Bojowy symulator drona udaje grę na Steamie. Ukrainian Fight Drone Simulator pomoże wam przygotować się do ewentualnej wojny [RECENZJA]

Bojowy symulator drona udaje grę na Steamie. Ukrainian Fight Drone Simulator pomoże wam przygotować się do ewentualnej wojny [RECENZJA]
Avatar photo
Marcin Strzyżewski
Dostępny na Steamie Ukrainian Fight Drone Simulator sprawia wrażenie gry komputerowej, ale daleko mu do niej. Jest właśnie tym, co widać w tytule. To bojowy symulator dronów obserwacyjnych, bombardujących i kamikadze. To program do ćwiczenia umiejętności, nie do zabawy.

Ostatni raz recenzowałem grę ponad trzy lata temu. Myślałem, że ten etap jest już dawno za mną. Okazało się jednak, że niegdyś zamknięte drzwi można uchylić. CD-Action miało dla mnie zadanie specjalne: zrecenzować program, który uczy prawdziwych żołnierzy zabijać. Tak, to trochę chore, ale na Steamie da się go dostać za mniej niż 140 złotych, a żyjemy w czasach, kiedy faktycznie może się przydać. Wręcz namawiałbym do takiej nauki.

Dlaczego padło akurat na mnie? Pewnie dlatego, że od ok. trzech lat aktywnie współpracuję z różnymi oddziałami ukraińskiego wojska. Wożę im sprzęt, czasem to były także drony. Znam osobiście bojowych pilotów bezzałogowców, którzy regularnie opowiadają mi o swojej pracy. Jestem też droniarzem amatorem.

Nie ukrywam, że chciałem dostać klucz do UFDS nie tylko po to, aby napisać ten tekst, ale głównie po to, aby mieć w domu narzędzie treningowe. Jeśli kiedyś się zacznie, lepiej coś umieć. Nazwałem to narzędziem treningowym, bo produkcja dostępna na Steamie to komercyjna wersja oprogramowania używanego przez rzeczywistych wojskowych (m.in. 3. Samodzielną Brygadę Szturmową). To nie pierwszy tego typu przypadek na platformie Valve. Seria Arma oparta została przecież na elektronicznym systemie szkoleniowym VBS. Jeśli spodziewacie się więc pełnoprawnej gry wideo, będziecie zawiedzeni, bo to po prostu coś innego.

Ukrainian Fight Drone Simulator

To nie jest kolejny „shooter”

Ukrainian Fight Drone Simulator to przede wszystkim symulator samego lotu. Życie droniarza jest bogate w rozmaite wydarzenia. Zanim w ogóle uda się wystartować, trzeba zwykle przygotować sprzęt, dojechać na pozycje, zamaskować się, ustawić antenę, rozeznać się w przestrzeni, skomunikować z sojusznikami wokół itd.

W obecnej fazie wojny piloci dronów chodzą na pozycje uzbrojeni i zakuci w kevlar oraz płyty balistyczne. Regularnie ćwiczą strzelanie z broni palnej. Muszą, bo ich pozycje są często infiltrowane przez małe grupy przeciwnika. Codzienność na froncie stanowią też próby zestrzelenia wrogich dronów przy użyciu strzelb gładkolufowych.

Tego wszystkiego oczywiście tu nie znajdziecie. To symulator, a nie zręcznościówka. Robimy w nim tylko to, co faktycznie ma sens, ćwiczone na ekranie komputera. Dlatego nasza „zabawa” zaczyna się od startu urządzenia, a kończy wtedy, kiedy dron się rozbije, trafi w cel albo z innych przyczyn spadnie na ziemię.

Ukrainian Fight Drone Simulator

Znajdziemy tutaj różne scenariusze. Jak na razie w większości z nich cel stoi w miejscu, a my musimy ominąć przeszkody i go trafić. Pojawiają się regularnie kolejne misje, co prawda niedużo, ale to nie problem. Każdą z nich trzeba wykonywać dziesiątki razy, zanim się uda, i setki, zanim osiągniemy mistrzostwo. Można sobie zresztą urozmaicać dostępne scenariusze, samemu wymyślając wyzwania.

Dostępne mamy drony różnego rodzaju: bombardujące, kamikadze, obserwacyjne, a nawet przechwytujące, służące do zestrzeliwania dronów przeciwnika. Nauka sprawnego latania nie jest prosta, więc w teorii zawartości wystarczy nam na dziesiątki godzin. Setki, jeśli chcemy osiągnąć naprawdę dobry poziom i np. przelatywać przez opony zawieszone pod sufitem.

Ukrainian Fight Drone Simulator

Czym tu sterować?

Jeszcze raz ostrzegę: to nie gra. Nie ma tu żadnej fabuły. Przeciwnicy nie dysponują zaawansowaną sztuczną inteligencją. Misje nie są różnorodne. Grafika nie powala. Latanie sprawia trudności, zwłaszcza na początku. Ciągłe powtarzanie tych samych czynności potrafi silnie sfrustrować.

