4
4.06.2022, 06:45Lektura na 9 minut

Fabuła serii Diablo. Wyjaśniam, o co tam właściwie chodzi

Historia Diablo w opuszczonej chacie opowiedziana, spisana drżącą ręką wędrowca, który lękał się plugastwa lęgnącego się w siedlisku wiedźmy.

Tak ci powiem o historii Diablo. Nasi dziadowie nie zostali zrodzeni z kobiety i mężczyzny, tylko z anioła i demonicy. Znudzony wieczną wojną między Niebem a Piekłem Inarius opuścił dawne szeregi i sprzymierzył się z infernalnymi istotami, które też dość miały taplania się we krwi. Zabrał cudowny Kamień Świata i dał swym nowym braciom i siostrom Sanktuarium, miejsce, które miało być prawdziwym rajem ukrytym przed całą resztą anielskiej i piekielnej ferajny.

Tam powstaliśmy my, niegdyś wspaniali nefalemowie, czyli dzieci aniołów i demonów (cóż jest bowiem potężniejsze od mieszkańców Nieba i Piekła, jeśli nie owoc ich miłości?), teraz nędzne worki mięsa szarpane przez dwie walczące od wieków siły. Nikt już nie pamięta, o co chodzi w tej wojnie, wiemy natomiast, że najbardziej cierpią przez nią śmiertelnicy zamieszkujący Sanktuarium. Jeśli nie żerują na nas demony, dajemy się omamić kultystom ze Świątyni Trójcy albo kapłanom Katedry Światła, a organizacje te są niczym innym jak zamaskowaną agenturą Mefista oraz tegoż samego Inariusa, który powołał nas do życia.

Diablo II
Diablo II - Mefisto

Ale wróćmy do początków istnienia naszego świata. Póki Niebo i Piekło o nas nie wiedziały, póty mogliśmy czuć się bezpieczni. Pierwsze odkryły Sanktuarium diabły, rozpętując Wojnę Grzechu, której szczegóły rozmyły się przez stulecia, aczkolwiek znajdą się szaleńcy powiadający, że były to czasy, gdy na krótko odzyskaliśmy swe moce. Ponoć skierowało to na nas uwagę Nieba i dopiero wielki bohater, Uldyzjan ul-Diomed, poświęcił się, by z powrotem nas osłabić. Niebo i Piekło obiecały nigdy więcej nie wtrącać się w sprawy Sanktuarium, a przypieczętowaniem tej umowy stało się wiekuiste uwięzienie Inariusa w Płonących Piekłach. Ale ja bym w to nie wierzyła.


Diablo, czyli podstęp z Kamieniami Dusz

Wiem za to, skąd tyle śmierci ponad sto lat temu na tych ziemiach. Diablo, Baal oraz Mefisto, trzej przeklęci bracia zwani też Najwyższymi Złymi, upatrzyli sobie Sanktuarium jako pole do swych niecnych działań. Ale umowa jest umową i nawet najpodlejszy demon musi jej przestrzegać. Posunęli się zatem do podstępu, którym nabrali wszystkich: swych młodszych braci zazdrośnie łypiących w stronę potęgi starszyzny, anioły, a nawet powołany do walki ze sługami Piekła Zakon Horadrimów. Trzej bracia pozwolili wypędzić się z Piekła, a potem dali się zamknąć w Kamieniach Dusz. Powszechnie uwierzono, że w Sanktuarium zapanował pokój. Ja jednak wiem, że to, co działo się później, zostało przez nich starannie ukartowane. Siła demonów tkwi bowiem w podstępie.

Kamienie Dusz nie były zwykłymi, zimnymi głazami. Drzemiące w nich moce wpływały na żyjących wokół ludzi, szeptały do nich we snach, powoli ich deprawując. Mefisto trafił do Travincal, gdzie strzegli go kapłani Zakarum, nim doprowadził zakon do upadku. Znając lokalizację jednego z braci i chcąc mu pomóc, nakłonił arcybiskupa Lazarusa do wyruszenia na zachód.

Diablo
Diablo

Słuchaj teraz, bo tymczasem Diablo tkwił zamknięty w labiryntach pod klasztorem horadrimów, nieopodal niepozornego miasteczka zwanego Tristram. Pewnego dnia do siedziby zakonu przybył za namową Lazarusa król Leoryk, a Diablo poczuł, że oto jego dni w więzieniu dobiegają końca. Zaczął szeptać do umysłów władcy, księcia oraz arcybiskupa, a musicie wiedzieć, że słowa demona są paskudniejszą trucizną niż wszystko to, co trzymam w mojej spiżarce. W efekcie w krainie zapanował terror. Dopiero pojawienie się Aidana, pierworodnego Leoryka, położyło kres temu koszmarowi. Musiał on jednak zapłacić wielką cenę za zwycięstwo nad demonem – a uśmiercenie własnego brata wcale nie było najgorszą rzeczą, którą zrobił.

