1348 Ex Voto to słaba gra, ale średniowieczne lesbijki nie miały z tym nic wspólnego [RECENZJA]

1348 Ex Voto to słaba gra, ale średniowieczne lesbijki nie miały z tym nic wspólnego [RECENZJA]
Są takie gry, którym internauci od początku źle życzą. Powody mogą być różne, niemniej często zahaczają o kwestie światopoglądowe, szczególnie przedstawienie różnego rodzaju mniejszości. Tak właśnie było w przypadku 1348 Ex Voto – tytułu zasługującego na krytykę, choć z zupełnie innych powodów.

1348 Ex Voto, debiutancka produkcja włoskiego studia Sedleo, opowiada o średniowiecznej rycerce imieniem Aeta. W tytułowym roku wioska bohaterki pada ofiarą najazdu, a kobieta, którą wojowniczka darzy uczuciem, zostaje porwana przez agresorów. Ten opis chyba wystarczy, by domyślić się, czemu niektóre środowiska natychmiast zaczęły pluć jadem.

Często widywałam zarzut, że 1348 Ex Voto to pozycja dla nikogo – bo kto chciałby wcielać się w średniowieczną queerową rycerkę? Odpowiedź brzmi: ja bym chciała! Miałam wielkie oczekiwania wobec tego tytułu, szczególnie że Biancę, ukochaną protagonistki, dubbinguje niezawodna Jennifer English (Posępne Serce z Baldur’s Gate 3, Maelle z Clair Obscur: Expedition 33). Niestety, już pierwsze chwile z grą okazały się rozczarowujące.

1348 Ex Voto

Jeśli chodzi o rozgrywkę, konstrukcja 1348 Ex Voto jest prosta. Jako Aeta przemierzamy kolejne poziomy, biegając od wroga do wroga i zbierając po drodze rozmaite ulepszenia czy prowiant. Czasem przychodzi nam też zaliczyć sekwencję platformową albo rozwiązać prostą zagadkę. W walce, bo to ona odgrywa w gameplayu najważniejszą rolę, posługujemy się sprawdzonym mieczem, który bohaterka może trzymać w jednej dłoni bądź oburącz. Przełączanie się między tymi chwytami stanowi właściwie istotę całego wyzwania, co w teorii brzmi całkiem w porządku. Sęk w tym, że w teorii wiele rzeczy w 1348 Ex Voto wydaje się w porządku.

ja również czekałem

Tak, ja również czekałem na Ex Voto. Nie powinno to dziwić, gdyż zachwalałem już 2 lata temu Hellblade’a 2 w recenzji na CD-Action jako wierny fan „jedynki”, którą uważam za pioniera kinowych, liniowych i skupionych na narracji akcyjniaków. Wierzyłem i dalej wierzę, że Unreal Engine 5 pomoże wielu mniejszym studiom w stworzeniu opowieści spektakularnych wizualnie, a przy okazji angażujących fabularnie i nie ukrywam, że porażka Ex Voto wybija mi miecz z rąk, zmuszając mnie do oczekiwania na światełka nadziei w gatunku. Niemniej jednak nie skreślajmy takowych gier z góry – zwłaszcza z powodów nie tyle obiektywnych, co ideologicznych.

Karol Laska

Dlaczego naprawdę liczyłam na coś dobrego

Choć w grze znajduje się mnóstwo elementów, o których można się wypowiadać krytycznie, przed premierą najgłośniej wybrzmiewały zarzuty wynikające chyba wyłącznie z uprzedzeń. Sam fakt, że główna bohaterka jest nieheteroseksualną kobietą, rozsierdził niektórych graczy w niespotykanym wręcz stopniu. Najczęściej powtarzana pretensja to brak realizmu – historycznego, ale też… fizycznego. Bo niby skąd Aeta dysponuje siłą zdolną pokonać mężczyzn?

Argumentacja w obu przypadkach pokazuje jednak mocno wybiórcze podejście do tematu. Nawet jeśli 1348 Ex Voto nie odwzorowuje wiernie epoki – co nie ma nic wspólnego z orientacją seksualną postaci – pewien stopień ahistoryczności to przecież cecha większości dzieł osadzonych w przeszłości, również gier (np. w Ghost of Tsushima można walczyć kataną, która w 1274 roku nie powinna jeszcze istnieć). Krytyka „nierealistycznie silnej” protagonistki wydaje się nie mniej absurdalna, bo kimże jest niewiasta pokonująca grupy żołdaków w porównaniu z większością postaci z jRPG walczących z istotami boskimi lub półboskimi?

