Przed chwilą

Pierwszy „prawdziwy” Windows ma już 36 lat! To od tego czasu możemy grać w Pasjansa

Pierwszy „prawdziwy” Windows ma już 36 lat! To od tego czasu możemy grać w Pasjansa
Kiedy dziś odpalamy Windowsa 11, trudno wyobrazić sobie świat z 1990 roku, w którym większość użytkowników pecetów pracowała w DOS-ie, wklepując z klawiatury skomplikowane komendy, by choćby przenieść jakiś plik do innego katalogu.

Obsługa PC była więc trudna i męcząca – sprzęt ten wydawał się skomplikowanym narzędziem dla zawodowców. I właśnie wtedy pojawił się Windows 3.0, który zmienił wszystko.

Trudne początki

Microsoft Windows narodził się w 1985 – był to prosty, nakładkowy interfejs na MS-DOS-a. Windows 2.0 z 1987 roku przyniósł rozmaite ulepszenia, w tym nakładanie się okien, a także ich przesuwanie, zmienianie rozmiaru, minimalizowanie i maksymalizowanie. Stanowił duży krok w stronę tego, jak wyglądają dzisiejsze systemy operacyjne. 

Popularny wtedy procesor 8088 mógł jednak adresować maksymalnie 1 MB pamięci, z czego dla użytkownika dostępnych było tylko 640 KB. A Windowsa 2.0 napisano właśnie z myślą o tym CPU. (Dodać należy bowiem, że w owym czasie Microsoft znajdował się w dziwnym rozkroku. Oficjalnie, wspólnie z IBM, firma pracowała nad „systemem przyszłości” – OS/2. A jej autorski system traktowano jak ubogiego krewnego, coś dla tych, których nie stać na bardziej zaawansowany sprzęt z procesorami 80286 i 386). Architektura Windowsa 2 nadal była silnie ograniczona przez realia DOS-owego świata i jednomegabajtową przestrzeń adresową procesorów x86. W efekcie rozbudowane „Okna” szybko zużywały cały RAM, co powodowało mocne spowolnienie systemu i jego niestabilność. 

Partyzancka robota

I kto wie, jak potoczyłyby się losy Windowsa, gdyby nie David Weise i Murray Sargent, inżynierowie i programiści w Microsofcie, którzy w 1988 roku z czystej ciekawości postanowili sprawdzić, czy aby nie dałoby się uruchomić Windowsa 2.0 w tzw. trybie chronionym procesorów 80286 i 80386. Co to takiego ten „tryb chroniony”? Żeby nie komplikować, powiem tylko, że m.in. pozwalał wykorzystywać znacznie więcej pamięci niż 1 MB (teoretycznie aż do… 4 GB, w praktyce zwykle do 16 MB, co i tak na owe czasy było ogromną wielkością). I cóż, okazało się, że wprawdzie nie bez problemów, niemniej dało się to zrobić.

Gdy wspomniani panowie poinformowali o tym szefów Microsoftu, Steve Ballmer (prawa ręka Billa Gatesa), który odpowiadał za sprzedaż, marketing i rozwój systemów, był pod wielkim wrażeniem tego, co uczynili… i zarząd dał zielone światło projektowi „Windows 3.0”, zapewniając tworzącemu go zespołowi całkiem konkretne pieniądze.

Narodziny gwiazdy

Debiut nastąpił 22 maja 1990 roku w New York City Center i był widowiskiem, co się zowie – 6000 gości, transmisje na żywo. (Na marketing Microsoft wydał 10 milionów dolarów, z czego na sam event 3 miliony). Gates nazwał to „najbardziej ekstrawagancką, największą i najkosztowniejszą premierą oprogramowania w historii”. Bill nie krył zresztą entuzjazmu, podkreślając, że Windows 3.0 to „poważne środowisko graficzne”.

