4
19.09.2022, 16:00Lektura na 5 minut

[Sprawdzam] Zapisane w gwiazdach

Astrologowie ogłaszają tydzień dobrych rzeczy.


Iza „9kier” Pogiernicka

Foretales

Alkemi | PC, NS | przygodowa • karcianka • zarządzanie zasobami


Niby karcianka, a przygodówka – na pewno coś wartego zainteresowania. Gra, która mechanikę rozmaitych interakcji między kartami wykorzystuje do opowiedzenia historii pewnego złodziejaszka próbującego wraz ze znajomymi uratować świat przed nadciągającą zagładą. Mniej hermetyczna i bardziej fabularna (w tradycyjnym sensie) niż Cultist Simulator, znacznie bardziej przyjazna i podzielona na rozdziały, a do tego narysowana w ślicznym disneyowskim stylu – choć niestety jak na mój gust, za ciemna – i ładnie udźwiękowiona. Karty i zasoby mogą być wykorzystana na różne sposoby – przykładowo pieniądze można wrzucić do studni, dać biednym dzieciom, zrobić za nie zakupy lub wręczyć je jako łapówkę przed konfrontacją. Walka się zdarza, lecz warto jej unikać, bo zdrowie postaci jest cenne, a trupy przyciągają kłopoty. Gra pozwala realizować misje w dowolnej kolejności, jednak daje ograniczenia – każdą trzeba zrealizować w określoną liczbę tur, bo inaczej następują negatywne konsekwencje. Przykładowo wyciągnęłam kumpla z więzienia, ale gdybym tego nie zrobiła, pewnie byłby już martwy i nie miałabym go w drużynie. Ukończyłam dopiero ze dwie czy trzy misje, nie licząc prologu, ale już wiem, że raczej nie da się wykonać wszystkich i trzeba będzie się na coś zdecydować. A od takich wyborów i kolejności może zależeć to, czy ostatecznie uda się uchronić świat, czy nie. Na pewno będę grała dalej.


The Wandering Village

Stray Fawn Studio | PC | city builder • RTS ekonomiczny • survival



O demie The Wandering Village – gry, w której buduje się osadę na grzbiecie gigantycznej bestii – pisałam już w marcu. W zeszłym tygodniu produkcja trafiła do wczesnego dostępu i widzę, że przez pół roku trochę się pozmieniało. Przede wszystkim mam wrażenie, że jest dużo łatwiej. Chmury zarodników, które zakażają rośliny i szybko się rozprzestrzeniają, pojawiają się na grzbiecie Onbu znacznie rzadziej, bo przynajmniej na początku jest ich mniej na mapie świata. Może to być jednak związane z faktem, że grałam na najniższym poziomie trudności – jeśli wierzyć opisowi, jako jedyny zawiera samouczek, a ja potrzebowałam przypomnieć sobie mechanizmy gry. Większość z nich pozostała bez zmian, lecz na przykład chatka dla osadników wypalających zainfekowane rośliny za pomocą specjalnego sprzętu nie ma już wyznaczonego obszaru działania – wyobrażam sobie więc, że ludek może przejść na drugi koniec mapy, a ja niepotrzebnie postawiłam od razu dwie takie placówki. Do gry dodano też różne warunki pogodowe, np. będący w ruchu huragan stanowiący zagrożenie dla budowli. Twórcy zaimplementowali także oszczędną i nieinwazyjną, ale przyjemną integrację z Twitchem, więc każdy kolonista ma szansę otrzymać ksywkę któregoś z widzów; osoby oglądające mogą też wpływać na to, czy Onbu posłucha mojej sugestii na skrzyżowaniu i pójdzie w wybraną przeze mnie stronę. Uważam, że mutualizm, na którym opiera się większość mechanizmów, to naprawdę ciekawy pomysł na grę. Jeśli stwór umrze, to kolonia także, bo powierzchnia jest toksyczna, więc z jednej strony się go wykorzystuje (transport, pobieranie żółci czy krwi, wyrywanie kolców, by zdobyć kamień itp.), a z drugiej opiekuje się nim (dokarmianie, głaskanie, leczenie itp.). Ciekawi mnie tylko, czy w obecnej wersji można iść w nieskończoność, dopóki starczy sił i zasobów, czy jednak podróż przez powtarzające się (niestety!) biomy może skończyć się inaczej niż zagładą ludzkości – na przykład dotarciem do nietoksycznego raju, w którym będzie można się normalnie osiedlić.


Wilderplace

Saman Benel-Benrud, Micah Fitch, Tom Lubanovic | PC | logiczna

Ta tradycyjna gra logiczna skusiła mnie minimalistyczną oprawą audiowizualną, lecz oferuje więcej – atmosferę „zen”, mapy połączone ze sobą na modłę metroidvanii i ciekawe interakcje między szamanką i otaczającym ją światem. Rozgrywka polega na przywracaniu porządku w Boskim Ogrodzie – chodzi się więc po małych lokacjach, przerzuca wredne duszki do drzew czy kamieni i unika nieprzyjaznych stworzeń. Z czasem szamanka uczy się, jak przesadzać drzewa i przesuwać kamienie, a później pewnie jeszcze wielu innych rzeczy – po trzech godzinach z hakiem mam za sobą dopiero 25% gry i choć na początku łamigłówki były łatwe, teraz zdarza mi się na dłużej zamyślić nad poziomem. Drzewa czy kamienia nie da się postawić gdziekolwiek, na przeniesienie duszka ma się każdorazowo tylko trzy ruchy, plansze są pełne przeszkód, a wiele postaci, mających zresztą różne motywacje, jest w ciągłym ruchu. Jeśli potrzebujesz w życiu spokojnego czasu w samotności, Wilderplace może być grą dla ciebie. Byłaby idealna do ogrywania na Switchu czy nawet na telefonie i mam nadzieję, że prędzej czy później pojawi się taki port.

„Sprawdzam” to cykliczny segment, w którym co poniedziałek przyglądam się trzem ogrywanym akurat produkcjom – głównie niezależnym, ale nie tylko. Jeżeli ci się podoba, zachęcam do rzucenia okiem na POPRZEDNIE ODCINKI.

Jeśli masz ochotę razem ze mną poznawać nowe tytuły, zapraszam na MÓJ KANAŁ NA TWITCHU (od wtorku do czwartku od ok. 13, w piątki od ok. 13 lub 18, w soboty od ok. 16). Do zobaczenia!

Redaktor
Iza „9kier” Pogiernicka

Streamuję w przyjemnej atmosferze gry, których nie znasz. Zajrzyj: www.twitch.tv/9kier ;)

Profil
Wpisów300

Obserwujących22

Dyskusja

  • Dodaj komentarz
  • Najlepsze
  • Najnowsze
  • Najstarsze

Polecane