Może nie jest to oficjalny powrót PES-a, ale eFootball Kick-Off! zawstydza nową Fifę i EA FC [RECENZJA]

Może nie jest to oficjalny powrót PES-a, ale eFootball Kick-Off! zawstydza nową Fifę i EA FC [RECENZJA]
Na Switchu 2 pojawiła się „sensowna” pozycja piłkarska i kompletnie zaskoczyła mnie tym, jak przyjemnie się w nią gra. W eFootballu Kick-Off! bawiłem się bardzo dobrze i mam ochotę na więcej, choć męczą mnie „klasyczne” problemy tej serii.

Nie sądziłem, że kiedykolwiek powiem: „Całkiem fajny ten nowy eFootball”, bo po rebrandingu PES-a wirtualna piłka nożna autorstwa Konami spadła o kilka poziomów niżej od Fify, a później od EA FC. Tymczasem Japończycy postanowili wypuścić na Switcha drugi spin-off eFootballu o podtytule Kick-Off!, który nie zawiera żadnych mikropłatności, jest nastawiony na szybką akcję idealną do przenośnego grania i oferuje tryb przypominający Ultimate Team, tyle że w wersji offline.

Pomimo początkowego sceptycyzmu bawię się w eFootballu Kick-Off! przednio i choć widzę spore wady tej produkcji, stawiam ją oczko wyżej względem EA FC 26 na hybrydowej konsoli Nintendo.

60 fps i świat jest piękniejszy

Nie wiem, kto w EA stwierdził, że w grze sportowej, w której liczy się szybkość reakcji i płynność animacji, sprawdzi się 30 klatek na sekundę (ze sporym input lagiem), ale ewidentnie tego nie przemyślał. W eFootballu Kick-Off! dostajemy natomiast stabilne, rozkosznie płynne 60 fps i to wystarcza, by frajda z rozgrywania meczu była przynajmniej dwukrotnie większa. Czas reakcji piłkarzy okazuje się krótszy, animacje bardziej płynne, ruchy kamery nie przyprawiają o mdłości i jakoś tak aż chce się szybko przeprowadzać akcje na małej przestrzeni.

Pod względem oprawy graficznej jest dość nierówno, choć jak na standardy Switcha 2 ogólnie wypada to całkiem nieźle. Piłkarze mają w większości realistyczne twarze, a ich sylwetki prezentują się porządnie. Wszystko inne wygląda jednak mocno średnio – stadiony są brzydkie, kibice kartonowi, a cała oprawa meczu sprawia wrażenie klejonej na kolanie.

W eFootballu Kick-Off! lepiej działa za to menu, zabójczo wolne w EA FC 26. Przeróżne funkcje oznaczono tu dużymi, okrągłymi ikonami, łatwo się je wybiera i są czytelne nawet z perspektywy kanapy. Przejście z ekranu menu do meczu zajmuje raptem kilkanaście sekund, bo wszystko można szybko przeklikać.

Fajny gameplay, ale z poprzedniej generacji

Rozgrywka ewidentnie nastawiona została na zabawę przenośną, krótkie spotkania i dużą liczbę goli. W eFootball Kick-Off! gra się szybko, do przodu i całkiem widowiskowo. Większość akcji, które udało mi się zakończyć bramką, rozgrywałem natychmiastowym przerzutem za obrońców, górą lub dołem, albo kąśliwym dośrodkowaniem. Choć gole są dość efektowne, a samo konstruowanie akcji satysfakcjonujące, po kilkunastu meczach widziałem już chyba wszystkie warianty trafień po dośrodkowaniu i zdecydowaną większość innych sposobów wykończenia akcji.

Gameplay ewidentnie pamięta jeszcze czasy PES-a, i to tak mniej więcej z 2016 lub 2017 roku. Animacje są dość sztywne i jest ich niewiele, a podczas dynamicznych zwrotów czy dryblingów czuć, że piłkarze trochę lewitują nad murawą. System podań wydaje się mocno uproszczony względem EA FC 26, bo wystarczy wciskać „B” w dowolnej sytuacji i nasz zawodnik na 90% zagra idealne podanie za plecy, obracając się przy tym o 180 stopni. Podobnie jak w „dużym” eFootballu strzałom brakuje nieco mocy i ma się wrażenie, że piłka leci w stronę bramki zbyt wolno.