I chociaż wiem, że byłam w mniejszości, wiązałam z tym tytułem naprawdę spore nadzieje. Zarysowana w zwiastunach opowieść o trudnej miłości dwóch kobiet wydawała się ciekawa i poruszająca, a kiedy do tego wszystkiego doszła jeszcze walka na miecze, naprawdę byłam kupiona. 1348 Ex Voto nie jest kiepskie za sprawą wątku homoseksualnego – te dwa fakty są ze sobą kompletnie niepowiązane. To słaba gra, ale średniowieczne lesbijki nie miały z tym nic wspólnego.

1348 Ex Voto

Dlaczego się rozczarowałam

Skoro mamy to już za sobą, przejdźmy do tego, czemu mimo dobrych założeń produkcja studia Sedleo ostatecznie wypada słabo. Będzie krótko, bo to krótka gra (zajmuje około 6 godzin), więc zbyt długie pastwienie się nad nią uważam za zbyteczne.

Mówię to z wielkim bólem, ale 1348 Ex Voto okazało się po prostu niegotowe. Największym problemem jest tu nie tylko niedopracowana optymalizacja, choć i ona daje się we znaki, ale też liczne, naprawdę liczne błędy. Mogłabym wymieniać je bez końca, a nawet uszeregować w kolejności od najśmieszniejszego (miecz zaczynający latać w pobliżu bohaterki zamiast spokojnie wisieć przy jej boku) do najbardziej frustrującego (losowe wyłączanie się przycisków ataku i bloku, również podczas potyczek z bossami). Taki stan techniczny uważam za nie do przyjęcia, gdyż zwyczajnie odbiera całą radość z zabawy – a przecież wcale nie jest tak, że 1348 Ex Voto zapewnia jej jakoś bardzo dużo.

1348 Ex Voto

Wiele mogę wybaczyć, jeśli chodzi o problemy techniczne – pod warunkiem, że pod zalewem bugów i spadków płynności znajduje się coś, co uważam za warte wystawiania mojej cierpliwości na próbę. Niestety, ani system walki, ani scenariusz nie są na takim poziomie, by cokolwiek graczowi wynagrodzić. Fabuła, która mogłaby być przecież tym, co pozytywnie wyróżniłoby ten tytuł, mimo potencjału nie radzi sobie z przekazaniem tego, co przekazać chciała. Szczególnie ostatni rozdział sprawia wrażenie zrobionego na szybko, przez co ciekawe w teorii zakończenie wypada blado.

Skoro wspomniałam już o Jennifer English, muszę zwrócić uwagę na fakt, jak fatalnie zaanimowana została odgrywana przez nią postać. Jej lewitujące warkocze i opadająca dolna warga odbierają powagę wszystkim scenom, w których występuje Bianca (a to one powinny być przecież najbardziej poruszające). Inni bohaterowie i bohaterki wypadają mniej lub bardziej w porządku, co szokuje tym mocniej, że English to przecież największa gwiazda w obsadzie. To właściwie podsumowuje, z czym 1348 Ex Voto radzi sobie najgorzej – z wykorzystaniem potencjału tkwiącego gdzieś bardzo, bardzo głęboko.

1348 Ex Voto

Dlaczego nie skreślałabym twórców

Choć nie jestem fanką debiutanckiej gry studia Sedleo, nie uważam, że to produkcja zupełnie pozbawiona zalet. Pojawiają się w niej przebłyski czegoś dobrego – czy to w wykorzystanych mechanikach, czy w narracji. Na późniejszych poziomach, gdy odblokujemy już najważniejsze umiejętności, walka potrafi sprawiać satysfakcję (o ile się nie zepsuje). Również fabuła, choć kompletnie nie radzi sobie z niektórymi wątkami, wybrane prowadzi dość intrygująco, a wśród czerstwych dialogów znalazły się też wypowiedzi całkiem zgrabne. 1348 Ex Voto nie poniosło porażki przez kwestie ideologiczne, ale przez zbytnie ambicje twórców.

W wielu momentach miałam poczucie, że developerzy zapatrzyli się na tytuły o większym budżecie i stworzone przez bardziej doświadczone zespoły, nie biorąc poprawki na własne możliwości. Gdy drastycznie spadała mi płynność, najczęściej działo się tak z powodu zbyt dużej liczby efektów i animacji pojawiających się na ekranie w tym samym czasie. Przykładowo w trakcie starcia z jednym z bossów poczynaniom gracza przygląda się zdecydowanie zbyt gęsty tłum – gra wówczas nie wyrabia, a przecież równie dobrze mogłoby go tam w ogóle nie być. Klatki na sekundę lecą na łeb na szyję, gdy wokół Aety i jej przeciwnika pojawiają się jeszcze płomienie.