Symulacyjna natura tego tytułu ma odbicie także w kwestii sterowania. W teorii można latać w UFDS, używając pada albo nawet i klawiatury, ale nie jest to docelowa konfiguracja. Jeśli ktoś chce wykorzystywać niniejszy program na poważnie, trzeba się zaopatrzyć w jeden z kompatybilnych kontrolerów lotu do dronów FPV i podpiąć go do komputera.

Ukrainian Fight Drone Simulator

Na czym polega różnica między gamepadem a kontrolerem radiowym? Głównie na „gałkach”. W tym pierwszym są one krótkie i zawsze same wracają do pozycji. W tym drugim lewy drążek można ustawić w określonej pozycji na osi Y, odpowiedzialnej za ciąg. To kluczowa rzecz, która wpływa nie tylko na to, czy nasz dron wznosi się, opada, czy utrzymuje na stałej wysokości, ale też na nasze manewry.

Możemy nabrać wprawy w lataniu, używając zwykłego pada, ale jeżeli tak zrobimy, to w przypadku działań na froncie będzie się trzeba uczyć w dużym stopniu od nowa, a nie o to w tym chodzi. To narzędzie szkoleniowe, więc jak już się szkolić, to porządnie.

Uczy, nie bawi

Jeśli chodzi o aspekty treningowe, to muszę polecić ów tytuł za parę niuansów. Na przykład za scenariusz treningowy, w którym w hangarze pełnym przeszkód próbujemy trafić nieruchomy czołg. Ten stoi prosto przed nami i samo wlecenie w niego nie jest trudne. Tylko że zderzenie drona z pancerzem tej machiny od frontu nic nam nie daje. Jeżeli chcemy uszkodzić albo zniszczyć pojazd, musimy go okrążyć i trafić w któryś z jego punktów krytycznych. A to już nie takie łatwe.

Ciekawie sprawdza się poligon, na którym odbywa się część misji. To słynna Wyspa Węży na Morzu Czarnym. Nic wielkiego, ale wypada lepiej niż anonimowa lokacja bez charakterystycznych punktów. W tym miejscu możemy np. próbować trafić kamaza ukrytego w hangarze albo ganiać za rosyjską piechotą. W innym scenariuszu da się nawet zobaczyć przeciwnika na motocyklu. Zestrzelenie go zajęło mi trochę czasu, ale ostatecznie się udało.

Ukrainian Fight Drone Simulator

UFDS faktycznie umożliwia poprawienie własnych umiejętności. Latanie dronem FPV początkowo wydaje się niemożliwe, ale taka symulowana praktyka pozwala zrozumieć zasady działania urządzenia i w pewnym momencie wręcz intuicyjnie wykonywać manewry. Misja, o której pisałem wcześniej, zmusza nas do obrony fortyfikacji polowej, atakowanej przez rosyjską piechotę i pojazdy opancerzone. To przypomina faktyczną grę, ale nie liczcie na poziom emocji z Call of Duty. Mowa o prostej scence, dającej nam pretekst do ćwiczenia dronowych nawyków. Coś jak interaktywna strzelnica dla droniarzy. Myślę, że z czasem takich zadań pojawi się więcej, może nawet będą bardziej rozbudowane, ale na razie jest jak jest. Szkoda.

Przeciwnicy nie uciekają, nie chowają się, czasem próbują strzelać do naszego drona, ale na tym akcja się kończy. Jednak także wtedy bywa ciężko, a próby trafienia ruchomego ruskiego BTR-a są równie pasjonujące, co pościg za Wiktorem Zakajewem. Choć o wiele trudniejsze… Zresztą nawet zaatakowanie stojącego w hangarze czołgu nie zawsze mi wychodzi. Dron FPV to diabelnie szybka i przerażająco zwrotna bestia. Odrobinę zbyt mocny ruch drążkiem i zamiast eleganckiego zwrotu robimy szalony piruet, przez który tracimy orientację.

Ukrainian Fight Drone Simulator

Tutaj instruktor nie pomoże

Jeśli myślicie, że dronami bombowcami, mającymi znaleźć się nad celem i uwolnić tzw. zrzuty, łatwiej się steruje, to pragnę donieść, iż wcale tak nie jest. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że lepiej lata mi się dronem FPV. Przynajmniej czasem zdarza mi się w coś trafić. UFDS bierze przy tym pod uwagę różne elementy fizyki lotu. Nie byłbym w stanie policzyć, ile razy traciłem drona przez zły manewr albo przegrzanie silników. Oczywiście w pewnym stopniu pomaga korzystanie z różnych trybów lotu, ale one nie sprawią, że dron sam doleci do celu. Zwłaszcza że doświadczymy problemów z zasięgiem, a nawet działania systemów walki radioelektronicznej.

