Złamał regulamin CD Projektu Red, pobierając pieniądze za moda do Cyberpunka 2077. Teraz ludzie za karę „piracą” jego dzieło
Afera z Lukiem Rossem, twórcą moda R.E.A.L. do Cyberpunka 2077 (pozwalającego grać w ten tytuł za pomocą VR), nabiera naprawdę interesujących kolorów. Po tym, jak modder poskarżył się na DMCA, które otrzymał od CD Projektu Red, jego sytuacja się tylko pogorszyła. Mianowicie za cel obrali go sobie piraci – czy raczej osoby, które dostały od Rossa takie miano na łamach IGN.
Dzieło moddera było naprawdę imponujące. Z tego też może powodu postanowił zażyczyć sobie za to drobnej opłaty, skoro po każdej aktualizacji starał się dostosować. Problem w tym, że plik można było ściągnąć tylko wtedy, kiedy zapłaciło się dziesięć dolarów miesięcznie za wsparcie Rossa na Patreonie. CD Projekt Red uznał, że to złamanie zasad co do tworzenia fanowskich treści – i po tym jak nie chciał z nimi współpracować, wysłali mu wezwanie do zaprzestania łamania praw autorskich. Ross zdjął moda z sieci.
A teraz piraci… no, „piraci”, korsarze jacyś w każdym razie, wyciągnęli pliki (prawdopodobnie od któregoś użytkownika) i rozpuścili je po sieci, za darmo, naturalnie. „Nielegalne” kopie moda rozchodzą się po internecie, a ludzie wymieniają je między sobą na forach uznając, że skoro Ross nie przestrzegał zasad fair play, to oni też nie muszą. Niektórzy jawnie sobie z niego żartują, mówiąc, że zabrali jego moda i można go ściągnąć z ich Patreona… bo skoro można zarabiać na pracy innych, to tyczy się to każdego?
CD Projekt Red już odniósł się do całej sprawy: są entuzjastami modów, ale nie za paywallem. Ross broni się, że korporacje chcą jego darmowej pracy, żeby chronić swoje przychody.
Modder nie wyda darmowej wersji swojego dzieła. Uważa, że to nieuczciwe wobec wielu patronów, którzy go wspierali. Uważa też, że CD Projekt Red dostał to, czego chciał – piractwo.

No i gitara, piracić sukinsynóf ile sie da, za ich pazerne ceny.
Ah tak, stare dobre porównywanie na zeza. Bo jak ktoś zrobił coś na odwal się w 5 minut to jest tak samo jak ktoś zrobił coś czego jakoś nikt inny nie zrobił przez lata.
Nie mam nic do „piracenia” jego moda (który 100% gdzieś by się znalazło przed tym) ale wyśmiewanie go tylko pokazuje ile warci są fani: jak nie ma to źle, jak jest to też źle. Ważne żeby był winny.
Jak chcą za darmo to niech sami zrobią – ludzie od dawna robią „modyfikowane” rzeczy i je sprzedają, od samochodów po telefony i nie ma to nic do oryginału, tyle że tutaj ma faktycznie problem bo to oprogramowanie. Ale to techniczny mankament. Ale nagle trzeba śmiać się z kogoś bo nie robi za darmo jak inni. Nie szkoda mi go w kontekście moda, ale jak widać ma pecha i jest teraz dużym be któremu będą wytykać byle co. I zamiast może zrobić moda do innej gry bez VR to nie zrobi, bo po co.
To nie kwestia tylko oprogramowania. Gdyby np stworzył przy pomocy narzędzi wypuszczonych przez DreamWorks Animation, fajnego „moda” nową historię do Shreka. To nadal by nie mógł pobierać za to pieniędzy na patronate.
To… Nie do końca dobre porównanie bo nie sprzedajesz moda tylko efekt końcowy. On nie sprzedaje Cyberpunk VR, tylko mod VR przez niego zrobiony który w zależności jak bardzo chciało by się sprzeczać nie jest częścią gry. To tak jakbyś zrobił siedzenie do samochodu i je w niego wstawił i sprzedawał siedzenie do X modelu i nagle Fiat dzwoni żebyś przestał.
Dlatego zaznaczyłem że to oprogramowanie które ma inne prawa.
A teraz poproszę mojego Shreka. Za darmo.
„Modder nie wyda darmowej wersji swojego dzieła. Uważa, że to nieuczciwe wobec wielu patronów, którzy go wspierali.” Niech odda patronom ich pieniądze, wtedy będzie uczciwie 🙂
Po pierwsze, sytuacja jest niejasna. Bo pomimo szacunku dla CDPR, to CDPR nie ma prawa do blokowania software stron trzecich powołując się na EULA które być może nie było w ogóle zawarte. Tzn. CDPR nie wykazało że Ross zawarł jakąkolwiek umowę typu End User License Agreement z CDPR. Co więcej – tego rodzaju EULA obejmowałaby grę wyprodukowaną przez CDPR – a nie oprogramowanie – które co prawda pozwala na to i tamto – ale de facto jest zupełnie nie oparte na kodzie CDPR. (No właśnie… jest czy nie jest? Ale CDPR nie przedstawiło tego!) Precedensy w USA pokazują że to Ross ma rację… gdyby doszło do legal action w USA.
Po drugie, może się wkrótce okazać, że np. uruchomienie gry CDPR (celowo nie piszę jej nazwy, bo CDPR straszyło kiedyś pozwami za samo użycie nazwy… tak, to nieładnie i niezgodnie z prawem… ale jak tacy uparci, to nie będę forsował że podam nazwę tej gry CDPR w której zagrał znany amerykański aktor) – że uruchomienie gry CDPR na np. monitorze używającej innej technologii niż LCD jest naruszeniem czegoś tam. Na przykład gdy powstaną monitory holograficzne – nie, nie wolno produkować i sprzedawać takich monitorów, bo narusza to jakieś wydumane interesy CDPR. Przynajmniej w opinii „miszczów” po prawie na Collegium Humanum. Bo w sumie czym są google VR? Innym rodzajem monitora.
Gdyby CDPR było mądrzejsze… wróć, gdyby zarząd CDPR był mądrzejszy – to poszedłby na zwerbowanie Rossa do firmy – niemal za free dostaliby VR do swoich gier – a to jest raczej coś co może wygenerować niezły zysk – no ale do tego trzeba myśleć o czymś innym niż tylko dbanie o własny ogródek – nawet gdy ten ogródek nie istnieje w sensie prawnym.