1348 Ex Voto

Mówiąc wprost – twórcy przestrzelili. Nie mnie oceniać, czego zabrakło w trakcie procesu twórczego (pieniędzy, czasu, rąk do pracy…), ale skala projektu zdecydowanie przerosła możliwości młodego studia. Wierzę jednak, że jeśli Sedleo przetrwa (co przy dzisiejszym stanie branży może być, niestety, niełatwe), nauczy się na błędach i następnym razem zaserwuje coś naprawdę dobrego.

W 1348 Ex Voto graliśmy na PS5.

1348 Ex Voto – podsumowanie i ocena

OCENA: 4+

PODSUMOWANIE: Choć miewa lepsze momenty, 1348 Ex Voto to gra okrutnie niedopracowana i niewykorzystująca swojego potencjału narracyjnego oraz mechanicznego. Przydałoby się jej dużo więcej czasu i uwagi ze strony developerów, by miała szansę stać się tym, czym mogła być. 

PLUSY:

  • w późniejszych etapach gry walka robi się całkiem znośna;
  • aktorzy i aktorki dają radę;
  • niektóre składowe fabuły się udały…

MINUSY:

  • …ale niektóre są w ogóle bez polotu;
  • nierówne dialogi;
  • absolutnie fatalny stan techniczny;
  • przez większość czasu szalenie frustrujące starcia; 
  • pozory swobody w budowaniu postaci to jednak tylko pozory;
  • niedopracowane animacje.

47 odpowiedzi do “1348 Ex Voto to słaba gra, ale średniowieczne lesbijki nie miały z tym nic wspólnego [RECENZJA]”

  1. Cóż, ja też na grę czekałem, mykałem że może będzie takie lepsze A Plague Tale, bez cudowania z fontannami szczurów, ale jest znacznie gorzej. Ograłem wprawdzie tylko demo, ale nie miałbym siły i nie widział sensu, żeby przechodzić całość. A co do wspomnianych zarzutów ideologicznych, to niestety po raz kolejny nieszczęśnicy nie mogący przeżyć innej koncepcji bohaterki niż Lara, się ośmieszają misa przeciwskuteczne. Ich nagonka sprawia niemal całkowicie przykrywa rzetelną ocenę tej słabej gry, co sprawi, że pewnie wiele osób po nią sięgnie.

    • „że pewnie wiele osób po nią sięgnie.”

      Nie zanosi się na to 8)

      • „Wiele” czyli trzech dzielnych muszkieterów, którzy kupią tę grę żeby zrobić na złość tym zwyrodniałym piwniczakom (czy jak ich tam lewactwo nazywa). Normalnie armia! Porównywalna ilość z reprezentantów „modern audience”.

    • Jedyne osoby które się tutaj ośmieszyły to twórcy fikając na X-sie, i te 250 000 które koniec końców gry nie kupiły 😉

  2. „Krytyka „nierealistycznie silnej” protagonistki wydaje się nie mniej absurdalna, bo kimże jest niewiasta pokonująca grupy żołdaków w porównaniu z większością postaci z jRPG walczących z istotami boskimi lub półboskimi?”
    Przepraszam, co kuźwa? Pytasz dlaczego postać z gry historycznej aspirującej do przynajmniej pozorów realizmu nie może czegoś zrobić, skoro w zupełnie innym gatunku fantasy jRPG wyczyniają jeszcze bardziej niesamowite rzeczy? Poważnie?

    To jest porównanie równie mądre, jak „dlaczego w ARMA 3 nie mogę rozwalać czołgów z M16, skoro w takim Suicide Squad można było, wystarczyło celować w takiego fioletowego gluta?” Albo „dlaczego w Assetto Corsa jak wyjadę na trawę, to wpadam w poślizg przy 50 km/h, skoro w Forzy Horizon 4 popieprzam przez pola lasy i ugory torowym bolidem z prędkością 350 km/h?” „Dlaczego w Combat Mission mój piechociaż ginie od jednego trafienia z karabinu, chociaż w Command& Conquer taki sam „chłopek” przyjmuje na klatę pięć trafień z działa, zanim padnie?” Zupełnie różne gatunki z zupełnie różnymi oczekiwaniami i wymaganiami względem realizmu, czy raczej zwyczajnej wiarygodności (bo większość superrealistycznych gier byłaby praktycznie niegrywalna).

