadania, maja tak kierowac, by dywidendy byly wysokie, albo ida z nocnika (patrz: EA czy SE – nie zarobilo tyle, ile chcieli wlasciciele, to szef „postanowil zrezygnowac”).

Skomentuj as_rudy Anuluj pisanie odpowiedzi