21.03.2022, 09:49Lektura na 2 minuty

YouTube usuwa filmy o Destiny. Z oficjalnego kanału Bungie również

W najgorszej sytuacji znalazły się osoby archiwizujące muzykę z gry.


Stanisław „Wokulski” Falenta

Obie części Destiny to gry z historią bardziej ulotną niż większość gier dostępnych na rynku. Oparte są na modelu live service, co oznacza obecność licznych sezonów, aktualizacji i doświadczeń (recenzję ostatniego dodatku do „dwójki”, The Witch Queen, przeczytacie TUTAJ), które po pewnym czasie już nie wrócą – chyba, że pewnego dnia twórcy zadecydują inaczej.

Z tego powodu na YouTubie działa wielu „archiwistów”. To kanały, gdzie wrzuca się wszystkie potencjalnie stracone fragmenty gier; cutscenki lub skasowaną muzykę. Niektóre z nich utworzono nawet w okolicach 2014 roku, tuż po premierze pierwszej części. Od pewnego czasu wszystkie z nich są atakowane banami za naruszenie praw autorskich.

Filmy są zdejmowane inaczej niż zwykle; bez ostrzeżeń ani stawiania ultimatum. Czasami w środku nocy, kiedy twórcy nie mogą się odwołać. Zjawisko nasilało się przez ostatni tydzień i ostatecznie poskutkowało tym, że w sieci nie ma już prawie miejsca, gdzie można posłuchać niedostępnych kawałków (Bungie nigdy nie zdecydowało się na przesłanie ich na platformy streamingowe), ani obejrzeć fragmenty gameplayów. Zmusiło też niektóre osoby do skasowania wszystkich filmów o Destiny ze strachu, że dostaną blokadę na cały ekosystem Google.

Można sobie w tym momencie zadać pytanie, o co afera – tracenie kawałka historii gamingu w ten sposób jest bardzo przykre, ale całkowicie legalne. Otóż blokady otrzymały również filmy na... oficjalnym kanale Bungie. Nieco później firma opublikowała oświadczenie. Mówi w nim jasno, że ani ona, ani jej partnerzy biznesowi nie stoją za serią usunięć i że obecnie bada sprawę:

To o tyle ciekawe, że zdaniem autorów kanałów, jednostką pojawiającą się w informacji o skasowaniu jest CSC – firma zajmująca się zawodowo ochroną praw autorskich. To sugeruje, że albo Bungie nie przedstawia prawdy do końca, albo że z systemami YouTube'a dzieje się coś dziwnego. W przeszłości nie brakowało sytuacji, w których fikcyjne twory rejestrowały się na platformie i prosiły o skasowanie filmów, z którymi tak naprawdę nie miały nic wspólnego. Ale czy trolling jest wart takich nakładów pracy?

Redaktor
Stanisław „Wokulski” Falenta

Wielki entuzjasta gier z custom contentem. Setki godzin nabite w Cities: Skylines, Minecrafcie i Animal Crossing: New Horizons mówią same za siebie. Do tego rasowy Nintendron, który kupuje 10-letnie gry za pełną cenę i jeszcze się cieszy. Prywatnie lubi pływanie, sztukę i prowadzenie amatorskich sesji D&D.

Profil
Wpisów549

Obserwujących5

Dyskusja

  • Dodaj komentarz
  • Najlepsze
  • Najnowsze
  • Najstarsze

Polecane