Absolutnie fatalnie sprawują się bramkarze, którzy wpuszczają niemal wszystko. Rozumiem, że w meczu trwającym łącznie 5 minut musi paść kilka bramek, ale chciałbym mieć chociaż możliwość zwiększenia poziomu golkiperów na potrzeby „normalnych” spotkań o długości 10–15 minut, bo wyniki typu 8:8 raczej nie są zbyt realistyczne.

Krótko mówiąc, znajdziemy tu większość wad i zalet PES-a oraz eFootballu, ale dzięki temu, że całość działa w 60 klatkach na sekundę, pokuszę się o stwierdzenie, że w eFootball Kick-Off! gra mi się na Switchu 2 przyjemniej niż w EA FC 26.

Rozrywka głównie dla jednego gracza

eFootball Kick-Off! koncepcyjnie nastawiony jest na zabawę typu: włącz konsolę, zagraj mecz, odłóż konsolę. To mi się podoba, bo bez zbędnych udziwnień można odpalić szybkie spotkanie albo tryb World Tour. Ten ostatni to zresztą w mojej opinii największa zaleta tego tytułu. Działa trochę jak stary FIFA Ultimate Team. Mamy tu kilka poziomów ligowych, zaczynamy z kiepskimi piłkarzami, a za monety zarobione podczas meczów możemy ulepszać swój skład. Wszystko bez sieciowej napinki czy stresu i w krótkich, przyjemnych formatach. Chciałbym jednak dostać jakiś tryb kariery menedżera, który przyciągnąłby mnie do konsoli na dłużej i sprawił, że rozgrywane spotkania miałyby większą wagę.

Kiedy sprawdzicie już szybkie mecze online i offline, gierki treningowe, puchar międzynarodowy oraz World Tour, tak naprawdę… przeszliście już eFootball Kick-Off! Gra nie ma wiele więcej do zaoferowania, ale chyba taki właśnie był zamysł twórców. Za 89 złotych dostajemy niegłupio pomyślaną produkcję piłkarską, w którą można zagrać na kanapie ze znajomymi albo samemu, wybierając spośród kilku prostych, acz angażujących trybów. I tyle. Bez waluty premium, bez przepustek sezonowych i innych dodatków tego typu. Dręczy mnie jednak pytanie, czy dostaniemy aktualizację składów we wrześniu, bo zapowiada się gorące okienko transferowe i jeśli eFootball Kick-Off! zostanie z Robertem Lewandowskim w Barcelonie, wróżę mu raczej kiepską przyszłość.

Stare błędy mocno ciążą

Tu niestety muszę przejść do problemów, których nie da się wybronić niską ceną czy 60 klatkami na sekundę. W eFootballu Kick-Off! brakuje mnóstwa licencji. Już naprawdę pomińmy kwestię zmyślonych nazw klubów, bo na szczęście należą do nich prawdziwi piłkarze, ale w wielu reprezentacjach narodowych, takich jak Meksyk, Kanada czy Bośnia, znajdziemy losowo wygenerowanych zawodników. Mocno psuje to immersję, szczególnie że w grze jest tryb w stylu „mamy mistrzostwa świata w domu”, w którym możemy zagrać kadrami obecnymi na mundialu w USA.

Co ciekawe, eFootball Kick-Off! nie posiada żadnego edytora piłkarzy, pozwalającego chociażby nadać prawdziwe nazwiska zmyślonym sportowcom. Siłą PES-a przez lata było to, że umożliwiał naprawdę głębokie modyfikacje w tym zakresie. Tutaj jesteśmy skazani na wygenerowane kadry narodowe wielu państw.