Aidan nie wiedział, że jego nadejście idealnie wpisywało się w plan Diablo. Demon chciał odnaleźć odpowiednie ciało i przejąć nad nim kontrolę. Wybór padł na bohatera, który zszedł do podziemi klasztoru. Aby utrzymać Diablo na uwięzi, Aidan musiał wbić Kamień Dusz we własne czoło i – wyobraź sobie – miał przy tym pewność, że zdoła pokonać wolę Pana Grozy! Jakże się mylił! Bohaterowie byli i pozostaną naiwni, pomnisz me słowa.


Diablo II, czyli knowania trzech braci

Czyż istnieje człowiek dostatecznie silny, by oprzeć się wpływowi demona? Aidan z pewnością nim nie był. Oszalały, przybrał postać Mrocznego Wędrowca i wyruszył na wschód w poszukiwaniu pozostałych Najwyższych Złych. Najpierw dotarł do grobowca Tal Rasha w celu uwolnienia Baala, a następnie udał się do Travincal, gdzie zamknięto Mefista. Tam też wszyscy trzej bracia odzyskali swe upiorne postacie. Mefisto pozostał w Sanktuarium, podczas gdy Diablo zstąpił do Piekła, by w krwawy sposób przypomnieć o swoim istnieniu pomniejszym demonom i zwerbować je do armii.

Diablo II
Diablo II - Pan Grozy

Ale śladem braci podążała już grupa bohaterów, którzy nie tylko zagnali Mefista do Kamienia Dusz, ale też przedarli się do samego Piekła. Ostatecznie udało im się pokonać Pana Grozy w Sanktuarium Chaosu, gdzie z kolei jego Kamień spłonął. Tylko Baal zdołał umknąć w góry Arreat. „Więzienie” Mefista zabrano do Piekielnej Kuźni, a tam zostało ono roztrzaskane na Kowadle Zniszczenia. To wyglądało na koniec dwóch Najwyższych Złych. Ale wcale nim nie było.


Pan Zniszczenia porywa się na Kamień Świata

Wiedz jednak, że góry Arreat nie były przypadkowym wyborem Baala, gdyż znajdował się w nich Kamień Świata, ów przecudny klejnot, który legł u podstaw stworzenia Sanktuarium. Demon postanowił położyć na nim swe plugawe łapy i skazić go. Panu Zniszczenia ponownie stawiono opór, ale szkód, jakie wyrządził, nie dało się już niestety cofnąć. Archanioł Tyrael postanowił zniszczyć Kamień Świata, przez co opadła bariera chroniąca nas przed Niebem i Piekłem. Słabością aniołów jest bowiem pycha, demonów – porywczość, a ludzi to, że gniją za życia.

Diablo II
Diablo II - Asasyn i Druid

Diablo III, czyli dziecię Pana Grozy

A teraz cofnijmy się w czasie do biednego Aidana, którego dręczyły koszmary związane z zamkniętym w nim Diablo. Mieszkająca w Tristram wiedźma Adria czułością ukoiła jego ból, a owocem ich miłości była córka, Lea, której straszliwe przeznaczenie zostało odkryte wiele lat po tym, jak ciało jej ojca obróciło się w proch.

Dwadzieścia lat po pokonaniu demonicznych braci w Tristram nikt już o nich nie pamiętał. Ostatni z horadrimów, Deckard Cain, wrócił do miasteczka i zaopiekował się Leą. Ich życie pewnie wyglądałoby całkiem spokojnie, gdyby nie nagłe przybycie Tyraela. Przyniósł on straszne wieści: oto do Sanktuarium zmierzają Pan Grzechu, Azmodan, oraz Pan Kłamstwa, Belial. Jak widać, młodsi bracia też chcieli coś uszczknąć z naszego świata i wzorem trzech Najwyższych Złych postanowili poszerzyć swe wpływy w ludzkich krainach. Do Lei przyłączyli się nefalemowie i wszyscy pospołu wyruszyli w podróż do pustynnego miasta Kaldeum, by pokrzyżować plany demonom. Tam natrafili na zaginioną dawno temu matkę Lei, Adrię. Z jej pomocą udało się odnaleźć artefakt zwany Czarnym Kamieniem Dusz i zamknąć w nim Beliala oraz Azmodana. Wydaje ci się teraz, że skoro pomniejsi władcy demonów zostali pokonani, o Diablo, Mefiście i Baalu słuch zaś zaginął, to nasi bohaterowie mogli uznać się za zwycięskich? Cóż, nefalemowie i Lea też tak sądzili.