Można przy tym wszystkim mieć poczucie, że produkcja dość szybko rzuca nas na głęboką wodę i niewiele tłumaczy. Przygotowano misję, która tak jakby wyjaśnia, jak wystartować. Kolejna prosi nas o utrzymywanie stałej wysokości, ale nie pokazuje, jak to osiągnąć (na padzie to zwyczajnie karkołomne). Dalej można już po prostu latać. Przydałoby się, żeby obok stał ktoś, kto informowałby, co konkretnie robić. W ukraińskich centrach szkoleniowych, gdzie wykorzystuje się ten program, zapewne jest obecny instruktor, który podpowiada. W wersji steamowej nie został on jednak dołączony do zestawu.

Dlatego wielu rzeczy musimy się uczyć albo metodą prób i błędów, albo oglądając materiały wideo w sieci. Takie podejście może odrzucić, ale ogólnie zakładam, że zdecydowana większość osób czytających te słowa nie będzie widziała potrzeby i sensu, aby poświęcić dziesiątki godzin na naukę latania dronem. Ci, którzy zechcą to zrobić, prawdopodobnie znajdą w sobie dość motywacji, żeby samemu się we wszystkim rozeznać.

Ukrainian Fight Drone Simulator

Poważne ćwiczenia w mieszkaniowych warunkach

UFDS to dobre i sprawdzone narzędzie, które pozwala nam we własnym domu szlifować umiejętności pilotażu, bez ryzyka utraty prawdziwego drona. Nawet jeśli nie jest idealne, to wciąż bardziej zaawansowane i realistyczne niż np. FPV Kamikadze Drone, także dostępne na Steamie.

Tym, którzy pragną uczyć się sterowania dronem z myślą o wykorzystaniu tej umiejętności na polu walki, polecam. Wszyscy inni mogą odpuścić. A jeżeli ktoś chce po prostu polatać dronem na ekranie komputera, bez taranowania czołgów i wypatrywania kamazów, niech sięgnie po dobrze oceniane i bardziej widowiskowe Uncrashed.

Uważam, że UFDS spełnia swoją funkcję. Jeśli oceniamy go jako narzędzie treningowe dla pilotów bezzałogowców, należy się wysoka nota. Nie za wysoka, bo przydałby się bardziej rozbudowany program szkolenia podstawowego i więcej scenariuszy bojowych. Za to sprawdzona w realnych działaniach fizyka i uwzględnienie wielu czynników obecnych na prawdziwym polu walki sprawiają, że mamy do czynienia z niezwykle użytecznym narzędziem

Ocena: 8

PODSUMOWANIE: UFDS to nie gra. To realistyczny symulator dronów bojowych – komercyjna wersja oprogramowania używanego przez ukraińską armię. Jeśli szukasz frajdy, tutaj jej nie znajdziesz. Za to nauczysz się trafiać kamaza ukrytego w hangarze.

PLUSY:

  • realistyczna fizyka lotu
  • system sterowania wiernie naśladujący rzeczywistość
  • liczne scenariusze szkoleniowe
  • wiele różnych typów dronów do wykorzystania

MINUSY:

  • niewielka liczba dynamicznych scenariuszy bojowych
  • zbyt skromny program szkolenia podstawowego

2 odpowiedzi do “Bojowy symulator drona udaje grę na Steamie. Ukrainian Fight Drone Simulator pomoże wam przygotować się do ewentualnej wojny [RECENZJA]”

  1. Cóż, a więc początek 2026 roku to już moment, kiedy komercjalizacji ulegają narzędzia dla żołnierzy ukraińskich, bo w zasadzie otwarta dystrybucja takich programów może przydać się jakiemuś procentowi bądź promilowi graczy na całym świecie, mając na uwadze postępujący globalny kryzys. Fascynujące i przerażające zarazem.

  2. Artur Mazurek 12 stycznia 2026 o 16:06

    „Ukrainian Fight Drone Simulator pomoże wam przygotować się do ewentualnej wojny”. Mnie do ewentualnej wojny pomoże przygotować się spakowany plecak, paszport oraz pewna ilość euro i funtów w portfelu. To, co wyczynia się na Ukrainie nie ma niczego wspólnego z bohaterstwem i żołnierskim etosem, to brutalna rzeź i ciągły terror uskuteczniane przez ludzi siedzących sobie daleko od frontu z kontrolerem w dłoniach (dobrze pamiętam, że za ponad 70% strat po obu stronach odpowiadają drony?). O Palestynie już nawet nie będę pisać, bo widziałem o jedno nagranie z dobijania cywila dronem kamikaze za dużo, by jeszcze kiedykolwiek móc patrzeć na „droniarzy” inaczej, niż z pogardą.
    Rozumiem, że dla kogoś takiego jak Marcin Strzyżewski, kto praktycznie żyje horrorem rozgrywającym się za naszą wschodnią granicą, taki symulator może być czymś atrakcyjnym. Dla mnie jest to jednak krok za daleko.

Skomentuj