Warto dać nie-PES-owi szansę

Choć w tej recenzji sporo narzekam na nowego PES-a… to znaczy na eFootball Kick-Off!, ogólnie bardzo dobrze się bawiłem. Faktycznie sięgałem po grę wtedy, gdy miałem wolnych góra kilkanaście minut, i w tym czasie np. odblokowywałem nowego zawodnika w World Tour albo przechodziłem do kolejnej rundy mistrzostw świata reprezentacją Polski.

eFootball Kick-Off! bez wątpienia ma swoje wady, jednak na tle konkurencji wypada całkiem świeżo, a rozgrywka w 60 klatkach na sekundę sprawia dużo więcej przyjemności niż w 30. Drogie EA, jeśli to czytacie, zobaczcie, jak niewiele trzeba, by cieszyć się grą piłkarską na Switchu 2 – 60 fps spokojnie wynagradza nieco gorszą oprawę graficzną. A teraz zmykam pykać dalej, bo w półfinale moje orły czeka starcie z Hiszpanią.

PS Celowo nie wspomniałem o istnieniu netfliksowego tworu o nazwie FIFA World Cup Launch Edition, bo ta „gra” to nic innego jak fatalnej jakości mobilka sklecona naprędce tylko po to, żeby wykorzystać marketing tegorocznych mistrzostw świata. Jest brzydka, ma beznadziejny gameplay, tragiczne sterowanie i nie warto zawracać sobie nią głowy.

efootball kick-off! – ocena i podsumowanie

OCENA: 7+

PODSUMOWANIE: Choć daleko mu do ideału, w eFootball Kick-Off! gra się naprawdę przyjemnie. Gameplay nastawiony jest na szybką rozgrywkę w krótkich sesjach, a 60 fps sprawia, że całość okazuje się naprawdę płynna. Brakuje mi jednak trochę głębi, silnik gry trąci myszką, zaś bramkarze to statyści.

PLUSY:

  • 60 klatek na sekundę robi robotę;
  • przyzwoita oprawa graficzna;
  • fajny tryb World Tour;
  • niska cena.

MINUSY:

  • kiepscy bramkarze;
  • przestarzałe animacje i stary silnik meczowy;
  • brak licencji na wiele zespołów i brak edytora piłkarzy.

13 odpowiedzi do “Może nie jest to oficjalny powrót PES-a, ale eFootball Kick-Off! zawstydza nową Fifę i EA FC [RECENZJA]”

  1. Chciałem sobie trochę pograć w wirtualną piłkę, ale jak zobaczyłem nagrody za wstęp i kolekcjonowanie expa i nagród od wejścia to się tylko wkurwiłem i usunąłem grę ze steama.
    Srał to pies.

  2. CDA nie zawodzi, czekałem na tę recenzję 🙂 Właśnie pędzę Polską po złoto mundialu. Wspomnienia wróciły, świetnie się gra, nawet jeśli – a może właśnie dlatego – silnik meczowy ma już swoje lata. Za tę cenę – kapitalna rzecz na drugiego Switcha.

  3. Już widzę po tej mordzie Yamala, że kompletnie nie zawstydza nikogo

  4. Antylopy w Afryce ganiać wypierdalać

  5. Smuci mnie że „łał, aż 60fps” jest w 2026r wykładnikiem jakości i plusem.
    To powinno być do ponad 10 lat standardem, przy którego braku gra dostaje minus.

  6. Nie wiem, jak to do końca wyjaśnić, ale mimo oczywistych ograniczeń, które zostały wymienione w recenzji, to eFootball Kick-Off! (a wcześniej PES) ma w sobie zaszczepione to futbolowe DNA, którego brakuje EA FC (a wcześniej FIFIE) już od wielu lat. Śmiem twierdzić, że jeśli ktoś gra/grał w piłkę, ogląda futbol – siedzi w temacie, mówiąc oględnie – to propozycja od KONAMI podejdzie mu bardziej. Po prostu czuje się od pierwszej akcji, że jest to zrobione z sercem, przez ludzi który czują ten sport. FIFA również kiedyś to miała, ale w momencie kiedy pojawił się ULTIMATE TEAM i wizja $$$, totalnie się to rozmyło.