Diablo Tristram
Diablo - Tristram

Któż jednak w przebiegłości może równać się z demonem? Odpowiedź to: czarownica. Od wielu lat pod bokiem Deckarda Adria snuła swe plany przebudzenia Diablo w ciele córki. Kiedy nefalemowie odkryli Czarny Kamień Dusz, matka dziewczyny ujawniła swe prawdziwe zamiary. W efekcie Tyrael został spętany, Leę zaś poświęcono w mrocznym rytuale, w trakcie którego odrodził się Diablo. Zbierane dusze demonów posłużyły mu jako wspaniała strawa działająca jak mój eliksir tłoczący w żyły nową energię. Pan Grozy zyskał siłę siedmiu demonów i udał się do Niebios, a zaraz za nim Diamentowe Wrota przekroczyły piekielne hordy.

Jak widać, nieważne, z jaką zajadłością Diablo walczy o władzę nad Stworzeniem, za każdym razem ktoś go jednak pokonuje. Tak samo było i teraz. Nefalemowie dorwali go nawet we własnej domenie, Krainie Grozy, i zniszczyli. Misterny plan Adrii się nie powiódł, a Czarny Kamień Dusz stał się więzieniem Diablo. Uwolniony Tyrael postanowił ukryć ten bardzo groźny artefakt, a przy okazji doprowadził do odrodzenia się Zakonu Horadrimów.

Diablo
Diablo II - Tyrael

Ale nie tylko demony miewają pomysły, które zagrażają całemu światu. Anioły wcale nie są od nich lepsze, o nie. Oto pojawił się zaginiony od lat archanioł mądrości, Maltael, i – zupełnie wbrew swemu aspektowi – rozbił Zakon Horadrimów i powołał do życia armię Żniwiarzy, obwołując się Aniołem Śmierci. Wpadł na pomysł prostacki, acz straszny: postanowił odebrać duszę każdemu śmiertelnikowi, jako że to w ludziach upatrywał źródła wszelkiego niepokoju. Okazuje się jednak, że mimo iż jesteśmy tylko nędznym cieniem dawnych nefalemów, potrafimy pokonać nawet potężnego Maltaela. Niech imię jego zostanie po trzykroć przeklęte, w ostatecznej walce strzaskał on bowiem Czarny Kamień Duszy, a gdy zginął, uwolniły się wszystkie trzymane w artefakcie demony.

To koniec, bo gorzej już być nie może. Ale poczekaj jeszcze, mam ci do powiedzenia coś na pocieszenie.

Diablo III
Diablo III - pole bitwy

Diablo IV, czyli powrót matki

Z jednej strony dręczeni przez demony, z drugiej zmuszani do uległości wobec aniołów – nie ma spokoju dla mieszkańców Sanktuarium. Jednak jest pewna istota, która nas sobie ukochała. To ona przywróciła nam moce w Wojnie Grzechu, to ona próbowała zachować naszą półboską naturę, z jaką zostaliśmy powołani na świat jako gatunek. Inarius, niegdyś jej kochanek, dwukrotnie już wypędził ją do Pustki. Ale nie smućmy się, bo w końcu, po setkach lat nieobecności, Lilith powraca, szerząc swój kult w Sanktuarium.

Diablo IV
Diablo IV - Inarius i Lilith

Radujmy się, bo nikt nigdy nie kochał ludzi tak, jak Lilith. Kiedy jej różnokolorowe oczy padną na nas, świat ponownie się odmieni i tym razem pokażemy tym nudnym aniołom i niepokornym demonom, gdzie ich miejsce. A tymczasem wybacz starej wiedźmie, muszę wrócić do warzenia dekoktów.

Redaktor
Joanna „Ranafe” Pamięta-Borkowska

Operuję padem jak nunchako, chociaż wolę chińskie sztuki walki. Nie ma gatunku gier, którego bym nie lubiła – są tylko takie, które szybciej mnie nudzą. Cenię dobrą opowieść, chociaż czasami wystarczy mi piękne uniwersum albo jak postać się przekonująco drapie. Pisałam wcześniej w Ja, Rock! i Polygamii, a gram od zeszłego wieku, co brzmi, przyznacie, poważnie.

Profil
Wpisów73

Obserwujących18

Dyskusja

  • Dodaj komentarz
  • Najlepsze
  • Najnowsze
  • Najstarsze

Polecane