Piękniejsza, ciekawsza, bardziej rozbudowana. Planet of Lana 2 jest grą lepszą od poprzedniczki pod każdym względem [RECENZJA]

Piękniejsza, ciekawsza, bardziej rozbudowana. Planet of Lana 2 jest grą lepszą od poprzedniczki pod każdym względem [RECENZJA]
Parafrazując maksymę Cliffa Bleszinskiego, kontynuacja Planet of Lana nie jest może „more badass”, ale już przymiotniki „bigger” i „better” pasują do niej jak ulał.

Część pierwszą wspominam dobrze, bo miała niemal wszystko, czego oczekiwałbym po platformówce logicznej. Stawiane przed nami wyzwania były zmyślnie zaprojektowane (choć w ostatecznym rozrachunku okazywały się dość proste), głównej bohaterki i towarzyszącego jej zwierzątka nie dało się nie lubić, a strona artystyczna czarowała plastycznym, ręcznie odmalowanym światem i nastrojową ścieżką dźwiękową, pod którą podpisał się Takeshi Furukawa, znany chociażby z muzyki do The Last Guardian. 

Przeczytaj także naszą recenzję pierwszej odsłony Planet of Lana

Co więcej, w historii, choć przewidywalnej i skonstruowanej z dobrze znanych szablonów, nie zabrakło dramatycznych momentów i okazji do wzruszeń. Czy „dwójka” ma to wszystko? Zdecydowanie tak! Jest przy tym grą daleko bardziej zróżnicowaną, a przez to o wiele ciekawszą. Ale po kolei… 

Planet of Lana 2: Children of the Leaf

Ciąg dalszy nastąpił

Od wydarzeń z części pierwszej mija kilka lat, a nasza bohaterka nieco podrosła. Życie w jej rodzimej osadzie biegnie spokojnym rytmem, ludzie nauczyli się korzystać z zaawansowanej technologii, a konflikt z wrogimi maszynami wydaje się pieśnią odległej przeszłości. Pretekstem do wyruszenia w drogę jest tym razem tajemnicza choroba jej siostrzenicy, przez co Lana decyduje się na kolejną podróż, by skompletować składniki niezbędne to stworzenia lekarstwa. W przygodzie towarzyszy dziewczynie znany z „jedynki” zaprzyjaźniony zwierzak – uroczy, przypominający małego kotka Mui. 

Sekwencje platformowe pozostały na podobnym poziomie, choć bohaterka jest starsza i wydaje się bardziej zręczna, a jej ruchy płynniejsze – może przykładowo biec szybciej i zakończyć sprint efektownym wślizgiem. Generalnie jednak, podobnie jak poprzednio, sekcje te nie wymagają od nas małpiej zręczności. Największy progres da się natomiast zauważyć na polu wyzwań logicznych.

Planet of Lana 2: Children of the Leaf

Praktycznie każdy poziom to nowe, zapierające dech w piersiach plenery – od ukwieconych łąk i przyprószonych śniegiem górskich szczytów, przez wioski, jaskinie, kopalnie i tajemnicze laboratoria, po leśne trakty czy mieniące się błękitem i zielenią morskie głębiny. Przede wszystkim jednak kolejne etapy wprowadzają nowe rodzaje zagadek środowiskowych – sumarycznie jest ich więcej, wydają się też bardziej zróżnicowane i ciekawsze niż poprzednio. Trafiają się złożone, wieloetapowe wyzwania, a nawet kilka takich, przy których można na chwilę utknąć, główkując nad rozwiązaniem problemu.

Niby to samo, a ciekawiej

Tam, gdzie spotykamy wrogów, wymagana jest szczególna ostrożność, ponieważ Lana ginie od jednego strzała. Czasem trzeba uciec się do sposobu, by trzymać zagrożenie na dystans (co często bywa formą kolejnej łamigłówki), czeka nas również sporo skradania, chowania się w wysokiej trawie bądź czapach śniegu, by przejść niezauważonym pod okiem wszędobylskich kamer lub wrogo nastawionych robotów. Co ciekawe, nie tylko maszyny są zagrożeniem – „dwójka” wprowadza nowy rodzaj przeciwnika, czyli człowieka, który drenuje wnętrze globu, pozyskując złoża zasobów naturalnych planety, nieodwracalnie ją niszcząc.