    Moje ogólne osobiste przemyślenie na temat gier piłkarskich – taki tytuł musi być dodatkowo po części arcadowy. I eFootball właśnie coś takiego w sobie ma. Począwszy od gameplayu, poprzez menusy, muzykę i masę mniejszych akcencików. Przyjemność płynąca z konstruowania akcji jest dużo wyższa niż w produkcie EA, choć dla zaprawionych graczy polecam od razu poziom od 4/6 do 6/6. Moim zdaniem FIFA zaczęła się mocno psuć i być powtarzalna, kiedy za bardzo skupiono się TYLKO na byciu symulacją, gdzieś tak w okolicach edycji 21 lub 22 – gra z AI jest do bólu nudna, online to samo – schematy, schematy, schematy. Można też krążyć z piłką w nieskończoność, a to po prostu nudne. Co z tego, że mamy licencje i całą otoczkę? Owszem, można to podziwiać w prezentacji składów, w przerwach w grze, ale to 5-10% długości meczu, a sam gameplay nie daje żadnej satysfakcji.

    Wraz z premierą eFootball czuje się podobnie jak w 2003 roku, kiedy miałem wyłącznie PC i Japończycy wypuścili po raz pierwszy „trójkę” na desktopy – FIFA poszła w odstawkę totalnie na parę dobrych lat, bo PES od 3 do 6 to złote lata tej serii.

    Jeśli tylko KONAMI posłucha graczy i udostępni edytor, który w przystępny sposób pozwoli scenie udostępnić aktualizacje składów, strojów etc – to Azjaci już są zwycięzcami, nawet bez poprawek w gameplayu i grze bramkarzy. Warto by się też było pokusić o rozbudowę trybów ligowych (Master Leage FTW!). Wywarto też pozytywną presję na EA, żeby się ogarnęli i wydali swoją serię na NS2 w przyszłym roku już w 60 FPS, bo bez tego gry sportowe na poziomie kompetytywnym po prostu nie mają racji bytu.

    Jest bardzo dobrze, oby to zażarło, KONAMI dostało pozytywny odzew od fanów wirtualnej piłki i rozwijało produkt, bo potencjał jest naprawdę spory. Byle trzymać się z daleka od paczek, kart i innych odciągaczy od tego co najważniejsze, czyli samej piłki w piłce 🙂

    • Ruka Sarashina 22 czerwca 2026 o 13:57

      W pełni się zgadzam, ale też dołączam do autora recenzji prośby o możliwość poprawy gry bramkarza. Teraz, gdy rywal wychodzi 1 na 1 z bramkarzem, wiesz, że właśnie straciłeś bramkę. Bramkę możesz też łatwo stracić, gdy rywal oddaje lekki strzał przy tzw. krótkim słupku. Poprawiłbym także wślizgi, bo obecnie podczas pressingu nie da się go zrobić. Jeżeli naciskamy na rywala, a ten nam zacznie uciekać, musimy puścić B i dopiero nacisnąć A, żeby wykonać wślizg. Strasznie to nieintuicyjne. Poza tym jest świetnie i sam łapię się na tym, że przed snem włączam jeszcze jeden mecz, a kończę na 5-6.

      PS Przydałby się także edytor w trybie World Tour. Chciałbym móc zmienić kolor herbu i strojów.

      • Panowie, trochę Was ominęło, bo wyciągacie wnioski z grania 'zwykłymi’ zawodnikami.
        Ze względu na maksymalną monetyzację, umiejętności widać dopiero kiedy dysponujesz piłkarską elitą.
        Wtedy bramkarze bronią, a obrońcy wściekle bronią. Wiem, że mowa tu o wersji na Switch, ale Adash odnosił się raczej do wydań PC/Konsole. Granie przeciwko komputerowi – a rywalowi w PvP to inna gra. Mam dwa konta od 3 lat, pewnie coś koło 2000h łącznie.
        Nie bronię tutaj Konami, stwierdzam tylko fakt, że różnica jest gigantyczna. I przychylam się do komentarza Adasha, to najlepszy PES od 3,5,6.
        Czuć ducha serii, gameplayowo!, choć w innych mechanikach gra jest mocno kontrowersyjna. Wspomniane przez Ciebie aspekty, jak edytor i Master League… Konami jasno powiedziało, że edytora nie będzie. ML pojawia się jako epizodyczne wydarzenie, w dodatku w formie, którą nieprzypadkowo nazwano skandaliczną.
        Nazwa gry zobowiązuje: to ma być nastawiona na agresywną monetyzację gierka dla wielu graczy, która ma zarabiać kasę. Sam mocno walczyłem z myślami, kiedy skupiałem się na tym, czego brakuje i nie potrafiłem czerpać radości z rozgrywki.
        Aktualnie przyznaję, jestem uzależniony 😀