    Przenieśmy całą tę grową historię do jakiegoś Forgotten Realms i już naprawdę nie byłoby problemu (no pewnie znaleźliby się tacy, którzy i tak by marudzili, bo „baba z mieczem”, ale dla większości tych, którzy mają tu zastrzeżenia, zniknęłyby one całkowicie), bo inne uwarunkowania kulturowe niż w naszym historycznym świecie rzeczywistym, nie wspominając już o masie magii w każdej możliwej postaci i aktywnie działających bogach dają wszelkie możliwości wytłumaczenia, dlaczego każdy może wszystko. Nawet niziołek może specjalizować się w zabijaniu olbrzymów ciosem w głowę, bo ma pas siły i buty skoczności.

    Może znasz Z Mgły Zrodzonego Sandersona? Cuda wyprawiają z tą magią metali, Vin jest czystą mocą prawdopodobnie silniejsza od Kelsiera, ale wciąż jej waga i rozmiary odgrywają rolę i w próbie „przepychania” monety podczas treningu z Kelsierem niespodziewanie leci, bo próbowała popchnąć coś cięższego od siebie i nie pomyślała, żeby się o coś zaprzeć. To wygląda dość zabawnie, że fantasy z magią, gdzie każdy może wszystko, „bo magia”, jest zachowany zdrowy rozsądek i detale pomagające w ten świat uwierzyć, a tymczasem „realistyczne” realia historyczne wygodnie to sobie pomija.

    No dobra, teraz, jak już sobie pomarudziłem na argument o jRPG wzięty z odwłoka, to o samej grze: szkoda, że twórcom nie wyszło. Mogłem mieć zastrzeżenia co do sensowności osadzania kobiety w grze historycznej w tamtych czasach, ale na papierze to wyglądało na tyle ciekawie, że i tak liczyłem na coś interesującego.

    • Jakiej gry historycznej i jakiego realizmu?! Inspirowane historią realia, to tylko figura stylistyczna. A realizm? Że niby mężczyzna zabijający wręcz 500-1000 przeciwników jest wiarygodny?? No bez jaj. Jesteś świadomy ile oni dźwigali? Wiesz jak dużo wysiłku i energii kosztował każdy pojedynek? Zdajesz sobie sprawę, że nawet jeśli takiemu rycerzowi udało się pokonać kilku przeciwników, to potem słaniał się ze zmęczenia na nogach? Chcesz realizmu, zapomnij o wszystkim co widziałeś w grach.

      • No wybacz, zapomniało mi się, że oczekiwanie od ludzi w internecie, że przeczytają więcej niż dwa zdania proste pod rząd, jest nadmiernym optymizmem.

        Skup się i przeczytaj ze zrozumieniem: „względem realizmu, czy raczej zwyczajnej wiarygodności (bo większość superrealistycznych gier byłaby praktycznie niegrywalna)”. Wierzę w ciebie.

        Mosparko napisał(a):

        Inspirowane historią realia, to tylko figura stylistyczna.

        No to zapytajmy o zdanie autorów/wydawcę: „Journey through a tumultuous Medieval Italy as Aeta… Brave the harsh realities of the Italian late medieval period… 1348, a tumultuos medieval Italy”.

        Nie ma mowy o krainie undziumundziu inspirowanej średniowieczem.

      • @DirkPitt1
        No bez przesady, jedna baba robiąca mieczem też się może się trafić.

        Imho największy ból z bohaterką tyczy się jej wyglądu, zrobiliby ją atrakcyjniejsza (piję główne do fryzury) i kwik mniejszy o 80%.

      • @Bodzio96
        No wiem, że bez przesady. Jak napisałem w oryginalnym komentarzu, trochę marudzę, ale żałuję, że gra okazała się kiepska, bo w założeniu była interesująca i grałbym.

        Po prostu byłoby ciekawie, gdyby twórcy rzeczywiście przełożyli jakoś mniejsze rozmiary i masę bohaterki na mechanikę walki. W takim Hellblade (dla mnie gra świetna), chociaż nigdy świadomie nie podejmowałem takiej decyzji, ani mechanika gry tego nie uwzględniała, używałem tylko uników, a nigdy parowania, bo podświadomie czułem, że ci masywni przeciwnicy by Senuę po prostu zdmuchnęli ciosem, który próbowałaby zablokować. Moim zdaniem A Plague Tale też miało pod tym względem walkę bardzo dobrze przemyślaną: zaskoczenie albo ataki dystansowe, bo w bezpośredniej walce Amicia padała od jednego trafienia.