Planet of Lana 2: Children of the Leaf

Emocjonalna więź między dziewczyną a futrzakiem to coś więcej niż pretekst do zaszycia w grze kilku przesłodzonych scen. To przede wszystkim pomysł realnie kształtujący rozgrywkę. Lana może wydawać Mui proste polecenia – kazać czatować w wybranym miejscu bądź za sobą podążać, ewentualnie wskazać dowolny punkt na ekranie, by maluch do niego doskoczył. Jako że jest dużo zwinniejszy i skoczniejszy od bohaterki, bez trudu dostanie się do platform nieosiągalnych dla dziewczyny. Mui ma pewne ograniczenia, przykładowo boi się wody, więc na terenach zalewowych musimy zadbać o stosowne kładki, na które mógłby przeskoczyć, lub znaleźć coś, co pozwoli maluchowi bezpiecznie przebywać w głębinach.

Sprawdź także naszą recenzję gry Reanimal

Po co wysyłać zwierzaczka w rozmaite miejsca? Gros wyzwań logicznych wymaga ścisłej współpracy naszej dwójki. Przykładowo, Lana będzie mogła podciągnąć się na linie, tę jednak trzeba uprzednio przeciąć, czym zajmie się nasz pomagier. W innej sytuacji Mui wywoła zwarcie w instalacji elektrycznej, co pozwoli otworzyć drzwi, dezaktywować windę lub wyłączyć na chwilę monitoring. Sporo wyzwań wymaga przesunięcia jakiegoś obiektu w wybrane miejsce bądź skorzystania z zaawansowanej technologii, Lana potrafi bowiem łamać zabezpieczenia niektórych maszyn, a następnie nimi sterować.

Planet of Lana 2: Children of the Leaf

Kopalnia świeżych pomysłów

Chyba największym urozmaiceniem w temacie wyzwań logicznych jest nowy talent naszego podopiecznego, który na zawołanie może przejąć kontrolę nad wybranymi przedstawicielami lokalnej fauny, zwierzątka z kolei dysponują zróżnicowanymi umiejętnościami specjalnymi. Pomysł niby prosty, ale otwiera furtkę do naprawdę intrygujących zagadek.

Dla przykładu, w ciele małej rybki przepłyniemy przez najwęższe korytarze, a możliwość wyrzucania atramentowej chmury pozwoli jej zmylić większe drapieżniki oraz zapewnić osłonę dla nurkującej Lany. Z kolei w wysokich górach trafimy na futrzaste stworki toczące się po każdej powierzchni (również po sufitach), zostawiając za sobą łatwopalny ślad. Wystarczy poprowadzić go do najbliższego źródła ognia, by żywioł załatwił resztę. Albo poznany już w demie owad czerpiący wodę z pobliskiego bajora po to, by zrosić nią rośliny, które rosnąc, staną się naturalną drabiną dla naszej bohaterki. W Planet of Lana II nie sposób narzekać na nudę.

Planet of Lana 2: Children of the Leaf

Szwedzkie studio Wishfully postawiło na naturalną ewolucję, więc czerpie garściami z „jedynki”, naśladując wszystko to, co było w niej naprawdę udane – przede wszystkim współpracę Lany z Mui, przepiękny wizualnie świat i czarującą ilustrację muzyczną. Kontynuacja jest jeszcze ładniejsza, brzmi lepiej (za soundtrack ponownie odpowiada Takeshi Furukawa), a stawiane przed nami wyzwania urozmaica i komplikuje. Czego chcieć więcej?

W Planet of Lana 2 graliśmy na PC.

PODSUMOWANIE: Pięknie brzmi, cudnie wygląda i na każdym kroku zmusza do wytężenia intelektualnej muskulatury. Graczy, którzy odbili się od pierwszej części, raczej nie przekona, dla pozostałych fanów logicznych platformerów pozycja obowiązkowa.

OCENA: 8

PLUSY:

  • w każdym aspekcie lepsza od „jedynki”
  • multum pomysłowych zagadek środowiskowych
  • Lana podrosła i sprawniej się porusza
  • piękny i mocno zróżnicowany świat
  • nastrojowa ścieżka dźwiękowa

MINUSY:

  • sekcje zręcznościowe mogłyby być bardziej urozmaicone
  • niezrozumiały język, którego używa plemię bohaterki, nie do końca mnie przekonuje

Jedna odpowiedź do “Piękniejsza, ciekawsza, bardziej rozbudowana. Planet of Lana 2 jest grą lepszą od poprzedniczki pod każdym względem [RECENZJA]”

  1. Właśnie jest promka 90% na pierwszą część, jakby ktoś był zainteresowany.

Skomentuj Mosparko Anuluj pisanie odpowiedzi