  7. Aktywiszcze napisał(a):

    Panowie, trochę Was ominęło, bo wyciągacie wnioski z grania 'zwykłymi’ zawodnikami.
    Ze względu na maksymalną monetyzację, umiejętności widać dopiero kiedy dysponujesz piłkarską elitą.
    Wtedy bramkarze bronią, a obrońcy wściekle bronią.

    @Aktywiszcze – piszesz o wersji free-to-play – a z tego co wiem, to chyba gry się różnią z Kick-Offem! pod względem trybów i gameplayu 🤔
    Nie grałem w eFootballowego F2P, więc nie będę się mocno wypowiadał, ale to z założenia prowadzi w długim okresie do P2W, czyli płacisz = wygrywasz. Drugim sposobem jest zazwyczaj jakiś rodzaj grindu, a na to trzeba mieć niestety gigantyczne pokłady czasowe, co – ponownie – prowadzi do znużenia, a nie radości z gry i tej dyscypliny.

    Ale skoro został poruszony temat monetyzacji, to jest on dla mnie kolejnym kamyczkiem do ogródka EA – może po prostu jestem stary i nie rozumiem już współczesnego świata, ale dla mnie fun był wtedy, kiedy wszyscy mieli równe szanse, dostęp do drużyn i zawodników – to od Ciebie, Twojego skilla oraz czasu (nie portfela) zależało, co możesz ugrać. Grało się turnieje offline, online i wychodziły czyste umiejętności graczy, nie było skryptów. Obecnie najpopularniejszy tryb (UT) wygląda tak, że dzieciaki wydają pieniądze na jakieś tandetne, mieniące się karty mające 1000 kolorów i spędzają de facto w menu pewnie z 75% czasu gry, a 25% to rozgrywka, która – wiem, że się powtarzam – ale jest totalnie mechaniczna, powtarzalna, wtórna. Nie chcę mieszać tego totalnie z błotem, bo pewnie są osoby, które czerpią z tego radość, ale ten tryb to w pierwszej kolejności kasyno, później karcianka, a czysta piłka piłka jest tam daleko poza podium 🤷🏻‍♂️.

    Aktywiszcze napisał(a):

    Konami jasno powiedziało, że edytora nie będzie. ML pojawia się jako epizodyczne wydarzenie, w dodatku w formie, którą nieprzypadkowo nazwano skandaliczną.
    Nazwa gry zobowiązuje: to ma być nastawiona na agresywną monetyzację gierka dla wielu graczy, która ma zarabiać kasę. Sam mocno walczyłem z myślami, kiedy skupiałem się na tym, czego brakuje i nie potrafiłem czerpać radości z rozgrywki.
    Aktualnie przyznaję, jestem uzależniony 😀

    Tu chyba znowu mieszają się dwie rzeczy.
    eFootball F2P => tak, będzie nastawiony na monetyzację.
    eFootball Kik-Off => gra jest nastawiona póki co na offline, kosztuje w eShopie niecałe 90 zł. Możliwe, że jeśli wieść gminna, że mamy w końcu piłkę z prawdziwego zdarzenia, sprawi, że gra stanie się bardzo popularna, to KONAMI zrewiduje swoje plany. Sądzę, że aktualizacja składów na przyszły sezon jest pewna, a pozostałe poprawki – zobaczymy…

  8. Zdzichu napisał(a):

    O faktycznie. Rytuał czytania tytułów i zjeżdżania do komentarzy nie pomógł tym razem xD.
    Kajam się, w pokłonach.

    zalosne, pozniej zasmiecacie siec swoimi wysr…ami.

    Mikro plus za pokajanie sie

Skomentuj