        A co do atrakcyjniejszego wyglądu, to akurat jej wygląd w grze to element, który mi pasuje do realizmu/wiarygodności. Ta niepochlebna fryzura akurat miałaby sens dla kogoś, kto zajmuje się walką. I przeciwnikowi trudniej chwycić, i w nic się włosy nie zaplączą w najmniej odpowiednim momencie i łatwiej zmieścić pod hełmem. Więc absolutnie się nie czepiam, że nie dali seksbomby prosto po wyjściu z salonu urody.

    • Jak z dobry z natury bohater-chłop w spektakularny sposób zabija mieczem tysiące przeciwników w jednym starciu to jest normalna sprawa, dysonans ludonarracyjny i zawieszenie niewiary na potrzeby rozgrywki, a jak baba albo murzyn jest bohaterem gry o samurajach albo rycerzach to jest zakłamywanie historii honk

  3. Może gdyby poświecili produkcji gry połowę tej energii, jaką poświecali na durne przytyki w konkurencję to wyszło by inaczej. 🙂

  4. Inwalida Z Płocka 17 marca 2026 o 21:47

    Nawet nie wiedziałem że ten crap powstaje, a tu nagle takie tony osób które „czekały”, ale jakos dyskusji było zero przed premiera, zreszta tak samo jak jakiegokolwiek marketingu.

    • Niektórzy śledzą zapowiedzi w różnych źródłach, inni nie. Na tym kanale gra była np w liście zapowiedzi na ten miesiąc.

  5. 250k dalo do wishlisty, i gdzie ci ludzie? czemu nie kupuja skoro to gra dla nich?

  6. [cytat author=”DirkPitt1″ comment_id=”1507547″]: „względem realizmu, czy raczej zwyczajnej wiarygodności”
    /cytat]

    Ośmieszasz się ponadprzeciętnie…
    Twoje ograniczenie mentalne nie tylko nie pozwala Ci wyjść ponad absurdalne wyobrażenie o wiarygodności figury wszechmocnego mężczyzny-herosa, ale jeszcze każe Ci go bronić jako czegoś racjonalnego…

    To zaś, że krótki marketingowy opis ogólnych realiów, bierzesz za deklaracje, iż to będzie rekonstrukcja historyczna, jest doprawdy rozczulające XD
    Poza tym jakoś nie stosujesz tu swojej zasady, bardzo luźnej „względności realizmu”, bądźże konsekwentny…

    • szczurwysyn 18 marca 2026 o 10:17

      Ośmieszasz to ty się tymi pseudo-psychoanalizami ludzi, których na oczy nie widziałeś i zamieniłeś parę zdań na portalu o gierkach. Może zbierz niektórych chłopaków z sekcji komentarzy i załóżcie własny gabinet 😀

    • Mosparko napisał(a):

      Twoje ograniczenie mentalne

      No popatrz, wolę być „ograniczony mentalnie” niż zwykłym chamem, który nie potrafi wymienić dwóch komentarzy bez uciekania się do ad personam. Niby taka intelektualna „elyta”, inteligent co się doktoryzował ze sztuki, a słoma z butów wyłazi.

      Jak to jest, że wy nieograniczeni mentalnie, o otwartych umysłach i szerokich horyzontach w swojej niezmierzonej tolerancji i otwartości potraficie zaakceptować wszystko i wszystkich, poza kimkolwiek, to ma choć trochę inne niż wasze poglądy na dowolną kwestię?

      Mosparko napisał(a):

      absurdalne wyobrażenie o wiarygodności figury wszechmocnego mężczyzny-herosa

      Zacny hohoł, milordzie.

      • Karol LaskaRedakcja 18 marca 2026 o 11:09

        Wyluzujcie odrobinę.

      • Karol Laska napisał(a):

        Wyluzujcie odrobinę.

        Ja nie zacząłem ad personam i jeśli Mosparko powstrzyma się od osobistych wycieczek, to nie będę kontynuował. Jeśli nie stać go na kulturę w dyskusji, to nie będę mu odpowiadać wyższym stylem od łopaty, tylko będę się wyrażać na jego poziomie.

      • „No wybacz, zapomniało mi się, że oczekiwanie od ludzi w internecie, że przeczytają więcej niż dwa zdania proste pod rząd, jest nadmiernym optymizmem.