Tyle że Windows 3.0 nadal opierał się na MS-DOS-ie i nie był jeszcze całkowicie samodzielnym systemem operacyjnym. Tym niemniej rewolucjonizował doświadczenie użytkownika. Działał lepiej, szybciej, pewniej, a do tego mógł obsługiwać wielozadaniowość dla aplikacji DOS. Zamiast topornego MS-DOS Executive pojawiły się Program Manager i File Manager. Programy reprezentowały ikony w grupach, a nie tylko listy plików. Teraz wystarczało już jedynie w nie klikać. Był też pierwszym Windowsem projektowanym z myślą o możliwościach kart VGA (w efekcie mógł oferować ich posiadaczom do 256 kolorów na ekranie, choć standardowo działał w 16). To w sumie pierwszy Windows, który wyglądał… jak Windows, jakiego znamy. Użytkownicy i recenzenci wychwalali bazujący na ikonach interfejs oraz łatwość wykonywania operacji.

Nie można też zapomnieć o rozrywce. To właśnie w Windowsie 3.0 zadebiutował Pasjans. Oficjalnym powodem jego implementacji nie była chęć zapewnienia biurowej rozrywki, tylko… nauka obsługi myszki. Użytkownicy musieli opanować precyzyjne przeciąganie i upuszczanie elementów, a Pasjans wydawał się idealnym poligonem doświadczalnym. W 1990 roku do systemu dorzucono kultowego Sapera w ramach sprzedawanego osobno Microsoft Entertainment Packa.

I ruszyła maszyna!

Sukces nadszedł natychmiast i miał konsekwencje strategiczne. W ciągu pierwszych 4 miesięcy sprzedano milion kopii. A w ciągu 2 lat około 10 milionów, co – jak na tamte czasy – było wynikiem spektakularnym. W efekcie Microsoft zmienił swoje plany wobec systemu OS/2 i skupił się na dalszym rozwoju Windowsa. Wtedy też firma przekroczyła kwotę miliarda dolarów rocznych przychodów, kładąc solidny fundament pod dalszą ekspansję.

Windows 3.0 doczekał się poprawek (3.0a) oraz rozszerzeń multimedialnych w 1991 roku. Jego bezpośredni następca, udany Windows 3.1, jeszcze bardziej umocnił pozycję Microsoftu i popularność „Okien”. Ale przy wszystkich swoich zaletach Win 3.0 miał też masę wad. Wymieńmy te największe:

  • brak ochrony pamięci między aplikacjami – jeden źle napisany program mógł wysypać cały system;
  • kooperatywny multitasking – jeśli aplikacja „nie oddawała czasu procesora”, wszystko na ekranie zamarzało i konieczny był reset;
  • zależność od DOS‑a – nadal był to „system na systemie”, z całym bagażem MS‑DOS‑owych ograniczeń;
  • wymagania sprzętowe również budziły emocje – aby cieszyć się pełnią możliwości tego systemu, potrzeba było procesora 386 i przynajmniej 2 MB pamięci RAM, czyli zestawu wówczas kosztownego, co sprawiało, że Windowsa 3.0 początkowo postrzegano jako produkt dla profesjonalistów i zamożnych entuzjastów;
  • część środowiska developerskiego krytykowała Microsoft za dołączanie do systemu własnych aplikacji (Write, Paint, Notepad itd.), co uznawano za nieuczciwą konkurencję.

Windows 3.0 nie stanowił ideału, ale udał się wystarczająco dobrze, by miliony użytkowników z ulgą przeszły z komend tekstowych na ikony i mysz. To nie był koniec ery DOS-a, to nawet nie był początek końca. Niemniej nastał zmierzch ery pecetów jako nudnych maszyn biurowych o skomplikowanej i męczącej obsłudze. Od tego momentu komputer stał się naprawdę osobisty.

PS Wsparcie dla Windowsa 3.0 zakończyło się 31 grudnia 2001 roku.

2 odpowiedzi do “Pierwszy „prawdziwy” Windows ma już 36 lat! To od tego czasu możemy grać w Pasjansa”

  1. Moja przygoda zaczynała się od Windowsa 3.11 na DOS z Nortonem Commandorem 5.0. Kiedyś to było 🙂

  2. Dominik Polewka 27 maja 2026 o 19:26

    Serio aż tyle? Myślałem, że 40.

Skomentuj