        Skup się i przeczytaj ze zrozumieniem: „względem realizmu, czy raczej zwyczajnej wiarygodności (bo większość superrealistycznych gier byłaby praktycznie niegrywalna)”. Wierzę w ciebie.”

        No to bardzo masz zsubiektywizowane pojęcie kulturalnej dyskusji, zależne od wektora kierunkowego wypowiedzi… Chyba, że nie rozumiesz znaczenia tego co wypisujesz (co by mnie też nie zdziwiło).

      • DirkPitt1 napisał(a):

        Karol Laska napisał(a):
        Wyluzujcie odrobinę.

        Ja nie zacząłem ad personam i jeśli Mosparko powstrzyma się od osobistych wycieczek, to nie będę kontynuował. Jeśli nie stać go na kulturę w dyskusji, to nie będę mu odpowiadać wyższym stylem od łopaty, tylko będę się wyrażać na jego poziomie.

        Nie rozumiesz pojęcia „kultury” którym się posługujesz…

      • Mosparko napisał(a):

        „No wybacz, zapomniało mi się, że oczekiwanie od ludzi w internecie, że przeczytają więcej niż dwa zdania proste pod rząd, jest nadmiernym optymizmem.
        Skup się i przeczytaj ze zrozumieniem: „względem realizmu, czy raczej zwyczajnej wiarygodności (bo większość superrealistycznych gier byłaby praktycznie niegrywalna)”. Wierzę w ciebie.”
        No to bardzo masz zsubiektywizowane pojęcie kulturalnej dyskusji, zależne od wektora kierunkowego wypowiedzi… Chyba, że nie rozumiesz znaczenia tego co wypisujesz …

        Mosparko napisał(a):

        „No wybacz, zapomniało mi się, że oczekiwanie od ludzi w internecie, że przeczytają więcej niż dwa zdania proste pod rząd, jest nadmiernym optymizmem.
        Skup się i przeczytaj ze zrozumieniem: „względem realizmu, czy raczej zwyczajnej wiarygodności (bo większość superrealistycznych gier byłaby praktycznie niegrywalna)”. Wierzę w ciebie.”
        No to bardzo masz zsubiektywizowane pojęcie kulturalnej dyskusji, zależne od wektora kierunkowego wypowiedzi… Chyba, że nie rozumiesz znaczenia tego co wypisujesz …

        Akurat moją intencją było tutaj ogólne wyrażenie irytacji na internetową tendencję do czytania bez zrozumienia i odpowiadania na wybrane fragmenty wypowiedzi, pomijając ich kontekst i fragmenty mniej wygodne. Nie skierowane personalnie do ciebie. Natomiast przyznaję, że faktycznie, mogło zabrzmieć jak skierowane konkretnie przeciwko tobie.

        Prawdopodobnie każdy z nas pozostanie przy swoim stanowisku względem tego co jest realistyczne/wiarygodne w danym kontekście, więc chyba nie ma sensu kontynuować. Pokój, brachu.

      • Karol Laska napisał(a):

        Wyluzujcie odrobinę.

        Rzadki przykład interwencji Wielkich Przedwiecznych w komentarzowej pyskówce. Warte odnotowania.

      • KapitanŻbik napisał(a):

        Karol Laska napisał(a):
        Wyluzujcie odrobinę.

        Rzadki przykład interwencji Wielkich Przedwiecznych w komentarzowej pyskówce. Warte odnotowania.

        Prawda. Jeszcze jak niebiosa się rozstąpią i Wielcy Przedwieczni przybędą, gdy pewien osobnik, który wszędzie widzi dzbany znowu zaspamuje jakąś dyskusję jednym i tym samym komentarzem, to będę w siódmym niebie.

    • idź sobie pograj murzynem samograjem, daj ludziom mieć rozsądne opinie.

  7. Uwaga do recenzji:

    W podsumowaniu jako minus widnieje „pozory swobody w budowaniu postaci to jednak tylko pozory;”, natomiast w samym teście system rozwoju(?) postaci jest ledwo wspomniany. Dałoby radę uzupełnić tekst o tą kwestię?

    • Avatar photo
      Aleksandra JungRedakcja 18 marca 2026 o 11:56

      Hej! W tekście nie rozpisałam się na temat budowania postaci, ponieważ jest to mało rozwinięty system i niewiele można na jego temat opowiedzieć. Chętnie jednak uzupełnię tutaj.

      Rozwój bohaterki jest uzależniony od eksploracji. Podczas przemierzania świata przedstawionego gracz przy odrobinie spostrzegawczości znajduje części miecza, których może użyć do ulepszenia swojej broni. Podobnie sytuacja wygląda ze zwojami, które po podniesieniu dają punkty umożliwiające zakup nowych umiejętności. Niestety gra nie daje możliwości stworzenia różnych buildów i stylów rozgrywki, ale oferuje „poprawne” rozwiązania. Nie wyobrażam sobie przejścia całości bez odblokowania niektórych ruchów, z kolei inne są tylko stratą punktów. Stąd uważam to za minus.

  8. Trochę nie czaję tej defensywnej postawy wobec krzykaczy o „historycznym realizmie”, jakby ich potrzeby dało się jakikolwiek zaspokoic – imo recenzent nie jest winien grupie czytelników przeprosin za swój punkt widzenia, a trochę tak się to czyta.

    Co do gry, to rzeczywiście szkoda, bo zwiastun wyglądał nienajgorzej, ale na szczęście dobrych gier nie brakuje.

  9. Arber Mozart 18 marca 2026 o 12:28

    Abe napisał(a):

    „Wiele” czyli trzech dzielnych muszkieterów, którzy kupią tę grę żeby zrobić na złość tym zwyrodniałym piwniczakom (czy jak ich tam lewactwo nazywa). Normalnie armia! Porównywalna ilość z reprezentantów „modern audience”.

    paradox lewactwa. Jest ich cąłych trzech, a jednocześnie ponoć rządzą światem i decydują o wszystkim

    • Całe szczęście jak nawet ich całą chmara czytaj 3 osoby to kupią to się może producent nauczy.
      🙂

      • To jest istota tego „paradoksu”! Jedyna grupa osób, która myśli że oni rządzą światem i decydują o wszystkim są sami developerzy!

  10. DirkPitt1 napisał(a):

    Akurat moją intencją było tutaj ogólne wyrażenie irytacji na internetową tendencję do czytania bez zrozumienia i odpowiadania na wybrane fragmenty wypowiedzi, pomijając ich kontekst i fragmenty mniej wygodne. Nie skierowane personalnie do ciebie. Natomiast przyznaję, że faktycznie, mogło zabrzmieć jak skierowane konkretnie przeciwko tobie.

    Prawdopodobnie każdy z nas pozostanie przy swoim stanowisku względem tego co jest realistyczne/wiarygodne w danym kontekście, więc chyba nie ma sensu kontynuować. Pokój, brachu.

    Dobra, przyznaję, ze też zwolniłem hamulce. Bez urazy. Nie odniosłem się do wszystkiego co pisałeś, lecz do tego co uznałem za kwintesencję. Przyznaję, że przykład z potworami zawarty w recenzji, nie był idealny. Ale myślę, że też skupiłeś się nad nim nazbyt literalnie, a autorce chodziło o pewien myślowy fenomen. Otóż kiedy bohater dokonuje kompletnie nadludzkich rzeczy, które wielokrotnie przewyższają ludzkie fizyczne możliwości (a czymś takim poza walką ze smokami jest także zabijanie przeciwników setkami), to z powodu nawyków myśleniowych/uwarunkowań kulturowych rodzi się wrażenie, iż jeśli jest on mężczyzną, staje się to bardziej wiarygodne. Tymczasem przy pewnym poziomie przekroczenia progu realizmu, z którym mamy nagminnie do czynienia w grach, jest zupełnie bez znaczenia, czy to mężczyzna, kobieta, czy dziecko, bo zwyczajnie jest to całkowita fikcja. I to w sensie czysto racjonalnym jest oczywiste, jednak wychowanie a potem nasiąkanie przez dziesięciolecia pewnymi wzorcami kulturowymi i popkulturowymi powoduje, że tak „intuicyjnie”, to odczuwać można to inaczej. I teraz pytanie, czy mamy podążać za takimi nawykowymi stereotypami, czy się od nich uwalniać. Ja jestem za tym, żeby się uwalniać. Istotny był dla Ciebie aspekt jakiegoś oddania realiów historycznych, ale nie oszukujmy się, czy naprawdę uważasz , że tło do okładania się na miecze w bardzo arkadowym wydaniu, można rozważać w tych kategoriach?

    • ” Tymczasem przy pewnym poziomie przekroczenia progu realizmu, z którym mamy nagminnie do czynienia w grach, jest zupełnie bez znaczenia, czy to mężczyzna, kobieta, czy dziecko, bo zwyczajnie jest to całkowita fikcja.”

      To, że coś jest fikcją nie znaczy, że „wszystko jest możliwe”. W Twoim podejściu postacie stają się na dobrą sprawę skinami nałożonymi na wirtualny szkielet. Niczym w Fortnite, w którym już nic nie ma znaczenia i Goku strzela do Vadera.

      Na tej podstawie odepnijmy wrotki całkowicie: dajmy rycerzowi czołg. Albo śmigłowiec Apache. Albo nowoczesny myśliwiec bojowy. Albo całą bazę US Marines z pełnym wyposażeniem. Bo czemu nie? Przecież to i tak fikcja, co się ograniczać. 🙂

      Absolutnie da się zbudować wiarygodne postaci obyu płci i o różnych specjalizacjach. Seria Trails to idealnie pokazuje. Tyle, że zachodni developerzy zapomnieli, jak się to robi, bo ważniejsze stało się to, z kim postać chce spać albo jakich zaimków używa. I aby żadna grupa „marginalizowana” nie poczuła się w najmniejszym stopniu urażona.

      • Nie da się zbudować wiarygodnej postaci zabijającej ręcznie setki przeciwników w kilkanaście godzin. Jeśli dla Ciebie coś takiego może wypaść wiarygodnie, to nie wiem jak cokolwiek może wypaść inaczej.

  11. Demilisz napisał(a):

    To Ubisoft sprzedawał bajkę, że Yasuke to historyczny legendarny samuraj 🙂

    Akurat tutaj bym się nie czepiał. Sami Japończycy w swoich grach tak go opisują. W Nioh 1 i Nioh 2 Yasuke jest przedstawiany jako niewolnik którego wykupił z rąk europejskich zakonników Oda Nobunaga i w zamian za wierną służbę nadał mu tytuł samuraja (nawet ma tam przydomek Obsydianowy Samuraj). Tylko w tych 2 częściach Nioh jest ukazany jako posłuszny sługa – a nie jak Ubisoft pokazał – że rozpirza pół Japonii 🙂

    • W swojej popkulturze 🙂 O Yasuke historycznie wiadomo bardzo mało jak na okres, w którym żył. Wiadomo, że był w Japonii, służył Nobunadze i zasadniczo tyle. Przy czym naturalnie, że jego fizyczna odmienność (i nie chodzi o sam kolor skóry) to bardzo dobra pożywka dla popkulturowych trope’ów, zwłaszcza w akcyjniakach jak Nioh 🙂

    • W ogóle nie czaję tego oburzenia wokół robienia z Yasuke pełnokrwistego samuraja, nawet jeśli przesłanki by w to wierzyć opierają się na domysłach, że mogło tak być, ale równie dobrze nie musiało. Przecież historycznie potwierdzona obecność kogoś takiego na dalekim wschodzie, gdzie musiał wzbudzać sensację wśród tambylców samo w sobie prosi się o jakąś ciekawą fabułę. Na tej samej zasadzie można być oburzonym, że Henryczek z KCD to kanonicznie dla czasów, na których miejsce gry się opierają, na 99% skończyłby z motyką w dupie pod stertą gnojowicy, a nie awansowałby z chłopa na rycerza.

      • Henryczek po prostu miał to szczęście, że wylosował poziom melatoniny w skórze o kilka poziomów poniżej granicy oburzenia Prawdziwych Graczy™

  12. Mosparko napisał(a):

    Nie da się zbudować wiarygodnej postaci zabijającej ręcznie setki przeciwników w kilkanaście godzin. Jeśli dla Ciebie coś takiego może wypaść wiarygodnie, to nie wiem jak cokolwiek może wypaść inaczej.

    Uważaj, żeby się nie zaciąć słomą przy tworzeniu tego chochoła.

  13. No i klikbajt jak się patrzy. Gra dostaje 4 ze względu na błędy techniczne, które można naprawić, tymczasem dyskusja rozgorywa z powodu podtytułu recenzji, praktycznie nie mającego nic wspólnego z grą. Czyżby jakieś sugestie sprzedażowe ze strony Ai?

  14. No to mamy pierwszą grę z Jennifer English która szumu nie zrobiła i nie zostanie GotY XD
    Ale w przyszłym roku ToA już pozamiata na bank.
    A co do gry: Zauważyliście że to najczęściej słabe, woke gry flopują?
    Tak wiem BG3, ale to tylko 1 jaskółka.

Skomentuj Arber Mozart Anuluj pisanie odpowiedzi